>> Bo przecież suma dóbr jest stała i to, ile kto ma, zależy od tego, jak te dobra, przez wszystkich wypracowane, podzielimy.
Suma dóbr jest zmienna, ciagle wydobywamy więcej ropy, złota, kamieni szlachetnych, budujemy więcej mieszkań, tworzymy więcej zegarków i luksusowych samochodów. Ilość pieniądza w obiegu tez się zmienia.
>> Obok użyteczności społecznej bardzo ważnym kryterium, które powinno wpływać na wysokość wynagrodzenia, jest uciążliwość pracy.
>> Dopiero gdy strajkują, dowiadujemy się, ile zysków przynosi ich praca. Wtedy firma publikuje alarmistyczne komunikaty o gigantycznych stratach, jakie ponosi z powodu strajku.
Głównym kryterium zarobkowym, jest to jak łatwo dane stanowisko można zapełnić. Ludzie pracujący na stanowiskach nie wymagających kwalifikacji zarabiają mało bo łatwo jest znaleźć kogoś na ich miejsce jak się obrażą i odejdą. Jeśli chodzi o wspomnianych ratowników czy pielęgniarki to tutaj sytuacja jest trochę bardziej skomplikowana bo ze względu na charakter ludzi idących do tych zawodów, pracodawca (czyli państwo) wie, że nie odejdą i nie zostawia go na lodzie bo będą mieli wyrzuty sumienia. Nie ma dźwigni do negocjacji.
>> Trudniej zrozumieć, dlaczego istniejącego porządku bronią ludzie marnie opłacani, choć niekoniecznie mniej pożyteczni od krezusów. Oni wiedzą, że raj na Ziemi istnieje. Codziennie oglądają celebrytów na luksusowych wakacjach, w cudownych strojach i jeszcze cudowniejszych samochodach, jachtach, prywatnych odrzutowcach. I nawet, jeżeli po latach usiłowań nie udaje im się do tego raju wedrzeć, to święcie wierzą, chcą wierzyć, że uda się to ich dzieciom lub choćby wnukom. Każdy kto nawołuje do opodatkowania wielkich fortun, równiejszego podziału dochodów i bogactwa jest uważany za wroga, bo chce zniszczyć ich marzenie.
Powód dla, dla którego większość osób będących pomiędzy bogatymi a biednymi protestuje to zazwyczaj fakt, że próby opodatkowani tych najbogatszych kończą się niepowodzeniem i opodatkowuje się bardziej tych średnich. Nikt powazny nie protestuje przeciwko narzuceniu podatków na Muska czy Bezosa bo liczy ze będzie miał kiedyś tyle co oni, tylko dlatego, że wie, że ani Musk ani Bezos tych podatków większych nie zapłaci tylko on.
>> Nie dajcie sobie wmówić, że rozdanie majątków najbogatszego jednego procenta ludzkości nie poprawi losu pozostałych
Znowu, nikt nie rozda majątków bogatych, tylko to co średni uzbierali dla siebie i swoich potomków zostanie rozdane pomiędzy średnich i biednych w wyniku czego wszyscy będą mieli po rowno ale gowno.
1 comment
>> Bo przecież suma dóbr jest stała i to, ile kto ma, zależy od tego, jak te dobra, przez wszystkich wypracowane, podzielimy.
Suma dóbr jest zmienna, ciagle wydobywamy więcej ropy, złota, kamieni szlachetnych, budujemy więcej mieszkań, tworzymy więcej zegarków i luksusowych samochodów. Ilość pieniądza w obiegu tez się zmienia.
>> Obok użyteczności społecznej bardzo ważnym kryterium, które powinno wpływać na wysokość wynagrodzenia, jest uciążliwość pracy.
>> Dopiero gdy strajkują, dowiadujemy się, ile zysków przynosi ich praca. Wtedy firma publikuje alarmistyczne komunikaty o gigantycznych stratach, jakie ponosi z powodu strajku.
Głównym kryterium zarobkowym, jest to jak łatwo dane stanowisko można zapełnić. Ludzie pracujący na stanowiskach nie wymagających kwalifikacji zarabiają mało bo łatwo jest znaleźć kogoś na ich miejsce jak się obrażą i odejdą. Jeśli chodzi o wspomnianych ratowników czy pielęgniarki to tutaj sytuacja jest trochę bardziej skomplikowana bo ze względu na charakter ludzi idących do tych zawodów, pracodawca (czyli państwo) wie, że nie odejdą i nie zostawia go na lodzie bo będą mieli wyrzuty sumienia. Nie ma dźwigni do negocjacji.
>> Trudniej zrozumieć, dlaczego istniejącego porządku bronią ludzie marnie opłacani, choć niekoniecznie mniej pożyteczni od krezusów. Oni wiedzą, że raj na Ziemi istnieje. Codziennie oglądają celebrytów na luksusowych wakacjach, w cudownych strojach i jeszcze cudowniejszych samochodach, jachtach, prywatnych odrzutowcach. I nawet, jeżeli po latach usiłowań nie udaje im się do tego raju wedrzeć, to święcie wierzą, chcą wierzyć, że uda się to ich dzieciom lub choćby wnukom. Każdy kto nawołuje do opodatkowania wielkich fortun, równiejszego podziału dochodów i bogactwa jest uważany za wroga, bo chce zniszczyć ich marzenie.
Powód dla, dla którego większość osób będących pomiędzy bogatymi a biednymi protestuje to zazwyczaj fakt, że próby opodatkowani tych najbogatszych kończą się niepowodzeniem i opodatkowuje się bardziej tych średnich. Nikt powazny nie protestuje przeciwko narzuceniu podatków na Muska czy Bezosa bo liczy ze będzie miał kiedyś tyle co oni, tylko dlatego, że wie, że ani Musk ani Bezos tych podatków większych nie zapłaci tylko on.
>> Nie dajcie sobie wmówić, że rozdanie majątków najbogatszego jednego procenta ludzkości nie poprawi losu pozostałych
Znowu, nikt nie rozda majątków bogatych, tylko to co średni uzbierali dla siebie i swoich potomków zostanie rozdane pomiędzy średnich i biednych w wyniku czego wszyscy będą mieli po rowno ale gowno.