Pytanie do osób długo pracujących/żyjących za granicą. Za czym najbardziej tęsknicie w swoim kraju?

34 comments
  1. Nie będę oryginalny w kontekście podobnych pytań, ale mnie najbardziej podczas kilkuletniego pobytu za granicą brakowało polskiego chleba. Niesamowicie wręcz!

  2. Mój ojciec pracuje za granicą i często się pojawiało to w tematach na rodzinnych obiadach, zazwyczaj było tak:
    1.Rodziną
    2. Piciem ze szwagrem
    3. Krecenia kiełbasy (w akompaniamencie picia że szwagrem XD)
    4. Polskiej golonki zrobionej przez moją mamę na przyjazd
    5. Ogólnie polskich potraw (jak widać mój ojciec traktuje golonkę jak nad jedzenie)

  3. Nie czucia się obcokrajowcem i pytań typu “jak tradycyjnie spędzacie xyz w domu?”, “czy często jeździsz do domu”, “gdzie mieszka Twoja rodzina” – w Polsce nawet na drugim jej końcu nikt mnie nigdy o takie rzeczy nie pyta i mogę sobie po prostu być

  4. Zyjac w UK bardzo brakuje lasow i miejsc gdzie nikogo nie ma i mozna isc i sie wyciszyc lub pobiegac.
    Wydaje mi sie ze tutaj kazdy jeden park czy skrawek natury przyciaga tylu ludzi ze o spokojnym odpoczynku zapomnij

  5. Jestem w UK. W zeszłym roku byłam w RP pierwszy raz od 18 lat.

    Byłam w Krakowie, i Poznaniu. W Polsce urzekła mnie po prostu… wspólna kultura. Miałam bardzo bardzo różne spotkania – od bardzo uprzejmych do niemiłych, ale nawet te nie miłe były swojskie. Fakt, że np. pan w kiosku, kiedy wzięłam wodę z lodówki, powiedział do mnie że mi da w temperaturze pokojowej bo “szkoda gardła” dokładnie tak jak moja mama.

    W Polsce, czułam się bezpiecznie i bardziej pewna siebie, nawet po ciemku i w mniej znanych dzielnicach. Zależy to po prostu od tego że mowa ciała Polaków jest dla mnie bardziej czytelna; i od tego że czuję że potrafię zagadać do ludzi z różnych grup społecznych. Grupka dresów w Polsce nie jest odstraszająca bo nie są aż tak obcy jak grupki chłopaków w UK czy Niemczech.

    Poza tym :

    W UK jest bardzo dużo “dziwacznych” rozwiązań praktycznych. To w jaki sposób otwierają się okna w mieszkaniach, wszechobecne dywany, osobne krany do ciepłej i zimnej wody w łazience, rozkłady jazdy pociągów, orientacja na stacjach kolejowych, etc. Straszne. W Polsce, wszystkie te małostki są dla mnie “normalne”, i lepiej rozwiązane.

    ​

    Najbardziej chyba jednak mi brakuje Polskiej, i Europejskiej kultury kawiarnianej o barowej. W Polsce zawsze można gdzieś wyjść wieczorem na herbatę, spotkać się w kameralnej atmosferze. W UK większość kawiarni zamyka o 18-stej, a po tym czasie to tylko restauracja, lub pub. A w pubie jest bardzo głośno i trzeba stać -często na dworze.

  6. Żyłem przez jakiś czas blisko równika.

    Brakowało mi przyjaciół, pogody, czterech pór roku, rześkiego i chłodnego powietrza ranem a latem ciepłego, nocnego. Polskiego trybu pracy, przestrzeni i gór

  7. Przestrzenią bardziej zrobioną pod osobę pieszą. Tutaj gdzie mieszkam to wszędzie wielkie ulice z tysiącem pasów, małe chodniki, w sumie nic ładnego nie ma do patrzenia na spacerze, jak się chce zobaczyć konkretną nature to trzeba specjalnie jechać do parku etc. Jak byłam w Polsce to mogłam pójść w tuzin różnych kierunków wijącymi się drogami i dość do conajmniej czterech konkretnych parków. A tutaj wychodzę z domu i mogę sobie ciągle iść prosto przy 6 pasmowej drodze, I to nie jest jakaś autostrada czy coś, tylko środek miasta.

    No i za jedzeniem, ale na szczęście umiem gotować, I dookoła jest parę sklepów co sprowadza produktu z Europy i Polski, więc nie jest tragicznie.

  8. Przyjaciół, Mamy. A z takich błachych spraw to ogniska nad Wisłą w doborowym towarzystwie, terenów (lasów) gdzie można sobie poprostu pójść i nie martwisz się ze wlazłeś na czyjś teren, gdzie możesz sobie rozbić namiot i rozpalić ognisko. A tak ogólnie to poprostu tęskni mi się za Ojczyzną.

  9. Mieszkam we Francji od siedmiu lat. Dla mnie:

    -Rodzina i znajomi. Niektóre polskie potrawy.

    -Bezpieczeństwo na ulicy, i generalnie mniej dziwaków w miejscach publicznych. Dużo, dużo więcej zieleni w miastach.

    -Dużo większa swoboda w publicznym wyrażaniu opinii politycznych (przynajmniej w Warszawie).

    -Późno otwarte sklepy. Dużo wygodniejsza digitalna bankowość, czy załatwianie spraw administracyjnych przed internet.

  10. Jakość jedzenia w restauracjach.

    Mieszkam w UK i naprawdę coraz ciężej znaleźć dobre żarcie w knajpach jeśli nie chcemy wydać bardzo dużo pieniędzy. Kiedyś było łatwiej, ale od około dwóch lat jakość bardzo zaczęła spadać. Przestałem też zamawiać na wynos bo jedzenie często przyjeżdżało prawie zimne. Pewnie po części to zasługa Brexitu i pandemii bo wtedy gastronomia dostałą naprawdę po tyłku, ludzie się przebranżowili i teraz wszędzie brakuje kucharzy.

    W Polsce jednak knajpy trzymają poziom. Mam kilka miejsc które regularnie odwiedzam w Polsce i poziom jest cały czas taki sam. Oczywiście jest drożej z wiadomych względów, ale poziom jest zachowany. A w UK nie dość, że spadła jakość to jeszcze jest drożej lol. Oczywiście nadal mogę wyskoczyć do high-endowej japońskiej knajpy i zjeść steka z Wagyu, ale to jest inna liga. Mówię raczej o zwykłych kanjpach dla zwykłych zjadaczy chleba.

  11. Dobrego polskiego chleba na zakwasie, żytniego. Ogórków kiszonych i dobrych korniszonów. Wegetariańskich restauracji – dziewczyna jest wege i w Hiszpanii na prowincji ciężko jest z tym tematem.

    Pogawedzenia z panią u fryzjera, mam nadal barierę językową niestety.

  12. Od 12 lat mieszkam w niemczech, i niedawno temu zdecydowałem że nie mam ochoty już tu siedzieć i że chce wracać razem z moją mamą

    Chyba powód #1 byłby że ja tęsknie za moją całą rodziną (w niemczech jestem tylko ja, mama i jej partner) i ewidentnie też widać że oni też mają dosyć bycia tu, bo nikogo tu nie mają

    Dalsze powody to że niemcy się zachowują jakby byli zdenerwowani cały czas, czasami dyskryminacja, za duże koszty (mieszkanie, prąd, gaz itp.) i też że polskie jedzenie lepsze jest od niemieckiego

    I w sumie mazury chyba lepsze są niż miasto z 45 000 ludźmi 😂

  13. Twaróg!!!

    Nie miałem pojęcia, że twaróg to typowo słowiański wymysł, jak tu żyć, jak sernika i pierogów ruskich się nie da zrobić, bo twarogu nie ma? Trzeba na specjalne wyprawy do specjalnych sklepów się wybierać.

    Za to dosłownie wszystko inne jest lepsze, więc no cóż.

  14. 1) za rodziną I przyjaciółmi
    2) za solidną siatką społeczną. Jak w Polsce potrzebuje coś załatwić albo czegoś się dowiedzieć to zazwyczaj znam kogoś kogo mogę zapytać. Po 3,5 roku za granica nie mam nawet 1/10 tego.
    3) za rozumieniem w 100% kodów kulturowych.
    4) to jest specyficzne dla kraju w którym jestem ale za polską biurokracją która jest w miarę wydolna.
    5) za jedzeniem u mamy

  15. Za normalna wiosna, a nie pluchą ciągnąca się do maja.

    Za spontanicznością umawiania się ze znajomymi bez wyciągania kalendarzy.

    Za dużym wyborem w sklepach i rzeczach z różnych półek cenowych. (Za Rossmanem)

    Za oferta kulturalna w dużych miastach.

    I za twarogiem tez, ale na szczęście jest dostępny w niektórych większych supermarketach i w polskim sklepie.

  16. – Natura. Lasy, o boze, prawdziwe lasy z starymi drzewami, zwierzetami, zyjace lasy w ktorych daje sie czuc nasza historie i naszych przodkow.

    – Jedzenie, swojskie potrawy pelne smaku. Polska ma taka wspaniala kulture jedzenia, nie tylko jesli chodzi o smaki ale takze jesli chodzi o goscinnosc i socjalnosc.

  17. BLIK. Dwa razy w tygodniu, kiedy nawala mi polska karta w niderlandskim warzywniaku, albo sklep internetowy wymiotuje własnymi elektronicznymi flakami na widok moich kart, to chcę, aby BLIK zawładnął światem. A chuj tam, że bezpieczny bywa średnio – są takie chwile, gdzie chcesz nic więcej aby wbić sześć i zapłacone.

  18. 17 lat spędziłem w Szkocji. Bolał mnie wszechobecny syf w Glasgow (Polska to przy tym kraina czystości) i beznadziejna komunikacja miejska.

    Teraz mieszkam w Helsinkach, tu jest pod tym względem wręcz raj, wszędzie ładnie i czysto a komunikacja zbiorowa jest nieziemska, infrastruktura rowerowa też niczego sobie.

    Za to brakuje mi mojego lokalnego sklepu polskiego z kiełbaską i karkówką od lokalnego polskiego rzeźnika i domowymi pierogami… 😉

  19. Mieszkam w UK prawie 6 lat i na codzień najbardziej tęsknię za poczuciem bezpieczeństwa w nocy na ulicy, w Polsce w dużym mieście nie boję się prawie wcale, tutaj boję się prawie wszędzie. Poza tym, w Polsce jest bardzo czysto na ulicach, tutaj w większości miejsc jest pełno śmieci. Tak jak napisano poniżej, może nie na codzień, ale co jakiś czas faktycznie żałuję, że tu nie ma lasów. Parki są przepiękne, zupełnie inne niż w Polsce i też mają swój klimat, ale jednak poszło by się czasami do lasu.

  20. POMIDOROW MALINOWYCH!

    No i tego ze wiem jak sie obrocic. W sensie znam jezyk na jakims tam poziomie ale jak przychodzi do jezyka urzedowego, systemu podatkowego etc to zawsze musze dociekac. Np mieszkam w DE 4 lata i nadal nie do konca ogarniam ktora szkola jest po ktorej i dlaczego niektore sa na 3 lata a inne na 4 chociaz poziom ten sam.

  21. Sklepów 24h, czy nawet takich żabek otwartych do 23. Tu gdzie mieszkam większość sklepów zamyka się między 19 a 21, po tej godzinie już nie ma szans zrobić jakichś zakupów spożywczych.

  22. Mieszkam w Danii, i tęsknię za kulturą Polaków. Mam wrażenie, że ludzie tutaj są bardziej egocentryczni, mniej myślą o innych gdy coś robią. Przejawia się to na przykład tym, że:

    – nie sprzątają po sobie w restauracjach czy podobnych miejscach. Np nie odnoszą talerzy, nie wycierają rozlanych napojów, ogólnie zostawiają syf. Wydaje mi się, że w Polsce normalnym jest odnoszenie talerzy (zależy od restauracji, ale gdy samemu się odbiera talerz, to wypada go odnieść), a tutaj często pracownicy pięknie nam dziękują, jak odniesiemy talerze 😀

    – syf w mieście, szczególnie po piątkowych czy weekendowych wieczorach. Duńczycy często sikają “na mieście”, dużo wymiocin i ogólnie syf. Nie polecam wysiadać w metrze w centrum Kopenhagi w sobotę rano (zanim ktoś to wszystko posprząta)

    – imprezują do późna puszczając głośną muzykę – w ogóle nie przejmują się sąsiadami, z tego co wiem, to jest to dosyć powszechny problem

  23. Najbardziej brakuje natury.

    Odkąd miałem 10 lat mieszkałem w Holandii i to jeszcze w dużym mieście, i tutaj prawie wogóle nie ma miejsca gdzie można cicho pójść i odpocząć w zieleni.

    Kurde, nawet jak już jakiś las znajdziesz to nie możesz bardzo grzybów zbierać bo jak więcej niż 200g(?) Zbierzesz to jest nielegalne.

Leave a Reply