Lawinowo rośnie liczba wniosków o unieważnienie małżeństwa. Katolickie media piszą o “pladze”

19 comments
  1. To się nazywa stwierdzenie nieważności. Autorka mogłaby choć trochę zgłębić temat, zanim “natemat” napisze…

  2. No cóż, kościół upada. Nie dość, że chcą rozwodów i apostazji, to jeszcze coraz mniej osób chce być księdzem. Ludzie nie chcą być częścią społeczności, z którą się nie utożsamiają, a zostali do niej włączeni przez chrzest bez ich zgody. Zostaną tylko najbardziej zagorzali wyznawcy.

  3. Czej, a jo żem myślał, że jak niby coś tam mówią co buk złączył niech człowiek nie rozdziela i że rozwodu kościelnego się nie da, a tu nagle się da? Wstawajcie Lutera z grobu, tak to być nie będzie.

  4. Pokazali, że się da – ba! – na bardzo medialnym przykładzie pokazali. To mają za swoje.

    *Good*, parafrazując klasyka, *fuck’em*.

  5. Biorą przykład od Kurskiego że jednak można i nawet błogosławieństwo papieża nad papieżami nie jest w stanie zacementować związku.

  6. > W depeszy Katolickiej Agencji Informacyjnej czytamy jednak, że większość pozwów rozpatrywanych jest zgodnie z oczekiwaniami wnioskodawców

    cha-ching. Przy malejącej liczbie ślubów kościelnych nie mogą sobie pozwolić nie skasować 2 razy

  7. Dla tych którzy piszą, że to świadczy o upadku Kościoła. Niestety nie.

    Przede wszystkim, te unieważnienia można było dostawać odkąd pamiętam. Zależało to tylko od tego ile ktoś jest gotów księdzu zapłacić. Biednych nie było stać. Osobiście znam dość bliski przypadek, gdzie ktoś ufundował boczny ołtarz w kościele i dostał nie tylko unieważnienie, ale całą masę innych rzeczy. A ten ołtarz stoi we wnęce podpisanej “Kaplica rodziny X”

    Po drugie o upadku kościoła świadczyłoby, gdyby ludzie przestali się przejmować ślubami kościelnymi. A unieważnienie się bierze tylko po to, żeby wziąć kolejny ślub kościelny. Czyli robią to ludzi, którym bardzo zależy na tym, żeby w tym Kościele być (albo przynajmniej stwarzać takie pozory). I są gotowi za to sporo zapłacić.

    Więc, sorry, może to i wizerunkowo średnio wygląda (hipokryzja i eufemizmy), ale to akurat świadczy o sile Kościoła. Kościół na tych unieważnieniach zarabia, a potem zarabia drugi raz na ślubach.

  8. Tutaj hipokryzja kościoła mnie tak jakoś wkurza. “Rozwodnicy bleeeee. Rozwody to dowód upadku moralności zachodu!”
    Unieważnienie małżeństwa? Oczywiście. Jasne. Żadnego problemu bo to nie rozwód tylko nieporozumienie

  9. Mi chamy nie unieważnili lekkie naście lat temu – no i kij z tym. Mojej drugiej niespecjalnie na tym nawet zależało. Szkoda tylko, że kasa na prawnika przepadła, no ale cóż, stare dzieje. W sumie i tak to w praktyce nic nie zmienia.

  10. Kościelne unieważnianie małżeństwa pod wykombinowanym powodem jest jedną z najbardziej żałosnych rzeczy jakie jestem w stanie sobie wyobrazić. To nawet gorzej niż apostazja.

Leave a Reply