Głupio ujęte, ale logiczne pytanie: „czy czołg bojowy dalej ma miejsce na polu walki?”
Nie żebym znał odpowiedź (chuja wiem), ale biorąc pod uwagę wojnę w Ukrainie to pytanie, które warto zadać.
To samo z helikopterami pełniącymi rolę bliskiego wsparcia dla działań lądowych…
180 koreańskich czołgów kosztuje tyle, co 1620 ukraińskich wozów bojowych BTR-4, które długo skutecznie broniły Mariupola, a potem wspierały dwie udane kontrofensywy. 30 milimetrowe działka strzelające AP-IE, termowizja, duża mobilność i przestrzeń ładunkowa pozwalająca na transport zapasu paliwa i amunicji, 700 km zasięgu na pełnym baku i zdolność do pokonywania zbiorników wodnych to w warunkach naszego pola walki wielkie atuty. Nie jestem pewien, czy 180 czołgów, do których części będziemy ściągać z drugiego końca świata to lepszy deal, niż 1620 takich twardych, uniwersalnych drani. Czas pokaże.
– Mamo możemy nakręcić serial Seinfeld w Polsce?
– Mamy Seinfeld’a w domu.
– Szejnfeld w domu:
Pierdolenie za przeproszeniem. W armii jest ważny miks i trzeba mieć praktycznie wszystko. Takie są realia. Nie można mieć czołgów bez piechoty i nie można mieć piechoty bez czołgów. Tak samo nie można rzucić na oblężenie miasta samej artylerii, ktoś musi jej bronić bo inaczej nam ją rozwalą. To, że teraz na polu walki królują np. drony do rozpoznania, nie znaczy, że nie trzeba mieć artylerii bo to właśnie ona odpowiada za większość strat na wojnie. Artyleria zawsze zadawała największe straty. Ale trzeba mieć czołgi żeby szybko posuwać się z ofensywą naprzód.
4 comments
Głupio ujęte, ale logiczne pytanie: „czy czołg bojowy dalej ma miejsce na polu walki?”
Nie żebym znał odpowiedź (chuja wiem), ale biorąc pod uwagę wojnę w Ukrainie to pytanie, które warto zadać.
To samo z helikopterami pełniącymi rolę bliskiego wsparcia dla działań lądowych…
180 koreańskich czołgów kosztuje tyle, co 1620 ukraińskich wozów bojowych BTR-4, które długo skutecznie broniły Mariupola, a potem wspierały dwie udane kontrofensywy. 30 milimetrowe działka strzelające AP-IE, termowizja, duża mobilność i przestrzeń ładunkowa pozwalająca na transport zapasu paliwa i amunicji, 700 km zasięgu na pełnym baku i zdolność do pokonywania zbiorników wodnych to w warunkach naszego pola walki wielkie atuty. Nie jestem pewien, czy 180 czołgów, do których części będziemy ściągać z drugiego końca świata to lepszy deal, niż 1620 takich twardych, uniwersalnych drani. Czas pokaże.
– Mamo możemy nakręcić serial Seinfeld w Polsce?
– Mamy Seinfeld’a w domu.
– Szejnfeld w domu:
Pierdolenie za przeproszeniem. W armii jest ważny miks i trzeba mieć praktycznie wszystko. Takie są realia. Nie można mieć czołgów bez piechoty i nie można mieć piechoty bez czołgów. Tak samo nie można rzucić na oblężenie miasta samej artylerii, ktoś musi jej bronić bo inaczej nam ją rozwalą. To, że teraz na polu walki królują np. drony do rozpoznania, nie znaczy, że nie trzeba mieć artylerii bo to właśnie ona odpowiada za większość strat na wojnie. Artyleria zawsze zadawała największe straty. Ale trzeba mieć czołgi żeby szybko posuwać się z ofensywą naprzód.