Że nie powinny mieć miejsca tak jak folwarki w spółkach skarbu państwa. Tyle, że to tematy lokalne więc nie przyciągają takiej uwagi oraz w wielu przypadkach są to osoby powiązane z opozycją więc wiele mediów o tym nie powie.
Nie mniej ryba psuje się od głowy – jak długo będzie przyzwolenie na tak otwarte wybryki na samym szczycie tak długo w samorządach również taka patologia się będzie rozwijać bo kto ją będzie zgłaszać i ścigać.
Utajnić personalia kogokolwiek biorącego publiczne pieniądze powinno móc tylko ABW / SKW, wyłącznie w przypadkach gdzie w grę wchodzą informacje niejawne, a wiedza o tym co ktoś wie powinna być ograniczona do absolutnego minimum.
Bierzesz publiczne pieniądze, jesteś pracownikiem publicznym, więc twoje dane też powinny być publiczne. Ludzie chcieli by wiedzieć kogo utrzymują i móc ich rozliczyć za wykonaną pracę.
Chcesz być anonimowy, pracuj u prywaciarza lub u samego siebie.
O pewnym mieście na dolnym śląsku, będącym w łapach rrodziny, to można by niesłychane polityczne thrillery pisać.
To że powinny zostać ukrócone. Nie ma miejsca dla świętych krów w tym kraju, czy to rodzina Tuska czy Kaczyńskiego – jak ktoś coś odstawi to powinien ponieść tego pełne konsekwencje prawne.
A co do samej sprawy najpierw musiał bym zobaczyć wytłumaczenie dlaczego tak zrobiono, ale na pierwszy rzut oka wygląda na przekręt i dorabianie na boku bez możliwości weryfikacji przez postronnych czy ktoś faktycznie cokolwiek robi.
Sytryk to jest taki skurwysyn jakich mało. Nie dość, że złodziej (dom i rady nadzorcze) to jeszcze cham i bandzior ( “umyj się” się do niepełnosprawnego Pana i jawna aluzja do pobicia).
Nie ma większych folwarków niż miasta, każdy prezydent jest niemal magnatem własnego okręgu. Samorządność to jest mit w który wierzą i głoszą tylko libki z PO bo nabijają sobie w większości kabzy.
Sądzę, że prędzej czy później opozycja się na takich numerach przejedzie i któregoś pięknego dnia bardzo mocno się zdziwią, gdy ludzie się zirytują i masowo zagłosują na ich konkurentów.
Coś takiego jak “utajnienie personaliów” funkcjonariusza publicznego nie powinno być dozwolone z wyjątkiem sytuacji, w których jest to absolutnie niezbędne, na przykład w przypadku funkcjonariuszy operacyjnych czy agentów wywiadu.
Żebyśmy mieli jasność, o jakiej skali potencjalnych nadużyć mówimy:
>Członkowie Rady Programowej za swoją pracę otrzymują 2 tys. zł miesięcznie.
oraz:
>Głównym zadaniem rady programowej spółki jest opiniowanie wielu elementów działalności naszej spółki i jest ono w pełni finansowane z dodatkowych przychodów generowanych przez TBS Wrocław, na które składają się m.in. przychody z kolejnych urządzeń do odbiorów przesyłek, dzierżawy gruntów lub innej działalności komercyjnej. Ucinając wszelkie spekulacje: taka rada nie jest finansowana z czynszów mieszkańców, a roczna kadencja wygasa z końcem listopada tego roku.
Co ciekawe, przez 3 lata odbyło się 15 spotkań, natomiast członkowie rady mieli wypłacane wynagrodzenie co miesiąc. Łącznie w latach 2019-2022 przewinęło się przez nią 16 osób. Wychodzi jakieś niecałe 5000 złotych za jedno spotkanie! 🙂
Natomiast jak twierdzi sama spółka, danych członków nie udostępnia, bo ze względu na przepisy o ochronie danych osobowych osób fizycznych udostępniać ich nie muszą i nie mają takich podstaw prawnych.
Czy tak faktycznie jest? Tego nie wiem. Nie jestem prawnikiem, nie mam pojęcia, czy spółka z o.o. należąca do gminy ma obowiązek podawać personalia wszystkich swoich pracowników i podwykonawców, czy też nie. Nie wiem też na czym polega to “utajnienie” o którym pan Torz pisze.
Czy powinna być w tej kwestii pełna przejrzystość? Oczywiście – jako mieszkaniec powinienem mieć możliwość sprawdzenia kto pracuje dla miasta, ile zarabia, za jakie czynności i co robi, a także zapoznać się z efektami pracy tej osoby.
Sądzę, że lokalne samorządy to jedna wielka patologia, nepotyzm i lewe przetargi.
9 comments
Że nie powinny mieć miejsca tak jak folwarki w spółkach skarbu państwa. Tyle, że to tematy lokalne więc nie przyciągają takiej uwagi oraz w wielu przypadkach są to osoby powiązane z opozycją więc wiele mediów o tym nie powie.
Nie mniej ryba psuje się od głowy – jak długo będzie przyzwolenie na tak otwarte wybryki na samym szczycie tak długo w samorządach również taka patologia się będzie rozwijać bo kto ją będzie zgłaszać i ścigać.
Utajnić personalia kogokolwiek biorącego publiczne pieniądze powinno móc tylko ABW / SKW, wyłącznie w przypadkach gdzie w grę wchodzą informacje niejawne, a wiedza o tym co ktoś wie powinna być ograniczona do absolutnego minimum.
Bierzesz publiczne pieniądze, jesteś pracownikiem publicznym, więc twoje dane też powinny być publiczne. Ludzie chcieli by wiedzieć kogo utrzymują i móc ich rozliczyć za wykonaną pracę.
Chcesz być anonimowy, pracuj u prywaciarza lub u samego siebie.
O pewnym mieście na dolnym śląsku, będącym w łapach rrodziny, to można by niesłychane polityczne thrillery pisać.
To że powinny zostać ukrócone. Nie ma miejsca dla świętych krów w tym kraju, czy to rodzina Tuska czy Kaczyńskiego – jak ktoś coś odstawi to powinien ponieść tego pełne konsekwencje prawne.
A co do samej sprawy najpierw musiał bym zobaczyć wytłumaczenie dlaczego tak zrobiono, ale na pierwszy rzut oka wygląda na przekręt i dorabianie na boku bez możliwości weryfikacji przez postronnych czy ktoś faktycznie cokolwiek robi.
Sytryk to jest taki skurwysyn jakich mało. Nie dość, że złodziej (dom i rady nadzorcze) to jeszcze cham i bandzior ( “umyj się” się do niepełnosprawnego Pana i jawna aluzja do pobicia).
Nie ma większych folwarków niż miasta, każdy prezydent jest niemal magnatem własnego okręgu. Samorządność to jest mit w który wierzą i głoszą tylko libki z PO bo nabijają sobie w większości kabzy.
Sądzę, że prędzej czy później opozycja się na takich numerach przejedzie i któregoś pięknego dnia bardzo mocno się zdziwią, gdy ludzie się zirytują i masowo zagłosują na ich konkurentów.
Coś takiego jak “utajnienie personaliów” funkcjonariusza publicznego nie powinno być dozwolone z wyjątkiem sytuacji, w których jest to absolutnie niezbędne, na przykład w przypadku funkcjonariuszy operacyjnych czy agentów wywiadu.
Żebyśmy mieli jasność, o jakiej skali potencjalnych nadużyć mówimy:
>Członkowie Rady Programowej za swoją pracę otrzymują 2 tys. zł miesięcznie.
oraz:
>Głównym zadaniem rady programowej spółki jest opiniowanie wielu elementów działalności naszej spółki i jest ono w pełni finansowane z dodatkowych przychodów generowanych przez TBS Wrocław, na które składają się m.in. przychody z kolejnych urządzeń do odbiorów przesyłek, dzierżawy gruntów lub innej działalności komercyjnej. Ucinając wszelkie spekulacje: taka rada nie jest finansowana z czynszów mieszkańców, a roczna kadencja wygasa z końcem listopada tego roku.
[Źródło.](https://www.tbs-wroclaw.com.pl/informacja-na-temat-rady-programowej.html)
Co ciekawe, przez 3 lata odbyło się 15 spotkań, natomiast członkowie rady mieli wypłacane wynagrodzenie co miesiąc. Łącznie w latach 2019-2022 przewinęło się przez nią 16 osób. Wychodzi jakieś niecałe 5000 złotych za jedno spotkanie! 🙂
Natomiast jak twierdzi sama spółka, danych członków nie udostępnia, bo ze względu na przepisy o ochronie danych osobowych osób fizycznych udostępniać ich nie muszą i nie mają takich podstaw prawnych.
[Źródło – zrzuty pisma pod koniec artykułu.](https://www.malgorzatatracz.pl/walczymy-o-jawnosc-skladu-rady-programowej-tbs-wroclaw/)
Czy tak faktycznie jest? Tego nie wiem. Nie jestem prawnikiem, nie mam pojęcia, czy spółka z o.o. należąca do gminy ma obowiązek podawać personalia wszystkich swoich pracowników i podwykonawców, czy też nie. Nie wiem też na czym polega to “utajnienie” o którym pan Torz pisze.
Czy powinna być w tej kwestii pełna przejrzystość? Oczywiście – jako mieszkaniec powinienem mieć możliwość sprawdzenia kto pracuje dla miasta, ile zarabia, za jakie czynności i co robi, a także zapoznać się z efektami pracy tej osoby.
Sądzę, że lokalne samorządy to jedna wielka patologia, nepotyzm i lewe przetargi.