Ścieżki rowerowe poddać pod referendum żeby uniknąć dewastacji ulic!

18 comments
  1. Co jak co, ale zgadzam się że nie powinno się wycinać drzew i krzewów w miastach. Powinno się zamiast tego niektóre ulice z dwukierunkowych zmienić na jednokierunkowe i wtedy będzie miejsce na ścieżki rowerowe lub parkingi

  2. Ścieżki rowerowe można wydzielić z pasa ruchu. Nie trzeba i nawet nie zawsze w miastach da się budować odseparowane ścieżki. W Holandii to działa. U nas w końcu też zadziała. Wystarczy odrobina woli. Choć w przypadku budowy ścieżek widzę, że często miasta podchodzą do tego na odczepnego. Byle było, bo tak teraz się robi. Ścieżki zaczynają się nagle i również w ten sposób się potrafią skończyć. Brakuje płynności ruchu

  3. Opowiem wam pewną zabawną anegdotkę. Niedawno jakiś rowerzysta wziął, wjebał mi się pod samochód, no i go rozsmarowało nieźle po całej ulicy. Ze dwieście metrów ujechałem, zanim zauważyłem, że coś mi pod zderzakiem się kołace. Wstałem, wyszedłem, patrzę: a tu pod zderzakiem się do mnie ten chuj rowerzysta uśmiecha, cały pokrwawiony, z mózgiem na wierzchu. No to ja mu mówię:

    – No i na chuj mi kurwo pierwszeństwo wymuszałeś, co? Fajnie było?

    A rowerzysta, już w pośmiertnych drgawkach wyrzęził:

    – MAM KURWA PIERWSZEŃSTWO

    No niesamowite, słuchajcie. Ma mózg na wierzchu, kurwa, zakrwawił pół drogi, a odruchy działają jak u psów Pawłowa. No to postanowiłem zbadać ten fenomen, przypiąłem kable do akumulatora, a drugim końcem dotykałem mózgu rowerzysty. Jak przypiąłem do płatu skroniowego, to rowerzysta krzyknął:

    – Wypierdalaj ze ścieżki rowerowej, kurwo!

    Interesujące. Przypiąłem do innych części mózgu czy rdzenia przedłużonego i rowerzysta zaczął na przemian krzyczeć:

    – Gdzie kurwa z tym wózkiem?

    – No i chuj że chodnik, mogę tu jechać!

    – Z drogi, kurwa, z drogi, dzwonka chuju nie słyszysz?

    – Jebani samochodziarze, kurwa, zabronić samochodów!

    – No i chuj, że czerwone, jestem rowerem, to mogę!

    – WIĘCEJ ŚCIEŻEK DLA ROWERÓW, MASA KRYTYCZNA!!!!!

    Potem zaczął pluć i machać rękami, jakby chciał mi zajebać. Ogólnie rzekłszy, to już jego krew zaczęła rozpuszczać asfalt, tyle miał w niej kwasu i płynnej nienawiści. Badania przeprowadzałem oczywiście w grubych lateksowych rękawicach, nie chciałem się niczym od niego zarazić.

    Postanowiłem jeszcze sprawdzić inne odruchy. Wziąłem smartfona, pokazałem mu zdjęcie jakiegoś dziecka i wiecie co? Kurwa, martwy, prawie skrwawiony rowerzysta, a jemu kurwa kuśka na ten widok stanęła. I zaraz odruchowo zaczęły mu tak nogi chodzić, jakby chciał jak najszybciej dojechać i potrącić tego dzieciaka, a potem zaciągnąć w krzaki.

    Pobawiłem się tak jeszcze trochę w doktora Frankensteina, no a w końcu przyjechała śmieciarka, to wrzuciliśmy razem z panem śmieciarzem zwłoki do śmieciarki i śmialiśmy się z tego rowerzysty, że kurwa wymusił pierwszeństwo jeden raz za dużo. A potem pojechałem na myjnię, aby mi krew tego rowerzysty nie wypaliła za mocno lakieru. Jak opowiedziałem o mojej małej przygodzie, to wszyscy się na myjni śmiali, że większa strata by była jakbym psa przejechał.

  4. Ja byłem za budową infrastruktury rowerowej, aż mi pod domem pasy dla rowerów wydzielili. Wielki remont, mniejsze pasy dla samochodów, mnóstwo kasy. Skutek? Zrobiło się dużo bardziej niebezpiecznie, dla wszystkich. Część rowerzystów jeździ pasami, ale dużo laej sobie pędzi chodnikiem, nigdy nie wiesz, gdzie będą, bo jak im pasuje to slalomem pomiędzy. Przechodzenie na pasach ze światłami jest teraz ryzykowne, bo samochody się zatrzymają, ale rowerzyści? A skąd, ich światła przecież nie dotyczą. Jeden wielki absurd, kierowcy są przy rowerzystach kulturalni i rozsądni, a jacy są polscy kierowcy mówić nie muszę.

  5. Jak przyjeżdżam w wakacje do Wwy, codziennie jeżdżę na rowerku szukając nowych murali. Już same ścieżki rowerowe w W-wie to przejaw myślenia antyrowerowego i/lub urzędniczej złej woli. U siebie przejadę miasto gładko wzdłuż i wszerz. A tu: ścieżka przechodzi na drugą stronę ulicy, a po drugiej stronie znika. Ścieżka jest i nagle jej nie ma i tak ad nauseam. Albo jadę nieprzepisowo chodnikiem albo marnuję czas bo co i rusz jestem wyprowadzany na manowce. Nie wspomnę o z dupy wziętych zakrętach o 90 stopni w miejscach gdzie ścieżka mogłaby być prosta. Jak dla mnie, gdyby tylko zapewnić ciągłość zarówno lokalnie (np. ścieżkowy patchwork na KEN się kłania) jak i w skali miasta, oraz pozbyć się tych kretyńskich meandrów, to już by było super.

  6. Czekam na moment aż w Polsce miasta przestaną być podporządkowane pod samochody a staną się przyjemne do chodzenia piechota albo jeżdżenia rowerem. A nie hałas, smród, stanie na światłach i czekanie.

  7. Ale NIMBY gówno. Miejskie 6 pasmowe autostrady są ok ale 2 metry na ścieżkę rowerową to już za dużo xD

  8. Samochodziarze to jest najdziwniejsza grupa społeczna jaką poznałem, walczą ze zmianami które to im przynoszą najwięcej korzyści. Każdy musi w jakiś sposób poruszać się po mieście, po prostu musi i kropka, więc nieważne czy biedny czy bogaty, stary czy młody, wybierze taką opcję która jest dostępna i przynosi najwięcej korzyści. No i kalkulacja jest prosta, im więcej osób wybierze transport publiczny, rower, hulajnogę czy pójdzie z buta, tym mniej samochodów na drodze, lepszy komfort jazdy, mniej korków, wypadków i szybsze poruszanie się. No ale z jakiegoś powodu samochodziarze tego nie dostrzegają i woła sabotować transport publiczny. Jeśli do kogoś nie dociera to proponuję eksperyment myślowy, wyobraźcie sobie co by było gdyby w takiej Warszawie, setki tysięcy ludzi którzy obecnie dojeżdżają do Warszawy pociągami i autobusami nagle przestały to robić. Ci ludzie nie mogą przestać chodzić do pracy czy załatwiać swoich spraw więc kupią samochody, jak nie będzie ich stać na coś porządnego to kupią rozpadające się gruzy. Myślicie że to pozytywnie by wpłynęło na jakoś podróży samochodem?

  9. Z jednym się zgadzam, wycinanie drzew pod ścieżki to trochę strata. Lepiej wydzielić część jezdni.

  10. > zważywszy na to, że na całym Mokotowier rowerzyści mogą poruszać się jezdniami

    A mało to januszy narzeka na rowerzystów jeżdżących przepisowo jezdniami? Gdzie mi tu z tym rowerkiem, wynocha na chodnik!

  11. Czy jednocześnie warszawa nie zmienia małych ulic w strefą “tempo 30”?

    Przy takich prędkościach ruch łaczony nie powinien być problemem.

    Ale spójrzmy na google na jakaś losową ulicę.
    https://www.google.com/maps/@52.2014927,21.0157064,3a,75y,271.07h,76.06t/data=!3m6!1e1!3m4!1s65n6_U4PrS9bXCoBwfbhZg!2e0!7i16384!8i8192

    Widać że to żadna przyjemność tam rowerem jechać, chyba że po chodniku.

    Ale z drugiej strony – nie bardzo jest też miejsca wyciąć tu DDR, chyba że kosztem parkowania.

    A to budzi sprzeciw.

  12. Wycinanie krzewów i drzew pod ścieżki rowerowe to typowy przejaw wyjątkowego egoizmu tej grupy, którą można określić mianem “rowerzyści”. Niestety, nie są nauczeni tego, że żyją w społeczeństwie i nie widzą nic poza czubkiem własnego nosa.

  13. Ach jak mi się podoba więcej drzew na ścieżkach rowerowych bo ekologia… ale przy drogach wytnij wszystkie, a no i zabetonujcie co się da na parkingi i wszędzie 5 pasów …

    Gdyby ktoś dbał o ekologię przesiadlby się w tramwaj czy na rower właśnie ze swojego 20 letniego złomu.

  14. Szczerze, nie wiem co im to przeszkadza, u mnie w mieście nie ma wszędzie ścieżek rowerych, więc jak ich nie ma jadę po jezdni, nie po chodniku. Mi to mało zmienia, a ciekawe kto musi mnie wyprzedzać.

  15. Okej, mały rant.

    Parę lat temu Katowice postanowiły wybudować parking w centrum na 240 miejsc za 20 milionów złotych, czyli około 83 tyś za jedno miejsce. Nie pamiętam czy były jakiekolwiek konsultacje społeczne, na pewno nie było głosowania w ramach BO, ponieważ koszta tego są znacznie wyższe niż to co jest przeznaczane na BO.

    Za to wzdłuż ul Chorzowskiej od paru lat pojawiają się propozycje remontu ścieżki rowerowej i w końcu połączenia dwóch ścieżek, które kończą się 2 m przed przejściem dla pieszych. Za każdym razem projekty lądują w BO i za każdym razem dostają za mało głosów. W tym roku oba produkty dostały po około 300 głosów (w sumie 600 – były w różnych dzielnicach, a nie można głosować na projekty z dwóch różnych dzielnic). A na ile je wyceniono? Jeden na około 160 tyś a drugi na około 250 tyś (jeśli mnie pamięć nie myli. Czyli w przeliczeniu odpowiednio koszt mniej-więcej 2 i 3 miejsc parkingowych.

    Ale nie! Ścieżka musi kurwa być podawana głosowaniu, a parking jest auto approved. Co z tego że ja sam robię po dwa kursy dziennie przez cały rok, co już by uzasadniło jeden projekt. Co z tego że było 300 głosów, więcej niż miejsc parkingowych w całym projekcie kosztującym 40 razy więcej. Ma być głosowanie i chuj, tak urząd będzie mógł sobie umyć rączki że pRzEciEż ByŁo GłOsOwAniE i NiE bYłO dOśĆ gŁoSóW. Ręce opadają.

    Rant over.

  16. A ja bym się chciał dowiedzieć, gdzie można uczestniczyć w takich konsultacjach społecznych. BARDZO CHĘTNIE bym na takie uderzył, jako zapalony rowerzysta, jak i człowiek, który prawie na codzień używa samochodu. I konkretnie właśnie w sprawie Mokotowa. A jeszcze bardziej konkretnie w sprawie al. Niepodległości od Wawelskiej (GUS) aż do metra Wilanowska. Cała droga, którą ostatnio zwęzili dla kierowców (sic) na wysokości SGH, ma na tyle dużo zieleni i szerokich chodników, że wcale nie trzeba tej ulicy zwężać JESZCZE o jeden pas, żeby wyznaczyć tam ścieżkę rowerową. Dlaczego jej tam nie ma do tej pory? To bym bardzo chciał usłyszeć od włodarzy miasta albo ludzi, którzy się tym zajmują na codzień.

Leave a Reply