Zaintrygowany narzekaniem mojej siostry, iz znowu ma szkolenie z platkami sniegu zaczalem sie jej dopytywac o co chodzi z tymi platkami sniegu, a potem doczytalem, i o to co wyczytalem:

‐——–

Pokolenie płatków śniegu to inaczej osoby urodzone w latach 90. XX wieku i na początku lat 2000. Nietypowa nazwa została zaczerpnięta z książki „Fight Club” Chucka Palahniuka. Padają tam słowa, z którymi utożsamia się wiele przedstawicieli tej generacji: „Nie jesteś wyjątkowy. Nie jesteś pięknym i unikalnym płatkiem śniegu”.

Największy wpływ na charakter śnieżynek mieli ich często nadopiekuńczy rodzice, choć nie tylko. Równie istotny czynnik to media społecznościowe, które pojawiły się w okresie nastolatkowym większości Zetek.

Śnieżynkom towarzyszy duże poczucie lęku, bywają nadmiernie emocjonalne, mają też problemy z wzięciem odpowiedzialności za własne czyny. Narzucone obowiązki często przerażają je już na samym początku zawodowej drogi. Przekonani o własnej wyjątkowości niekiedy przeceniają posiadane kompetencje i już „na starcie” oczekują zbyt dużego – w stosunku do wiedzy i umiejętności – wynagrodzenia.

Pokolenie płatków śniegu jest dość mocno skoncentrowane na sobie, dlatego wszelka krytyka – także konstruktywna – może zostać źle odebrana. Śnieżynki słabo znoszą jakiekolwiek uwagi pod swoim adresem. Współpraca z dorosłymi, np. w obrębie jednego działu czy zespołu, jest dla nich problematyczna ze względu na różnice światopoglądowe i nieumiejętność przyjmowania feedbacku.

To pokolenie charakteryzuje się poczuciem swojej wyjątkowości, przy jednoczesnym braku świadomości własnych ograniczeń. Ci młodzi ludzie są często indywidualistami, bywają ekstrawaganccy, koncentrują się głównie na swoich potrzebach, lubią stale podkreślać swoje zalety. Przy tym są lękliwi i czują przerażenie związane z szybkimi zmianami.

Najtrudniejsze jest zmierzenie się z prawdziwym obliczem świata. Z tym, że ktoś może nas niewłaściwie potraktować, mieć zły humor, a oni akurat staną mu na drodze. To pokolenie bardzo łatwo zranić. Odczuwają każde, najdrobniejsze konflikty i nieporozumienia jako coś bardzo trudnego i personalnego. Wręcz nieproporcjonalnego do rzeczywistości.

Śnieżynki to osoby, które nie muszą stawić czoła wyzwaniom, gdy te, pojawiają się naturalnie w toku życia dorastającej osoby. Często przez lata mieszkają z rodzicami, dłużej korzystają ze wsparcia finansowego. W związku z tym, gdy nagle muszą zmierzyć się z trudnym wydarzeniem, nie potrafią sobie poradzić. Stąd też coraz więcej mówimy o zaburzeniach psychicznych wśród młodych osób. Coraz popularniejsze staje się także zjawisko wysokiej wrażliwości.

Przedstawiciele pokolenia w swoich opiniach są jak płatek śniegu – chcą być postrzegani jako wyjątkowi, bez skaz, niemal idealni. Przekonani o swojej wyjątkowości oczekują wysokiej posady, odpowiedniego traktowania, wyższego wynagrodzenia. Stresują ich rozmowy, konflikty i nieporozumienia międzypracownicze. Wszystko to, czego unikali lub z czym nie mieli szansy się zmierzyć, nagle staje na ich drodze. Okazuje się, że ludzie nie zawsze są mili i uśmiechnięci, również mogą mieć swoje zdanie i nie zgodzić się z nimi. To powoduje spore zaskoczenie.

Przestrzeń zawodowa dla śnieżynek to miejsce, gdzie chciałyby być doceniane, dobrze wynagradzane. Początkowo mogą być zdziwione, że ścieżka awansu nie jest tak szybka, jak sobie wyobrażają, a praca wiąże się z poświęceniem i poszerzaniem kompetencji. Myślę, że kłopotliwe może być również poczucie własnej decyzyjności, sprawczości wśród tych osób. Odważenie się na wzięcie odpowiedzialności za swoje życie jest pewnym aktem mówiącym o dorosłości, dojrzałości. Wśród pokolenia śnieżynek ten czas może się znacząco odklejać.

Nawiązywanie trwałych relacji może być dla nich niemałym wyzwaniem. W każdej parze, czy to przyjacielskiej, czy romantycznej nadchodzą trudniejsze chwile. Płatki śniegu mogą mieć problemy z przyjmowaniem innej perspektywy niż własna. Konieczność kompromisu traktują jako porażkę.

Obserwujemy wyjątkowy wpływ mediów społecznościowych na osoby z pokolenia śnieżynek. Świat, w którym każdy może być wyjątkowy, idealny, jest bardzo kuszący. Doświadczenia relacji online są dużo bezpieczniejsze, więc to pokolenie chętniej je wybiera. Duże możliwości, łatwiejsze przykrywanie błędów, porażek. To bardzo zgubne środowisko. Pamiętajmy, że osoby, które urodziły się z początkiem lat 90. XX w. pamiętają jeszcze dzieciństwo offline. Rok 2000 dorastał już w zupełnie innej erze relacji. Z przykrością, ale nie postrzegnej jako lepszej.

‐——–

Co ciekawe, temat poruszany w rozmowach ze znajomymi z roznych dziedzin, od IT poprzez pedagogike, analityke az po PR, wszedzie potwierdza sie tak samo.

#Jakie sa Wasze doswiadczenia ze Śnieżynkami?

‐———-

Opis Śnieżynek zaczerpniety stad:

Pokolenie płatków śniegu – czy istnieje? Czym wyróżnia się generacja Z?

https://dziendobry.tvn.pl/zdrowie/psychologia/pokolenie-platkow-sniegu-kim-sa-jak-buduja-relacje-jakie-maja-problemy-5468055

https://www.edziecko.pl/rodzice/7,79361,28389868,dzieci-platki-sniegu-kim-wlasciwie-sa-wine-za-ich-zachowanie.html

——-

EDIT:

> Pokolenie płatków śniegu jest dość mocno skoncentrowane na sobie, dlatego wszelka krytyka – także konstruktywna – może zostać źle odebrana. Śnieżynki słabo znoszą jakiekolwiek uwagi pod swoim adresem.

> chcą być postrzegani jako wyjątkowi, bez skaz, niemal idealni, przekonani o swojej wyjątkowości

> To pokolenie bardzo łatwo zranić. Odczuwają każde, najdrobniejsze konflikty i nieporozumienia jako coś bardzo trudnego i personalnego.

Niektóre komentarze oraz rozklad głosów idealnie potwierdzaja powyższe stwierdzenia. Dzieki r/Polska 👍

23 comments
  1. Z tego co pamiętam z lektury badań to przytoczone przez Ciebie cytaty to tak zwane “pseudonaukowe boomerskie pierdolenie”.

  2. >Przedstawiciele pokolenia w swoich opiniach są jak płatek śniegu – chcą być postrzegani jako wyjątkowi, bez skaz, niemal idealni. Przekonani o swojej wyjątkowości oczekują wysokiej posady, odpowiedniego traktowania, wyższego wynagrodzenia

    To raczej opis starych bab a nie młodych ludzi. Takie pierdololo jak to młode pokolenie jest stracone i do niczego, obecni 20 latkowie za 40 lat to samo będą mówić

  3. Kuhwa, nieźle im Jacuś dopiehdoliłeś no.

    Pokaż tym gówniakom gdzie ich miejsce kurła, nie będą nam pracy przy rowach zabierać.

    A tak swoją drogą, spytaj się swojej siostry czy lepiej się jej uczyło kogoś indywidualnie, czy może lepiej wyrecytować tekst z książki grupie. Ale nie z perspektywy odstukania i zgarnięcia kasy, tylko z perspektywy faktycznej nauki i osiągnięcia celu jakim jest przekazanie komuś wiedzy.

  4. Wrażliwość — zwłaszcza na wrażliwość na krzywdę, niesprawiedliwość — to cnota. Iwektywy typu _płatki śniegu_, _mazgaje_, _pizdy_ to tylko uspokajacze sumienia dla tych, którzy są zbyt bierni by przeciwdziałać złu, na które są wrażliwe bardziej emaptyczne osoby.

    > krytyka – także konstruktywna – może zostać źle odebrana. Śnieżynki słabo znoszą jakiekolwiek uwagi pod swoim adresem.

    To co ty możesz widzieć jako “konstruktywną krytykę”, dla kogoś innego może być zamachem na autonomię. Jeśli oczekujesz, że ktoś zmieni swoje zachowanie, oczekujesz żeby ktoś stał się _trochę mniej sobą_. Lepiej żebyś miał dobry powód, bo nie każdemu tak łatwo się zgina kark.

    > Najtrudniejsze jest zmierzenie się z prawdziwym obliczem świata.

    Uważasz, że ty masz patent na prawdę o prawdziwym obliczu świata? Z takim podjeściem nie trudno o protekcjonalne traktowanie wszystich, którzy to oblicze mogą widzieć nieco inaczej.

  5. > Co ciekawe, temat poruszany w rozmowach ze znajomymi z roznych dziedzin, od IT poprzez pedagogike, analityke az po PR, wszedzie potwierdza sie tak samo.

    Mam w zespole (branża IT) kilka osób urodzonych w latach 90 i nie potwierdzam istnienia tego zjawiska.

  6. Tak się mówi(ło) o millenialsach, tak się mowi o zoomerach, tak będzie się mówić o…ee…alfach (czy jak się tam nazywają aktualne kilku i kilunastolatki).

  7. Brzmisz identycznie jak mój były kieras obrażony że nikt nie chce wziąć zmiany w wigilię. Marcel, czy to Ty!? Znowu te niewdzięczne dzieciaki pracujące na śmieciówce nie doceniają że już tyle lat dokładasz do tego interesu żeby oni mieli pracę?!

  8. Nie spotkałam się z określeniem całego pokolenia płatkami śniegu ale jest to w moich okolicach (Ameryka Pólnocna) dość popularne określenie pejoratywne, niezależnie od wieku. Można go użyć w sensie ” ale z ciebie płatek śniegu” albo “nie bądź takim płatkiem śniegu” i znaczy to bardziej: nie uginaj się przed najmniejszą trudnością, nie załamuj się każdą krytyką, nie bądź taki kruchy i delikatny.

  9. Jako osoba urodzona w 1995 stwierdzam, że ten cały opis można dopasować do ludzi co mają 20 lat, co mają 40 lat albo i 60 czy 80 lat. Zależy od danej osoby charakteru i wychowania i życiowych doświadczeń i tak dalej.

    To że ktoś się urodził w takim a nie innym roku nie sprawia magicznie, że będzie mieć takie same cechy charakteru. Ja i moi przyjaciele z tego samego rocznika normalnie żyjemy, pracujemy, mieszkamy sami czy z partnerami, normalnie sobie radzimy z konfliktami i no jakby nic z tego opisu się nie zgadza, poza takimi rzeczami co dotyczą wszystkich ludzi. Ale definitywnie znam conajmniej jednego 70latka o którym od razu pomyślałam czytajac to.

    W ogóle po przeprowadzce odkąd mam przyjaciół w Ameryce i szczególnie po przeprowadzce do Ameryki to odkryłam że ja i wiele ludzi z mojego pokolenia w Polsce to ma więcej wspólnego z ludźmi co mają około 40 lat tutaj. Więc trochę to całe dzielenie na pokolenia to o kant dupt rozbić, bo to też zależy od tego jak się kultura, społeczeństwo i technologia danego kraju rozwijała, a także od tego ile kasy ma rodzina w której ktoś się urodził. Moja rodzina na przykład nie była zainteresowana komputerami przez prawie pół mojego życia, a także u nas jakby to wszystko wolniej szło, i w efekcie moje doświadczenia życiowe są bliższe mojej 39 letniej przyjaciolce tutaj niż ludziom co mają na przykład 25 lat.

  10. Bielin:

    > Niektóre komentarze oraz rozklad głosów idealnie potwierdzaja powyższe stwierdzenia. Dzieki r/Polska 👍

    Również Bielin, na prośbę wrzucenia artykułu, który jest za paywallem za 4 euro:

    > Dasz rade. Wiedza kosztuje.

  11. Mam wrażenie, że niektórzy młodzi ludzie nie potrafią pogodzić się z rzeczywistością i żyją w takiej bańce, która w pewnym momencie pęknie.

    O co mi chodzi. Miałem kiedyś bardzo nieprzyjemną sytuację, tzn. paru dresom spodobał się mój zegarek i walkman, postanowili więc spuścić mi wpierdol i wzbogacić się o te przedmioty. Chujowa sprawa, miałem krwiaka, gulę pod okiem, nos do nastawienia etc. Oczywiście policja ich nie odnalazła, bo o monitoringu nikt jeszcze wtedy nie słyszał, a świadków brak.

    Dlaczego o tym piszę – bo byłem wkurwiony, czułem się beznadziejnie, natomiast nie przyszlo mi do głowy że policja ma teraz wyłapać wszystkich dresów, albo że nie będę już wychodził z domu bo znowu mnie pobiją. Taka była wtedy rzeczywistość – wychodząc z domu mogłeś dostać w mordę w sumie za cokolwiek. Oczywiście – ludzie nie powinni padać ofiarą kradzieży z pobiciem, ale po prostu wtedy tak było, i ja sam nie miałem na to wpływu.

    Podobnie z pracą. W owym czasie bezrobocie wynosiło koło 20% (czy coś takiego), i ludzie świeżo po liceum/studiach mieli duży problem ze znalezieniem pracy, często szukali zatrudnienia przez rok albo dłużej. Kiedy jakiś szczęśliwiec już robotę znalazł, to dostawał w porywach 700-800 złotych miesięcznie. Ludzi pracujących legalnie na etacie nie było stać na wielkie telewizory, super komputery, Mercedesy czy inne luksusowe rzeczy tego typu. Znów – mogłem chcieć żeby mi dali na start 3000 złotych i zatrudnili od zaraz, ale wtedy było to niemożliwe. Taka była rzeczywistość, że 800zł albo mamy X osób na twoje miejsce. Dlatego, żeby zarabiać lepsze pieniądze, trzeba było szukać innych alternatywnych sposobów na ich zarobienie. Jak była szansa, żeby sobie dorobić to korzystałem, bo byłem wychowany w myśli tego, że mężczyzna musi sobie poradzić i zarobić na swoje utrzymanie, żeby być niezależnym i móc utrzymać rodzinę. Nie siedzieć i narzekać, że sobie nie poradzę, że coś tam i coś tam. Każdy orze jak może, a kto nie ryzykuje, ten nie ma.

    Przechodząc już do sedna – odnoszę wrażenie, że dzisiaj spora część młodych myśli, że oni sami mają zdolność zmiany całego świata i zasługują na wyjątkowe traktowanie, ponieważ istnieją. Natomiast zmianę tego świata chcą realizować poprzez głośne dyskusje w internecie i nakreślanie jakiś nierealnych scenariuszy. Media społecznościowe sprawiają, że tworzą wokół siebie wianuszek znajomych, utwierdzających się wzajemnie o swojej wyjątkowości i zajebistości, a potem przychodzi zderzenie z rzeczywistością i bańka pęka. Myślę, że stąd jakieś skrajne reakcje na komentarze w sieci od przypadkowych osób. Czyli nawet nie znajomych/przyjaciół czy rodziny – ludzi których obdarza się zaufaniem i czuje się do nich przywiązanie – tylko od jakiś tam przypadkowych osób nie wiadomo skąd, którym coś się nie podoba, albo dały upust swojej frustracji. To nie jest coś nie do przełknięcia i nie powinno wywoływać jakiś niesamowicie skrajnych reakcji.

    **Rzeczywistość jest taka, że znakomita większość ludzi nie jest wyjątkowa. Ci którzy są wyjątkowi i wybijają sie ponad przeciętność, najczęściej wykorzystali swój talent i ciężko pracowali na swoją pozycję. Na świecie są różni ludzie i nie każdy będzie cię lubił, niektórym będzie przeszkadzał sam fakt że istniejesz. Wszelkie duże zmiany społeczne nie zadziały się od gadania i gdybania, tylko od konkretnych działań konkretnych ludzi, którzy często poświęcali swoje rodziny i życie, by o te zmiany walczyć. Światem nie rządzą prawa spisane na papierze, a znajomości, układy i pieniądze – tak było, jest i będzie.** Taka jest rzeczywistość, tak wygląda życie i myślenie magiczne tego nie zmieni. Trzeba odnaleźć swoje miejsce w takim świecie w jakim żyjesz, a jak chcesz coś zmienić to należy ruszyć dupę i działać.

    Dzisiaj świat wygląda zupełnie inaczej niż 20 lat temu, i pewnie za 20 lat też będzie wyglądał inaczej. Dlatego nie oczekuję, że młode pokolenie będzie dokładnie powtarzało cechy i zachowania ludzi z mojego pokolenia, bo to nie miałoby sensu. Po prostu nie rozumiem takiego podejścia do życia, jakie niektórzy młodzi prezentują.

    Tyle ode mnie, teraz mnie nazywajcie boomerem czy jak tam chcecie 🙂

  12. Zwykle starcze pieprzenie z cyklu “było nas jedenaścioro, mieszkaliśmy w jeziorze”.

    A i w odpowiedzi na ten fragmencik o rekruterach.
    Tak, mamy grupę ludzi którym się z dobrobytu w d. poprzewracało o to są właśnie oni, nie młode pokolenia.
    Przedsiębiorcy przyzwyczaili się że pracownik to będzie taki jak ten co wchodził na rynek w czasach przemian ustrojowych i do tej pory da się gnoić bo panicznie boi się utraty pracy.

    Ale koniec tego dobrego.

  13. To może z innej strony; pokolenie Z rzeczywiście jest wrażliwsze niż poprzednie pokolenie. Ale czy tak jest naprawdę? To że mamy teraz dostęp do tylu informacji i pomocy, gdy np. borykamy się z lękiem społecznym czy depresją, nie oznacza że poprzednie pokolenia nie odczuwały nigdy takich lęków czy chorób psychicznych. Oni nawet nie wiedzieli co im jest, a nawet jak już coś podejrzewali, to się o tym nie mówiło.

    Pokolenie Z ma fizycznie na tyle łatwe i wygodne życie, że ma czas i energię filozofować nad moralnymi zagadnieniami. Buntuje się przeciw rasizmowi, walczy o równouprawnienia, stara się ograniczyć swoje piętno CO2 na tej ziemi, bo to pokolenie wie że to oni prawdopodobnie jeszcze odczują skutki przemysłu gospodarczego, jeżeli sami nic nie zmienią.

    Pokolenie Z nie chce pracować za minimalną krajową i znosić poniżanie w pracy, bo nie musi. Może pracować wydajniej dzięki rozwojowi technologii, pracować głową, a nie ciałem, jak wielu z naszych rodziców w ciężkich fizycznych pracach. Nie uznaje hierarchii społecznej, więc nie będzie tolerować zrzędzenia jakiejś starszej przełożonej na ich temat. W ich świecie wszyscy są równi, więc wszyscy zasługują na szacunek, nie tylko starsi.

    Pokolenie Z ma więcej czasu żeby rozwijać się duchowo, więc może rzeczywiście wtedy odkrywają więcej o sobie i świecie, by zrozumieć jak złożone jest to uniwersum, jak oryginalna jest każda istota, jak bogate jest ludzkie wnętrze. Coś nad czym przeciętny Janek Kowalski nie miał szczęścia się zastanawiać, bo za PRL-u musiał ciężko pracować, a resztę życia zapijał i zabijał telewizją. Dla niego ludzie nie są “specjalni” czy “indywidualni”, bo sam nie miał szansy odkryć swojej indywidualności.

    Zamiast nabijać się z pokolenia Z, możemy wziąć z nich przykład i nauczyć się nie jednego o asertywności, empatii, sile wyobraźni i myśleniu w przód.

  14. Młodzi to przewrażliwione płatki śniegu? Chybaś nigdy nie oberwał/a turbofochem od boomera urażonego, że ktoś mu śmie zwrócić uwagę, że coś robi nie tak jak trzeba. I nie, nie był to odosobniony przypadek.

  15. Czy to kolejna próba wejścia do klubu najbardziej kontrowersyjnych postów na reddicie?

  16. No to w takim razie jestem płatkiem śniegu i dobrze mi z tym 😀

    Tekst trochę przesadzony, jako że urodziłam się w 96′ roku to większość znajomych mam z roczników 90′-00′ i nie zauważyłam, żeby to zjawisko się potwierdzało. Szczerze mówiąc nie znam ani jednej osoby, która by je potwierdziła.

    Z mojego punktu widzenia jest wręcz na odwrót. Odnoszę wrażenie, że tekst sugeruje iż ludzie urodzeni w tamtym okresie byli rozpieszczani i nie musieli mierzyć się z problemami przez co nie radzą sobie z najmniejszymi konfliktami i mają siebie za nie wiadomo kogo.

    Pamiętam, że jako dziecko mieszkałam w bloku w małej dosyć miejscowości, osiedle raczej z tych ,,lepszych”. Nie pamiętam, żeby którakolwiek moja koleżanka miała ojca. Jak ktoś mieszkał z tatą to było to prawie jakby mieszkał z papieżem i wszyscy mu współczuli. Wtedy uważaliśmy ojców za ,,niepotrzebny kłopot”- ojcowie albo chodzili wiecznie pijani i wszczynali awantury, albo zabraniali fajnych rzeczy albo żałowali na zabawki. Tak po prostu jako dzieci zaobserwowaliśmy u innych dzieci, które jednak tego ojca miały. Wiadomo nie od dziś, że wychowywanie się w niepełnej rodzinie nie wpływa korzystanie na nasze zdrowie psychiczne, a już napewno nie na pewność siebie. Poza tym nasze mamy pracowały i pamiętam, że każdy siedział większość czasu sam w domu zamknięty na klucz i jedynie dzwoniliśmy do siebie na stacjonarne telefony, żeby się zapytać czy już jakaś mama wróciła i możemy wyjść. Pierwszy telefon dostałam jak poszłam do 1 gimnazjum, a zaznaczam, że nie było w nim nawet internetu, a piosenki miało się z 3, więc też technologia raczej nie miała na nas dużego wpływu, chyba, że liczyć grę w simsy jak deszcz padał. W domu trzeba było dużo robić/pomagać, bo matka była jedna jedyna i jak chciałam, żeby mnie zabrała na plażę to musiałam pół dnia sprzątać zanim wróciła z pracy, żeby miała czas.

    Ogólnie patrząc po sobie i znajomych większość z nas wyrosła na zakompleksionych, samotnych i smutnych dorosłych. Ja dopiero jakieś 2-3 lata temu zaczęłam pracować nad rozwojem osobistym i pewnością siebie, bo tak to pracowałam w markecie i uważałam, że na nic lepszego nie zasługuję mimo, że miałam skończone studia, kursy i naprawdę dużą wiedzę to dalej wydawało mi się, że jestem nikim i nic nie potrafię. Mam 26 lat i dopiero teraz znalazłam pracę, w której się realizuje, a kierownicy się ciągle zastanawiają jak taka zdolna osoba jak ja może tak w siebie nie wierzyć. Zwalam to wszystko na swoje dzieciństwo, na podcinanie skrzydeł przez nauczycieli, na rodziców, których nie było i nie miał mnie kto docenić ani pochwalić.

    Więc tak, zazdroszczę osobą opisanym w tym tekście, myślę, że jest trochę przesadzony, ale chciałabym być tym płatkiem śniegu, znać swoją wartość i oczekiwać dobrego traktowania.

Leave a Reply