O boże, z każdym kolejnym punktem jeszcze bardziej umierałem w środku xD
PS: fajny artykuł 🙂
W ogóle wyobraźcie sobie, że jakiś randomowy typ wkłada sobie wasze słuchawki do ucha, obrzydliwe, chyba bym spalił takie słuchawki.
Mogę wam napisać poradnik dla mężczyzn, zmieszczę się w jednym zdaniu:
#1 Nie używać aplikacji do randkowania
Generalnie wrzuciłem to tutaj, bo to jest taki rak, że słów mało.
O panie, chyba któryś trzonowiec mi się aż skruszył od krindżowania.
No dobra. Poradnik, jak każdy poradnik, na pewno jest mocno cringowy. Choć część punktów tej beki jest głupszych niż sam materiał, z którego ta beka jest toczona.
Bo szczerze mówiąc nie wydaje mi się jakąś złą poradą, by ogólnie starać się nabrać śmiałości w kontaktach z ludźmi albo żeby przełamać nieśmiałość, zagadując do sprzedawczyni.
Natomiast mam takie pytanie natury ogólnej, jako gej, który jest w kwestii relacji hetero jak UFO, które patrzy z boku i nie bardzo ogarnia zdarzenia na planecie Ziemia:
Zrozumiałem już z licznych artykułów, a także głosów byłych koleżanek z korpo, że nie ma nic tak żenującego jak heteroseksualny facet, chcący poderwać dziewczynę. Zawsze robi to źle i zawsze jest w tym żałosny i śmieszny. Czasem tylko mniej, a czasem bardziej.
Tylko nie wiem … Czy to jest gdzieś w ogóle zapisane w gwiazdach, że to mężczyzna ma podrywać kobiety? Może niech kobiety podrywają facetów? Jako istoty lepsze i wspanialsze będą to robić lepiej i wspanialej.
Ewentualnie można ten dylemat rozwiązać na sposób gejowski. Krótka piłka. Masz ochotę na seks, to się pytasz tej drugiej osoby, czy też ma i tyle. Bez całego tego cyrku i skakania wokół, jakby ludzie byli pawiami czy jakimś innym ptactwem.
j a p i e r d o l e
Powiedz mi, że masz Myszkę w portkach, bez mówienia mi, że masz Myszkę w portkach.
**Step 1: Be Attractive. Step 2: Don’t Be Unattractive**
Jak się spełnia te 2 warunki to takie głupoty działają.
Jak poderwać dziewczynę:
1. Pokaż, że szanujesz jej zdanie.
2. Nie bądź chujem.
3. Nie bądź creepy.
4. Jeśli jest chemia to punkt 5.
5. Każda dziewczyna i każdy facet jest inny, improwizuj.
6. Jeśli punkt 5 nie wypalił to po prostu nie to.
Thank you for coming to my TEDTalk.
Szkoły podrywu powinny być zdelegalizowane tak jak coaching i patostreamy
Wsadzę kij w mrowisko i napiszę, że choć nie czytałem tego poradnika, to część tych porad z puli “mistrzów podrywu”, “pick-up artist” czy jak tam oni się lubią nazywać faktycznie działa. Tylko to wszystko ma kilka ogromnych “ALE”.
Miałem przez krótki okres w życiu (kilka miesięcy) taki etap, że się tym zainteresowałem. Mój pierwszy, szczeniacki związek trwał bardzo długo bo całe 7 lat i gdy się posypał to zostałem z głową w dupie i nie miałem pojęcia jak tak naprawdę sie to wszystko robi. Od 17 roku życia byłem w stałym związku i nie musiałem nigdy o tym myśleć.
Już nie pamiętam jak to się stało, ale wpadłem na słynną “Grę” Neilla Straussa. Przeczytałem i wyniosłem z niej sporo. Na tyle, że nauczyłem się poznawać nowe kobiety, zapraszać je na spotkania, sprawiać, żeby same były mną zainteresowane i dążyły do kolejnych spotkań.
Gdzie “ale”?
Książka Straussa sama je pokazuje, mimo że z wierzchu jest tylko fabularyzowanym poradnikiem podrywu. Pokazuje jak w rzeczywistości kończyli jej bohaterowie – jako samotni, smutni ludzie z ogromnymi problemami psychicznymi, depresją, niezdolni do stworzenia normalniego związku z drugim człowiekem, w zasadzie kończyli w gorszym stanie niż zaczynali.
Te porady, tak jak tutaj w artykule zazwyczaj polegają głównie na tym, żeby wyjść ze strefy komfortu. “Gra” to tak zwana “grywalizacja” (autorskie tłumaczenie terminu “gamification” xD) które pozwala nieco odseparować się emocjonalnie od sprawy, przełamać wstyd i nieśmiałość. To wszystko uczy, żeby nie podchodzić zbyt emocjonalnie do sprawy, nie przejmować się odrzuceniem czy tym, że ktoś uzna cię za śmiesznego. Udawanie i zakładanie maski też w tym pomaga.
Problem w tym, że to działa na bardzo krótką metę i trzeba umieć szybko z tego wyskoczyć, bo zakładanie maski nie sprawia, że problemy znikają, tylko chwilowo są zepchnięte. Robienie z siebie błazna i bycie ostentacyjnie brawurowym działa tylko na chwilę, nie da się być podkręconym na 150% cały czas, nie da się wejść w związek udając cały czas kogoś kim się totalnie nie jest – bo to mega wyczerpujące fizycznie i psychicznie i tak jak u Straussa w książce – kończy się załamaniem psychicznym i jeszcze większą alienacją. Na pewno nie da się w ten sposób stworzyć związku. Traktowanie kobiet i ogólnie ludzi jako questów i npc w grze też bardzo szybko przechodzi od subtelnego boostu pewności siebie i nieszkodliwej zabawy do aktywanego przerodzenia się w zjeba, z którym nikt nie chce mieć do czynienia.
Czyli reasumując – sporo z tych porad wcale nie jest takich złych i da się z nich wyciągnąć pewne wartości, które mogą bardzo pomóc, zwłaszcza osobom nieśmiałym, z niskim poczuciem wartości i pewnością siebie. Promlem leży w tym, że autorzy sugerują, a ludzie sami chcą to uważać za sposób na życie i życiową filozofię, a to jest przeciwieństwo tego, co można wyciągnąć. To jest dobry, jednorazowy boost, robienie z tego filozofii i sposobu na życie to najgorsze co można zrobić.
Szczerze? Część wybranych porad ani nie jest głupia, ani tak cringe’owa jakby się niektórym mogło zdawać. Wszelkie wychodzenie ze strefy komfortu, zagadywanie obcych ludzi, choć w naszych czasach nieco dziwne jest skutecznym treningiem i pomaga się przełamać w kontaktach z innymi.
Do tego, dużo tekstów na podryw, też tych i lekko niesmacznych, i trochę chamskich o dziwo działa… Może działać… Często chodzi o to, żeby po prostu się wyróżnić albo zwrócić na siebie uwagę. Mam kumpla, który właśnie takimi kiepskimi tekstami zagadywał do niemal każdej mijanej dziewczyny. Skuteczność miał jednocześnie niską i wysoką. Niską, bo oczywiście na liczbę zagadanych dziewczyn odpowiadało niewiele, ale wysoką, bo każdego wieczora miał jakąś pannę.
A i w końcu największe “ale” przy takim chamskim podrywie, to pytanie, czy jest to rodzaj kobiety, z którą chcesz się wiązać? Choć z drugiej strony, jak gadałem z niektórymi koleżankami, to wcale nie musi być głupia, czy pusta kobieta, a zadziałać na nią może właśnie pewność siebie, zwłaszcza jeśli w dalszej relacji facet jest interesujący.
Jak ja sie ciesze czasami ze jestem AroAce, ze ludzie sie takimi sprawami przejmuja.
What is this?
Eh. Tych wszystkich podrywaczy też nie lubię ale trzeba im przyznać jedno. Są rzeczy, co do których maja rację. Tak, jak na przykład punkt z którego autorka artykułu się śmieje ale ma w sobie sporo racji. Chodzi o ćwiczenie. Ćwiczenie bycia bardziej otwartym na ludzi. Wiele osob ma z tym problem i jak w ogole taki ktos ma normalnie rozmawiać z płcią przeciwna i zachowywac sie normalnie, jak tego nie potrafi.
Wiele chłopakó każda zwykla rozmowe z dziewczyną traktuje tez jako wielki stres poprzez to że czuja iz mogą być w każdej chwili w jakis sposób odrzuceni. Takie uczucia nie są racjonalne ale jednak sterują wieloma osobami, które mają problemy z kontaktem z płcią przeciwna I to oni czesto szukaja pomocy u takich “podrywaczy” bo wszyscy inni się z nich śmieją.
Jakbysmy mieli więcej empatii do takich osób to by tak łatwo nie wpadały w sidła podrywaczy. Życie towarzyskie jest rzeczą trudna i naprawde w dzisiejszych czasach wielu chłopaków czuje się że są w kropce. To też wyrastają tacy conmeni podrywacze jak grzyby po deszczu oferując szczyptę prawdy i wiele dupnych pomysłów.
Inceloza lekko się wylała w komentarzach, kto by pomyślał! Now bring on the downvotes.
Mistrzem słowa chciałbyś być co rozchyla dziewcząt uda, musisz dobrze wciskać kit, by towaru nie zanudzać 😉
Okej, można się śmiać ale… Wyobraź sobie że jesteś młodym chłopcem który chciałby mieć jakiś kontakt z płcią przeciwną ale nie wie jak się do tego zabrać. Wybory masz trzy;
* Poradniki dla podrywaczy
* Złote rady pokroju “Bądź sobą a ktoś cię znajdzie” które po prostu nie działają, sorry ale jak jesteś facetem i będziesz czekał aż jakaś dziewczyna do ciebie zagada to raczej ci się fajna dziewczyna nie trafi
* Postępowe rady czego nie robić z których wynika to że w sumie nic nie możesz robić i żadne miejsce na podryw nie jest odpowiednie
Chyba jedyny akceptowalny obecnie sposób to napisać do dziewczyny na aplikacji randkowej przy czym musisz przemyśleć dokładnie co powiedzieć i odnieść się właśnie do niej, jej zdjęć, jej opisu i może przy odrobinie szczęścia raczy ci odpisać jedna na dwadzieścia. I odpisze w kilku słowach nie wkładając w to wysiłku bo takich jak ty jest dwudziestu. Przy czym musisz pamiętać że jednocześnie musisz nią być bardzo zainteresowany i nie planować od razu ślubu.
Dla przeciętnego młodego faceta to po prostu ciężka sytuacja, zwłaszcza jeśli jest lekko nieśmiały i niepewny siebie (pamiętaj że masz być pewny siebie ale nie arogancki). I tacy faceci właśnie wpadają w szponu różnych ekpsertów od podrywu. I tak rady tych ekspertów nie wszystkie są złe bo naprawdę powinieneś wyjść ze strefy komfortu i próbować rozmawiać z ludźmi.
Sytuacja jest dość chujowa bo oczywiście że dla młodej kobiety męczące jest jak ją co chwilę zaczepiają jacyś faceci. Ale mężczyzna ma do wyboru albo te kobiety zaczepiać jak inni albo być sam. A jak marzą mu się jednorazowe przygody (w których wszak nic złego nie ma i kobietom też się marzą) to naprawdę musi próbować bo inaczej mu się to nigdy nie trafi.
Jak ktoś nie chce by chłopacy się zaczytywali w żenujących poradnikach podrywu to musi wymyśleć lepszą alternatywę. Ale to byłoby trudne, łatwiej się wyśmiewać z zagubionych facetów którzy akurat nie trafili.
Jedyna rada jaką mogę dać w tych sprawach komukolwiek – **zacznij od siebie, zaakceptuj sie i rozwijaj, pozniej mysl o rozwijaniu czegos z kims innym.**
Być może banał, ale sam byłem lekko nieśmiałym, pryszczatym i wychudzonym nerd. Nieśmiałośc pokonałem rozmawiając z dziewczynami, ktorymi sam nie bylbym do konca zainteresowany. Oczywiscie troche trzeba sie przemóc, ale od chatu do realnej rozmowy łatwiej przejść. Pomoglo mi to opanowac durne mysli i hormony, a tym samym dalo swobode, ktora dziewczyny lubia – raczej nie chca natretnego napaleńca.
Polecam sport, troche zadbac o siebie, np. zgolic lub przystrzyc zarost, zmienic fryzure (z doswiadczenia – zdecydowanie mniej kobiet lubi długowłosych), lepiej sie ubrac (nie koniecznie cena i markowosc jest problemem a kompozycja), do tego jakis perfum a nie tylko dezodorant pod pachami.
Głupie rady “zignoruj a będzie Twoja” mają ziarno prawdy, ale nie chodzi o dosadne ignorowanie, a o nie bycie nachalnym. Prędzej interesowały się mną dziewczyny z którymi “tylko rozmawiałem” niż te, którym próbowałem udowodnić jak bardzo mi się podobają.
Warto dodać, że zmiana podejścia jest korzystna w innych sferach życia. Kiedyś bałem się wystąpień publicznych, teraz podobno “mam gadane”, a to dzięki temu że zdałem sobie sprawę, że nie ma się czym przejmować. Nabralem mięśni a z nimi pewności siebie, co przekłada się na decyzyjność w pracy, a tego na wyższych szczeblach oczekują.
22 comments
O boże, z każdym kolejnym punktem jeszcze bardziej umierałem w środku xD
PS: fajny artykuł 🙂
W ogóle wyobraźcie sobie, że jakiś randomowy typ wkłada sobie wasze słuchawki do ucha, obrzydliwe, chyba bym spalił takie słuchawki.
Mogę wam napisać poradnik dla mężczyzn, zmieszczę się w jednym zdaniu:
#1 Nie używać aplikacji do randkowania
Generalnie wrzuciłem to tutaj, bo to jest taki rak, że słów mało.
O panie, chyba któryś trzonowiec mi się aż skruszył od krindżowania.
No dobra. Poradnik, jak każdy poradnik, na pewno jest mocno cringowy. Choć część punktów tej beki jest głupszych niż sam materiał, z którego ta beka jest toczona.
Bo szczerze mówiąc nie wydaje mi się jakąś złą poradą, by ogólnie starać się nabrać śmiałości w kontaktach z ludźmi albo żeby przełamać nieśmiałość, zagadując do sprzedawczyni.
Natomiast mam takie pytanie natury ogólnej, jako gej, który jest w kwestii relacji hetero jak UFO, które patrzy z boku i nie bardzo ogarnia zdarzenia na planecie Ziemia:
Zrozumiałem już z licznych artykułów, a także głosów byłych koleżanek z korpo, że nie ma nic tak żenującego jak heteroseksualny facet, chcący poderwać dziewczynę. Zawsze robi to źle i zawsze jest w tym żałosny i śmieszny. Czasem tylko mniej, a czasem bardziej.
Tylko nie wiem … Czy to jest gdzieś w ogóle zapisane w gwiazdach, że to mężczyzna ma podrywać kobiety? Może niech kobiety podrywają facetów? Jako istoty lepsze i wspanialsze będą to robić lepiej i wspanialej.
Ewentualnie można ten dylemat rozwiązać na sposób gejowski. Krótka piłka. Masz ochotę na seks, to się pytasz tej drugiej osoby, czy też ma i tyle. Bez całego tego cyrku i skakania wokół, jakby ludzie byli pawiami czy jakimś innym ptactwem.
j a p i e r d o l e
Powiedz mi, że masz Myszkę w portkach, bez mówienia mi, że masz Myszkę w portkach.
**Step 1: Be Attractive. Step 2: Don’t Be Unattractive**
Jak się spełnia te 2 warunki to takie głupoty działają.
Jak poderwać dziewczynę:
1. Pokaż, że szanujesz jej zdanie.
2. Nie bądź chujem.
3. Nie bądź creepy.
4. Jeśli jest chemia to punkt 5.
5. Każda dziewczyna i każdy facet jest inny, improwizuj.
6. Jeśli punkt 5 nie wypalił to po prostu nie to.
Thank you for coming to my TEDTalk.
Szkoły podrywu powinny być zdelegalizowane tak jak coaching i patostreamy
Wsadzę kij w mrowisko i napiszę, że choć nie czytałem tego poradnika, to część tych porad z puli “mistrzów podrywu”, “pick-up artist” czy jak tam oni się lubią nazywać faktycznie działa. Tylko to wszystko ma kilka ogromnych “ALE”.
Miałem przez krótki okres w życiu (kilka miesięcy) taki etap, że się tym zainteresowałem. Mój pierwszy, szczeniacki związek trwał bardzo długo bo całe 7 lat i gdy się posypał to zostałem z głową w dupie i nie miałem pojęcia jak tak naprawdę sie to wszystko robi. Od 17 roku życia byłem w stałym związku i nie musiałem nigdy o tym myśleć.
Już nie pamiętam jak to się stało, ale wpadłem na słynną “Grę” Neilla Straussa. Przeczytałem i wyniosłem z niej sporo. Na tyle, że nauczyłem się poznawać nowe kobiety, zapraszać je na spotkania, sprawiać, żeby same były mną zainteresowane i dążyły do kolejnych spotkań.
Gdzie “ale”?
Książka Straussa sama je pokazuje, mimo że z wierzchu jest tylko fabularyzowanym poradnikiem podrywu. Pokazuje jak w rzeczywistości kończyli jej bohaterowie – jako samotni, smutni ludzie z ogromnymi problemami psychicznymi, depresją, niezdolni do stworzenia normalniego związku z drugim człowiekem, w zasadzie kończyli w gorszym stanie niż zaczynali.
Te porady, tak jak tutaj w artykule zazwyczaj polegają głównie na tym, żeby wyjść ze strefy komfortu. “Gra” to tak zwana “grywalizacja” (autorskie tłumaczenie terminu “gamification” xD) które pozwala nieco odseparować się emocjonalnie od sprawy, przełamać wstyd i nieśmiałość. To wszystko uczy, żeby nie podchodzić zbyt emocjonalnie do sprawy, nie przejmować się odrzuceniem czy tym, że ktoś uzna cię za śmiesznego. Udawanie i zakładanie maski też w tym pomaga.
Problem w tym, że to działa na bardzo krótką metę i trzeba umieć szybko z tego wyskoczyć, bo zakładanie maski nie sprawia, że problemy znikają, tylko chwilowo są zepchnięte. Robienie z siebie błazna i bycie ostentacyjnie brawurowym działa tylko na chwilę, nie da się być podkręconym na 150% cały czas, nie da się wejść w związek udając cały czas kogoś kim się totalnie nie jest – bo to mega wyczerpujące fizycznie i psychicznie i tak jak u Straussa w książce – kończy się załamaniem psychicznym i jeszcze większą alienacją. Na pewno nie da się w ten sposób stworzyć związku. Traktowanie kobiet i ogólnie ludzi jako questów i npc w grze też bardzo szybko przechodzi od subtelnego boostu pewności siebie i nieszkodliwej zabawy do aktywanego przerodzenia się w zjeba, z którym nikt nie chce mieć do czynienia.
Czyli reasumując – sporo z tych porad wcale nie jest takich złych i da się z nich wyciągnąć pewne wartości, które mogą bardzo pomóc, zwłaszcza osobom nieśmiałym, z niskim poczuciem wartości i pewnością siebie. Promlem leży w tym, że autorzy sugerują, a ludzie sami chcą to uważać za sposób na życie i życiową filozofię, a to jest przeciwieństwo tego, co można wyciągnąć. To jest dobry, jednorazowy boost, robienie z tego filozofii i sposobu na życie to najgorsze co można zrobić.
Szczerze? Część wybranych porad ani nie jest głupia, ani tak cringe’owa jakby się niektórym mogło zdawać. Wszelkie wychodzenie ze strefy komfortu, zagadywanie obcych ludzi, choć w naszych czasach nieco dziwne jest skutecznym treningiem i pomaga się przełamać w kontaktach z innymi.
Do tego, dużo tekstów na podryw, też tych i lekko niesmacznych, i trochę chamskich o dziwo działa… Może działać… Często chodzi o to, żeby po prostu się wyróżnić albo zwrócić na siebie uwagę. Mam kumpla, który właśnie takimi kiepskimi tekstami zagadywał do niemal każdej mijanej dziewczyny. Skuteczność miał jednocześnie niską i wysoką. Niską, bo oczywiście na liczbę zagadanych dziewczyn odpowiadało niewiele, ale wysoką, bo każdego wieczora miał jakąś pannę.
A i w końcu największe “ale” przy takim chamskim podrywie, to pytanie, czy jest to rodzaj kobiety, z którą chcesz się wiązać? Choć z drugiej strony, jak gadałem z niektórymi koleżankami, to wcale nie musi być głupia, czy pusta kobieta, a zadziałać na nią może właśnie pewność siebie, zwłaszcza jeśli w dalszej relacji facet jest interesujący.
Ja jednak polecam się stosować do rad tego gościa
https://preview.redd.it/ps9cwqe7cx6a1.jpeg?width=299&format=pjpg&auto=webp&s=4da15fbe17c3ff722ab623a4aa2da83a5eeaba0e
Jak ja sie ciesze czasami ze jestem AroAce, ze ludzie sie takimi sprawami przejmuja.
What is this?
Eh. Tych wszystkich podrywaczy też nie lubię ale trzeba im przyznać jedno. Są rzeczy, co do których maja rację. Tak, jak na przykład punkt z którego autorka artykułu się śmieje ale ma w sobie sporo racji. Chodzi o ćwiczenie. Ćwiczenie bycia bardziej otwartym na ludzi. Wiele osob ma z tym problem i jak w ogole taki ktos ma normalnie rozmawiać z płcią przeciwna i zachowywac sie normalnie, jak tego nie potrafi.
Wiele chłopakó każda zwykla rozmowe z dziewczyną traktuje tez jako wielki stres poprzez to że czuja iz mogą być w każdej chwili w jakis sposób odrzuceni. Takie uczucia nie są racjonalne ale jednak sterują wieloma osobami, które mają problemy z kontaktem z płcią przeciwna I to oni czesto szukaja pomocy u takich “podrywaczy” bo wszyscy inni się z nich śmieją.
Jakbysmy mieli więcej empatii do takich osób to by tak łatwo nie wpadały w sidła podrywaczy. Życie towarzyskie jest rzeczą trudna i naprawde w dzisiejszych czasach wielu chłopaków czuje się że są w kropce. To też wyrastają tacy conmeni podrywacze jak grzyby po deszczu oferując szczyptę prawdy i wiele dupnych pomysłów.
Gargamel zrobił o tym temacie dość obszerny [filmik na youtube](https://youtu.be/W7Ztq4qgKlg). Polecam.
Inceloza lekko się wylała w komentarzach, kto by pomyślał! Now bring on the downvotes.
Mistrzem słowa chciałbyś być co rozchyla dziewcząt uda, musisz dobrze wciskać kit, by towaru nie zanudzać 😉
Okej, można się śmiać ale… Wyobraź sobie że jesteś młodym chłopcem który chciałby mieć jakiś kontakt z płcią przeciwną ale nie wie jak się do tego zabrać. Wybory masz trzy;
* Poradniki dla podrywaczy
* Złote rady pokroju “Bądź sobą a ktoś cię znajdzie” które po prostu nie działają, sorry ale jak jesteś facetem i będziesz czekał aż jakaś dziewczyna do ciebie zagada to raczej ci się fajna dziewczyna nie trafi
* Postępowe rady czego nie robić z których wynika to że w sumie nic nie możesz robić i żadne miejsce na podryw nie jest odpowiednie
Chyba jedyny akceptowalny obecnie sposób to napisać do dziewczyny na aplikacji randkowej przy czym musisz przemyśleć dokładnie co powiedzieć i odnieść się właśnie do niej, jej zdjęć, jej opisu i może przy odrobinie szczęścia raczy ci odpisać jedna na dwadzieścia. I odpisze w kilku słowach nie wkładając w to wysiłku bo takich jak ty jest dwudziestu. Przy czym musisz pamiętać że jednocześnie musisz nią być bardzo zainteresowany i nie planować od razu ślubu.
Dla przeciętnego młodego faceta to po prostu ciężka sytuacja, zwłaszcza jeśli jest lekko nieśmiały i niepewny siebie (pamiętaj że masz być pewny siebie ale nie arogancki). I tacy faceci właśnie wpadają w szponu różnych ekpsertów od podrywu. I tak rady tych ekspertów nie wszystkie są złe bo naprawdę powinieneś wyjść ze strefy komfortu i próbować rozmawiać z ludźmi.
Sytuacja jest dość chujowa bo oczywiście że dla młodej kobiety męczące jest jak ją co chwilę zaczepiają jacyś faceci. Ale mężczyzna ma do wyboru albo te kobiety zaczepiać jak inni albo być sam. A jak marzą mu się jednorazowe przygody (w których wszak nic złego nie ma i kobietom też się marzą) to naprawdę musi próbować bo inaczej mu się to nigdy nie trafi.
Jak ktoś nie chce by chłopacy się zaczytywali w żenujących poradnikach podrywu to musi wymyśleć lepszą alternatywę. Ale to byłoby trudne, łatwiej się wyśmiewać z zagubionych facetów którzy akurat nie trafili.
Jedyna rada jaką mogę dać w tych sprawach komukolwiek – **zacznij od siebie, zaakceptuj sie i rozwijaj, pozniej mysl o rozwijaniu czegos z kims innym.**
Być może banał, ale sam byłem lekko nieśmiałym, pryszczatym i wychudzonym nerd. Nieśmiałośc pokonałem rozmawiając z dziewczynami, ktorymi sam nie bylbym do konca zainteresowany. Oczywiscie troche trzeba sie przemóc, ale od chatu do realnej rozmowy łatwiej przejść. Pomoglo mi to opanowac durne mysli i hormony, a tym samym dalo swobode, ktora dziewczyny lubia – raczej nie chca natretnego napaleńca.
Polecam sport, troche zadbac o siebie, np. zgolic lub przystrzyc zarost, zmienic fryzure (z doswiadczenia – zdecydowanie mniej kobiet lubi długowłosych), lepiej sie ubrac (nie koniecznie cena i markowosc jest problemem a kompozycja), do tego jakis perfum a nie tylko dezodorant pod pachami.
Głupie rady “zignoruj a będzie Twoja” mają ziarno prawdy, ale nie chodzi o dosadne ignorowanie, a o nie bycie nachalnym. Prędzej interesowały się mną dziewczyny z którymi “tylko rozmawiałem” niż te, którym próbowałem udowodnić jak bardzo mi się podobają.
Warto dodać, że zmiana podejścia jest korzystna w innych sferach życia. Kiedyś bałem się wystąpień publicznych, teraz podobno “mam gadane”, a to dzięki temu że zdałem sobie sprawę, że nie ma się czym przejmować. Nabralem mięśni a z nimi pewności siebie, co przekłada się na decyzyjność w pracy, a tego na wyższych szczeblach oczekują.