“Matka sprzedawała mnie księdzu”. Chłopak zażył później truciznę. “Najlepiej wybacz i zapomnij”

5 comments
  1. >Telefon wsparcia dla zranionych w Kościele

    Fakt, że nie miałem pojęcia, że w ogóle coś takiego jest mówi sam za siebie.
    Ale billboardy, że aborcja to grzech i morderstwo albo “gdzie te dzieci” i inne pierdolenie to na lewo i prawo.
    Ja jebię. Jak ja mam dosyć tego kraju i tej organizacji, wy sobie nie zdajecie sprawy.

    A artykułu nie dałem rady całego przeczytać. Za dużo tego – i nie mówię o ilości tekstu.

  2. „Jak dodaje, jest jeszcze jeden powód, dla którego księża boją się wiązać z dorosłymi, a z dziećmi nie. To strach przed konsekwencjami. Dorosły zazwyczaj wyznacza granice, a jeśli te zostaną przekroczone, może oskarżyć o napaść. Poza tym dojrzała płciowo kobieta może zajść w ciążę po wykorzystaniu seksualnym.”

    Nie rozumiem. Czy nie najbezpieczniejszą opcją byłoby po prostu umawianie się na obopólny seks z dorosłą osobą? Ani to złe, ani nielegalne. Łamanie ich zasad celibatu, to wciąż nic tak złego dla katolików jak wykorzystywanie seksualne. Chyba, że się boją przywiązania.

  3. > O tym, co stało się na plebani, Marcin powiedział matce dopiero po maturze. Nie uwierzyła i zarzuciła mu, że szkaluje nieżyjącego już księdza, bo znienawidził Kościół i stał się bezbożnikiem. Wkrótce później połknął jej antydepresanty. Gdy już go odratowali, usłyszał: “Diabeł ci to podszepnął, bo zszedłeś na złą drogę i za dużo zła zrobiłeś”.

    Sorry, ale za takie coś w prawie powinna być przewidziana obowiązkowa terapia. Ta matka miala nasrane w głowie.

Leave a Reply