Polska już nie dzieli się na A i B – jest Warszawa i reszta. Czy da się to zmienić?

6 comments
  1. Tytuł artykułu powinien brzmieć “Polska A, B, C – Warszawa, duże ośrodki miejskie/konurbacje, i reszta”, imo.

    > Co możemy zrobić, aby przełamać ten podział i pomóc uboższym samorządom w rozwoju?

    Znaczy, tekst rzuca trochę sugestii, ale podstawowy problem pozostaje nietknięty: jak złamać partykularyzm i brak woli ze strony ludzi na stołkach? Żeby zmniejszyć liczbę jednostek terytorialnych, trzeba tych ludzi ze stołków wypierdolić, a nakręcenie lokalnej gównoburzy jest nieprawdopodobnie proste. Wystarczająco dużo lokalnych burdeli przegra ci wybory parlamentarne.

    Wyobraźcie sobie, jaką rozpierduchę zrobi Opole, jak spróbujecie mu zabrać województwo i podzielić między Śląsk i Dolny Śląsk. Prestiż uzależnia.

    Jeszcze jedna rzecz, której nie widzę w tekście: konieczność uruchomienia połączeń komunikacji zbiorowej. Przenosimy urzędy, jakoś trzeba tam dojechać. Te połączenia mogą się okazać ekonomicznie nieopłacalne, i co wtedy? Zostawiasz ludziom 2/3 busy dziennie, i wycyrklujcie sobie terminy na własną rękę?

  2. Kurde poza dziwnym poczuciem wyższości toną ‘białych służbowych’ BMW nie widzę większej różnicy między warszawa a inny miastem wojewódzkim 300k+ mieszkańców.

    Tak jak tu inni pisali bardziej bolesna jest różnica duże miasta reszta niż Warszawa vs Kraków, Wrocław, Gdańsk, Łódź i Poznań.

Leave a Reply