Przeniesienie sądownictwa dyscyplinarnego sędziów do NSA to jednak jakieś kolejne kuriozum. Już nie mówię tu o tym, że to będzie tak naprawdę czwarty tryb sądownictwa dyscyplinarnego w ciągu ok. 6 lat (poprzedni-Izba Karna > Izba Dyscyplinarna > Izba Odpowiedzialności Zawodowej > NSA), ale NSA nie jest w ogóle sądem kompetentnym w takich sprawach.
Kwestie dyscyplinarne orzekane są w takim trybie około-karnym, stosując posiłkowo m.in. przepisy Kodeksu postępowania karnego. Sędziowie w NSA to chyba ostatnio KPK widzieli zaś na studiach 30 lat temu. I nic dziwnego – nie musieli. To absolutnie nie ich działka.
I teraz mają orzekać sprawy dyscyplinarne? To równie dobrze niech sprawy dyscyplinarne prowadzi, hmm, jakieś koło gospodyń wiejskich.
Tu chyba jest po prostu jedynie myśl pod tytułem – NSA to sąd najwyższego poziomu (pal licho, że innej gałęzi), który o dziwo w minimalnym stopniu został dotknięty “reformami” – ot, parę tam durnych nominacji poszło i tyle (nawet Zbigniew Ziobro nie ma pojęcia o sądownictwie administracyjnym i się nie wtrąca ewidentnie).
Głupie to takie wszystko, ech. Bo faktem jest od dnia 0, że przed-PiSowski tryb dyscyplinarny sędziów był kulawy. Sprzyjał zamiataniu spraw pod dywan.
Ale PiS, jak to zwykle PiS, zamiast “podkręcić” kulawy system (np. dokładając ławników do spraw dyscyplinarnych i zwiększając faktycznie uprawnienia nadzorcze Min. Spr., żeby nie można było łatwo ukręcać sprawom łba), to postanowił wywrócić stolik i zrobić wszystko od początku po swojemu. Bez zważania na sens zmian, jakiekolwiek ich poparcie przez kogokolwiek i ogólną zgodność z resztą systemu prawa, w tym Konstytucją. Wyszło jak wyszło. Mamy 6-7 lat stracone i najlepsze na co stać PiS to kolejne półśrodki, na cele doraźne.
Możnaby rozpisać konkurs na zrobienie z tej fotki komiksu. Ale jest poważne ryzyko, że przyjdzie pis i ukradnie zabawę.
A jeśli PiS wygra wybory to za 2 lata powtórka z rozrywki.
>Bez Solidarnej Polski, szef PiS Jarosław Kaczyński nie zdoła wprowadzić takich zmian. Stąd — jak wynika z naszych informacji — bliskie finału negocjacje z PSL
Aż chciałbym to zobaczyć – PiS-PSL zamiast PiS-SP
Tak to widzę:
pis wkręca opozycje w pomoc w odblokowaniu KPO => opozycja głosuje z pis => kasa z KPO pozwala pis wygrać wybory => opozycja pikachu face
Dobra dobra, zostaje jeszcze kwestia ukrywania wydatków poza budżetem państwa, które też jest zapisane w kamieniach milowych
Ja tak w sumie naiwnie zauważę, że w normalnym kraju minister, którego szeroko zakrojona reforma podstawowych państwowych struktur zostaje właściwie w całości wycofana, to jednak powinien podać się do dymisji.
biorac pod uwage zawzietosc ZERO oraz wynik wczorajszego wotum nieufnosci dla tegoz ZERA jakos mi sie nie wydaje ze moga sie dogadac z Bruksela. To sa kolejne kombinacje by przedluzyc agonie PiS do wyborow
co jest jeszcze gorsze
. Podczas wstępnych negocjacji jeszcze w 2021 roku Morawiecki powiedział, że praworządność nie będzie warunkiem otrzymania pieniędzy. Należy pamiętać, że część pieniędzy to pożyczki/dotacje, a Polska będzie spłacać je poprzez unijne podatki/opłaty. W końcu nie ma nic za darmo — rząd sprzedaje kluczowe kompetencje za minimalną cenę. Pieniądze, którymi dysponowało państwo, są rozdawane/marnowane lokalnie lub w ramach „pomocy zagranicznej”, co jest kolejną kwestią, którą należy się zająć.
EU Aneks (Proposal for a Council Implementing Decision
on the approval of the assessment of the recovery and resilience plan for Poland) ma 276 stron i aby Polska mogła otrzymać dofinansowanie, muszą zostać spełnione wszystkie warunki. Istnieją dosłownie setki punktów legislacyjnych, które Bruksela próbuje narzucić Polsce, od uregulowania opłat za autostrady po wprowadzenie nowych podatków. Istnieją aspekty polityczne, które mogą mieć wpływ na wiek emerytalny i imigrację (np. ułatwienie procesu zatrudniania pracowników zagranicznych).
W ramach F2.1 UE dyktuje nawet wewnętrzne procesy parlamentarne w odniesieniu do Regulaminów Sejmu, Senatu i Rady Ministrów. Może się to wydawać błahą kwestią, ale zasada pozwalająca obcemu mocarstwu wpływać na procedurę parlamentarną jest łamiąca serce.
UE ma wiele podobieństw do byłego ZSRR; jedyna różnica polega na tym, że jeden jest wymuszony, a drugi wykorzystuje marketing/propagandę w celu zdobycia poparcia. Nie ma dziennikarstwa krytycznego i wydaje się, że żadne media głównego nurtu w Polsce nie kwestionują agendy UE. Powszechnie wiadomo, że niektóre kraje UE promują większą integrację lub federalizację. Referendum UE w Polsce (tylko 58% frekwencji) było reklamowane jako sposób na rozszerzenie handlu i złagodzenie ograniczeń w podróżowaniu/pracy między krajami, zamiast tego stopniowo zmierzamy w kierunku stworzenia federalnego państwa UE. Szczerze mówiąc, jeśli tak miał blok gospodarczy (np. umowa handlowa), to po co nam tyle unijnych instytucji (np. Rada, parlament czy sądownictwo itp.). https://www.euractiv.com/section/politics/short_news/german-government-will-push-for-a-european-federation/
W Parlamencie Europejskim ostatnio zaktywizowano dyskusje, które domagają się zmian w traktatach UE. https://www.europarl.europa.eu/news/en/press-room/20220603IPR32122/parliament-activates-process-to-change-eu-treaties
Jedynym powodem tych dyskusji jest dalsza centralizacja władzy wykonawczej/ustawodawczej UE. Jak wspomniałem wcześniej, PIS jest prounijny, podobnie jak opozycja. To oni zgodzili się też na traktat lizboński, który przekazał Brukseli różne polskie kompetencje. Polska mogła łatwo zawetować ten traktat. W tym tempie Polska stanie się prowincją UE – czymś na wzór USA czy Kanady, jednak narzędziem, którego obecnie brakuje UE, jest mechanizm egzekwowania prawa (np. policja czy wojsko).
Polska powinna skupić się na rozwoju swojej gospodarki poprzez handel międzynarodowy poprzez rozwijanie pozytywnych stosunków roboczych z innymi krajami. Obecna narracja podsycana przez media/rząd jest taka, że Polska nie może się rozwijać/przetrwać bez unijnych pieniędzy, co jest bardzo mylące. Symboliczne użycie flag/dzienników/lub obrazów UE jest dość przerażające; wszystko, od tablic rejestracyjnych z flagą UE po finansowanie projektów autostrad/miejsc dziedzictwa, reklamowane jako osiągnięcie UE. Nawet w Kanadzie prowincje mają większą kontrolę/jurysdykcję i uprawnienia ustawodawcze w porównaniu z UE. Przynajmniej od strony kampanii marketingowej kanadyjskie prowincje mogą wydawać własne dokumenty tożsamości (np. nowy dowod osobisty ma flagę UE), metryki urodzenia czy tablice rejestracyjne bez kanadyjskich/federalnych symboli. Ze względu na wyjątkową historię każdego kraju (język lub kulturę) UE jest mocno skoncentrowana na kampaniach marketingowych, co jest łatwo zauważalne – stopniowo kształtuje populację każdego kraju, aby wspierać ideologię UE.
W nadchodzących latach Polska zacznie wpłacać do unijnego budżetu więcej niż otrzymuje. Trzeba też liczyć się z masowymi migracjami, w wyniku których duża część polskiej populacji opuściła kraj (drenaż mózgów) czy odpływami kapitału w wyniku wysyłania zysków przez międzynarodowe korporacje za granicę. Musimy pamiętać, że kraje zachodnie bardzo skorzystały na wejściu Polski do UE i nic dziwnego, że UE tak agresywnie rozszerza swoje granice.
10 comments
Przeniesienie sądownictwa dyscyplinarnego sędziów do NSA to jednak jakieś kolejne kuriozum. Już nie mówię tu o tym, że to będzie tak naprawdę czwarty tryb sądownictwa dyscyplinarnego w ciągu ok. 6 lat (poprzedni-Izba Karna > Izba Dyscyplinarna > Izba Odpowiedzialności Zawodowej > NSA), ale NSA nie jest w ogóle sądem kompetentnym w takich sprawach.
Kwestie dyscyplinarne orzekane są w takim trybie około-karnym, stosując posiłkowo m.in. przepisy Kodeksu postępowania karnego. Sędziowie w NSA to chyba ostatnio KPK widzieli zaś na studiach 30 lat temu. I nic dziwnego – nie musieli. To absolutnie nie ich działka.
I teraz mają orzekać sprawy dyscyplinarne? To równie dobrze niech sprawy dyscyplinarne prowadzi, hmm, jakieś koło gospodyń wiejskich.
Tu chyba jest po prostu jedynie myśl pod tytułem – NSA to sąd najwyższego poziomu (pal licho, że innej gałęzi), który o dziwo w minimalnym stopniu został dotknięty “reformami” – ot, parę tam durnych nominacji poszło i tyle (nawet Zbigniew Ziobro nie ma pojęcia o sądownictwie administracyjnym i się nie wtrąca ewidentnie).
Głupie to takie wszystko, ech. Bo faktem jest od dnia 0, że przed-PiSowski tryb dyscyplinarny sędziów był kulawy. Sprzyjał zamiataniu spraw pod dywan.
Ale PiS, jak to zwykle PiS, zamiast “podkręcić” kulawy system (np. dokładając ławników do spraw dyscyplinarnych i zwiększając faktycznie uprawnienia nadzorcze Min. Spr., żeby nie można było łatwo ukręcać sprawom łba), to postanowił wywrócić stolik i zrobić wszystko od początku po swojemu. Bez zważania na sens zmian, jakiekolwiek ich poparcie przez kogokolwiek i ogólną zgodność z resztą systemu prawa, w tym Konstytucją. Wyszło jak wyszło. Mamy 6-7 lat stracone i najlepsze na co stać PiS to kolejne półśrodki, na cele doraźne.
Możnaby rozpisać konkurs na zrobienie z tej fotki komiksu. Ale jest poważne ryzyko, że przyjdzie pis i ukradnie zabawę.
A jeśli PiS wygra wybory to za 2 lata powtórka z rozrywki.
>Bez Solidarnej Polski, szef PiS Jarosław Kaczyński nie zdoła wprowadzić takich zmian. Stąd — jak wynika z naszych informacji — bliskie finału negocjacje z PSL
Aż chciałbym to zobaczyć – PiS-PSL zamiast PiS-SP
Tak to widzę:
pis wkręca opozycje w pomoc w odblokowaniu KPO => opozycja głosuje z pis => kasa z KPO pozwala pis wygrać wybory => opozycja pikachu face
Dobra dobra, zostaje jeszcze kwestia ukrywania wydatków poza budżetem państwa, które też jest zapisane w kamieniach milowych
Ja tak w sumie naiwnie zauważę, że w normalnym kraju minister, którego szeroko zakrojona reforma podstawowych państwowych struktur zostaje właściwie w całości wycofana, to jednak powinien podać się do dymisji.
biorac pod uwage zawzietosc ZERO oraz wynik wczorajszego wotum nieufnosci dla tegoz ZERA jakos mi sie nie wydaje ze moga sie dogadac z Bruksela. To sa kolejne kombinacje by przedluzyc agonie PiS do wyborow
Luz, ale kasa po wyborach.
https://eur-lex.europa.eu/resource.html?uri=cellar:99384de8-e1ca-11ec-a534-01aa75ed71a1.0002.02/DOC_2&format=PDF
To dość niefortunne, ale nie zaskakujące, że PIS zgadza się na warunki określone przez UE. To tylko pokazuje, że PIS jest tak samo prounijny jak opozycja. Jedyna różnica polega na tym, że PIS udaje, że broni polskiej suwerenności/interesy. Owca w wilczej skórze,
co jest jeszcze gorsze
. Podczas wstępnych negocjacji jeszcze w 2021 roku Morawiecki powiedział, że praworządność nie będzie warunkiem otrzymania pieniędzy. Należy pamiętać, że część pieniędzy to pożyczki/dotacje, a Polska będzie spłacać je poprzez unijne podatki/opłaty. W końcu nie ma nic za darmo — rząd sprzedaje kluczowe kompetencje za minimalną cenę. Pieniądze, którymi dysponowało państwo, są rozdawane/marnowane lokalnie lub w ramach „pomocy zagranicznej”, co jest kolejną kwestią, którą należy się zająć.
EU Aneks (Proposal for a Council Implementing Decision
on the approval of the assessment of the recovery and resilience plan for Poland) ma 276 stron i aby Polska mogła otrzymać dofinansowanie, muszą zostać spełnione wszystkie warunki. Istnieją dosłownie setki punktów legislacyjnych, które Bruksela próbuje narzucić Polsce, od uregulowania opłat za autostrady po wprowadzenie nowych podatków. Istnieją aspekty polityczne, które mogą mieć wpływ na wiek emerytalny i imigrację (np. ułatwienie procesu zatrudniania pracowników zagranicznych).
W ramach F2.1 UE dyktuje nawet wewnętrzne procesy parlamentarne w odniesieniu do Regulaminów Sejmu, Senatu i Rady Ministrów. Może się to wydawać błahą kwestią, ale zasada pozwalająca obcemu mocarstwu wpływać na procedurę parlamentarną jest łamiąca serce.
UE ma wiele podobieństw do byłego ZSRR; jedyna różnica polega na tym, że jeden jest wymuszony, a drugi wykorzystuje marketing/propagandę w celu zdobycia poparcia. Nie ma dziennikarstwa krytycznego i wydaje się, że żadne media głównego nurtu w Polsce nie kwestionują agendy UE. Powszechnie wiadomo, że niektóre kraje UE promują większą integrację lub federalizację. Referendum UE w Polsce (tylko 58% frekwencji) było reklamowane jako sposób na rozszerzenie handlu i złagodzenie ograniczeń w podróżowaniu/pracy między krajami, zamiast tego stopniowo zmierzamy w kierunku stworzenia federalnego państwa UE. Szczerze mówiąc, jeśli tak miał blok gospodarczy (np. umowa handlowa), to po co nam tyle unijnych instytucji (np. Rada, parlament czy sądownictwo itp.).
https://www.euractiv.com/section/politics/short_news/german-government-will-push-for-a-european-federation/
W Parlamencie Europejskim ostatnio zaktywizowano dyskusje, które domagają się zmian w traktatach UE.
https://www.europarl.europa.eu/news/en/press-room/20220603IPR32122/parliament-activates-process-to-change-eu-treaties
Jedynym powodem tych dyskusji jest dalsza centralizacja władzy wykonawczej/ustawodawczej UE. Jak wspomniałem wcześniej, PIS jest prounijny, podobnie jak opozycja. To oni zgodzili się też na traktat lizboński, który przekazał Brukseli różne polskie kompetencje. Polska mogła łatwo zawetować ten traktat. W tym tempie Polska stanie się prowincją UE – czymś na wzór USA czy Kanady, jednak narzędziem, którego obecnie brakuje UE, jest mechanizm egzekwowania prawa (np. policja czy wojsko).
Polska powinna skupić się na rozwoju swojej gospodarki poprzez handel międzynarodowy poprzez rozwijanie pozytywnych stosunków roboczych z innymi krajami. Obecna narracja podsycana przez media/rząd jest taka, że Polska nie może się rozwijać/przetrwać bez unijnych pieniędzy, co jest bardzo mylące. Symboliczne użycie flag/dzienników/lub obrazów UE jest dość przerażające; wszystko, od tablic rejestracyjnych z flagą UE po finansowanie projektów autostrad/miejsc dziedzictwa, reklamowane jako osiągnięcie UE. Nawet w Kanadzie prowincje mają większą kontrolę/jurysdykcję i uprawnienia ustawodawcze w porównaniu z UE. Przynajmniej od strony kampanii marketingowej kanadyjskie prowincje mogą wydawać własne dokumenty tożsamości (np. nowy dowod osobisty ma flagę UE), metryki urodzenia czy tablice rejestracyjne bez kanadyjskich/federalnych symboli. Ze względu na wyjątkową historię każdego kraju (język lub kulturę) UE jest mocno skoncentrowana na kampaniach marketingowych, co jest łatwo zauważalne – stopniowo kształtuje populację każdego kraju, aby wspierać ideologię UE.
W nadchodzących latach Polska zacznie wpłacać do unijnego budżetu więcej niż otrzymuje. Trzeba też liczyć się z masowymi migracjami, w wyniku których duża część polskiej populacji opuściła kraj (drenaż mózgów) czy odpływami kapitału w wyniku wysyłania zysków przez międzynarodowe korporacje za granicę. Musimy pamiętać, że kraje zachodnie bardzo skorzystały na wejściu Polski do UE i nic dziwnego, że UE tak agresywnie rozszerza swoje granice.