
Kto chodź raz księdza po kolędzie nie przyjął ten życia nie zna.
Kto chodź raz księdza po kolędzie nie przyjął ten życia nie zna. from Polska

Kto chodź raz księdza po kolędzie nie przyjął ten życia nie zna.
Kto chodź raz księdza po kolędzie nie przyjął ten życia nie zna. from Polska
27 comments
W dupach im się poprzewracało już całkiem.
Z 15-20 lat temu to jeszcze bywało, że pod koniec kolędy księdza było trzeba nosić bo już się nie trzymał na nogach jak go wcześniej w połowie domów częstowali alkoholem.
Znam kilka parafii i tylko w jednej słyszałem podobną akcję. Ksiądz życzył sobie podwózki za free więc nikt się nie zgłosił. Tydzień później z ambony wybrzydzał, że traktorem po wsi nie będzie jeździł xd
W mieście przed pandemią średnio 30% wpuszczało księdza, potem wymyślił, że za dużo parafian jest, wybudowało się dużo nowych mieszkań po prostu i stwierdził że co 2 lata będzie chodził. Teraz chętni mają sami zgłaszać chęć w kościele xd
Z tego co wiem ksiądz u niektórych chodzi przed wigilią, a nawet w lutym, marcu potrafi zadzwonić do drzwi 🙂
Gdzie są takie zwyczaje? Pamiętam że jak moja rodzina jeszcze przyjmowała księdza na kolędzie to po prostu wchodził, śpiewanie, rytuały, gadka na 5 minut, kopertka, ministrantom dało się po czekoladzie i szczęść boże. Tak żeby na obiad to sobie nie wyobrażam, chyba że ten filmik to jakiś bait XD
Zgaduję, że informacje taką daje dlatego, że stare baby mu wciskają wiecznie gówno do żarcia gdy chodzi na kolędy i ma dosyć z grzeczności wpierdalać podpalone bloki czy inne schabowe. A każdy kto ma babcie ten wie jak ciężko im odmówić zjedzenia czegoś co podali
No to się wielebny określił. Żeby nie było, że nie wiedział jeden z drugim. No.
Tez to widzialem, ale mam wrazenie ze glos jest podlozony…🤔
na mojej wsi to był standard że jeden z sąsiadów woził księdza, zawsze ustalaliśmy kto w tym roku bierze to na siebie i potem były walki o to kto księdza na obiad będzie zapraszał.
kiedy skończyłem 18 lat i zdałem prawko to zostałem poproszony żebym to był ja – na co się od razu wypiąłem bo ksiądz ma samochód i może jeździć – tylko podczas kolędy to on lubił sobie kielicha strzelić więc potrzebował kierowcy. Ogólnie sąsiedzi się obrazili na mnie i była mała drama (jeden nawet przyszedł pogodać ale grałem wtedy w LOL-a i mu powiedziałem że nie mogę teraz gadać). Ostatecznie to był pierwszy raz kiedy się wyłamaliśmy z wożenia i od tego czasu ksiądz jeździ sam na kolęde
choć raz
U mnie na wsi – woj. pomorskie, akurat sąsiadka zawsze wyprawiała obiad dla księdza. To już był zwyczaj. Było wypasione jadło, moja mama pomagała, żeby wyrobić się na czas i żeby było świeże i ciepłe.
No i oczywiście zawsze jedna osoba ze wsi woziła księdza swoją bryką w czasie kolędy. Dla ludzi tutaj to jest normalne i dopiero gdy “dorosłem” dowiedziałem się że nie wszędzie tak jest 🙂 To był duży prestiż wozić księdza i zatrzymywać go na obiad.
No i kohol, rzecz jasna. Kohol to nie napoje, to krew Chrystusa.
Nie wiere, głos jest podstawiony prawda? Prawda?!
Czepiać się można ale tutaj to chyba się ludzie co przyjmują jego pytali co by chciał xd Wiec lepiej jak powie niż nic nie powie tak naprawde. Nie żebym bronił bo sam nie chodzę i nie przyjmuje, no ale naśmiewać się można z innych rzeczy co oni odpierdalają 🤣
Czy ma ksiądz jakieś preferencje co do toalety? O której godzinie grzać wodę na prysznic?
Jak to jest kolędować, dobrze?
od.kiedy się na obiad zaprasza? u mnie zawsze.była po prostu modlitwa, krótka rozmowa, ochlapanie nas wodą święconą i danie mi i rodzeństwu obrazki z randomowymi świętymi ale o zapraszaniu na obiad nie słyszałem
Wspanialy ksiądz, dom poświęci, lodówkę oszabruje…
Ale śląsko brzmi
Jaki koncert życzeń xD
Dialog jak od Walaszka.
Okej, coś jeszcze podać, jakieś frytki, woda ?
No dobrze to będzie 21,37zł
Mam podjechać Ferrari czy Lamborghini?
Fotele ergonomiczne czy ze skóry?
Niech spierdala
Jak czytam te historie o pijących księdzach i ich wożeniu autem, to mi się dzieciństwo przypomniało. Mieszkałem w mieście, ale w latach 90 i na obrzeżach. Mieliśmy spoko księdza, fajny ziomek – zawsze pomagał parafianom, z kolegami dorabialiśmy na plebanii w ogrodzie i tak dalej. Ogólnie na podwórku stały dwa domy – nasz i ciotki. Ciotka to była stara alkoholiczka ale taka co krzyżem leżała co tydzień. Ksiądz też lubił wypić. No i co roku czekaliśmy na księdza, przychodził o normalnej godzinie, wchodził do ciotki i wychodził dwie godziny później pijany w sztok. To trwało chyba z 6 lat, ojciec w ostatnich latach już jak ksiądz przychodził czekał na podwórku z awanturą i straszył go co mu zrobi jak przyjdzie po dwóch godzinach pijany, bo u nas coś stygnie 😀 Co roku afera.
Dość normalne, przynajmniej na wsiach. W mojej parafii, rodziny goszczące księdza ustalało się na długo przed kolendą. Był to też spory prestiż, pewnej dalej jest…
Wiadomo jak to brzmi ale jestem z katolickiej rodziny i wiem jak to wygląda. On nie tyle sobie zamawia czy życzy, on informuje na zaś jak wszyscy są zebrani, żeby potem nie musieć po 20 razy każdej babci odmawiać kotleta czy sernika, a dziadkom naleweczek. Tak samo z transportem, nie tyle że on sobie chce, co po prostu by go pytali w każdym domu czy go nie odwieźć.
-I poproszę czarną herbatę. Bez dodatków, bez lodu…
-(Ja były pracownik McD) Frytki do tego w McZestawie zwykłym czy powiększonym?
Jak to jest …, dobrze?