Ciekawa mapka pokazująca informacje o pyleniu. Was też pyłki dobijają co roku?

11 comments
  1. Mnie przestały, zupełnym przypadkiem. Przypadek polega na tym, że jak zamieszkałem z żoną (wtedy jeszcze nie żoną, skrót myślowy), to w pakiecie dostałem też dwa koty, na które – jak się okazało – też jestem uczulony. Poszedłem do Pani Alergolog i dostałem proszki (które są tym samym, co bezreceptowa Hitaxa, tylko zamiast 12 zł za 10 sztuk płaciłem 8 zł za 60 sztuk) z zaleceniem ‘brać doraźnie jak będzie dokuczać, do skutku’. Pani Alergolog odradziła też odczulanie, że ‘meh i bez sensu’.

    Przyznam, że tak średnio wierzyłem w skuteczność, a tu magia. Po jakichś kilku tygodniach brania codziennie/co dwa dni po proszku, nie mam uczulenia na koty (jak się jedna, ta bardziej towarzyska, uwali mi wieczorem na klacie i zostawia wszędzie sierść, to czasem, ale to tak raz na miesiąc-dwa, zaczynają mi łzawić oczy, łykam tabletkę i za kwadrans jest git).

    I tutaj, po nieco przydługim wstępie, wracamy do pyłków: otóż po terapii ‘na koty’ wiosny zaczęły być super. Są takie 3-4 dni w roku (pod rząd), kiedy łykam proszki (te same, co na koty), potem może raz na tydzień-dwa. Jak byłem mały, była masakra, a tu proszę. Polecam.

  2. Dobijały, ale są na to odpowiednie leki. Jestem z regionu trzeciego i mam alergię na pyłki traw, do tej pory nie umówiłem się na profesjonalne odczulanie (które podobno czyni cuda), ale każdego roku odpowiednio wcześniej załatwiam sobie miks leków (Nazometin + Dymista, ewentualnie Rupafin/Telfexo), ważne jest zacząć je stosować trochę wcześniej, i faktycznie, czasem po całym dniu na zewnątrz w lato zdarza mi się lekki katar, ale poza tym mogę oddychać i funkcjonować bez przeszkód.

    Na każdego działają trochę inne leki, więc dobranie odpowiedniej mieszanki chwilę zajmie – plus trzeba naprawdę je brać poważnie i nie zapominać – ale one działają. Polecam za to unikać tych bez recepty, przy ostrzejszych alergiach w ogóle sobie nie radzą.

  3. Podczas “fajnych” okresów łykam rupatadynę niczym cukierki ;-; I do tego chusteczki jakieś takie lepsze, bo po tych najtańszych to zaraz czerwony nos i strupy. No i balsam na nos.

    Ale bardziej to i tak dobija mnie smog, bo muszę cały czas łazić w masce; a już całkiem najbardziej to dym z papierochów, wystarczy że chociaż troszeczkę wyczuję ten smród i od razu mnie dusi.

  4. Jestem uczulona na 5 gatunków traw i żyto. Mieszkam w 2k miasteczku, na około pola i łąki, region 3/4 😒 najgorsze są poranki kiedy leki przez noc przestają działać i jest wyścig po chusteczki. Łzawienie się zdarza ale dużo bardziej wkurzające jest drapanie w gardle.

  5. Odkąd zacząłem biegać to zapomnialem co to alergia. Leki + sport + oczyszczacz + zdrowa dieta i wiosną żyje sie lepiej. Polecanko

  6. Protipy ode mnie:
    Czyścić kaloryfery oraz parapety/okna częściej niż raz na rok
    odkurzać częściej pod meblami
    prać często ubrania albo wyrzucać to w czym nie chodzimy (leżące u brania w szafie to siedlisko alergenów)
    Wyrzucić wszystkie poduszki, w których nie wiemy co się znajduję
    Odczulanie nie działa jeśli przejdziemy porządną grypę albo C19 (minie sporo czasu, aż wrócimy do odporności z przed choroby, ale często wcale)
    Tabletki systematycznie, ale tylko na wiosnę
    Filtry powietrza to już poziom expert

  7. Kiedyś tak, ale ostatnie kilka lat moja alergia znacząco osłabła i przede wszystkim drastycznie się skróciła, z około dwóch miesięcy do może dwóch tygodni. A jeżeli jednak mam objawy, to biorę Allegrę lub jakiś odpowiednik i jest znośnie.

Leave a Reply