
Generalnie wczoraj natrafiłem chyba na jeden z najgłupszych artykułów jakie widziałem na Onecie.
Historia była o tym, że jeden z pasażerów samolotu po wylądowaniu w Rzymie dostrzegł dziurę w poszyciu samolotu. Żeby było ciekawiej, to nie był jakiś tam zwykły pasażer, ale ksiądz. No i gościu zgłosił swoje spostrzeżenie stewardowi , ten powiedział mu że wszystko jest ok, generalnie nie ma się czym przejmować. No ale przejmował się dalej. Zrobił zdjęcie czy tam nagrał film i wysłał do swojego znajomego, który jest doświadczonym pilotem i na samolotach się zna. No i ten doświadczony znajomy orzekł, że samolot absolutnie nie może lecieć w takim stanie i kazał mu się skontaktować z linią lotniczą (w tym wypadku Ryanair). Facet się przejął i skontaktował się z Ryanairem, a tam rzekomo go po prostu zbyli (no bezczelni). Na całe szczęście sprawą zajęły się wybitne polskie media (w tym wypadku onet.pl). Onet wysłał zapytanie do Ryanaira i nawet otrzymał odpowiedź. Okazało się, że “dziura” w samolocie jest elementem designu i służy do trymowania stabilizatora.
W skrócie, typ zauważył coś co go zaniepokoiło, zgłosił to do obsługi, obsługa stwierdziła że wszystko jest ok, sprawą zajął się Onet, okazało się że faktycznie wszystko było tak jak powinno być.
Generalnie wystarczyło w Google wpisać “Boeing 737” żeby znaleźć zdjęcia samolotu i zobaczyć, że taka “dziura” faktycznie tam jest. No, ale po co skoro można napisać cały artykuł o tym, że ksiądz leciał dziurawym samolotem. Kliknięcia będą. Sam kliknąłem bo tytuł wydawał się tak absurdalny, że stwierdziłem, że musze zobaczyć jaką głupotę tym razem opisują.
[Tutaj sam oryginalny artykuł gdyby ktoś chciał](https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/ksiadz-zrelacjonowal-swoja-podroz-lecialem-dziurawym-samolotem-wideo/gnmf67k,79cfc278)
No ale do sedna. Czy ktoś z was orientuje się ile taki Onet czy WP płacą za takie “dziennikarstwo”? No bo praca wydaje się łatwa, może mało ambitna, ale cóż, ambitne dziennikarstwo to nie w Polsce. Tak się zastanawiam, może bym się przebranżowił. Wielokrotnie w tego typu artykułach widziałem błędy ortograficzne, o interpunkcji nie wspominając, więc nawet tym nie musiałbym się jakoś specjalnie przejmować. Ma ktoś jakieś info? Da się z tego wyżyć?
12 comments
> Czy ktoś z was orientuje się ile taki Onet czy WP płacą za takie “dziennikarstwo”?
Zdecydowanie wystarczająco dużo, żeby mogło pozostawać w cudzysłowie. ;p
Pamiętasz notkę [*Wrocław: Libacja na skwerku*](https://pl.wikipedia.org/wiki/Wroc%C5%82aw:_Libacja_na_skwerku) (*okazało się, że nikogo tam nie ma*)? To jest właśnie symbol mocnego obniżenia poziomu współczesnego dziennikarstwa. 😉
Onet to dziwne połączenie całkiem sensownych artykułów dziennikarstwa śledczego i newsów pokroju “Rozenek kupiła majtki za 2 tysiące”.
Jeśli wierzyć Marcinowi Mellerowi w tej rozmowie to taki mediaworker dostaje mniej niż w lidlu na kasie za 16 tekstów dziennie
https://www.youtube.com/watch?v=AZL47-1Uxj4
Dzisiaj zobaczyłem nagłówek na jednym z gówno-portali (inaczej tego się nazwać nie da), że szokująca zmiana trenera w Śląsku Wrocław. Myślę sobie – no to grubo, przecież ten ostatni został zatrudniony całkiem niedawno.
Wchodzę w “artykuł”, a tam o tym, że ktoś odpowiedzialny za transmisję meczu piłkarskiego w infografice jako trenera omyłkowo podał trenera sekcji koszykarskiej.
Nóż się w kieszeni otwiera.
Kiedyś o2 wiodło prym w głupotkach ale były nie groźne. Dzisiaj prawie wszystkie portale zamieniły się w fakt…
Moim ulubionym typem artykułów na onecie są te gdzie pojawia się tytuł, pod nim 3 zdaniowy ‘wstęp’, po czym w ‘głównej części’ artykułu mamy tak naprawdę 5 zdań, z czego 3 to jest powtórzenie tego ‘wstępu’ który był wcześniej no i na koniec podsumowanie w którym znowu są powtórzone te same 3 zdania ze wstępu. Voila! Artykuł gotowy!
To nie jest dziennikarstwo.
Nazywanie pisania artykułów na stronach typu onet, interia, wp i inne śmiecioportale to tak, jakby nazywać streamerki z wielkim dekoltem na Just Chatting na twitchu prostytutkami.
Nie lubię rzucać filmów na medium, gdzie się czyta, ale tutaj zrobię wyjątek bo świetnie analizuje problem gówno portali, które nigdy nie były informacyjne https://youtu.be/S9wUWijy6jY film Tomasza, bardziej znany z @ciekawehistorie. Lepiej bym tego nie napisał.
Ja uwielbiam “artykuły” o tym jak typka ma bul dupy że podróżowanie nie za miliony monet ma swoje minusy (to jest jej jedyna dziedzina). Autobus smierdzi, turysci kszyczo, a hotel w kapsule nie izoluje od swiata jak krypta z fallouta, itp.
Moje ulubione artykuły to totalnie legitne listy od “czytelniczek”, czyli klasyczny ragebait typu: “Mąż nie chce utrzymywać mojego kochanka i jego dziecka, czy mogę pozwać go o alimenty”?
To się nazywa “content”, nie dziennikarstwo.
Dużo treści = wyżej w wyszukiwarce Google (SEO). Chwytliwe tytuły = więcej kliknięć, czyli przychodu z reklam (te serwisy są ich pełne). Liczy się tylko zysk, nie jakość.
Najzabawniejszy jest dla mnie tutaj wątek księdza, który ma znajomego i jemu bardziej wierzy, niż dokumentacji technicznej