Zgadzam się, bo ciężko być zdrowym jak kraj jest zrobiony z rozmokłego kartonu i europalet i jednego dnia żyjesz normalnie a drugiego pan urzędnik robi Ci z życiorysu gulasz. NFZ nie działa za dobrze o ile w ogóle działa, edukacja ostatnimi czasy to śmiech na sali, to samo wymiar (nie)sprawiedliwości, o cyrku na wiejskiej już nie wspomianając, można tak bez końca.
Z drugiej strony, jak już coś się udaje to człowiek łapie się na tym, że do pewnych rzeczy się mimowolnie przyzwyczaił, z resztą jakoś sobie radzi w końcu jest u siebie. No bo wiele rzeczy po prostu jakimś cudem w kraju mamy, czasem lepsze niż na zachodzie (np. internet, drogi też mamy niczego sobie, bankowość internetową etc.) i wychodzi na to, że po drugiej stronie wcale nie ma krainy mlekiem i miodem płynącej. Do czego zmierzam? A no do tego, że od paru miesięcy marzyłem o wydostaniu się stąd, a gdy przyszło poszukać pracy to zostałem zweryfikowany przez rynek i realia gdzie okazuje się, że na zachodzie też są janusze, też jest fuszerka i do tego nie będziesz u siebie i nikt tam na mnie nie czeka z otwartymi ramionami, bo wolą bym robił robotę z Polski bo będę tańszy i równie skuteczny.
A potem człowiek zdaje sobie sprawę, że jest masa miejsc gdzie jest w ku%$ę gorzej i ludzie stamtąd przyjeżdżają tutaj bo jest jednak lżej i normalniej niż u nich.
I tak sobie stoję w rozkroku jak w tej piosence Myslovitz:
> Wieczorami chłopcy wychodzą na ulicę
> Siadają na chodniku i palą jointy
>Robią wszystko żeby stąd uciec
>Kiedy wreszcie mogą, to wtedy nie mogą się ruszyć
Do tego po 6 tygodniach rozmów o pracę dotarło do mnie, że wszyscy zbliżamy się do kryzysu i przyjdą gorsze czasy, że tutaj mordę może obić mi Seba, a w Berlinie obije mi ją Amir i generalnie “wszędzie dobrze gdzie nas nie ma”.
Na przykład: my tu narzekamy że polacy się nie szczepią, a kolega z Austrii mówi, ze Niemcy i Austriacy mają najmniejszy % wyszczepienia wśród krajów Europy Zachodniej bo Bawaria, foliarze i konserwy…
I sam w sumie już nie wiem co mam ze sobą zrobić XD
Ziobro zdziwienia
Dla mnie przyczyną są zwykle inni Polacy.
Tylko 71?
Pozostałe 29% jest przyczyną tego stanu rzeczy.
I nie ma słońca i ciągle pada w tym miejscu europy.
I wszyscy chcą mnie zrobić w chuja.
Na jeden banknot przypada czterech co mi chcą go zajebać
Najgorsze że czasem jest prawie normalnie i stwierdzam chuj zostaję. A potem znowu jest chujowo
8 comments
XDDD
Zgadzam się, bo ciężko być zdrowym jak kraj jest zrobiony z rozmokłego kartonu i europalet i jednego dnia żyjesz normalnie a drugiego pan urzędnik robi Ci z życiorysu gulasz. NFZ nie działa za dobrze o ile w ogóle działa, edukacja ostatnimi czasy to śmiech na sali, to samo wymiar (nie)sprawiedliwości, o cyrku na wiejskiej już nie wspomianając, można tak bez końca.
Z drugiej strony, jak już coś się udaje to człowiek łapie się na tym, że do pewnych rzeczy się mimowolnie przyzwyczaił, z resztą jakoś sobie radzi w końcu jest u siebie. No bo wiele rzeczy po prostu jakimś cudem w kraju mamy, czasem lepsze niż na zachodzie (np. internet, drogi też mamy niczego sobie, bankowość internetową etc.) i wychodzi na to, że po drugiej stronie wcale nie ma krainy mlekiem i miodem płynącej. Do czego zmierzam? A no do tego, że od paru miesięcy marzyłem o wydostaniu się stąd, a gdy przyszło poszukać pracy to zostałem zweryfikowany przez rynek i realia gdzie okazuje się, że na zachodzie też są janusze, też jest fuszerka i do tego nie będziesz u siebie i nikt tam na mnie nie czeka z otwartymi ramionami, bo wolą bym robił robotę z Polski bo będę tańszy i równie skuteczny.
A potem człowiek zdaje sobie sprawę, że jest masa miejsc gdzie jest w ku%$ę gorzej i ludzie stamtąd przyjeżdżają tutaj bo jest jednak lżej i normalniej niż u nich.
I tak sobie stoję w rozkroku jak w tej piosence Myslovitz:
> Wieczorami chłopcy wychodzą na ulicę
> Siadają na chodniku i palą jointy
>Robią wszystko żeby stąd uciec
>Kiedy wreszcie mogą, to wtedy nie mogą się ruszyć
Do tego po 6 tygodniach rozmów o pracę dotarło do mnie, że wszyscy zbliżamy się do kryzysu i przyjdą gorsze czasy, że tutaj mordę może obić mi Seba, a w Berlinie obije mi ją Amir i generalnie “wszędzie dobrze gdzie nas nie ma”.
Na przykład: my tu narzekamy że polacy się nie szczepią, a kolega z Austrii mówi, ze Niemcy i Austriacy mają najmniejszy % wyszczepienia wśród krajów Europy Zachodniej bo Bawaria, foliarze i konserwy…
I sam w sumie już nie wiem co mam ze sobą zrobić XD
Ziobro zdziwienia
Dla mnie przyczyną są zwykle inni Polacy.
Tylko 71?
Pozostałe 29% jest przyczyną tego stanu rzeczy.
I nie ma słońca i ciągle pada w tym miejscu europy.
I wszyscy chcą mnie zrobić w chuja.
Na jeden banknot przypada czterech co mi chcą go zajebać
Najgorsze że czasem jest prawie normalnie i stwierdzam chuj zostaję. A potem znowu jest chujowo
Pozostałe 29% regularnie pije wódkę.