
Czy [to](https://www.za.org.pl/prezes-sii-polska-i-wlasciciel-polonii-warszawa-bezprawnie-zwalnia-zwiazkowca-lekcewazy-polskie-prawo-atakuje-prawo-francuskie/) nie jest idealna sytuacja dla pipu?

Czy [to](https://www.za.org.pl/prezes-sii-polska-i-wlasciciel-polonii-warszawa-bezprawnie-zwalnia-zwiazkowca-lekcewazy-polskie-prawo-atakuje-prawo-francuskie/) nie jest idealna sytuacja dla pipu?
16 comments
Problemy branżuni it jako osoby z wewnątrz są dla mnie zawsze fascynujące xD
Posiadaj fach w ręku co do którego jest pierdyliard ofert pracy z kraju i zagranicy. A mimo tego siedź w kołchozach pokroju Sii czy Comarch gdzie prezesi jawnie traktują swoich pracowników jak śmieci. Nie pojmę.
Pan prezes i cała firma się głupio podkładają, chociaż domyślam się, że pewnie z prawnikami to skonsultowali. Ale i tak ten wylew żali od prezesa niepotrzebny.
Ale z drugiej strony – przyszedł jakiś typek, popracował chwilę i się zabiera za zakładanie związków… jeżeli to ten sam, który jest pod tym nazwiskiem na linkedinie (w sensie: zmiana pracy co chwilę), to kojarzę podobnego typa, który u nas pracował, i drugiego z poprzedniej firmy. W obu przypadkach podobne historie: w poprzednich firmach rzadko kiedy wytrzymywali rok, czasem kilka miesięcy, po przyjściu pierwsze co, to chcieli „walczyć o prawa”, wszystko zmieniać (jeden nawet był w jakichś bojówkach socjalistycznych czy tam komunistycznych). Ludzie patrzyli na nich jak na kosmitów, bo im się dobrze pracowało, a przeważnie musieli ciągnąć robotę za takich cwaniaków. Obaj typkowie dużo gadali, mało robili, po kilku miesiącach się zawineli. Potem kontynuowali swoją historię, zmiana pracy co 6-9 miesięcy.
Także nie mam zaufania do takich osobników. Raczej realizują ścieżkę kariery związkowca-nieroba.
jesli nie maja logow ze na sluzbowym slacku napierdalal po Sii do wszystkich w zespole przez wszystkie godziny pracy to chyba bedzie im trudno udowodnic zarzuty z tego wypowiedzenia sa tak grubymi nicmi szyte. O dziwo Francuz mial wystarczajaco wyrachowania zeby dodac ostanie zdanie bo cala reszta to jak przyznanie sie.
Szczerze to niespecjalnie uwazam ze branza IT potrzebuje zwiazkow (ze wzgledu na silna pozycje pracownika nawet w kiepskich czasach), ale ten mail od prezesa to mega januszerka (jeanerka?). A mogl po prostu napisac maila do prawnika “wez go wywal tak zeby w bylo zgodnie z prawem”. W sumie ciekawe bo kumpel tam pracuje i sobie raczej chwali.
To powinno być wyżej. CEO powinni totalnie wyjebać za takie zachowanie, życzę pracownikowi pokazowego procesu w sądzie pracy i wysokiego odszkodowania.
Związki zawodowe to najwyższa forma libertarianizmu – wolność pracowników do łączenia się w grupy zawodowe, a próby zwalczania tego to najgorszy możliwy rak w państwie.
Związki zawodowe to jedyny sposób by pracownik i pracodawca mogli rozmawiać na równi. W przeciwnym wypadku pracodawca zawsze występuje z pozycji silniejszego.
Dziwi mnie, że związki jeszcze piszą o tej sprawie jakby to wspierały. Związki zawodowe mają opinie pasibrzuchów, którzy nic nie robią, a inni pracownicy na nich pracują, tutaj mamy przykład kolesia, który założył związek w firmie w której dopiero co zaczął pracować, agitował w godzinach pracy na służbowych kanałach i chciał siedzieć do góry brzuchem żeby inni na niego pracowali. Utrzymuje stereotyp typowego związkowca. Jeszcze koleś jest jakimś skoczkiem który zmienia prace co pół roku
Na wykopie jest trochę ciekawych komentarzy na ten temat: https://www.wykop.pl/wpis/69132345/afera-januszebiznesu-sii-it-p-gregoire-nitot-preze/
Jako osoba która przepracowała w Sii pięć lat, muszę powiedzieć, że kompletnie mnie to nie zdziwiło. Greg próbuje stworzyć wizerunek “takiej rodzinnej, ciepłej firemki, wartości Sii, pierdololo” a w rzeczywistości jest przykładem totalnego januszexu jak z memów. Stawki w Sii są o ok. 30% niższe od stawek rynkowych w podobnych firmach (np. SolwIT), przy podwyżkach menagerowie dostają premię jak zbiją ci podwyżkę w dół, mobbing (przez który ja się zwolniłem, jak mi menagerka w twarz powiedziała, że kazali jej zbierać na mnie haki), a jak ktoś był to fałszowanie faktur albo nie wypłacanie pełnego okresu wypowiedzenia. Stanowczo, stanowczo odradzam pracę tam. Atmosferę dodatkowo pogarsza narcystyczna osobowość pana Gregoire’a Nitota, który potrafi np:
1. rozsyłać zdjęcia z menagerskiego weekendu z egzotycznych krajów przy dobrych alkoholach i striptizerkach
2. Aktywnie promować swoje preferencje wyborcze ( zarówno w polityce polskiej jak i francuskiej) poprzez wysyłania maili do wszystkich 4 tysięcy pracowników
3. Osoby, które mają jakąkolwiek krytykę co do jego osoby nazywać “troublemakerami” – Ta afera z tego weekendu to nie jest pierwszy raz kiedy użył tego zwrotu
4. Ciągłe marudzenie jak to podatki, zusy, prawo przeszkadza mu robić business.
Aha, a pomysł ze związkami w Sii to ja już 6 lat temu słyszałem, tak lekko półśmiechem. Mimo wszystko cieszę się, że ktoś się na to zdobył.
>zatrudnienie na B2B
>związek zawodowy
O ile nie lubię tego B2B bo zwykle jesteś po prostu pracownikiem tylko bez praw pracowniczych to tutaj koleś odleciał. Problem istnieje ale żaden związek go nie rozwiąże, to zadanie dla kapitana państwo który jak widać średnio działa.
Z kolei postawa CEO mnie wkurwiła, mówiąc wprost. Facet powiedział miedzy wierszami że ma Polskę za jakiś Batustan a Polaków można doić ile się chce xD Ta projekcja o “more liberal countries” jest po prostu piękna.
Teoretycznie sprawa ważna ale w przypadku gdy związek zawodowy zaklada chłop który dymi w każdej firmie w której pracuje i na dodatek jest w Sii tylko 6 miesięcy to zastanawiam się czy w ogóle komukolwiek ten związek jest tam potrzebny. Nie mniej odpowiedź prezesa buracka, mógł sobie ją darować, sprawę można było załatwić po cichu a tak teraz Sii będzie mi się kojarzyć z tym zagraniem
Coś pięknego. A ten CEO to odleciał całkiem. Gdzie jego prawnicy? Przecież jakby był inteligentny to by poszedł do prawników i by ogarnęli tego typa raz dwa. A tak gość napisał esej obrażający Polskę i pracowników, który zajął pewnie dłużej niż cała akcja zakładania trade union. Polecam sobie serio przeczytać co ten CEO napisał, nigdzie nie zobaczycie czegoś takiego. Wiele się słyszy o złym traktowaniu pracowników, ale ten CEO to nowy poziom osiągnął.
Się wypowiem, postaram się jednak obiektywnie na ile mogę.
Mail CEO pokazuje czemu nie należy się tam zatrudniać.
Sama idea związków, jest dość dobra. Powinna a wręcz musi być instytucja która zrównuje możliwości pracownika do pracodawcy, faktycznie pozwalając na negocjacje z silniejszej pozycji. W innym wypadku godzimy się na pewien format niewolnictwa, owszem nikt nam nie każe tam pracować, jednak nie często jest ten wybór a i osoby się różnią. Biorąc też pod uwagę częste łamanie praw pracownika, pozwala to na walkę z praktykami pracodawców.
Sam często/gęsto się z takimi praktykami spotkałem, były to głównie.
* Nierozliczanie OT
* Planowanie OT
* Przekraczanie norm czasu pracy, przy zakazywaniu go rozliczenia.
* Zatrudnienie na podstawie UoP z Zadaniowym trybem pracy, bez pobudek by na danym stanowisku był taki tryb
* Kilka innych, pomniejszych sytuacji, które mnie obeszły bo mam dość grubą skórę.
Owszem, zmieniałem na ogół pracodawcę, jednak jak wspominam, nie zawsze jest taka możliwość.
Związki zawodowe jednak w obecnej formie nie mają wielkiej mocy, by negocjować warunki zatrudnienia, czy to premie czy wypłaty. Głównie mogą rekomendować czy nawet “negocjować”. Jednak ich siła tutaj jest znikoma, co pokazuje fundamentalny brak zrozumienia CEO odnośnie kompetencji związku. Jedyną formą wymuszenia jest protest. Jednak w branży IT, gdzie zarobki są diametralnie wyższe niż mediana, paradoksalnie raczej niewielu zgodzi się na utratę wynagrodzenia, mimo że często mają dodatkowe środki. Nie mniej, bez mocnych podstaw i chęci ogółu, nie widzę możliwości przeprowadzenia protestu.
Dodatkowo, jest też źdźbło prawdy w opisie lenistwa związkowców. Jako programista nieraz miałem nieprzyjemność pracować z ludźmi nawet nie tyle nieefektywnymi, co leniwymi. Stąd nieefektywność. Wykonywało się później pracę za te osoby, która często gęsto grały, oglądały filmy/seriale albo nie wiadomo co robiły. Problem ze związkami jest taki, że związkowca nie da się zwolnić bez zgody związku i tu bywa różnie, związki zawodowe to niestety na ogół kolesiostwo. Jest to jedyny, oraz największy problem ze związkami, jego naprawa pozwoliłaby naprawić ich wizerunek, oraz pozwoliłaby na sprawniejsze działanie.
Rozumiem więc poniekąd niechęć posiadania związków zawodowych w własnej spółce.
O ile nic nie tłumaczy powyższego maila, jest on przykładem Januszexa jakich mało. O tyle faktycznie należałoby się pochylić nad ustawami odnoszącymi się do związków zawodowych, tak aby w przypadku jawnego naruszenia interesu spółki nie obejmującego działań na rzecz pracowników można było faktycznie takiego delikwenta zwolnić. Jest diametralna różnica pomiędzy związkiem działającym faktycznie na rzecz pracowników, a takim który jest swoistym dupochronem. Niestety ten drugi, jest raczej najczęstszą formą jaką widziałem (szczególnie w budżetówce). Z opisu ludzi i sytuacji wnioskuję, że o to głownie chodziło w założeniu związku, niestety (Aczkolwiek, mogę się mylić). Dobrze by było też zlikwidować podział zrzeszony/niezrzeszony i wprowdzić go raczej w formie działań samego zarządu w imieniu każdego pracownika, przy określeniu że to pracownicy wybierają zarząd na daną kadencję. Tryby zwolnieniowe do naprawy pozostają wtedy tylko w przypadku zarządu, dzięki czemu część problemu mogłaby być rozwiązana. To jednak takie moje luźne przemyślenia 🙂
Nie jebmy jednak związków zawodowych na oślep, mają plusy i minusy na pewno należałoby je poprawić od strony ustaw, jednak w przypadku łamania praw pracownika (co ma miejsce bardzo często), pozwalają na poprawę a nie słuchanie (tak już jest, zawsze tak było, itp.).
Co za idiota 😀 Obsrał zbroję jak typowy Żanusz.
Hameryki się panu Gregowi zachciało.
Wstyd dla Francuzów przynosi, ale bogole wszędzie są tacy sami, tfu.
Pracuję w Sii kilka lat i generalnie sobie chwalę. Postawa Grega to wewnątrz firmy temat żartów i plotek. Wszyscy wiedzą jaki jest, wszyscy śmieją się z jego wynurzeń. Za każdym razem informacja o kolejnym mailu od niego powodowała w pokoju odłożenie pracy, żeby ktoś mógł go na głos przeczytać i się pośmiać. Jest jaki jest, ale że nie mamy z nim bezpośredniego kontaktu na co dzień, to w zasadzie traktujemy to jako odległy temat.
Abstrahując od wszystkiego innego, CEO pisze tak jakby najpierw napisał tekst w “języku rynsztokowym”, a potem ktoś to przetłumaczył na korporacyjny
Czy to nie naszym politykom marzy się American Dream w Polsce?