Potrzebujemy zmiany perspektywy wobec wydarzeń, które są aktualnie na naszych ustach. Słowem wstępu zamieszczam [jeden z materiałów](https://www.youtube.com/watch?v=-ncIVUXZla8), który nieco odmieni nasze postrzeganie sytuacji.

W związku z informacjami, które definiowały wczorajszy wieczór- czyli >!śmierć 2 osób w wyniku wybuchu rakiety wystrzelonej w konflikcie na Ukrainie!<\- pojawiło się w moim otoczeniu dużo głosów o możliwośći wypowiedzenia wojny przez Polskę lub/i NATO – Rosji. Opinie te były przesiąknięte entuzjazmem i “patriotyzmem”. Inne komentarze, które można zauważyć wśród znajomych i r/Polska to powrót paniki. Masowe wykupywanie produktów codziennego użytku w niektórych miejscowościach, czy ponowne obgadywanie tematu pod tytułem: “*Jak ominąć pobór wojskowy?*”.

O ile sentyment braku chęci uczestniczenia w (jakimkolwiek) konflikcie w pełni rozumiem, tak nie potrafię zrozumieć euforii wobec możliwej **napaści na** inny kraj (konkretnie Rosję). Przypominam wszystkim rozentuzjazmowanym, że: “***War does not make winners, only widows and orphans***”.

Odnosząc się już na koniec do argumentu o “patriotyzmie” pragnę powiedzieć, że inicjowany atak nigdy nie jest usprawiedliwiony, a jedynie czynności powzięte w samoobronie i patriotycznym obowiązkiem jest subsydiarna obrona domostwa swojej społeczności, lecz nie atak w imię chwały, sławy, czy też (jakiegokolwiek) Boga.

Proszę Was, abyście myślieli o wojnie jedynie w kontekście obrony, niżeli mielibyście szerzyć nienawiść i namawiać do ataku, oraz prosę Was abyście myślieli również o bliskich, a dopiero potem o konstruktach społecznych.

Mam nadzieję, że trochę zmieniłem waszą perspektywę i życzę przede wszystkim spokojnego dnia.

8 comments
  1. Czego potrzebujemy to działającego państwa i ogłaszania alertów w wypadku gdy Zachodnia Ukraina jest obiektem zmasowanego ataku.

    Ukraina przed chwilą ogłosiła alert na swoim terenie. Czy zrobiono to samo w naszych gminach przygranicznych? Nie.

    Wczorajszy dzien pokazał, ze rakiet granice nie obowiązują, zatem uważam za słuszne uruchamianie syren w strefie przygranicznej.

    Komunikacyjnie PiS zrobił to co robi PiS zazwyczaj, czyli pierdu pierdu. Zapewne dosyć szybko było wiadomo rzadowi i wojsku co to za rakieta, ale czekali co na to NATO i USA.

    Zabrakło szybkiej wypowiedzi prezydenta/premiera/generała, który uspokoiłby ludzi, że to incydent, a nie celowy atak, ze to może być albo rakieta rosyjska, albo ukraińska – ale niezależnie od pochodzenia rakiety był to wypadek, a nie celowe działanie i szanse powtórki są niskie.

  2. Moim zdaniem w ogóle takie rwanie się do walki bardzo umniejsza Ukraińskim żołnierzom, w większości jest to jednak armia zawodowa, która ze wsparciem sprzętowym z zachodu spuszcza łomot ruskim orkom i bardzo dobrze, ale przez to jak taki zwykły Józek spod sklepu czy inny Mirek sprzed kompa myśli, że jakby dostał karabin to miałby call of duty na żywo. Prawda jednak pewnie jest taka, że i jeden i drugi zesralby się ze strachu i wolał ze chce do mamy gdyby tylko trafił na front. Dajmy walczyć zawodowym żołnierzom, wspierajmy ich i będzie dobrze

  3. >O ile sentyment braku chęci uczestniczenia w (jakimkolwiek) konflikcie w pełni rozumiem, tak nie potrafię zrozumieć euforii wobec możliwej napaści na inny kraj (konkretnie Rosję).

    A ja rozumiem. Masz kraj terrorystyczny, co robimy z terrorystami? Nie ingerujemy bo to napaść? Nie.

  4. Mam wrażenie, że w większości przypadków ci entuzjaści to osoby przekonane, że “ktoś inny odwali za mnie brudną robotę”. Ktoś inny będzie trzymać karabin i będzie napierdalać w ruskich. Takie trochę “chciałbym, ale się boję”.

    W chwili obecnej i tak to wygląda, że wojnę z ruskimi prowadzimy już. Nie bezpośrednio, ale rękami Ukraińców.

  5. ja jestem za tym, żeby zło zostało ukarane nawet jeśli oznacza to wojnę nuklearną

    widocznie gatunek ludzki zbyt głupi żeby koegzystować na jednej planecie

Leave a Reply