podręcznik od hitu

30 comments
  1. Pierwszy slajd… Meh zwykły prawacki oszołom, który wszędzie widzi “ofensywy”.

    Drugi slajd… Dzban czystej próby.

  2. W pewnym sensie w pierwszym akapicie jest zapis przemian społeczno-cywilizacyjnych, do których doszło w ostatnich dziesięcioleciach. To się stało i tyle, czyli stać się musiało siłą pędu ludzkości (czy jak tam to nazwać). W drugim akapicie założono, że to wszystko, co opisano w pierwszym, wyklucza miłość rodzicielską. I w tym jest zawarty zasadniczy błąd. Bo że brak tej miłości – czy generalnie brak relacji dziecko-rodzic – grozi powstaniem różnych problemów u dziecka, to też nie jest wiedza tajemna. Tylko w zestawieniu tych dwóch akapitów założono pewien związek przyczynowo-skutkowy jako niemal konieczność. Tu jest przekłamanie. Bo problemy opisane w drugim akapicie występowały od zawsze. Czy sto lat temu nie było bandytów i wykolejeńców, których faktycznie rodzice poniewierali i im psychikę zryli? Byli. Czyli to nie rewolucja obyczajowa powoduje problemy. Zawsze są to problemy jednostek, konkretnych ludzi konkretnie tak czy inaczej traktujących dziecko. A zasugerowano, że jeśli mama na studiach… hm, lubiła wielu kolegów, to już dobrą mamą nie będzie, natomiast jeśli zachowała czystość dla męża, to koniecznie będzie ideał. To jest oczywista bzdura.

    Tak więc w zakresie faktów – opis zmian obyczajowych i opis wpływu braku opieki rodzicielskiej na psychikę dziecka – podręcznik w zasadzie nie pisze niczego niezwykłego. Wyciąga jednak wnioski, które przy najlepszych chęciach trzeba by uznać za zbyt daleko idące i przez to nieprawdziwe. Są one urobione do postaci niezawoalowanej sugestii.

    W zasadzie gdyby zmienić dwa pierwsze zdania drugiego akapitu, no, może też samą końcówkę pierwszego – byłoby wszystko w porządku. Można jednak domniemywać, że oba akapity pojawiły się nie w celu poinformowania, że na świecie zaszła rewolucja obyczajowa – bo zaszła i zachodzi – oraz że człowiekowi na etapie rozwoju potrzeba odpowiedniej uwagi ze strony rodzica. Oba akapity pojawiły się po to, by je połączyć tymi dwoma zdaniami, które wskazują związek między akapitami, gdy tymczasem są to sprawy w większości przypadków niepowiązane. Owszem, może się zdarzyć, że dziecko z probówki w nietradycyjnej wg autora rodzinie będzie niezaopiekowane jak należy, ale takie ryzyko występuje również w modelu rodziny, który autor preferuje. To nie rodzaj związku i sposób przyjścia na świat dziecka to gwarantuje, ale cechy indywidualne dorosłych, pod których jest opieką.

  3. Ehh, Brigitte 🙃

    Przypomniał mi się taki film z Jane Fondą pt. Barbarella. Pan Dzban by sobie obejrzał, może by mu się spodobało, skoro nagrzał się na BB.

  4. I taki wysryw w rozdziale zatytułowanym “na krawędzi wojny”, dosłownie retoryka oblężonej twierdzy.

  5. Tymczasem: największy odsetek rozwodów oraz dzieci urodzonych w związkach bez ślubu w USA jest w stanach, gdzie prym wiodą republikańskie konserwy.

  6. Po przeczytaniu tego tekstu kosmita by wywnioskował, że małżeństwa z osobami spoza rodziny to dla ludzi tabu bo są inkluzywne

  7. Ciekawe co te wysrywy autora maja wspolnego z teoretycznym tematem “na krawedzi wojny 1853-1962”. Zawartosc nadaje sie na kazanie a nie do podrecznika szkolnego. Tragedia

  8. Ciekawi mnie jakie pan profesor ma dowody na stawiane przez siebie wnioski. Jakieś badania psychologiczne, prace z dziedziny socjologii, dzienniki naukowe…?

  9. Niech ktoś im w końcu wytłumaczy, że ten model rodziny (1. Tata + 2. Mama + 3. Dziecko) funkcjonuje od ok. 200 lat, czyli patrząc na dzieje człowieka – jest to nowość, a skoro nowość to żadna tam tradycja.

    Jeszcze są: (1. Mama + 2. Tata + 3. Dziecko); (1. Kuzyn + 2. Kuzynka + 3. Dziecko); (1. Plemię A + 2. Plemię B + 3. Dziecko) i wchuj innych o których nie chce mi się pisać.

  10. > Kto by kochał tak “wyprodukowane” dzieci?

    Ja. Ja bym kochała. Nie mogę mieć własnych, więc adopcja jest moją jedyną opcją. Chociaż gdybym miała możliwość na leczenie płodności/in vitro/surogację, na pewno chciałabym spróbować. Kochałabym dziecko rodzone/adoptowane/”wyprodukowane” tak samo. Bo to byłoby moje dziecko.

    Całość jest skandaliczna ale ta część najbardziej mnie oburzyła.

  11. To podręcznik skierowany to takiej grupy wiekowej, że do teraz zastanawiam się jaki był tego cel. Przecież nie spiorą im mózgu tym, co najwyżej się ośmieszą i będą katalizatorem tysięcy śmieszkowań na zajęciach.

  12. O wartości merytorycznej tego ścierwa już wielu się wypowiedziało, więc sobie odpuszczę, ale to formatowanie woła o pomstę do nieba:

    Na pierwszym zdjęciu tylko jedna linijka tekstu jest nad zdjęciem a na drugim pogrubione podsumowanie (?) utrudnienia kontynuację myśli z poprzedniej strony

  13. Dziwne, że nie zrobili tego rozdziału o walce z alko.

    Ileż to najebanych par, spłodziło w akcie hedonistycznej żądzy dziecko, nawet nie znając swego imienia. Ideologia “Polak lubi wypić” zbiera swoje żniwo w dzieciach. Nie urodzonych z miłości a swego rodzaju “produkcji”. Dzieciach, którymi teraz opiekuje się Państwo….

Leave a Reply