Rocznica wprowadzenia stanu wojennego niemal za każdym razem skłania do zadawania pytań, czy w grudniu 1981 r. Polsce faktycznie groziła interwencja wojsk Układu Warszawskiego i tym samym Wojciech Jaruzelski poprzez „mniejsze zło” uchronił kraj od większego zła, czy też może Jaruzelski jedynie blefował i cynicznie stłamsił opór społeczny, zasłaniając się pretekstem radzieckiego zagrożenia, a być może nawet osobiście prosił ZSRR o pomoc w tłumieniu tegoż oporu. Z związku z 40. rocznicą tego wydarzenia postanowiłem wtrącić swoje trzy grosze do tego zagadnienia.

Sytuacja jest o tyle złożona, że od wczesnych lat 90. mamy do czynienia z konfliktem dwóch sprzecznych narracji.

Pierwszą narracją jest ta kreowana przez Wojciecha Jaruzelskiego od momentu ukazania się w 1992 r. jego książki wspomnieniowej zatytułowanej „Stan wojenny. Dlaczego…” – główne myśli zawarte w tym źródle będą się przewijały przez szereg jego publikacji i wypowiedzi przez następne kilkanaście lat (przykładem [szalenie obszerne wyjaśnienia](https://tinyurl.com/3h74xs9m), jakich Jaruzelski udzielił w 2008 r. w związku z procesem dotyczącym wprowadzenia stanu wojennego – są dostępne w internecie na stronie internetowej czasopisma „Przegląd”). Według narracji Jaruzelskiego wprowadzenie stanu wojennego było koniecznością – można przecież było zauważyć niepokój na wschodniej granicy, planowany przez Solidarność na 17 grudnia strajk generalny mógł się stać tą kroplą, która przeleje czarę goryczy u Sowietów i skłoni ich do podjęcia zdecydowanych działań w obliczu nieporadności polskiego kierownictwa, socjalne żądania Solidarności musiałyby ukatrupić już i tak trawioną boleściami polską gospodarkę, groźnie zapowiadająca się zima mogłaby zagrozić egzystencji milionów starych i schorowanych obywateli.

W pierwszej książce wspomnieniowej Jaruzelskiego dość często pojawiały się także relacje jego bliskiego współpracownika w tamtym okresie, szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego Floriana Siwickiego, które miały za zadanie potwierdzać tezy wygłaszane przez byłego pierwszego sekretarza PZPR – wydaje mi się, że warto wspomnieć o tym fakcie, bo i Siwicki będzie przy kilku następnych okazjach bronił byłego pierwszego sekretarza PZPR, jeśli na jaw wyjdą jakieś nowe dokumenty niezupełnie zgadzające się z tezą o „mniejszym źle” (o tym w dalszej części tego posta).

Drugą narracją jest ta kreowana przez byłych działaczy Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego również mniej więcej od 1992 r. – we wrześniu tamtego roku w rosyjskim czasopiśmie naukowym „Wojenno-istoriczeskij żurnal” ukazał się artykuł „Doktrina Breżniewa i polskij krizis naczała 80-ch godow” Anatolija Gribkowa, w latach 80. szefa Sztabu Zjednoczonych Sił Zbrojnych Układu Warszawskiego (z braku zdigitalizowanego numeru w internecie opieram się na jego omówieniu z [artykułu amerykańskiego historyka Marka Kramera](https://tinyurl.com/ykdw26c8)). Zdaniem Gribkowa sytuacja była zupełnie inna, niż przedstawiali ją Polacy: tak naprawdę w grudniu 1981 r. to Jaruzelski domagał się gwarancji wojskowej pomocy ze strony ZSRR, jeśli sytuacja okaże się krytyczna – natomiast w momencie, kiedy radzieckie Politbiuro mu odmówiło, przeraził się on i ostrzegł, że jeśli Polsce nie zostanie zaoferowana wojskowa pomoc, będzie ona stracona dla Układu Warszawskiego.

Artykuł stał się obiektem krytyki strony polskiej – generał Florian Siwicki napisał artykuł polemizujący z tezami Gribkowa, który ukazał się w numerze czasopisma „Polska Zbrojna” z 22 grudnia 1992 r. (brak w internecie jego cyfrowej wersji); w [komentarzu do pewnego artykułu z 1998 r.](https://tinyurl.com/2p9a27ky) zirytowany Jaruzelski zdumiewał się, skąd Gribkow posiadał wiedzę o tak tajemnych tematach, skoro kiedyś sam opowiadał członkom kierownictwa PZPR, że w momencie wprowadzenia stanu wojennego od tygodnia znajdował się na wakacjach, a członek Politbiura Dmitrij Ustinow na pytanie o konieczność powrotu do Moskwy miał mu odpowiedzieć, żeby pozostał na urlopie.

Swoistym uzupełnieniem takiej wersji wydarzeń okazały się informacje, które ukazały się w ciągu następnych dwóch miesięcy w [wywiadach przeprowadzonych z Michaiłem Gorbaczowem](https://tinyurl.com/yc39mms8), na początku lat 80. członkiem Biura Politycznego – stwierdził on, że niedługo przed wprowadzeniem stanu wojennego istotny członek polskiego kierownictwa skontaktował się z Michaiłem Susłowem (członkiem Biura Politycznego w największym stopniu odpowiedzialnym za sprawy sytuacji politycznej w Polsce), natomiast członek Politbiura powiedział temuż Polakowi (którego Gorbaczow utożsamił z Jaruzelskim), że radzieccy żołnierze mogą bronić Polski przed zewnętrznymi zagrożeniami, ale nie przed tymi o wewnętrznym charakterze (na marginesie można dodać, że Gorbaczow będzie potem jako świadek zeznawał na korzyść Jaruzelskiego podczas przesłuchania przed sejmową Komisją Odpowiedzialności Konstytucyjnej).

Kolejnym elementem narracji budowanej przez Sowietów stały się wspomnienia Witalija Pawłowa (na początku lat 80. rezydenta KGB w Polsce), które ukazały się w Polsce w 1994 r. Kilka miesięcy temu znalazłem w antykwariacie polskie wydanie wspomnień Pawłowa, więc mogę zacytować jego konkretny fragment. Interesująca nas część znajduje się w rozdziale „Polityk z twarzą pokerzysty”, a konkretnie w jego części zatytułowanej „Spojrzenie zza kulis” (s. 66-75) – Pawłow rozwinął w nim wątek rozmowy Jaruzelskiego z Susłowem, o której wcześniej wspominał Gorbaczow (s. 73):

>Nie mogę pominąć rozmowy Jaruzelskiego z Susłowem w przeddzień ogłoszenia stanu wojennego, 12 grudnia 1981 r. Będąc już przekonany o nieuchronności wydania jedynie możliwych w powstałej sytuacji rozkazów, Jaruzelski zadzwonił rano do Breżniewa, ponieważ zgłosił się Susłow, rozmawiał więc z Susłowem. Ale jeszcze wcześniej jeden z członków Biura Politycznego KC PZPR, za wiedzą Jaruzelskiego, rozmawiał przez telefon z Andropowem.
>
>Z tych rozmów jednoznacznie wynikało, że stan wojenny to wewnętrzna polska sprawa. Związek Radziecki nie będzie wojskowo ingerować. Natomiast okaże zwiększoną pomoc gospodarczą i finansową. Poza tym ZSRR i pozostałe kraje Układu Warszawskiego uczynią wszystko, aby osłonić Polskę od możliwej ingerencji czy szantażu ze strony państw zachodnich.
>
>Historyczna decyzja została podjęta i otrzymała pełnie poparcie (przy jednym głosie przeciw) Rady Państwa. Było dla mnie wówczas sprawą absolutnie jasną, że decyzja Rady Państwa nie zapadła w wyniku presji groźby interwencji czy to 14 grudnia, czy kiedykolwiek później. Na posiedzeniu Sejmu 25 stycznia 1982 r. Jaruzelski wyraźnie i jednoznacznie powiedział, że kategorycznie odrzuca wszelkie insynuacje, jakoby decyzja o wprowadzeniu stanu wojennego została Polakom narzucona z zewnątrz. „Była to decyzja własna, podjęta na podstawie własnych ocen, realizowana własnymi siłami” – powiedział Jaruzelski.
>
>Jaruzelski raz jeszcze powtórzył te słowa na VII Plenum KC PZPR i w książce „Stan wojenny. Dlaczego…” m.in. napisał: „Decyzję podjęliśmy w Polsce, w gronie złożonym wyłącznie z Polaków. Odpowiedzialność za nią biorę na siebie. Mówiłem to wielokrotnie. Byłoby poniżej mojej oficerskiej godności, gdybym zasłaniał się jakąś zewnętrzną dyspozycją czy dyrektywą”.

Pawłow wyjaśnił w swoich wspomnieniach, że wiedzę na temat niuansów polskiej polityki zawdzięczał znajomości z Borysem Aristowem, ówczesnym radzieckim ambasadorem w Polsce, który utrzymywał bliskie kontakty z radzieckim ministrem spraw zagranicznych Andriejem Gromyką – z kolei Gromyko utrzymywał bliskie kontakty z wspomnianym wcześniej Dmitrijem Ustinowem i Jurijem Andropowem.

Od czasu wykrystalizowania się obu narracji minęło już jednak kilkadziesiąt lat, a przez ten czas ujawniono wiele dokumentów pogłębiających naszą wiedzę na temat okoliczności skutkujących wprowadzeniem stanu wojennego – niemniej nadal pozostaje w tym zakresie wiele niewiadomych. Na przykład niektórych kwestii poruszanych w rozmowach Jaruzelskiego z radzieckimi politykami podczas niektórych dni poprzedzających 13 grudnia nie znamy z żadnych innych źródeł niż jego książka wspomnieniowa pisana 11 lat po wydarzeniach, więc nie ma możliwości sprawdzenia, czy nie pojawiają się tam rozbieżności; wiadomo z kolei, że nie wszystkie zapisy obecne we wspomnieniach Jaruzelskiego mają pokrycie z prawdą, a sytuacji nie ułatwia fakt, że niektórzy współpracownicy pierwszego sekretarza PZPR w latach 80. świadomie modyfikowali swoje własne wspomnienia z tego okresu, aby pasowały do wersji z książki Jaruzelskiego. Oto prosty przykład: historyk Michał Przeperski, biograf Mieczysława Rakowskiego, przeprowadził kwerendę w prywatnej kolekcji dokumentów Rakowskiego znajdującej się w Stanford University, co poskutkowało napisaniem [artykułu o różnych zmianach wprowadzanych przez autora opublikowanych 10-tomowych dzienników względem ich oryginalnej wersji](https://tinyurl.com/2p86b5s8). Przeperski zauważył w swoim artykule:

>Nie ma wątpliwości, że w przygotowywaniu *Dzienników politycznych* Rakowski wykorzystywał wiele dokumentów. Znakomita większość z nich pochodziła z jego niezwykle obszernego prywatnego archiwum. Niektóre z nich – o czym wspomniałem wcześniej – zostały przez niego zapisane już na etapie wstępnego segregowania materiału, przy tworzeniu „oryginalnej” wersji dziennika. Nie jest to jednak czynione konsekwentnie i prowadzi miejscami do wyjątkowo kłopotliwych problemów. Np. w ósmym tomie *Dzienników politycznych*, pod datą 12 grudnia 1981 r., Rakowski zamieścił obszerny cytat z listu kierowanego do generała Jaruzelskiego. Problem polega jednak na tym, że zacytowany nie został wcale oryginał listu, jaki Rakowski wysłał do Jaruzelskiego, ale jego wersja zacytowana przez tego ostatniego w książce *Stan wojenny. Dlaczego…* Gdyby Rakowski sięgnął po list, którego kopia znajduje się zresztą w jego kolekcji przechowywanej w Hoover Institution Archives, dostrzegłby nie tylko, że treść rzeczywistego listu była bardziej dosadna, ale też, że nie został on wysłany 12, lecz 7 grudnia 1981 r. Jest to jeden z przykładów zapożyczania przez Rakowskiego dokumentów lub wypowiedzi od innych polityków komunistycznych. Tego rodzaju praktyk – zwłaszcza w odniesieniu do lat osiemdziesiątych – było znacznie więcej. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że Rakowskim przygotowującym tom *Dzienników politycznych* poświęcony okresowi stanu wojennego kierowała chęć potwierdzenia narracji wytworzonej w początku lat dziewięćdziesiątych przez Jaruzelskiego, a tym samym wzmocnienia jej wiarygodności.

Teraz przytoczę materiały źródłowe, które dają nam pewien wgląd w przygotowania do stanu wojennego i problemu potencjalnej interwencji wojsk Układu Warszawskiego – dokumenty odnoszące się do różnych dni były ujawniane w różnych latach, więc przyjąłem formę zestawienia w chronologicznej kolejności dni poprzedzających 13 grudnia wraz z odpowiednimi wydarzeniami, jakie miały wówczas miejsce, a już w odniesieniu do tych wydarzeń przytoczę konkretne źródła z datami ich opublikowania. Jeśli nie zaznaczyłem inaczej, ich polski przekład pochodzi z [drugiego tomu książki „Przed i po 13 grudnia. Państwa bloku wschodniego wobec kryzysu w PRL 1980-1982”](https://tinyurl.com/4ap79m4y), stanowiącej efekt współpracy międzynarodowego grona historyków (w większości przedrukowywano tam wcześniej ujawnione już dokumenty).

[21?] LISTOPAD[A] 1981. W tym przypadku wydarzenie wiąże się z opracowaniem samego dokumentu – stanowi on ciekawy przykład, bo obrońcy wprowadzenia stanu wojennego praktycznie w ogóle o nim nie wspominają, a jest znany od bardzo dawna. Historyk Andrzej Friszke, autor książki „Rewolucja Solidarności. 1980-1981” z 2014 r., przywołał w niej niedatowany dokument o tytule „Załącznik nr 2. Zamierzenia resortu spraw wewnętrznych”. Powołując się na Andrzeja Paczkowskiego ([„Droga do mniejszego zła. Strategia i taktyka obozu władzy, lipiec 1980-styczeń 1982”, s. 251-253](https://tinyurl.com/mzyfpp9f)), doszedł do wniosku, że ten sam lub bardzo podobny dokument omawiano 21 listopada 1981 r. podczas narady w składzie Mirosław Milewski, Marian Woźniak, Andrzej Jedynak, Czesław Kiszczak, Florian Siwicki, Mieczysław Dębicki, Bogusław Stachura i Mieczysław Pawlikowski (w obu przypadkach skupiano się na praktycznie jednakowych ograniczeniach, jakie wprowadziłaby w życie ustawa o nadzwyczajnych środkach działania). Paweł Machcewicz, który napisał [wstęp do angielskiego tłumaczenia dokumentu](https://tinyurl.com/mrxwumv9), zauważył, że załącznik miał być dołączony do dokumentu MSW o nazwie „Ocena aktualnej sytuacji w kraju wg stanu na dzień 25 listopada br.”.

Czemu ten dokument ma być taki istotny? Jest to bowiem – jak zauważył Paweł Machcewicz we wstępie do przekładu tekstu – jedyny jak dotąd znany nam dokument wytworzony przez stronę polską, który bezpośrednio wspomina o możliwości radzieckiego wsparcia w rozprawie z opozycją. W tekście wymieniono konkretnie trzy warianty jego wprowadzenia, nad jakimi zastanawiała się władza. Zwraca ponadto uwagę na istotną kwestię: PZPR była jak najbardziej świadoma, że jeśli Solidarność zareaguje mocnym kontratakiem na działania władzy, być może potrzebna będzie pomoc ze strony państw członkowskich UW – samo wprowadzenie stanu wojennego i wiążące się z nim działania niczego by zatem nie zmieniły. Friszke napisał w swojej książce (s. 874):

>Wprowadzenie stanu wojennego może spowodować następujący rozwój sytuacji:
>
>I wariant
>
>- podporządkowanie się organizacji politycznych i społeczno-gospodarczych wymogom stanu wojennego przy jednoczesnym możliwym wystąpieniu niewielkich strajków i ograniczonej wrogiej działalności propagandowej.
>
>II wariant
>
>- w niektórych rejonach kraju organizowane są masowe strajki bez tendencji wyjścia z zakładów pracy. Mają miejsce akty sabotażu.
>
>III wariant
>
>- powszechny strajk okupacyjny, niektóre załogi wychodzą na ulice, mają miejsce demonstracje uliczne i atakowanie gmachów partyjnych, administracji państwowej, MO i innych. Dochodzi do ostrej interwencji sił MO i wojskowych. Nie wyklucza się pomocy wojsk Układu Warszawskiego.

Sam Jaruzelski nigdy nie zanegował prawdziwości tego dokumentu – [podczas postępowania przed Komisją Odpowiedzialności Konstytucyjnej w 1993 r.](https://tinyurl.com/2m8bavy4) stwierdził jedynie, że nie wiedział o jego istnieniu, a odnosząc się do trzeciego wariantu w swoich wyjaśnieniach podczas procesu autorów stanu wojennego skupił się jedynie na wzmiankowanej kwestii użycia sił MO i wojskowych, całkowicie pomijając zagadnienie potencjalnej pomoc ze stron wojsk UW.

1-4 GRUDNIA 1981. W Moskwie miało miejsce posiedzenie Komitetu Ministrów Obrony państw Układu Warszawskiego, w którym jako minister obrony narodowej PRL wziął udział Florian Siwicki. Jego relacja z tego wydarzenia ukazała się we wspomnieniach Jaruzelskiego (s. 378-379) – rozpisywał się w niej, jaką to presję psychiczną wywierali na nim przedstawiciele innych krajów demokracji ludowej:

>[…] Wszyscy ministrowie obrony podejmowali, w mniej lub bardziej wyrazistych sformułowaniach, sprawy polskie. Kilka przykładów z moich notatek. Minister obrony Czechosłowacji gen. Matin Dziur: „NATO dąży do zmiany równowagi sił i osłabienia jedności państw socjalistycznych. Stąd z dużym zaniepokojeniem śledzimy wydarzenia w Polsce. Zachód, wykorzystując kryzys, zamierza wyrwać Polskę z sojuszu. Dotyka to interesów wszystkich naszych krajów”.
>
>Minister obrony NRD gen. Heinz Hoffman: „NATO zmierza do zdobycia przewagi nad Układem Warszawskim. Niebezpiecznie rozszerza się antysocjalistyczna i antyradziecka polityka. W świetle wydarzeń w Polsce widoczna jest nasilająca się kampania kłamstw i oszczerstw. Aktywizują się siły kontrrewolucyjne, wspierane przez Zachód. Liczyć się trzeba z zaostrzaniem walki. Najwyższy czas bronić skutecznej socjalizmu przed zamachem kontrrewolucji…”
>
>Minister obrony Bułgarii gen. Dobri Dżurow: „Nie można pominąć milczeniem wpływu wydarzeń w Polsce na stan gotowości Zjednoczonych Sił Zbrojnych. Kontrrewolucja w tym kraju przystąpiła do realizacji ostatecznego celu – przejęcie władzy. Zagraża to nie tylko ludziom pracy Polski, ale przynosi szkodę całemu Układowi. Konieczne są radykalne, zdecydowane działania zapewniające stabilizację w tym bratnim kraju…”
>
>Naczelny Dowódca ZSZ marszałek Wiktor Kulikow: „Tocząca się walka polityczna wywiera ujemny wpływ na Wojsko Polskie, co budzi niepokój członków Układu Warszawskiego. Polscy komuniści mogą liczyć na poparcie i pomoc zaprzyjaźnionych krajów…”
>
>Charakterystyczne były również głosy szefa Głównego Zarządu Wywiadowczego Armii Radzieckiej gen. Iwaszutina oraz szefa wywiadu Bułgarskiej Armii Ludowej gen. Zikułowa. M. in. stwierdzali oni, że istnieje niebezpieczeństwo naruszenia równowagi strategicznej na niekorzyść Układu Warszawskiego. Przyczynia się do tego również „rozmiękczanie Układu”, a w szczególności działalność wywrotowa, o której dobitnie świadczą wydarzenia w Polsce.

Siwicki miał się także wdać w rozmowę z Dmitrijem Ustinowem, członkiem komisji zajmującej się sprawami polskimi – Rosjanin miał mu oznajmić z grymaśną miną, że ZSRR nie zgodzi się na wyrwanie PRL z obronnego systemu UW i jego dalsze osłabianie, Polska niewykonaniem planów przemysłu zbrojeniowego osłabia zdolność bojową UW wobec NATO, a Polacy powinni wykazywać więcej zdecydowania („Miejcie na uwadze, że pod żadnym względem nie dopuścimy do naruszenia żywotnych interesów naszej wspólnoty”). Siwicki stwierdzał dalej, że te rozmowy znacząco go zdołowały („Już tylko formalnie uczestniczyliśmy w posiedzeniu Komitetu. Myślami byliśmy daleko w kraju”).

Gdyby ktoś opierał się jedynie na relacji Siwickiego, mógłby pomyśleć, że jej autor przez 4 dni nie zajmował się niczym innym, niż wysłuchiwanie w smętnym nastroju pogróżek innych polityków. Prawda jest jednak odrobinę inna – czechosłowackie Ministerstwo Obrony Narodowej już między 5 a 7 grudnia opracowało informację na temat przebiegu posiedzenia (jego treść opinia publiczna poznała w wyniku konferencji w Jachrance w 1997 r. – jest to dokument nr 341 w zbiorze „Przed i po 13 grudnia…”). Zauważono w nim, że Jaruzelski kazał przekazać Komitetowi Ministrów Obrony uzupełnienie do reakcji na sytuację w PRL, jaka miała zostać upubliczniona w środkach masowego przekazu – jej treść miałaby wówczas zabrzmieć następująco:

>Komitet Ministrów Obrony wyraził swoje zaniepokojenie rozwojem sytuacji w PRL, wywołane wywrotową działalnością sił antysocjalistycznych, które stwarzają trudności w realizacji zobowiązań sojuszniczych sił zbrojnych państw członkowskich Układu Warszawskiego i wywołują konieczność podjęcia stosownych kroków w celu zapewnienia bezpieczeństwa wspólnoty socjalistycznej w Europie.

Według Siwickiego takie uzupełnienie miałoby posłużyć jako straszak na antykomunistyczną opozycję, stwierdził jednak także, że ewentualna pomoc nie miałaby mieć jakiegoś sprecyzowanego charakteru wojskowego („Tow. Siwicki wyraził przekonanie, że uzupełnienie tekstu dla prasy byłoby zimnym prysznicem dla kontrrewolucji, a zarazem poparciem dla walki polskiego kierownictwa z reakcją. Następnie stwierdził, że PRL ma jeszcze dosyć własnych sił do rozwiązania sytuacji. Nie chodzi tu o żadne konkretne kroki wojskowe, ale o moralno-polityczne poparcie dla partyjnego i państwowego kierownictwa PRL”). Za przyjęciem uzupełnienia wypowiedzieli się wszyscy ci ministrowie, których opinii tak się powyżej obawiał Siwicki – w ogóle jednak pominął ministrów dwóch państw: rumuńskiego ministra Constantina Olteanu, który nie wyraził zgody na wprowadzenie poprawki, i węgierskiego ministra Lajosa Czinege, których uzależniał swoje poparcie od jednogłośnego przyjęcia uzupełnienia (które okazało się niemożliwe ze względu na Rumunię). Ostatecznie zatem poprawka nie przeszła.

Postawa Czinege rozdrażniła nawet Nikołaja Ogarkowa, szefa Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych ZSRR, który przypominał o rozlewie krwi w wyniku węgierskiej rewolucji 1956 r. Wypowiedział wówczas zdanie o tyle ciekawe, że padło w dokumencie sporządzonym przez władze państwa jak najbardziej popierającego interwencję i nie mającego wówczas powodów do wkładania sprzeciwu wobec jej przeprowadzenia w usta wojskowego ZSRR: „Tow. Ogarkow dodał, że towarzysze radzieccy nie chcą, aby w PRL był taki przelew krwi jak na Węgrzech, i dlatego popierają wszelkie dążenia do rozwiązania sytuacji kryzysowej w Polsce”.

7 GRUDNIA 1981. Nad ranem tego dnia ma miejsce telefoniczna rozmowa Jaruzelskiego z Breżniewem, którą znamy wyłącznie z jego opublikowanych wspomnień (s. 387):

>Rozmowa telefoniczna Breżniewem 7 grudnia z rana. Krótka. Odniosłem wrażenie, że tym odrywał się od zawczasu przygotowanego tekstu. Zdania rwane. Znał radomskie wypowiedzi. Natomiast chyba nie znał, bo nic nie mówił, o planowanej przez „Solidarność” demonstracji w dniu 17 grudnia. Powiedział, że informowano go o mojej rozmowie z ambasadorem Aristowem: „Kontrrewolucja siedzi wam na karku. Jeśli nie podejmiecie koniecznych środków, będzie za późno. A to już sprawa nas wszystkich”. Mówił o tym Ustinow Siwickiemu [podczas jego wizyty na posiedzeniu Komitetu Ministrów Obrony]. Odpowiedziałem, iż na ostatnim posiedzeniu [5 grudnia] Biuro Polityczne oceniło sytuację jako skrajnie niebezpieczną. Liczymy się z każdym wariantem. Starczy nam determinacji i starczy sił, aby nie dopuścić do kontrrewolucyjnego przewrotu. Istotnie, w Radomiu ekstremiści uzyskali przewagę. Ale jednocześnie zraziło to do nich, do konfrontacyjnego kursu, zaniepokojoną rozwojem sytuacji część społeczeństwa. Możemy więc liczyć na większe społeczne zrozumienie dla naszej polityki, dla naszych działań. Ostatecznej decyzji jednak nie podejmujemy. Są pewne szanse, o których mówiłem ambasadorowi Aristowowi. Jeśli jednak stanie się ona konieczna, to musimy mieć pewność co do ekonomicznego wsparcia. Proszę o przyjazd Bajbakowa.
>
>Breżniew wysłuchał. „No dobrze – przyjedzie Bajbakow”.

W 1998 r. Jaruzelski przypomniał sobie, że Breżniew miał przy tej okazji powiedzieć także: „nie zostawimy Polski w nieszczęściu [*nie ostawim Polszi w biedzie*]”.

Jednocześnie polska władza nie czekała z założonymi rękami na rozwój wydarzeń – jak zauważył Andrzej Paczkowski ([s. 262](https://tinyurl.com/2p82dx8v)), tego samego dnia Komitet Obrony Kraju wydał bez zbierania się Uchwałę nr 008/81, powołującą komisarzy wojskowych, którzy z momentem ogłoszenia stanu wojennego mieli możliwie szybko wejść na teren zakładów pracy i oraz urzędów centralnych i terenowych.

8 GRUDNIA 1981. Do Warszawy przybył przewodniczący Państwowego Komitetu Planowania ZSRR Nikołaj Bajbakow – już dzień wcześniej znalazł się w niej także radziecki marszałek Wiktor Kulikow, głównodowodzący Wojskami Państw Stron Układu Warszawskiego. Jaruzelski w swoich wspomnieniach w nieco cieplejszych barwach przedstawił Bajbakowa, który opuszczając Polskę 9 grudnia miał się ponoć nawet rozpłakać z emocji (s. 391: „Rano, na lotnisku, Bajbakow miał ponoć łzy w oczach. Przy pożegnaniu powiedział: Tak dalej żyć nie można, zróbcie coś”). Inaczej sprawa miała się z Kulikowem, który zdaniem Jaruzelskiego okazywał niecierpliwą postawę.

Jaruzelski nie rozwodził się na temat swojej rozmowy z Kulikowem – twierdził, że powiedział mu to samo, co wcześniej Bajbakowowi, czyli na temat pomocy gospodarczej. Czemu zwracam uwagę na taki szczegół? W pierwszej kolejności wypada nakreślić, czym była kilkukrotnie już wspomniana konferencja w Jachrance – historycy oraz politycy i wojskowi mający swój udział w wydarzeniach polskiego kryzysu lat 1980-1981 zebrali się w listopadzie 1997 r. na konferencji naukowej w miejscowości Jachranka (miała wówczas na przykład miejsce dyskusja, w trakcie której Kulikow stwierdził, że „Wielokrotnie jako Głównodowodzący miałem kontakty z towarzyszem Kanią i towarzyszem Jaruzelskim i innymi dowódcami wojskowymi (…) i nikt z nich nigdy nie postawił problemu wkroczenia do Polski” – dla obrońców Jaruzelskiego takich jak [Andrzej Werblan](https://tinyurl.com/2p8j69dh) ta wypowiedź w niezobowiązującej dyskusji stanowiła żelazny argument na to, że Jaruzelski jest niewinny, a jest zwyczajnie niemożliwe, żeby Kulikow mógł kłamać w dyskusji naukowej po latach).

Zaproszeni mogli wcześniej przygotować swoje własne dokumenty do dyskusji. Jednym z gości konferencji był niegdysiejszy adiutant Kulikowa, Wiktor Anoszkin, który także odwiedził Polskę w grudniu 1981 r. W pewnym momencie Anoszkin wyciągnął zeszyt roboczy i stwierdził, że zawarte są w nim dowody na prośbę Jaruzelskiego o radziecką pomoc – zdarzenie wywołało ogólne poruszenie i nerwową reakcję Jaruzelskiego; chwilę wykorzystał amerykański historyk Mark Kramer, który podczas przerwy w obradach skserował kilka stron z zeszytu (fragment zostanie później przetłumaczony na polski i w 1998 r. wydany jako osobna pozycja z uwagami Jaruzelskiego i Siwickiego). Fragment ten nie odnosił się jednak do wydarzeń z 8/9 grudnia 1981 r., tylko do dni późniejszych.

Musiało minąć dopiero kilkanaście lat, aby coś się zmieniło w tym względzie: polski reżyser Dariusz Jabłoński przygotowując film „Gry wojenne” o Ryszardzie Kuklińskim spotykał się wielokrotnie z Anoszkinem, którego po wielu miesiącach próśb udało się skłonić do pokazania oryginału swoich zeszytów roboczych (wszystkie zeszyty zostaną później przekazane IPN-owi) – w [rozmowie z „Tygodnikiem Powszechnym” w 2009 r.](https://tinyurl.com/4hj8wef4) Jabłoński był szczerze przekonany, że zachowane zeszyty to autentyk:

>Każde źródło podlegało krzyżowej weryfikacji, zanim zostało wykorzystane w filmie, także to. To nie jest, jak mówią niektóre media, notatka. Zapis rozmowy Jaruzelski-Kulikow zawarty jest w jednym z kilku zeszytów, będących dziennikami gen. Anoszkina. Każdy jest odręcznie zapisany i każdy liczy kilkadziesiąt stron. Dotyczą lat 1980-1981. Sposób zapisu wyklucza posądzanie o jakąkolwiek próbę preparowania notatek. Trudno spreparować kilkaset stron zapisanych odręcznie, tuszem o różnych kolorach. Ktoś powie, że wszystko można podrobić. Ale po co? Żeby polski filmowiec robiący film o Kuklińskim po wielu latach starań trafił na te dokumenty? Byłoby to absurdalne.

Właśnie w przekazanych do wglądu notatek Anoszkina pochodzi zapis precyzujący, o czym Jaruzelski rozmawiał z Kulikowem w nocy z 8 na 9 grudnia 1981 r. – [tekst poprzedził wstępem i opublikował w „Biuletynie IPN” Antoni Dudek](https://tinyurl.com/bdecs8hr), konsultant historyczny filmu Jabłońskiego, a sam artykuł stał się prawdopodobnie najczęściej cytowanym materiałem, jaki ukazał się w tym czasopiśmie (na przykład w zeszłym roku powoływał się na niego [artykuł na stronie TVN24](https://tinyurl.com/mskn6dkj)). Artykuł jest w całości i za darmo dostępny w internecie, więc nie będę go obszernie cytował – kontekst najbardziej obciążającego zdania z wypowiedzi Jaruzelskiego („Bez pomocy nie damy rady”) wyglądał tak:

>[…] Robotnicy w zakładach pracy mogą strajkować. Tam panoszy się „Solidarność”. Partia w zakładach sama nic nie będzie w stanie zrobić. Jednak strajki są dla nas najlepszym wariantem. Robotnicy pozostaną na miejscu. Będzie gorzej, jeśli wyjdą z zakładów pracy i zaczną dewastować komitety partyjne, organizować demonstracje uliczne itd. Gdyby to miało ogarnąć cały kraj, to wy (ZSRR) będziecie nam musieli pomóc. Sami nie damy sobie rady z wielomilionowym tłumem.
>
>Wszystkie działania będziemy podejmować pod hasłem „Obrona Ojczyzny”. I w takiej sytuacji wojsko przejmie wszelkie uprawnienia. Jest to hasło polityczne. Może trzeba będzie powołać krajowy komitet wojskowo-rewolucyjny. Postanowiliśmy, że we wszystkich ministerstwach i urzędach z gminami włącznie będziemy mieć komisarzy wojskowych. Wszystko to już zostało przygotowane, powołani zostali komisarze. W dniu dzisiejszym komisarze rozjechali się do komitetów wojewódzkich [PZPR], a jutro, 10 grudnia, zaczną nawiązywać kontakty z miejscowymi władzami partyjnymi i państwowymi. […]
>
>W.G. Kulikow: Zapytał W. Jaruzelskiego, czy wojsko wejdzie do poszczególnych regionów. Jeżeli nie starczy waszych sił, to pewnie trzeba będzie wykorzystać „Tarczę-81”. L.I. Breżniew mówił o udzieleniu Wam pomocy. Ale zapewne Wojsko Polskie samo poradzi sobie z tą garstką kontrrewolucjonistów.
>
>W. Jaruzelski: Zauważył, że na przykład Katowice liczą około 4 mln mieszkańców. To taka Finlandia, a wojska – jeśli nie liczyć dywizji obrony przeciwlotniczej – nie ma. Dlatego bez pomocy nie damy rady. A w ogóle to trudno wyobrazić sobie całą sytuację. Jest zima. Zachód wprowadzi sankcje gospodarcze. Potrzebujemy pomocy gospodarczej. Rozumiem, że obecnie nikomu nie jest łatwo. Ale to nie byłoby drogie. Byłoby gorzej, gdyby Polska wyszła z Układu Warszawskiego.
>
>W.G. Kulikow: Ponownie zauważył, że potrzebne są zdecydowane działania, przekonanie o zwycięstwie nad wrogiem klasowym. Bez tego nie wolno podejmować walki […]

Andrzej Friszke odniósł się szczegółowo do treści notatki Anoszkina na s. 924-926 swojej książki – uznał ją za autentyczną, co wydaje mi się istotne, zważywszy na fakt, że w tym samym dziele nie cofał się przed podkreślaniem manipulacji Rosjan w doborze dokumentów przekazanych Polsce w latach 90. (na przykład usunięcia z przesłania Breżniewa do Jaruzelskiego strony, w której przywódca KPZR rozwodził się na temat walki z kontrrewolucją):

>Generał Jaruzelski niejednokrotnie kwestionował autentyzm notatek Anoszkina, odnosząc jednak swoje uwagi do innych zapisków, ujawnionych w 1997 r. Omówiony tu zapis nie budzi wątpliwości co do autentyzmu. Dobrze oddaje realia, o których mowa, a także wahania i wątpliwości Jaruzelskiego. Kluczowo ważny jest też wątek udzielenia pomocy, zgodny z zawartym w planie stanu wojennego najbardziej pesymistycznym wariantem rozwoju zdarzeń (por. s. 874). Zajmowane przez Jaruzelskiego stanowisko wyjaśnia, dlaczego i nad czym dyskutowało sowieckie Biuro Polityczne 10 grudnia.

Pewne informacje w kwestii treści rozmowy Kulikowa z Jaruzelskim tamtej nocy poznaliśmy już wcześniej – znajdowały się wśród notatek przepisanych z materiałów KGB przez byłego archiwistę tej instytucji, Wasilija Mitrochina W [swojej książce](https://tinyurl.com/spz9sudc) opartej na materiałach Mitrochina brytyjski historyk Christopher Andrew napisał:

>On the night of 8–9 December Jaruzelski briefed Marshal Kulikov on the timetable for martial law. Approximately 80,000 personnel had been selected to arrest 6,000 Solidarity activists on the night of either 11–12 or 12–13 December. Troops would begin moving from their barracks at 6 a.m. on the morning after the arrests. Though the plans appeared resolute, however, Jaruzelski did not. ‘During our discussions,’ Kulikov reported, ‘W. Jaruzelski’s indecisiveness and wavering and his apprehension about the successful implementation of the plan to impose martial law were palpable.’ The PUWP, Jaruzelski complained, had little authority left. Six to seven hundred thousand of its members were associated with Solidarity, and it was compromised by numerous instances of theft, bribery and other abuses of the people’s trust. For martial law to succeed, it might be necessary for him to appeal for assistance from Warsaw Pact forces – though he asked for East German troops not to be used. ‘I can assure you that you have no need for concern on that score,’ Kulikov told him. ‘The question of assisting you in the event that your own resources become exhausted is being addressed at General Staff level.’

Opublikowanie notatki musiało uderzyć Jaruzelskiego w czuły punkt – o ile w przypadku fragmentu opublikowanego w latach 90. przedstawiał zrozumiałe wątpliwości co do treści dokumentu, tak w przypadku tego z 2008 r. całkowicie poddał się emocjom, [głosząc na przykład](https://tinyurl.com/yckkdv56), że dawanie wiary tej „pomocowej” sensacji „faktycznie znieważa żołnierzy Wojska Polskiego, którzy w imię wykonania zadań własnymi siłami, stanęli murem za podjętą decyzją i realizacją”. Jaruzelskiego zdecydował się bronić na łamach „Przeglądu” Andrzej Werblan, który stworzył teorię spiskową o członkostwie Kulikowa i Anoszkina w radzieckim lobby dążącym do interwencji dla „wspomożenia” stanu wojennego – na poparcie tej hipotezy nie przedstawił jednak jakichkolwiek dowodów.

10 GRUDNIA 1981. Dochodzi do posiedzenia Biura Politycznego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego, ostatniego przed wprowadzeniem stanu wojennego, którego stenogram posiadamy. Tekst stenogramu został przekazany Polsce przez Rosjan w 1993 r. w ramach tzw. teczki Susłowa (warto zaznaczyć, że bezpośredni dostęp do stenogramu miał już w 1992 r. rosyjski dysydent Władimir Bukowski, który brał wówczas udział w przygotowaniach do powołania komisji zajmującej się zbrodniami KPZR – potajemnie skopiował dokument i [przytoczył jego fragmenty w swojej późniejszej książce](https://tinyurl.com/2p8uzj4c)). Wydaje się, że strona rosyjska dobierała do niej raczej te dokumenty, które miałyby zwracać uwagę na dążenie Jaruzelskiego dla radzieckiego wsparcia – na przykład w ogóle pominięto w niej niektóre stenogramy posiedzeń Politbiura z miesięcy poprzedzających stan wojenny, które zostały zamieszczone dopiero w aneksie do wspomnień Witalija Pawłowa.

Wątpliwości co do treści protokołu wyraził na przykład Andrzej Friszke – na s. 927-930 „Rewolucji Solidarności…” wnikliwie odniósł się do tej treści. Nie będę szeroko rozwodził się nad stenogramem posiedzenia i cytował fragmentów stenogramu, bo to dość długi tekst, który należałoby jednak przeczytać w całości (a w internecie jest za darmo dostępny zarówno w [angielskim](https://tinyurl.com/2p8kwz5u), jak i polskim tłumaczeniu [dokument nr 19 w aneksie zbioru „Przed i po 13 grudnia…”). Zwrócę uwagę na pewien ciekawy fakt – odwołując się do przekazanego Polsce stenogramu posiedzenia, Jaruzelski słusznie zauważał, że nawet jeśli on prawdziwy, to w żadnym jego miejscu nie pada jakakolwiek sugestia, że prosił Sowietów o interwencję (a jedynie o wsparcie finansowe dla kraju). Friszke z kolei zacytował w swojej książce rosyjską historyczkę Inessę Jażborowską (s. 929), która w przetłumaczonym na polski artykule „Moskwa a kryzys polski lat 1980-1981” [książka „Białe plamy – czarne plamy. Sprawy trudne w relacjach polsko-rosyjskich (1918-2008)” z 2010 r.] przytoczyła nieco inną wersję protokołu posiedzenia, w której pewna wypowiedź Jurija Andropowa brzmiała tak: „Jaruzelski znów podnosi kwestię naszej interwencji wojskowej. Myśmy już mu mówili, że nie możemy wtrącać się w polskie sprawy, że nie będziemy tego robić, ale on najwidoczniej nie bardzo wierzy w swoją armię. I dlatego jako środek gwarancyjny chciałby mieć naszą gwarancję naszej interwencji. (…) Powinien on liczyć wyłącznie na własne siły. Czym innym jest sytuacja, w której w Polsce zwycięży Solidarność. A zupełnie czym innym, jeśli tam wkroczymy i na nas runie cały świat zachodni itd.”.

Jednocześnie opublikowany później fragment notatki Anoszkina na temat rozmowy z 8/9 grudnia uzupełnił ważną lukę, jaką posiadał wcześniej ujawniony stenogram posiedzenia BP KC KPZR – historycy (na przykład Mark Kramer) zastanawiali się, co czego mogły się odnosić wówczas tajemnicze wzmianki Jurija Andropowa („Jeżeli tow. Kulikow rzeczywiście powiedział o wprowadzeniu wojsk, to ja uważam, że postąpił niesłusznie. Nie możemy ryzykować. Nie zamierzamy wprowadzać wojsk do Polski. Jest to słuszne stanowisko i musimy się go trzymać do końca”) i Dmitrija Ustinowa („Jeżeli chodzi o to, że tow. Kulikow rzekomo mówił coś o wprowadzaniu wojsk do Polski, to mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że tego Kulikow nie mówił. Po prostu powtórzył to, co zostało powiedziane przez nas i Leonida Iljicza, że Polski w nieszczęściu nie zostawimy. I doskonale wie, że Polacy sami prosili, by nie wprowadzać wojsk”) o propozycji pomocy wojskowej złożonej Polakom przez Kulikowa.

Około 16:35 tego samego dnia Wiktor Kulikow powrócił ze spotkania z radzieckim ambasadorem w Polsce Borysem Aristowem, o czym [wspomniał w swoich notatkach Anoszkin](https://tinyurl.com/pc85k777) (dokument nr 347 w zbiorze „Przed i po 13 grudnia…”) – rzekomo na polecenie Jaruzelskiego do Aristowa miał zadzwonić Mirosław Milewski, członek Biura Politycznego i przedstawiciel frakcji partyjnych twardogłowych (później osławiony jako rzekomy zleceniodawca zabójstwa Jerzego Popiełuszki):

>Na polecenie Jaruzelskiego dzwonił Milewski i zadał następujące pytania:
>
>1) Prosimy, aby przyjechał do nas ktoś z kierownictwa partyjnego. Kto będzie i kiedy?
>
>2) Ogłosić oświadczenie o poparciu dla nas. Aristow odpowiedział, że propozycja przekazana kierownictwu.
>
>3) Czy możemy liczyć na pomoc po linii wojskowej ze strony ZSRR (o dodatkowym wprowadzeniu wojsk)?
>
>4) Jakie będą przedsięwzięcia w zakresie pomocy ekonomicznej dla Polski ze strony ZSRR?
>
>Aristow – Rusakow. Odpowiedzi Rusakowa:
>
>1) Nikt nie przyjedzie;
>
>2) Środki zostaną podjęte;
>
>3) Nie będziemy wprowadzać wojsk;
>
>4) Odpowiedź przygotuje Bajbakow.

Na marginesie zeszytu roboczego Anoszkina znalazł się dopisek: „To dla nas straszna nowina!! Przez półtora roku paplanina o wprowadzeniu wojsk – wszystko odpadło. Jaka jest sytuacja Jaruzelskiego?!” – stanowił on przyczynę wątpliwości, tym większej, że Mark Kramer, który jako pierwszy opublikował tłumaczenie tegoż dokumentu, błędnie przypisał tę wypowiedź Jaruzelskiemu. [Obrońcy polskiego generała chcieliby w tym widzieć zatrwożenie samego Anoszkina czy Kulikowa](https://tinyurl.com/2p8en6xv), natomiast jeszcze inni – zapis reakcji Milewskiego na tę nowinę.

11 GRUDNIA 1981. Dzień pominięty we wspomnieniach Jaruzelskiego z 1992 r. – według [zapisu w zeszycie roboczym Anoszkina](https://tinyurl.com/5fahhapx) Florian Siwicki spotkał się Wiktorem Kulikowem, któremu miał wspomnieć o rozczarowaniu strony polskiej z powodu jej ignorowania ze strony Sowietów oraz o zdenerwowaniu Jaruzelskiego; w pewnym momencie Siwicki miał się posłużyć niezręcznym sformułowaniem „Trzeźwo oceniamy sytuację, i jeśli nie będzie politycznego, ekonomicznego i wojskowego wsparcia ze strony ZSRR, to nasz kraj może być stracony (dla Układu Warszawskiego)” (Anoszkin napisał obok dwa wykrzykniki) – z perspektywy lat nie sposób jednoznacznie stwierdzić, czy chodziło mu o logistyczne wsparcie dla polskiego wojska, czy jednak o coś więcej.

Tak oto doszedłem do końca zestawienia najbardziej kontrowersyjnych dokumentów tamtego okresu – nie jest to oczywiście jakieś wyczerpanie tematu. Stwierdziłbym w tym krótkim podsumowaniu, że prawda leży gdzieś pośrodku między dwoma narracjami – nie jest tak, jak chcieliby przeciwnicy Jaruzelskiego, że posiadamy twarde dowody tego, że Sowieci nie planowali w 1981 r. jakiejkolwiek interwencji militarnej w Polsce (na pewno wywierali na Polakach taką presję psychiczną, aby pomimo swoich prawdziwych intencji przekonać ich, że zagrożenie jest całkowicie realne). Jednocześnie nie było też tak, jak chcieliby obrońcy Jaruzelskiego – w ówczesnej polityce PZPR było mniej heroizmu, a więcej pragmatyzmu: interwencja wojsk Układu Warszawskiego – już wtedy swojego rodzaju straszak dla opinii publicznej – nie była rozpatrywana jako większe zło w stosunku do mniejszego zła stanu wojennego, ale jako możliwe uzupełnienie tegoż mniejszego zła, gdyby opozycja miała się okazać tak potężna, jak błędnie sądziło kierownictwo PZPR. Zapraszam do dyskusji.

7 comments
  1. Personalnie zawsze miałem poczucie, że interwencja była absolutnie możliwa bo ZSRR już trzeszczało, a w takich momentach pojawiają się wariaci, którym się wydaje, że muszą reagować siłą na każdy przejaw oporu wobec umierającej byłej rzeczywistości. Nie mam jednak złudzeń jeśli chodzi o motywy wprowadzenia stanu wojennego – interwencja byłaby tragedią także dla samego Jaruzelskiego bo nie sądzę by był w stanie utrzymać się stołka gdyby okazał się za słaby by samodzielnie opanować sytuację w Polsce.

  2. Ciekawa lektura. Tak naprawdę, do rozgrywania strachu w społeczeństwie niepotrzebne były żadne dramatyczne decyzje ZSRR. Ich bazy wojskowe już były w Polsce, a pamięć o niechlubnej interwencji w Czechosłowacji w 68 nadal żywa.

  3. Myślę, ż prawdy nigdy się nie dowiemy, o ile z jakiegoś powodu te specyficzne archiwa ZSRR nie zostaną z jakiegoś powodu odtajnione.

  4. Bardzo dobra robota!

    > mamy do czynienia z konfliktem dwóch sprzecznych narracji.

    Pytanie w jakim stopniu jest to konflikt sztuczny. Pomija się, że Jaruzelski był zdolnym oficerem sztabowym. Praca oficera sztabowego polega na tym, że musi mieć przygotowane różne plany, bo nie wie, jak się sytuacja rozwinie. Zupełnie logiczne, że Jaruzelski (a właściwie jego planiści) doszli do wniosku, że lepiej mieć rozpisane plany zakładające udział sił ZSRR niż ich nie mieć i ryzykować że towarzysze niespodziewanie wjadą z bratnią pomocą, wybuchną niekontrolowane walki między siłami Polski i ZSRR, a siły polskie podzielą się na dwa obozy. Wtedy byłby kompletny chaos i bratobójcza jatka.

Leave a Reply