Artur Dziambor, znany “wolnościowiec” i ten “umiarkowany” z Konfy

10 comments
  1. przecież od dawna wiadomo, że w tej partii łatka “wolność” to tylko taki listek figowy żeby mogli sami siebie nadal uważać za normalnych ludzi jednocześnie walcząc o głosy szurów

  2. A co Pan Artur sądzi o prawach furasów? Dobrze wiemy, że od premiery filmu “Kosmiczny mecz 2” wielkie królicze cycochy są przedmiotem ciągłych represji, a co za tym idzie, totalitaryzmu.

  3. WOLNOŚĆ DLA PRZEDSIĘBIORSTW!!!!!

    … nie licząc tych, które wywieszają tęczowe flagi na siedzibach.

  4. Ah, tak, słynna “wolność” – słowo posiadające takie znaczenie, jakie sobie życzy mówiący.

    Jak słyszę “wolność”, to się rozglądam, bo gdzieś ktoś coś ukradł. Albo zaraz ukradnie. Albo kogoś zamknie w pierdlu. W imię wolności, oczywiście, więc nie wolno się czepiać.

  5. Bo konfa to taka gra słów.
    Wolnościowiec nie od wolności, tylko od tego, że procesy myślowe zachodzą u nich wolniej, niż u reszty populacji.

Leave a Reply