Ten “betonowy PRL” jest właściwie całkiem spoko projektem społecznym i dobrym planowaniem przestrzennym. A właściwie to był. Bo miałeś szkołę w centralnym punkcie osiedla, plac zabaw obok szkoły, bazarek lub halę handlową obok placu zabaw, pętlę autobusową, gdzieś z brzegu, kościół i do tego dużo terenów zielonych a pomimo tego wszędzie było bliziutko.
Natomiast teraz janusze developerstwa nasrali budynków po 25 pięter dookoła terenów które kiedyś były “samowystarczalne”, nagle się okazało, że po skasowaniu wszystkich drzew pod miejsca parkingowe dla miliona samochodów nadal ktoś musi parkować na trawniku. W lokalnej szkole wszystkie klasy mają po 52 uczniów a do szatni trzeba wchodzić bokiem. No i do tego komunikacja miejska nie ma sensu bo nie da się dodać szóstej jezdni dla buspasów, więc i tak wszyscy jak jeden mąż stoją w korku. Zamiast małego bazarku ze zbyt wygórowanymi cenami produktów prosto od lokalnych rolników jedziemy pod miasto do hipermarketu po sałatę z Hiszpanii, paprykę z Wenezueli i awokado z Meksyku. To znaczy, niekoniecznie jedziemy, bo korek jest tak na wjeździe jak i wyjeździe z tego supermarketu…
8 comments
O, Zupa!
Sedesowce i Młotek, dwa piękne projekty! Czy to faktycznie do kupienia sklejanka czy tylko taki koncept?
Książka:
https://www.zupagrafika.com/sklep/brutal-poland
A gdzie Jowita z Poznania i ikoniczne Akumulatory? ;_;
Ale jest Os. Orła Białego… *meh*. Lecha prezentuje się wynieślej, bo na górce stoi, a Os. Kopernika miało lepszy neon
Tak z ciekawości młotek to jakiś ‘ogólny’ projekt który gdzieś jeszcze występuje czy chodzi konkretnie o ten budynek przy PKP Powiśle?
Jedyne mieszkanie na jakie cię stać.
Mam [Brutal London](https://imgur.com/a/nQYWLGP), fajnie się sklejało, polecam
Ten “betonowy PRL” jest właściwie całkiem spoko projektem społecznym i dobrym planowaniem przestrzennym. A właściwie to był. Bo miałeś szkołę w centralnym punkcie osiedla, plac zabaw obok szkoły, bazarek lub halę handlową obok placu zabaw, pętlę autobusową, gdzieś z brzegu, kościół i do tego dużo terenów zielonych a pomimo tego wszędzie było bliziutko.
Natomiast teraz janusze developerstwa nasrali budynków po 25 pięter dookoła terenów które kiedyś były “samowystarczalne”, nagle się okazało, że po skasowaniu wszystkich drzew pod miejsca parkingowe dla miliona samochodów nadal ktoś musi parkować na trawniku. W lokalnej szkole wszystkie klasy mają po 52 uczniów a do szatni trzeba wchodzić bokiem. No i do tego komunikacja miejska nie ma sensu bo nie da się dodać szóstej jezdni dla buspasów, więc i tak wszyscy jak jeden mąż stoją w korku. Zamiast małego bazarku ze zbyt wygórowanymi cenami produktów prosto od lokalnych rolników jedziemy pod miasto do hipermarketu po sałatę z Hiszpanii, paprykę z Wenezueli i awokado z Meksyku. To znaczy, niekoniecznie jedziemy, bo korek jest tak na wjeździe jak i wyjeździe z tego supermarketu…