Tak, ludzie którzy sobie nie radzą w postkomunistycznej Polsce Leszka Balcerowicza
Bardzo śmieszne.
Dawaj teraz mem o niepełnosprawnych
Wiadomo przerysowane, ale trochę tak jest. W mieście, w którym mieszkam duży koncern wykupił browar, w którym pracowało (podobno) kilkaset osób. Browar zamknięty ponad 20 lat temu, a ludzie narzekają, że zła korporacja zamknęła. Zawsze mnie zastanawia gdzie ten know how? Dodam, że w okolicznych miasteczkach otwierają się lokalne minibrowary i mają niezłe sukcesy.
Śmiechy śmiechami ale beznadziejny rynek pracy z dala od miast robi nam Polskę A i B do kwadratu.
Zawsze bawi, zwłaszcza gdy po opowieściach o własnej wspaniałości okazuje się, że delikwent nie potrafi wysłać maila
“zakład pracy” to terminologia PRL. Brzmi jak “obóz pracy” i kojarzy się z obozem pracy przymusowej. Dziwię się, że PiS dalej używa tej terminologii, a młode pokolenie nie reaguje.
Dziś mamy firmy, przedsiębiorstwa i ich fabryki. Nie brzmi lepiej?
Edit: niedawno też prasa słusznie zwróciła uwagę, że w ustawach/rozporządzeniach dalej używają “służby zdrowia”, która też już nie istnieje. Niech mi ktoś powie, że im nie tęskno do PRL
Garniki są ważne.
Dobrze piszą w komentarzach, mało to śmieszne. Wasi ojcowie opowiadają takie rzeczy, bo oglądają Was siedzacych przy nowych technologiach, wiedzą jak przy Was wyglądają i im wstyd.
Wiertarka powinna mieć dwa przyciski, change my mind
Ale beka w chuj ktoś pracuje przy produkcji garnków czaicie koledzy
Co to szybkozłączki?
Stalem pod szopka bozonarodzeniowa i karmilem marchewkami owieczki i przyszedl jakis pijany cwel. Zaczal gadac za kim jestesmy, mial dzisiaj dobry dzien bo mial urodziny, ale zle zycie bo PO zniszczylo mu zycie, zona go zostawila i zostal zwolniony z zakladu, i od 15 lat jest na bezrobociu przez te zydy z PO i Tuska z EU. Jezus bylby dumny.
Trochę już nieaktualne bo teraz jest dużo pracy fizycznej, a już szczególnie dla facetów którzy są w stanie obsługiwać różne maszyny. Tacy kolesie też często jeżdżą do pracy za granicę bo generalnie jest deficyt facetów którzy chcą robić fizycznie a przy okazji są na tyle kumaci że nie zdemolują magazynu wózkiem widłowym.
Śmiechy śmiechami ale już zauważmy trend odwrotny. Jak to IT i korpo ciśnie bekę z każdego kto pracuje fizycznie. Tak jakby siedzenie za biurkiem cały dzień czyniło z kogoś lepszego człowieka.
To te same typy co mówią, że milenialsi są wybredni, leniwi i w ogóle to by najchętniej nie pracowali. xD
“The future is now, old man.”
To jest stan umysłu niezależny od wieku. Mam 30 i wielu moich rówieśników też już wykazuje symptomy tej mentalności. Praca, piwerko, netflix i żadnych zmian.
Jeśli nie masz w sobie odrobiny ciekawości świata to ten ci zaczyna szybko odjeżdżać i stajesz się powoli właśnie takim grzybem.
A nie było przypadkiem jakiejś “smutnej” historii z tym człowiekiem ze zdjęcia, memy memami, ale nadal udostępniamy czyjeś wizerunki bo hheheheeh Janusz z WONSEM HEHHEHE
Czy umiejętność posługiwania się wiertarką/wkrętarka będąc pokoleniem z czyni mnie nadczłowiekiem?
Deindustrializacja I idącą za nią degeneracja społeczności to temat znany i nie jest to powód do żartów.
Co prawda w Polsce to raczej w latach 90 to przeżyliśmy, więc obecnie rzadko na żywo to można zobaczyć, ale tragedia dla społeczności jest realna.
Anty klasa pracownicza tracąca prace przez deindustrlaizacje jako twór kulturowy / mieszany z kulturą do wrogiego nastawienia
Zastąpią cię ChatGPT i będziesz tak samo kwiczał jak smutna świnka, programisto 15k
z drugiej strony ci ludzie w czasach przedinternetowych mieli wiele roznych hobby poza “praca w zakladzie”. czesto rozne majsterkowanie, modelarstwo, wedkarstwo, mechanika. Nie nam to oceniac. Kiedys kazdy robil co mogl sam, do prostych prac nie wzywalo sie fachowcow.
Eh, pamiętam te silne pokolenie, nasze złote rączki. Niejednokrotnie wynajęta ekipa takich panów z braku podstawowych narzędzi potrafiła wykonać sobie młotek, albo kombinerki z wyrwanego gdzieś kawałka rury, deski i szmaty. Profesjonalizm!
za każdym razem bawi, osobiście znam takie przypadki xD
Zawsze mnie bawi jak ktoś wspomni o byciu w wojsku że to powoduje stanie się Uber samcem alfa. A później dopytuje o szczegóły i szybko okazuje się że rozmówca w zasadzie… To bardzo nie pamięta co tam robił ani czym się zajmował, a rozmowa kończy się że pamięta tyle że mu kazali i pili jak mieli co albo za co.
Być może to co napiszę zabrzmi jak biadolenie starego człowieka (którym powoli się staję ;)), ale jeśli wiedza że wiertarka ma lewe i prawe obroty jest dla nowych pokoleń wiedzą tajemną to xD.
Generalnie to pewnie: mamy takie czasy, że nikt nie chce znać się po trochu na elektryce, budowlance itd. zleca się to fachowcom, ale jakieś proste pierdoły, typu przymocowanie czegoś do ściany, naprawa gniazdka elektrycznego, to są umiejętności przydatne i życiowe i szlag by mnie trafił jakbym miał czekać na fachowca aż mi gniazdko naprawi albo powiesi obrazek, skoro mogę sam to zrobić w 10 minut.
A tymczasem pewnemu 20-latkowi chciałem pomóc rozwiązać problem z komputerem i nie wiedział nawet czy neta ma przez wifi czy “z kabla”. Dla mnie to już zahacza o idiokrację ;).
Jedyne co go broni to to że nie potrzebuje apki żeby oddychać :)))))
Takie śmieszno-straszne, bo nawet teraz, jak wyuczysz się na rynku pracy jakiejś niszowej kompetencji i Twoja firma pada, to zaczynasz od zera w ciemnej dupie.
W pracach fizycznych błędne koło pod tytułem “nie mam doświadczenia, żeby zacząć pracę, bez zaczęcia pracy nie zdobędę doświadczenia” również obowiązuje, robisz kurs na wózek widłowy, a tu się okazuje, że wszędzie zatrudniają wyłącznie “z DOŚWIADCZENIEM w pracy na wózku widłowym”.
To, że ów Janusz ze zdjęcia opowiada o szybkozłączkach i obrotach wiertarki, stanowi swego rodzaju psychologiczny mechanizm obronny, kiepski jakościowo, ale lepszy niż zachlewanie się i samobójstwo.
29 comments
Tak, ludzie którzy sobie nie radzą w postkomunistycznej Polsce Leszka Balcerowicza
Bardzo śmieszne.
Dawaj teraz mem o niepełnosprawnych
Wiadomo przerysowane, ale trochę tak jest. W mieście, w którym mieszkam duży koncern wykupił browar, w którym pracowało (podobno) kilkaset osób. Browar zamknięty ponad 20 lat temu, a ludzie narzekają, że zła korporacja zamknęła. Zawsze mnie zastanawia gdzie ten know how? Dodam, że w okolicznych miasteczkach otwierają się lokalne minibrowary i mają niezłe sukcesy.
Śmiechy śmiechami ale beznadziejny rynek pracy z dala od miast robi nam Polskę A i B do kwadratu.
Zawsze bawi, zwłaszcza gdy po opowieściach o własnej wspaniałości okazuje się, że delikwent nie potrafi wysłać maila
“zakład pracy” to terminologia PRL. Brzmi jak “obóz pracy” i kojarzy się z obozem pracy przymusowej. Dziwię się, że PiS dalej używa tej terminologii, a młode pokolenie nie reaguje.
Dziś mamy firmy, przedsiębiorstwa i ich fabryki. Nie brzmi lepiej?
Edit: niedawno też prasa słusznie zwróciła uwagę, że w ustawach/rozporządzeniach dalej używają “służby zdrowia”, która też już nie istnieje. Niech mi ktoś powie, że im nie tęskno do PRL
Garniki są ważne.
Dobrze piszą w komentarzach, mało to śmieszne. Wasi ojcowie opowiadają takie rzeczy, bo oglądają Was siedzacych przy nowych technologiach, wiedzą jak przy Was wyglądają i im wstyd.
Wiertarka powinna mieć dwa przyciski, change my mind
Ale beka w chuj ktoś pracuje przy produkcji garnków czaicie koledzy
Co to szybkozłączki?
Stalem pod szopka bozonarodzeniowa i karmilem marchewkami owieczki i przyszedl jakis pijany cwel. Zaczal gadac za kim jestesmy, mial dzisiaj dobry dzien bo mial urodziny, ale zle zycie bo PO zniszczylo mu zycie, zona go zostawila i zostal zwolniony z zakladu, i od 15 lat jest na bezrobociu przez te zydy z PO i Tuska z EU. Jezus bylby dumny.
Trochę już nieaktualne bo teraz jest dużo pracy fizycznej, a już szczególnie dla facetów którzy są w stanie obsługiwać różne maszyny. Tacy kolesie też często jeżdżą do pracy za granicę bo generalnie jest deficyt facetów którzy chcą robić fizycznie a przy okazji są na tyle kumaci że nie zdemolują magazynu wózkiem widłowym.
Śmiechy śmiechami ale już zauważmy trend odwrotny. Jak to IT i korpo ciśnie bekę z każdego kto pracuje fizycznie. Tak jakby siedzenie za biurkiem cały dzień czyniło z kogoś lepszego człowieka.
To te same typy co mówią, że milenialsi są wybredni, leniwi i w ogóle to by najchętniej nie pracowali. xD
“The future is now, old man.”
To jest stan umysłu niezależny od wieku. Mam 30 i wielu moich rówieśników też już wykazuje symptomy tej mentalności. Praca, piwerko, netflix i żadnych zmian.
Jeśli nie masz w sobie odrobiny ciekawości świata to ten ci zaczyna szybko odjeżdżać i stajesz się powoli właśnie takim grzybem.
A nie było przypadkiem jakiejś “smutnej” historii z tym człowiekiem ze zdjęcia, memy memami, ale nadal udostępniamy czyjeś wizerunki bo hheheheeh Janusz z WONSEM HEHHEHE
Czy umiejętność posługiwania się wiertarką/wkrętarka będąc pokoleniem z czyni mnie nadczłowiekiem?
Deindustrializacja I idącą za nią degeneracja społeczności to temat znany i nie jest to powód do żartów.
Co prawda w Polsce to raczej w latach 90 to przeżyliśmy, więc obecnie rzadko na żywo to można zobaczyć, ale tragedia dla społeczności jest realna.
Anty klasa pracownicza tracąca prace przez deindustrlaizacje jako twór kulturowy / mieszany z kulturą do wrogiego nastawienia
Zastąpią cię ChatGPT i będziesz tak samo kwiczał jak smutna świnka, programisto 15k
z drugiej strony ci ludzie w czasach przedinternetowych mieli wiele roznych hobby poza “praca w zakladzie”. czesto rozne majsterkowanie, modelarstwo, wedkarstwo, mechanika. Nie nam to oceniac. Kiedys kazdy robil co mogl sam, do prostych prac nie wzywalo sie fachowcow.
Eh, pamiętam te silne pokolenie, nasze złote rączki. Niejednokrotnie wynajęta ekipa takich panów z braku podstawowych narzędzi potrafiła wykonać sobie młotek, albo kombinerki z wyrwanego gdzieś kawałka rury, deski i szmaty. Profesjonalizm!
za każdym razem bawi, osobiście znam takie przypadki xD
Zawsze mnie bawi jak ktoś wspomni o byciu w wojsku że to powoduje stanie się Uber samcem alfa. A później dopytuje o szczegóły i szybko okazuje się że rozmówca w zasadzie… To bardzo nie pamięta co tam robił ani czym się zajmował, a rozmowa kończy się że pamięta tyle że mu kazali i pili jak mieli co albo za co.
Być może to co napiszę zabrzmi jak biadolenie starego człowieka (którym powoli się staję ;)), ale jeśli wiedza że wiertarka ma lewe i prawe obroty jest dla nowych pokoleń wiedzą tajemną to xD.
Generalnie to pewnie: mamy takie czasy, że nikt nie chce znać się po trochu na elektryce, budowlance itd. zleca się to fachowcom, ale jakieś proste pierdoły, typu przymocowanie czegoś do ściany, naprawa gniazdka elektrycznego, to są umiejętności przydatne i życiowe i szlag by mnie trafił jakbym miał czekać na fachowca aż mi gniazdko naprawi albo powiesi obrazek, skoro mogę sam to zrobić w 10 minut.
A tymczasem pewnemu 20-latkowi chciałem pomóc rozwiązać problem z komputerem i nie wiedział nawet czy neta ma przez wifi czy “z kabla”. Dla mnie to już zahacza o idiokrację ;).
Jedyne co go broni to to że nie potrzebuje apki żeby oddychać :)))))
Takie śmieszno-straszne, bo nawet teraz, jak wyuczysz się na rynku pracy jakiejś niszowej kompetencji i Twoja firma pada, to zaczynasz od zera w ciemnej dupie.
W pracach fizycznych błędne koło pod tytułem “nie mam doświadczenia, żeby zacząć pracę, bez zaczęcia pracy nie zdobędę doświadczenia” również obowiązuje, robisz kurs na wózek widłowy, a tu się okazuje, że wszędzie zatrudniają wyłącznie “z DOŚWIADCZENIEM w pracy na wózku widłowym”.
To, że ów Janusz ze zdjęcia opowiada o szybkozłączkach i obrotach wiertarki, stanowi swego rodzaju psychologiczny mechanizm obronny, kiepski jakościowo, ale lepszy niż zachlewanie się i samobójstwo.
Boomer slander 👍