Ja również cieszę się, że nie mam takiego problemu w życiu. Mam bez tego wystarczająco wiele zmartwień na głowie.
Ja też nie mam dzieci, jest mi z tym dobrze.
Tak btw mimo iż ja dokonałem wyboru to wiem, że są osoby które są bezpłodne i nie mając wyboru nie mogą mieć dzieci. Mimo wszystko trzeba pamietac że też trzeba dzieci wychować. Każda decyzja jest dobra czy nie mieć dzieci czy mieć.
brave!
Wiem, że na tym subreddicie to herezja, ale nie uważam, że brak dzieci wybór nigdy ich nie posiadania to jakiś zajebisty heroizm.
Obecnie bycie antynatlistą to szczyt hipsterki i najbardziej cool sprawa.
Rozumiem, że jest to rodzaj buntu przeciw dość agresywnym zachęta władzy do rodzenia. Jakby zachęcali do jedzenia chleba to by molotowy leciały w piekarnie.
Jest to wybór, wybór który tez nie musi być ostateczny bo znam osoby które takiego dokonały i zmieniły po latach. Ale gloryfikacja go jest… głupia.
Ciagle te argumenty moi znajomi maja dzieci i nie chcą się z nimi rozstawać żeby się ze mna spotkać czuje się taka wyalienowana. Moja ciocia co święta pyta o dzieci to straszne! Rozumiem, że to nie jest komfortowe, ale zawsze znajdą się pytania i sytuacje w których będziemy się czuli niekomfortowo. Życie.
Nieznosilem dzieci dopuki nie mialem swoich. Teraz tylko nieznosze cudzych dzieci
Ja mam dzieci i bardzo mi się to podoba. Tytuł artykułu jest niskiej jakości przynętą. Treść jest po prostu niskiej jakości.
Wszystko spoko, ale jak już się ma dzieci to przeskakuje wajcha w mózgu i patrzy się na to inaczej. Większość osób, która tu narzeka na dzieci wolałaby śmiech od spokojnego wieczoru, gdyby mieli swoje, tylko o tym nie wiedzą. Niestety, koszt zdobycia tej wiedzy jest ogromny i ryzykowny, ale kto nie ryzykuje…
Już, można śmiało minusować – pozdrowienia od człowieka, który też nigdy nie mógł znieść dzieci a teraz nic nie kocha tak na świecie jak swojego synka:)
Droga autorko,
Proszę wykorzystaj te ciche wieczory do pracy nad korektą oraz na jakiekolwiek kursy pisania artykułów.
Pozdrawiam.
Od dziecka wiedziałam, że nie chcę mieć dzieci. Może dlatego, że pochodzę z rodziny wielodzietnej, ale nawet lalki niemowlaki do mnie nie przemawiały. Z wiekiem tylko utwierdziłam się w tym przekonaniu i patrząc na dotychczasowe życie, gdybym sobie zrobiła bombla, byłabym obecnie w czarnej dupie. Nawet do zwierzaków czasem brakuje mi cierpliwości, łatwo się stresuję i niezmiernie cieszy mnie, że czasem mogę zamknąć drzwi i po prostu przebywać sama ze sobą, w ciszy i spokoju.
Obie opcje są okej, byle robić je dobrze.
I nie pluć się ze „tylko moja racja jest poprawna!”
Nikt, dosłownie nikt nie pytał.
Nie lubię dzieci. Nigdy nie chciałem mieć dzieci. Jednocześnie moja 6-letnia córka to najzajebistsza sprawa, jaka mi się trafiła. Jest moją przyjaciółką i jestem szczęśliwy, pokazując jej świat. I też mam ciche wieczory, droga autorko 🙂
Dobrze mi się żyje z moimi wyborami, dlatego nie czuje potrzby ciagłego usprawiedliwiania się i udowadniania swojej racji.
Życze autorce, żeby też pogodziła się ze soba podczas tych cichych wieczorów.
wkurwia mnie taki konkurs na to kto ma prawdziwszą rację lepsiejszy pomysł na życie, “a bo ja nie mam bachorów i mi dobrze” “a bo ja mam dzieci i jest na pewno lepiej” kurna niech każdy robi co chce, chcesz mieć dzieci? dobrze ale opiekuj się nimi i nie narzekaj że jak to przez to cierpisz bo są to konsekwencje twoich decyzji (no chyba że gwałt ale mówię o innej sytuacji) nie chcesz mieć dzieci? to dobrze ale nie zachowój się jak niektórzy (podkreślam NIEKTÓRZY) weganie co chcą cały świat nawrócić bo oni wiedzą lepiej itp itd
Z dziećmi jest jak z bąkami, da rade wytrzymać, ale tylko ze swoimi 🙂
Myślicie, że jaki jest procent “progresywnych” kobiet, które chcą mieć dzieci?
5% które chcą? 30?
Ja wolę dziecięcy śmiech niż ciche wieczory. I czuję się chujowo.
Ja mam i dobrze mi z tym, ale jak nie miałem też było ok. Nie sądzę, żeby dobrym pomysłem była decyzja o posiadaniu dzieci ze względu na opinie innych ludzi. Ja i moja żona przez wiele lat nie chcieliśmy mieć dzieci, więc doskonale rozumiem że fajnie jest cieszyć się taką wolnością i wg mnie nie ma w tym niczego co powinno spowodować poczucie jakiejkolwiek winy. Każdy jest inny i to jest w porządku. Z drugiej strony znam dość sporo historii o rodzinach, w których dzieci nigdy nie powinno być, a jednak były i to był koszmar bardziej dla tych dzieci niż rodziców zazwyczaj.
Czy to faktycznie jest istniejące zjawisko, czy jakaś marginalna patologia, żeby dyskryminować bezdzietnych? W swoim otoczeniu nie spotkałem się nigdy z gorszym traktowaniem kobiet, które nie zdecydowały się na dzieci. Zawsze były jakieś bezdzietne ciocie czy koleżanki i nikt nie dopytywał, nie szeptał za plecami. Mam wrażenie, że ktoś tu chce na siłę być ciemiężony.
Jeśli ktoś głęboko czuje, że nie chce mieć dzieci to rzeczywiście nie powinien. Nie ma dla dziecka nic gorszego niż rodzic “za karę”.
Autorka powinna trochę popracować nad poczuciem własnej wartości, wtedy nie będzie się aż tak przejmować tym, czego od niej “wymaga” otoczenie.
Problemem jest tylko i wyłącznie przymus i wpierdalanie się w cudze wybory.
Moja teściowa od kiedy pamiętam kierowała w moją stronę aluzje o posiadaniu dzieci. Najpierw – raz na jakiś czas, teraz coraz częściej.
Coraz więcej rozmów kończy się jej aluzjami, że “moglibyście się o coś postarać”, “czy nie jest wam przykro, że wasi przyjaciele mają dzieci, a wy nie”, “przecież możecie sobie pozwolić”, i moja znienawidzona gadka, że przecież moglibyśmy żyć z jednej pensji, a ja mogę spokojnie kilka lat posiedzieć w domu.
Jednym z głównych powodów, dla których nie chcę mieć dzieci, jest restrykcyjne prawo aborcyjne, które skazuje kobiety na śmierć na sepsę z martwymi płodami w brzuchu. Teściowa uważa, że to barbarzyństwo, ale kiedy okazało się, że to mnie powstrzymuje, zaczęła mówić, że przecież takie sytuacje są bardzo rzadkie i może jednak powinnam spróbować. Niby to prawda, jednak wkurwia mnie taka nonszalancja ze strony kogoś, kto w razie czego nie musi ryzykować życiem.
Traktuje mnie jak przepustkę do posiadania wnuka, bo jej druga synowa jest tak ciężko chora, że szanse na urodzenie przez nią dziecka są znikome. Mam wrażenie, że na emeryturze jej się nudzi i nie mieści jej się w głowie, że dla kogoś posiadanie dzieci nie jest priorytetem.
Następnym razem opiszę z detalami, jak bardzo się staramy, ale nam nie wychodzi i chyba jesteśmy bezpłodni.
Chuj mnie to obchodzi szczerze mówiąc
Każda osoba która mówi że czuję się z czymś dobrze,to takie ciche wołanie o pomoc.Pociag już odjechał a ty nie masz na to wpływu.
Kto pytał
*mic drop*
Mam 3 dzieci i marże o świece w którym wszystkie osoby child-free mają święty spokój, nikt ich nie nęka, antykoncepcja jest tania i niezawodna. Marże o świece w którym żyją tylko chciane, kochane dzieci i dorośli bez olbrzymiego bagażu psychicznego.
A ja mam i ciche wieczory i dziecięcy śmiech. Po prostu kładę dzieci spać i wieczór mamy dla siebie czego wam wszystkim życzę. 9 i 4 lata.
Nie cierpię tego założenia, jakby byli tylko ludzie, którzy absolutnie chcą mieć dzieci i drudzy, którzy absolutnie ich nie chcą.
Dyskusje dotyczące np. lepszych warunków mieszkaniowych czy dostępności żłobków mają w zamyśle dorosłych, którzy w tej decyzji są podzieleni ~48-52, (chyba) nikt nie próbuje nikogo przekonać, że KAŻDY powinien chcieć mieć dzieci.
Mam wrażenie, że artykuł jeszcze bardziej antagonizuje osoby chcące mieć dzieci i niechcące, co dla osoby z obojętnym lub ambiwalentnym stosunkiem do wychowywania dzieci (jak ja) jest nieprzyjemne.
30 comments
[deleted]
Ja również cieszę się, że nie mam takiego problemu w życiu. Mam bez tego wystarczająco wiele zmartwień na głowie.
Ja też nie mam dzieci, jest mi z tym dobrze.
Tak btw mimo iż ja dokonałem wyboru to wiem, że są osoby które są bezpłodne i nie mając wyboru nie mogą mieć dzieci. Mimo wszystko trzeba pamietac że też trzeba dzieci wychować. Każda decyzja jest dobra czy nie mieć dzieci czy mieć.
brave!
Wiem, że na tym subreddicie to herezja, ale nie uważam, że brak dzieci wybór nigdy ich nie posiadania to jakiś zajebisty heroizm.
Obecnie bycie antynatlistą to szczyt hipsterki i najbardziej cool sprawa.
Rozumiem, że jest to rodzaj buntu przeciw dość agresywnym zachęta władzy do rodzenia. Jakby zachęcali do jedzenia chleba to by molotowy leciały w piekarnie.
Jest to wybór, wybór który tez nie musi być ostateczny bo znam osoby które takiego dokonały i zmieniły po latach. Ale gloryfikacja go jest… głupia.
Ciagle te argumenty moi znajomi maja dzieci i nie chcą się z nimi rozstawać żeby się ze mna spotkać czuje się taka wyalienowana. Moja ciocia co święta pyta o dzieci to straszne! Rozumiem, że to nie jest komfortowe, ale zawsze znajdą się pytania i sytuacje w których będziemy się czuli niekomfortowo. Życie.
Nieznosilem dzieci dopuki nie mialem swoich. Teraz tylko nieznosze cudzych dzieci
Ja mam dzieci i bardzo mi się to podoba. Tytuł artykułu jest niskiej jakości przynętą. Treść jest po prostu niskiej jakości.
Wszystko spoko, ale jak już się ma dzieci to przeskakuje wajcha w mózgu i patrzy się na to inaczej. Większość osób, która tu narzeka na dzieci wolałaby śmiech od spokojnego wieczoru, gdyby mieli swoje, tylko o tym nie wiedzą. Niestety, koszt zdobycia tej wiedzy jest ogromny i ryzykowny, ale kto nie ryzykuje…
Już, można śmiało minusować – pozdrowienia od człowieka, który też nigdy nie mógł znieść dzieci a teraz nic nie kocha tak na świecie jak swojego synka:)
Droga autorko,
Proszę wykorzystaj te ciche wieczory do pracy nad korektą oraz na jakiekolwiek kursy pisania artykułów.
Pozdrawiam.
Od dziecka wiedziałam, że nie chcę mieć dzieci. Może dlatego, że pochodzę z rodziny wielodzietnej, ale nawet lalki niemowlaki do mnie nie przemawiały. Z wiekiem tylko utwierdziłam się w tym przekonaniu i patrząc na dotychczasowe życie, gdybym sobie zrobiła bombla, byłabym obecnie w czarnej dupie. Nawet do zwierzaków czasem brakuje mi cierpliwości, łatwo się stresuję i niezmiernie cieszy mnie, że czasem mogę zamknąć drzwi i po prostu przebywać sama ze sobą, w ciszy i spokoju.
Obie opcje są okej, byle robić je dobrze.
I nie pluć się ze „tylko moja racja jest poprawna!”
Nikt, dosłownie nikt nie pytał.
Nie lubię dzieci. Nigdy nie chciałem mieć dzieci. Jednocześnie moja 6-letnia córka to najzajebistsza sprawa, jaka mi się trafiła. Jest moją przyjaciółką i jestem szczęśliwy, pokazując jej świat. I też mam ciche wieczory, droga autorko 🙂
Dobrze mi się żyje z moimi wyborami, dlatego nie czuje potrzby ciagłego usprawiedliwiania się i udowadniania swojej racji.
Życze autorce, żeby też pogodziła się ze soba podczas tych cichych wieczorów.
wkurwia mnie taki konkurs na to kto ma prawdziwszą rację lepsiejszy pomysł na życie, “a bo ja nie mam bachorów i mi dobrze” “a bo ja mam dzieci i jest na pewno lepiej” kurna niech każdy robi co chce, chcesz mieć dzieci? dobrze ale opiekuj się nimi i nie narzekaj że jak to przez to cierpisz bo są to konsekwencje twoich decyzji (no chyba że gwałt ale mówię o innej sytuacji) nie chcesz mieć dzieci? to dobrze ale nie zachowój się jak niektórzy (podkreślam NIEKTÓRZY) weganie co chcą cały świat nawrócić bo oni wiedzą lepiej itp itd
Z dziećmi jest jak z bąkami, da rade wytrzymać, ale tylko ze swoimi 🙂
Myślicie, że jaki jest procent “progresywnych” kobiet, które chcą mieć dzieci?
5% które chcą? 30?
Ja wolę dziecięcy śmiech niż ciche wieczory. I czuję się chujowo.
Ja mam i dobrze mi z tym, ale jak nie miałem też było ok. Nie sądzę, żeby dobrym pomysłem była decyzja o posiadaniu dzieci ze względu na opinie innych ludzi. Ja i moja żona przez wiele lat nie chcieliśmy mieć dzieci, więc doskonale rozumiem że fajnie jest cieszyć się taką wolnością i wg mnie nie ma w tym niczego co powinno spowodować poczucie jakiejkolwiek winy. Każdy jest inny i to jest w porządku. Z drugiej strony znam dość sporo historii o rodzinach, w których dzieci nigdy nie powinno być, a jednak były i to był koszmar bardziej dla tych dzieci niż rodziców zazwyczaj.
Czy to faktycznie jest istniejące zjawisko, czy jakaś marginalna patologia, żeby dyskryminować bezdzietnych? W swoim otoczeniu nie spotkałem się nigdy z gorszym traktowaniem kobiet, które nie zdecydowały się na dzieci. Zawsze były jakieś bezdzietne ciocie czy koleżanki i nikt nie dopytywał, nie szeptał za plecami. Mam wrażenie, że ktoś tu chce na siłę być ciemiężony.
Jeśli ktoś głęboko czuje, że nie chce mieć dzieci to rzeczywiście nie powinien. Nie ma dla dziecka nic gorszego niż rodzic “za karę”.
Autorka powinna trochę popracować nad poczuciem własnej wartości, wtedy nie będzie się aż tak przejmować tym, czego od niej “wymaga” otoczenie.
Problemem jest tylko i wyłącznie przymus i wpierdalanie się w cudze wybory.
Moja teściowa od kiedy pamiętam kierowała w moją stronę aluzje o posiadaniu dzieci. Najpierw – raz na jakiś czas, teraz coraz częściej.
Coraz więcej rozmów kończy się jej aluzjami, że “moglibyście się o coś postarać”, “czy nie jest wam przykro, że wasi przyjaciele mają dzieci, a wy nie”, “przecież możecie sobie pozwolić”, i moja znienawidzona gadka, że przecież moglibyśmy żyć z jednej pensji, a ja mogę spokojnie kilka lat posiedzieć w domu.
Jednym z głównych powodów, dla których nie chcę mieć dzieci, jest restrykcyjne prawo aborcyjne, które skazuje kobiety na śmierć na sepsę z martwymi płodami w brzuchu. Teściowa uważa, że to barbarzyństwo, ale kiedy okazało się, że to mnie powstrzymuje, zaczęła mówić, że przecież takie sytuacje są bardzo rzadkie i może jednak powinnam spróbować. Niby to prawda, jednak wkurwia mnie taka nonszalancja ze strony kogoś, kto w razie czego nie musi ryzykować życiem.
Traktuje mnie jak przepustkę do posiadania wnuka, bo jej druga synowa jest tak ciężko chora, że szanse na urodzenie przez nią dziecka są znikome. Mam wrażenie, że na emeryturze jej się nudzi i nie mieści jej się w głowie, że dla kogoś posiadanie dzieci nie jest priorytetem.
Następnym razem opiszę z detalami, jak bardzo się staramy, ale nam nie wychodzi i chyba jesteśmy bezpłodni.
Chuj mnie to obchodzi szczerze mówiąc
Każda osoba która mówi że czuję się z czymś dobrze,to takie ciche wołanie o pomoc.Pociag już odjechał a ty nie masz na to wpływu.
Kto pytał
*mic drop*
Mam 3 dzieci i marże o świece w którym wszystkie osoby child-free mają święty spokój, nikt ich nie nęka, antykoncepcja jest tania i niezawodna. Marże o świece w którym żyją tylko chciane, kochane dzieci i dorośli bez olbrzymiego bagażu psychicznego.
A ja mam i ciche wieczory i dziecięcy śmiech. Po prostu kładę dzieci spać i wieczór mamy dla siebie czego wam wszystkim życzę. 9 i 4 lata.
Nie cierpię tego założenia, jakby byli tylko ludzie, którzy absolutnie chcą mieć dzieci i drudzy, którzy absolutnie ich nie chcą.
Dyskusje dotyczące np. lepszych warunków mieszkaniowych czy dostępności żłobków mają w zamyśle dorosłych, którzy w tej decyzji są podzieleni ~48-52, (chyba) nikt nie próbuje nikogo przekonać, że KAŻDY powinien chcieć mieć dzieci.
Mam wrażenie, że artykuł jeszcze bardziej antagonizuje osoby chcące mieć dzieci i niechcące, co dla osoby z obojętnym lub ambiwalentnym stosunkiem do wychowywania dzieci (jak ja) jest nieprzyjemne.
Słabiusi artykuł..