Jestem za równym wiekiem emerytalnym (ewentualnie stażowym) i mam świadomość, że z powodu rosnącej długości życia pewnie będzie musiał on docelowo być jeszcze większy (też dla mężczyzn), ale mam jedno ‘ale’: 1/3 Polaków w wieku produkcyjnym nie pracuje. A kto to taki? Głównie [ludzie nisko wykształceni](https://rynekpracy.pl/monitory/aktywnosc-zawodowa-wedlug-poziomu-wyksztalcenia-w-iii-kwartale-2018-roku), szczególnie [kobiety](https://bydgoszcz24.pl/upload/Przechwytywanie%20-%20Copy%201.png)

Chcemy dowalać pracy ludziom którzy utrzymują ten kraj, ale nie przeszkadza nam ta 1/3 która nie wkłada nic do budżetu? (a z niego bierze*)

Mam wrażenie, że podwyższanie wieku emerytalnego w takiej sytuacji jest rozwiązanie rodem z Polskiej szkoły czy korporacji (dowalić pracy dobremu uczniowi/pracownikowi. Skoro dobrze pracuje, to niech popracuje więcej, a obibok niech leży).

*nie chodzi mi tylko o 500+, mopsy itd, każdy kto chodzi po chodnikach, czy chodził do szkoły czy lekarza jest biorcą pieniędzy z budżetu

22 comments
  1. Eh no chciałoby się. Nie lubię myśleć że mi ciężko działalność rozwijać i trzymać “bo takie czasy” i że swoją robotą dokładam się do tego żeby ktoś mógł sobie powiedzieć a chuj w was, nie będę robił, państwo mnie utrzyma. Bo mamy w tym kraju tonę cwaniaków i tyle. Nie mowię ofc o potrzebujących, ale nie wiem jaki to odsetek grona

  2. Imo, zagonić do prac na terenie miejsca zamieszkania. Mamy zimę, w większości miast śnieg na ulicach leży bo służby komunalne się nie wyrabiają..To przejść się z listą osób pobierających socjal (a co do których istnieje podejrzenie że pracują na czarno albo im się nie chce) i zapraszamy do łopaty pod groźbą odebrania przywilejów socjalnych ze skutkiem natychmiastowym z możliwością odwołania się od decyzji w terminie 7 dni. I żeby nie było, nie jestem za wysyłaniem takich ludzi przymusowo na budowę, ale kurwa zobowiązanie ich do jakiejkolwiek pracy na rzecz społeczeństwa które ich utrzymuje. Jakiś czas temu byłem z kolegą w urzędzie pracy, ot skończyła mu się umowa i jako dobry obywatel postanowił się zarejestrować, nie żeby brać zasiłek ale żeby mieć ubezpieczenie i może zrobić jakiś kurs czy coś, wchodzimy do budynku a tam kolejka około 20 osób i rozmowy w stylu “Pani ostatnia? A nie ja tylko podpisać się żeby zasiłek dostać/mieć ubezpieczenie”. I to mówi laska po której widać że w pracą to ona ma takie doświadczenie jak ja z baletem, coś tak słyszałem ale generalnie nigdy tego nie robiłem.

  3. Badania są sprzed 4 lat, ale stopa zarejestrowanego bezrobocia spadła od tamtej pory o jedyne 0,6% ([źródło](https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/rynek-pracy/bezrobocie-rejestrowane/stopa-bezrobocia-rejestrowanego-w-latach-1990-2022,4,1.html)).

    Masz rację, że jak zwykle dostaje się tym, którym jakoś się wiedzie, często na przekór i wbrew działaniom naszych ukochanych władców.

    Ktoś zasugerował ćwiczenia wojskowe, ale czy wiemy jaki pożytek armia miałaby z nisko wykwalifikowanych poborowych? W dodatku ćwiczenia obejmować mają ludzi z kategorią A.

  4. Ja mam jedno ale do wypowiedzi OPa. Nie wiem ile tych kobiet nie pracuje bo:
    – Wychowuje więcej niż jedno dziecko (nie robi to PKB ale to ważna praca)
    – Ile nie pracuje bo patriarchat w Polsce, niektórym kobietom to po prostu pasuje że mąż pracuje a one zajmują się domem/dziećmi – to też praca (ponownie nie generuje PKB ale jest ważna, każdy z nas ma obowiązki domowe, nieodpłatne)
    – Wykluczenie transportowe, wykluczenie przez płeć (np. w okolicy tylko praca fizyczna, więc “chop” lepszy)
    – Wykluczenia inne (np. pracodawca nie zatrudni kobiety bo może urodzić)

    Podwyższanie wieku emerytalnego jest koniecznie. Aktywizacja zawodowa również, nic się tutaj nie wyklucza. Przypominam że żyjemy w Polsce i odkąd znam ten kraj i tu pracuje, to jedynym wymaganiem jest aby to państwo się opierdoliło, bo na pewno nie pomoże.

  5. Ale przecież te osoby, które nie przepracują 20/25lat nie dostaną emerytury, a jak przepracują tylko tyle to dostaną najniższą, czyli na chwilę obecną 1300zł. Z tego nie da się wyżyć

  6. To wy liczycie na jakąś emeryturę? Ja już wiem, że w tym kraju muszę pracować do końca życia, żeby żyć godnie

  7. Rozumiem, że wychowywanie dzieci, utrzymywanie domu i robienie obiadków mężusiowi się też nie liczy jako praca. Nie wspomnę o ludziach co pracują na czarno bo szef im nie chce dać legalnie pracy. Albo o tych co emigrują i charują żeby wysłać rodzinie na utrzymanie.

    Zamiast rzucać się sobie do gardeł z tym wiekiem emerytalnym jak burżuje zaplanowali, to raczej zastanówmy się nad tym ile kasy robią politycy, ile z tego jest opodatkowane. Może wtedy wyjdzie, że gdzieś kasa jest i z niej może być i emerytura i brak podwyższenia wieku do niej.

    A w ogóle to wszyscy moglibyśmy zrobić zrzutkę i ogarnąć jakąś gilotynę.

  8. Ten pomysl ze mlode niezatrudnione kobiety nie wkładają do budżetu tylko z niego biorą kosztem pracowników to jest absurdalnie płytka analiza. 1. Cześć z nich nie pracuje zawodowo bo wykonuje niepłatne prace opiekuńcze np nad dziećmi. 2. Nie robiłam badań empirycznych i nie wiem na pewno ale jak jest w kujawsko-pomorskim ale kobiety bez wykształcenia często nie znajdują innej pracy niż nieformalna.

    Wiec ta teoria o wkładaniu do budżetu kiedy ktoś inny tylko wyciąga tak średnio się trzyma kupy.

    Odprowadzanie składek i płacenie podatków to nie są jedyne sposoby na dbanie o resztę społeczeństwa. Nazywanie nieodpłatnej lub spychanej do szarej strefy pracy kobiet nic nie robieniem nie pomaga nikomu.

  9. Ja mam inne podejście – wieku emerytalnego nie powinno być. Po prostu jak pracujesz to potrącają Ci składki na konto emerytalne. Jak w którymś momencie stwierdzasz, że już dość to biorą średni prognozowany czas życia jaki Ci pozostał i wyliczają emeryturę. Dwie pieczenie na jednym ogniu – zachęcasz ludzi by pracowali jak najdłużej i odcinasz finansowanie patologii.

  10. Polecam Zajdla „Limes Inferior” – wcześniej czy później będzie więcej ludzi niż pracy dla nich i nie będzie innej opcji niż to by jedni pracowali na drugich. Automatyzacja wyeliminuje większość prac dla ludzi z niskim a potem także ze średnim IQ. To już powoli się dzieje. Zamiast narzekać ciesz się że masz pracę.

  11. Jeżeli mieszkasz na wykluczonej transportowo wsi lub przedmieściach w której nie ma żłobka/przedszkola to podjęcie pracy zarobkowej dla kobiety z niskim wykształceniem jest po prostu kiepsko opłacalne.

    Dodatkowy samochód, przedszkole też kosztują, a jeżeli mąż/matka/ojciec/ciotka prowadzi działalność to po prostu wygodniej z doskoku przepracować u nich kilkanaście godzin tygodniowo.

  12. Zdziwię Cię ale wiek produkcyjny obejmuje studentów którzy często NIE PRACUJĄ. I to jest jak najbardziej w porządku.

  13. Sporo ludzi o niższym wykształceniu pracuje na czarno, a tego w statystykach się raczej nie zaobserwuje. Przynajmniej wśród osób fizycznych procent niepracujących jest marginalny. Bo wśród umysłowych to już raczej ciężej na czarno pracować.

  14. Nie powinno być wieku emerytalnego. Po prostu powinniśmy uczciwie liczyć emerytury – wpłacone składki/oczekiwana dalszą długość życia. Bez żadnych dodatków, 13tek itd.
    Jak ktoś chce to niech idzie na emeryturę w wieku 30 lat. Dostanie 110zł miesięcznie, ale niech ma tą możliwość

  15. Kiedy widzę tego typu statystyki, to na serio zastanawiam się, z czego ci ludzie żyją. Z przyzwyczajenia?

    Socjal to nieduże pieniądze, w pracy na czarno nie zarabia się dużo. Wiem że na prowincji koszty życia są niższe, ale kurwa. Jak sobie pomyślę, że moje podstawowe koszty (kredyt + czynsz + rachunki + dojazd + jedzenie + podstawowa odzież, lekarstwa i chemia) to nie mniej niż 3 tysiące, to mam mózg rozjebany. Gdybym wynajmowała to samo mieszkanie w obecnej lokalizacji, to wyszłoby podobnie.

    Z czego ci ludzi żyją? Jak utrzymują dzieci? Jak będą żyć w wieku emerytalnym? Serio pytam i przeraża mnie to. Mózg rozjebion.
    Czy mężowie tych młodych kobiet zajebiście zarabiają? Ich rodzice odejmują sobie od ust i oddają im każdy grosz?

Leave a Reply