Dzięki, w życiu nie słyszałem o czymś takim jak Furia, a po przeczytaniu recenzji obadałem i, mimo że kompletnie nie moje klimaty to wchodzi jak złoto.
Że dobry polski Black? Sprawdzimy sprawdzimy.
Od starych płyt Non Opus Dei to jakoś nie mogłem znaleźć swojej niższy. Mgła i Batiuszka w miarę miarę ale ciut za jazgotliwie, ciut za Blackowo 😉
Teraz siedzi u mnie 1914 i Funeral Pile. Chociaż to pierwsze to mieszanka z doomem.
Furia jest super, ale dla mnie najlepszą polską, blackową płytą ostatnich lat niezmiennie pozostaje Lawa od In Twilight’s Embrace
A zna ktoś Thy Worshiper ?
Jakoś nigdy nie mogłem się przekonać do późniejszych projektów typów z LTWB (i ogólnie nowego BMu, a zwłaszcza jego mariażów z innymi gatunkami), wydawały mi się nieszczere, artystowskie, wyliczone.
Zawsze postrzegałem black metal jako muzykę buntu, ale buntu naiwnego, szczerego i “nastoletniego”. Ta nastoletniość jest dwojaka. Z jednej strony, aby grać dobry BM konieczny jest pewien brak ogłady, rozeznania w świecie i kulturze, bycie niejako poza tym wszystkim, bo tylko tak można żywić szczere uczucie nienawiści do wszystkich i wszystkiego, do każdego człowieka i każdej instytucji. To możliwe jest (albo być powinno) IMO tylko w wieku nastoletnio-wczesnodorosłym. Tutaj pojawia się druga strona nastoletniości – kiedy w widoczny sposób ci jej brak, twój black metal traci całą moc, cały bunt, całą treść, staje się jedynie konwencją w ramach której tworzysz swoje nudne, średnioklasowe dziełka, doceniane przez znudzonych krytyków i entuzjastów, którzy też już się dawno przestali buntować i na ten BMowy bunt patrzą z pogardą, za to lubią zabawy formą i kulturowe odniesienia.
Dla mnie duża część dyskografii Furii i innych projektów LTWB nie ma tej pożądanej nastoletniości za grosz, do tego stopnia, że podejrzewam, iż mogą oni dostać w końcu za któryś album Paszport Polityki (o ile jeszcze go nie dostali).
artykuł z 2017
Ksiezyc Milczy Luty to chyba ich najgorszy album, ale ogolnie to najlepszy zespol w Polsce.
Najpier Mgła, potem Deszcz, a na końcu Gołoledź 😉
Furia jest bardzo smaczna. Dla mnie faworyt od nich to Nocel, a dodatkowo polecam sprawdzić mało znany album z 2010 – Huta Laura/Katowice/Królewska Huta
9 comments
Dzięki, w życiu nie słyszałem o czymś takim jak Furia, a po przeczytaniu recenzji obadałem i, mimo że kompletnie nie moje klimaty to wchodzi jak złoto.
Że dobry polski Black? Sprawdzimy sprawdzimy.
Od starych płyt Non Opus Dei to jakoś nie mogłem znaleźć swojej niższy. Mgła i Batiuszka w miarę miarę ale ciut za jazgotliwie, ciut za Blackowo 😉
Teraz siedzi u mnie 1914 i Funeral Pile. Chociaż to pierwsze to mieszanka z doomem.
Furia jest super, ale dla mnie najlepszą polską, blackową płytą ostatnich lat niezmiennie pozostaje Lawa od In Twilight’s Embrace
A zna ktoś Thy Worshiper ?
Jakoś nigdy nie mogłem się przekonać do późniejszych projektów typów z LTWB (i ogólnie nowego BMu, a zwłaszcza jego mariażów z innymi gatunkami), wydawały mi się nieszczere, artystowskie, wyliczone.
Zawsze postrzegałem black metal jako muzykę buntu, ale buntu naiwnego, szczerego i “nastoletniego”. Ta nastoletniość jest dwojaka. Z jednej strony, aby grać dobry BM konieczny jest pewien brak ogłady, rozeznania w świecie i kulturze, bycie niejako poza tym wszystkim, bo tylko tak można żywić szczere uczucie nienawiści do wszystkich i wszystkiego, do każdego człowieka i każdej instytucji. To możliwe jest (albo być powinno) IMO tylko w wieku nastoletnio-wczesnodorosłym. Tutaj pojawia się druga strona nastoletniości – kiedy w widoczny sposób ci jej brak, twój black metal traci całą moc, cały bunt, całą treść, staje się jedynie konwencją w ramach której tworzysz swoje nudne, średnioklasowe dziełka, doceniane przez znudzonych krytyków i entuzjastów, którzy też już się dawno przestali buntować i na ten BMowy bunt patrzą z pogardą, za to lubią zabawy formą i kulturowe odniesienia.
Dla mnie duża część dyskografii Furii i innych projektów LTWB nie ma tej pożądanej nastoletniości za grosz, do tego stopnia, że podejrzewam, iż mogą oni dostać w końcu za któryś album Paszport Polityki (o ile jeszcze go nie dostali).
artykuł z 2017
Ksiezyc Milczy Luty to chyba ich najgorszy album, ale ogolnie to najlepszy zespol w Polsce.
Najpier Mgła, potem Deszcz, a na końcu Gołoledź 😉
Furia jest bardzo smaczna. Dla mnie faworyt od nich to Nocel, a dodatkowo polecam sprawdzić mało znany album z 2010 – Huta Laura/Katowice/Królewska Huta