
W Polsce co jakiś czas wychodzi temat obniżenia % cesarek dlatego uważam że Polacy powinni [znać tą historię z UK:](https://www.washingtonpost.com/business/a-uk-maternity-scandal-and-the-danger-of-dogma/2022/04/05/be82e55e-b4a5-11ec-8358-20aa16355fb4_story.html)
Artykuł mówi o 210 zgonach, ale inne źródła podają że łącznie z urazami mózgu ofiar było ~300
(fragmenty tłumaczone googlem):
>Wielka Brytania Skandal macierzyński i niebezpieczeństwo dogmatów
>Trwające pięć lat dochodzenie w sprawie możliwej do uniknięcia śmierci 201 dzieci i dziewięciu matek w brytyjskim szpitalu Szpital – opisany przez jedną z brytyjskich gazet jako „najgorszy skandal macierzyński w historii” – wywołał debatę na temat opieki zdrowotnej, która ma konsekwencje poza Wielką Brytanią.
>Przyszłym matkom odmawiano prawa wyboru cesarskiego cięcia, a zgodę na zabieg mógł wyrazić tylko starszy konsultant. Do 2002 r. trust miał najniższy wskaźnik c-sekcji w kraju — **od ośmiu do 12% niższy niż średnia krajowa wynosząca 30%** *. W tym samym roku David Redford, położnik z trustu, przechwalał się przed komisją Izby Gmin: „Mamy poniżej wskaźników interwencji, a kiedy już to wiadomo, przyciągamy zarówno położne, jak i położników, którzy lubią praktykować w ten sposób”.
>Wskaźniki umieralności w szpitalnych usługach położniczych wzrosły o ponad 10% powyżej średniej krajowej. Jednak według Ockendena dwie grupy ds. zleceń klinicznych w 2013 r. dały Trustowi czysty rachunek za stan zdrowia. W raporcie tym stwierdzono, że „istnieje solidne podejście do zarządzania ryzykiem, zarządzania klinicznego i uczenia się na podstawie incydentów. Oczywiste jest, że Shropshire ma usługi położnicze, z których można być dumnym, a model świadczenia usług jest bezpieczny i solidny”.
*czyli 18-22%, co dalej jest **powyżej** wskazań WHO (10-15%). Wskazanie WHO jest z **1985** roku
W Polsce obecnie % cesarek to koło 40-45%. Polska jest jednym z krajów z najniższą* umieralnością okołoporodową na świecie.
*w statystykach z przed paru lat, teraz po wyroku nie wiadomo jak będzie
6 comments
To jest bardzo trudny temat i wystarczy poczytać “mamowe” fora i FB, by się przekonać, że obie opcje mają swoje zwolenniczki i przeciwniczki.
Jednak wszyscy powinni zdawać sobie sprawę, że od strony odbioru porodu CC i poród naturalny wymagają zupełnie innego doświadczenia i umiejętności. Przykładowo w Polsce jest bardzo niewiele położnych, które potrafią obrócić dziecko przed porodem albo odebrać poród dziecka, które jest źle obrócone.
Tego stosunku nie da się też zmienić z dnia na dzień, bo kobieta, która miała wcześniej CC, nie powinna rodzić kolejnego dziecka naturalnie.
To skomplikowany temat, a zmiana tych % na siłę musi skończyć się źle.
Kwestia cesarek to kwestia złożona mocno związana z medykalizacją ciąży i porodu i przedmiotowym traktowaniem kobiet. Wielu możnaby uniknąć, ale gdy już trzeba to lepiej zrobić. Polska też ma takie skandale, może bardziej rozsiane, ale równie dramatyczne. Rodzić po ludzku się porodami od lat zajmuje kompleksowo, a tak trzeba, polecam.
To jest klasyczny przykład tego jak źle może skończyć się wyznaczanie mierzalnych celów i osiąganie ich bez brania pod uwagę, po co zostały w ogóle wyznaczone i że można do nich dojść w bardzo różny sposób, również szkodliwy. W taki sposób kończy wiele programów motywacyjnych w korporacjach – target zostaje osiągnięty, ale nie w sposób, który korporacji mógłby się podobać.
Przy porodach wiadomo, że jakaś ich część powinna przebiegać przez CC, (to są te targety), reszta naturalnie – i to daje optymalny efekt zdrowotny. Sztuka to odróżnić jedną systuację od drugiej i umieć postępować w obydwu przypadkach. Polska służba zdrowia generalnie nie radzi sobie z porodami naturalnymi, więc kobiety całkiem słusznie się ich boją. Zmniejszenie liczby CC wymagałoby powolnego przebudowania systemu, bo proste utrudnianie dostępu do CC skończyłoby się tym samym, co w UK – nie robiono by CC wtedy gdy jest to naprawdę potrzebne.
Proponuję zmniejszyć liczbę CC w Polsce poprzez używanie antykoncepcji. Tym sposobem nie dość że oszczędzicie potencjalnemu dziecku życia w ubóstwie i cierpieniu to jeszcze sami nie spierdolicie sobie najlepszych lat życia. Wojujących mombie i daddictów które zaraz się tu zlecą serdecznie nie pozdrawiam xD
[deleted]
Jeśli chodzi o umieralność okołoporodową – czytałam już statystyki, wg których po 30 latach konsekwentnego spadku, zaczęła rosnąć 2 lata temu. Jeśli chodzi o noworodki. Na temat umieralności matek nie znalazłam ŻADNYCH statystyk mimo najlepszych chęci. Czy ktoś byłby w stanie wygrzebać takie dane?