Wyprodukowanie 1 pary spodni zużywa 6 813 litrów wody [czyli ekologiczne konsekwencje fast-fashion]

10 comments
  1. W sumie naprawdę nie rozumiem trendu “fast fashion”. Nawet jak kupowałem rzeczy z “sieciówek”, które są mniej wytrzymałe itd, to nadal nosiłem je długi okres czasu (3-5 lat to chyba minimum u mnie), a jak już nie nadawały się do założenia na miasto, to nosiłem po domu. A jak już na to też się przejadły to albo na szmaty, albo dopiero na śmieci.

  2. Czasami mam wrażenie, że jestem w mniejszości ludzi noszących ciuchy przez wiele lat.

    Jak mieszkałem w Niemczech, to byłem w szoku jak dużo ludzie wrzucają do tych metalowych kontenerów. Praktycznie co weekend były tak wypchane, że się wysypywało.

    EDIT:

    Koleś trochę zaszalał. Uniqlo to zupełnie inna półka niż H&M czy Zara. Zwykle lepszej jakości rzeczy i raczej z “timeless design” niż “fast fashion”.
    Nie pamiętam, żebym wyrzucił ani jednej sztuki ubrań z Uniqlo.

  3. Meanwhile, ja, kobieta lat 30 zaraz.

    1 wypad zeszłego roku do sklepu. 1 dzień. Kupiono:

    10 tych samych t-shirtów czarnych

    10 par takich samych czarnych skarpetek

    10 par shortów czarnych zajebiście wygodnych

    3 te same czarne staniki sportowe

    3 pary tych samych czarnych spodni

    2 pary tych samych butow sportowych

    2 czarne te same bluzy

    1 czarną kurtkę na zimę

    1 czarną kurtkę na wiosnę/jesien

    Tak ogólnie to to podejrzewam, iż moje następne szakupy beda gdzies za 4-5 lat lat być może, tak jak poprzednie. Dodatkowy plus – nie musze sie zastanawiac co założę, bo chodzę w kółko tak samo ubrana. Wszyscy mają to w dupie i tak co noszę, ważne że czysto, schludnie, wygodnie i praktycznie

  4. Piszę książkę na ten temat. Przez pierwsze 100 stron miałam poczucie, że są ważniejsze rzeczy, sprawa istotna, ale nie kluczowa.
    200 stron dalej – nope nope nope nigdy never ever żadnych zakupów z pierwszej ręki poza być może majtkami, i to z certyfikatem fair trade. 300 stron dalej byłam gotowa pikietować przed siedzibą H&M, teraz już tylko kręcę z rozpaczą głową nad statystykami dt. emisji zanieczyszczeń przez przemysł modowy i osiedli budowanych na dosłownych STERTACH UBRAŃ KTÓRYCH NIKT NIE CHCE. Research do tej książki to jedna z najbardziej przerażających rzeczy z jakimi się zetknęłam, a pracowałam lata temu w szpitalu.

  5. Nie chce mi się oglądać, ale zaciekawiło mnie stwierdzenie, że zużywa tyle wody 1 para spodni. Więc co się z tymi 6813 litrami dzieje?

Leave a Reply