Czy oni mogą faktycznie coś takiego robić? (Szkoła Podstawowa, Publiczna, na recepcji Pan nie pozwala wejść rodzicom do szkoły)

34 comments
  1. Szkoła ma w środku, tablice ogłoszeniową DLA RODZICÓW, a nawet rodziców pierwszaków nie chcą wpuścić do środka. Mają jakiekolwiek podstawy do ograniczenia dostępu rodzicom?

  2. Nie ma przepisów, które by to regulowały, nie jest zabronione dyrektorom zabraniać, ani rodzicom nie jest zapewniona możliwość wejścia. Bo i szczerze mówiąc, po co.

    Są e-dzienniki, są maile, są wywiadówki, jest rada rodziców więc możliwość kontaktu z nauczycielami czy szkołą jest nawet szybsza i wygodniejsza niż szukanie po korytarzu i sali lekcyjnej.

    W mojej starej szkole rozwiązali to tak, że można wejść, ale trzeba się wpisywać. A to, że wystarczy znać nazwisko jakiegoś nauczyciela, który akurat jest w szkole i podać nieistniejący numer telefonu? Cóż, dlatego nie jest to system idealny. Pomijając, że jest to w zeszycie, więc kolejne osoby z łatwością mają dostęp do zestawu imię, nazwisko i numer telefonu.

  3. Może to przez stopień alarmowy BRAVO, w przedszkolu mojej córy też pojawiła się podobna kartka po tym jak Vateusz ogłosił drugi stopień alarmowy i rodzic może wejść tylko po najmłodsze dzieci, starsze przyprowadza nauczyciel/woźna.

  4. W kołchozie takie obostrzenia są OK. Normalne szkoły to miejsce dla dzieci, nauczycieli i uczniów, wiec te grupy mogą wchodzić. Rozwiązuje się to np. zamontowaniem drzwi otwieranych kartą.

  5. I tak powinno być. Nauczyciel odbiera i oddaje dzieci, a w szkole nie ma randomowych osób. Więc bezpieczeństwo dzieci w placówce jest zapewnione.

    Żeby rodzic mógł wejść musiałby być codziennie legitymowany. Teraz wyobraź sobie, że o godzinie X kończy lekcję 300 dzieci, czyli wchodzi do placówki 300 rodziców. Ile osób dodatkowo musiałoby pracować, aby sprawnie wylegitymować 300 osób, a w międzyczasie ktoś i tak mógłbym się prześlizgnąć.

    Więc tak, takie rozwiązanie ma sens.

  6. Hur! za moich czasów nie było takich pierdół każdy mógł wejść i wziąć sobie dowolne dzoecko ( chociaż i tak brali te najładniejsze i najfajniejsze dzieciaki (mnie nikt nie chciał :< ) ) Dur

  7. Ciekawa sprawa. W Stanach to normalka, a i większość szkół ma teraz Policjanta w administracji. Trochę niespodziewane w Polsce?

  8. Pamiętam jak byłem w podstawówce (małe miasteczko ok 4/5k mieszkańców) była jedna taka rodzinka 2+3 co mieszkała w barakach, można powiedzieć patologiczna. Ojciec miał żółte papiery, z kasą też marnie, zagłodzony pies na podwórku itp.
    Któregoś razu najmłodszego gowniaka (chyba 1 czy 2 klasa podst.) popchnął inny gówniak rówieśnik z klasy.
    Mały poskarżył się rodzicom w domu i następnego dnia ojczulek wparował z siekierą w łapie do szkoły i zaczął tego drugiego zastraszać i grozić, że jeszcze raz i…
    Także rozumiem i popieram takie motywy jak na załączonym obrazku.

  9. Jestem przekonany, że zostało to wymyślone i przegłosowane na spotkaniu rady rodzicielskiej, tylko ktoś tu przysnął i tego nie zarejestrował. Tak samo zrobili X lat temu w podstawówce mojej młodej, dostęp mieliśmy jedynie do videodomofonu i nikt niepowołany nie mógł odebrać dziecka.

  10. I bardzo dobrze, nie wiem ile z Was ma kontakt z rodzicami dzieci z podstawówki, ale jakby mogli to by do środka wjechali samochodem i najchętniej chodzili za bombelkiem nosząc mu plecak cały dzień. Rodzice to rak systemu edukacji na skalę całej reszty tego spierdolonego systemu.

  11. W każdej cywilizowanej szkole tak jest. Mało tego, jeśli jest jakiś problem między dziećmi to rodzice nie wyjaśniają problemów między sobą, tylko komunikują się przez wychowawcę. I tak powinno być. Do dziś pamiętam jak się jakieś patusy kręciły po szkole bo ktoś tam kasy nie oddał a nauczyciele nie byli w stanie nic zrobić.

  12. Wiesz w angli to jest normalne że rodzice czekają na zewnątrz nie trzeba wchodzić bo i po co wsumie ?
    Jak idę odebrać córkę to czekam pod bramą i nauczycielka przyprowadza dzieci.

  13. nie chce zabrzmiec jak “kiedys to bylo” ale jeszcze niedawno to rodzice decydowali czy odprowadzaja i odbieraja dziecko ze szkoly, zwykle tylko do czasu zanim dziecko nie nauczylo sie drogi do szkoly i bezpiecznie przechodzic przez ulice(a teraz jest duzo bezpieczniej). teraz niedlugo doroslych licealistow beda za raczke pani wychowawczyni przekazywac. Dlaczego robi sie z dzieci niedolegi w imie “bezpieczenstwa” i “troski”?

  14. Już od dawna tak jest.

    Pamiętam jak w II technikum chciałem odwiedzić podbazę dla paru nauczycieli których tam szanowałem i na straży stał sztab sprzątaczek i trzeba było się wpisać na jakąś listę a ponadto trzeba było mieć jakiegoś członka rodziny w tej szkole, więc nie zostałem wpuszczony :/

  15. Mieszkam w Belgii, szkołę swoich dzieci widzę od środka może ze 3x w roku jak jest jakaś impreza organizowana. Na co dzień dzieci są wysyłane przez bramę gdzie stoi nauczyciel który pilnuje by ruch był jednostronny, a odbierane są z placu szkolnego gdzie nauczyciele rozpoznają rodziców i dopiero wtedy pozwalają dziecku wybiec z grupy. Małe dzieci są bardzo dobrze pilnowane.

  16. Ciekawostka: w UK jak wpadnie niezapowiedziana inspekcja szkolna i zobaczą jakiegoś rodzica w budynku to szkoła AUTOMATYCZNIE oblewa inspekcję, a następna może pojawić się dopiero za parę lat.
    Szkoły bardzo dbają jak najlepsze oceny ponieważ są one publicznie dostępne i ludzie zwracają na nie dużą uwagę, np. wyszukiwarki nieruchomości pokazują zasięg rejonizacji szkol w danej okolicy i ich oceny, więc przekłada się to też na wartość nieruchomości w okolicy.

  17. Porąbało już wszystkich. Za moich czasów chodzenia do podstawówki (dzikie lata 90) to w klasach 1-3, rodzic zaprowadzał dziecko do szkoły raz, by pokazać mu drogę (chociaż czasem robiło to starsze rodzeństwo), a odbierał ze szkoły wtedy, gdy natychmiast po szkole gdzieś trzeba było iść.

    Nikt nie zginął.

    A tak na logikę. Po co rodzice mają włazić do szkoły? Ubrać dziecko czy co? 6/7-latek nie potrafi się ubrać?

  18. Gdyby nie przedstawienie w którym dzieci grały, to bym nie wiedział jak szkoła w środku wygląda. Myślałem że to standard obecnie.

  19. Najgorsza głupota jaka może byćXD Rok temu zemdlałam na jakiś czas w szkole na podłodze, dopiero po parunastu minutach zorientowano się, że coś się dzieje xD. Szkoła nie zadzwoniła po pomoc tylko po mojego starego (odzyskałam świadomość). A co w tym wszystkim śmieszniejsze to to, że ojca wpuścić nie chcieli z racji tej karteczki z napisem, że nie można wejść do szkoły. Także też w pół żywa musiałam iść przez 3 piętra szkoły.

  20. Ładne parę lat temu, kiedy odbierałem regularnie brata ze szkoły, nasza lokalna szkoła podstawowa została zamknięta dla wszystkich poza dziećmi i dzieciaki musiały nosić ze sobą karty dostępu i identyfikować się u woźnej.
    Było to następstwo sytuacji, gdzie w sąsiedniej mieścinie były uczeń jak gdyby nigdy nic wszedł do placówki z pistoletem w ręku.

Leave a Reply