
Otóż: postanowiłem dzisiaj, że z okazji kryzysu wieku średniego kupię sobie multitoola. Po zrobieniu mini-doktoratu, poczytaniu, a nawet pooglądaniu filmików na YouTube (‘nawet’, bo normalnie nie poważam filmików jako źródła wiedzy, wolę tekst pisany), zostały na polu bitwy dwa modele:
[surge](https://www.militaria.pl/leatherman/multitool_leatherman_surge_new_black_z_kabura_831333_p5827.xml) oraz [charge](https://www.militaria.pl/leatherman/multitool_leatherman_charge_plus_black_z_kabura_832601_p127575.xml)
Główną zaletą surge jest fakt, że jest ogólnie taki większy i sam producent mówi o nim jako o bardziej ‘pro’ sprzęcie. Nożyczki ma też zdecydowanie większe.
Charge ma lepszą stal głównego ostrza oraz mały/cienki śrubokręcik, który może mi się przydać do tych wkurwiających mini śrubeczek w obudowach dysków albo do okularów. Dodatkowo w zestawie Charge są jeszcze:
– zestaw bitów – dość biedny, ale w futerale jest na niego od razu dedykowane miejsce, którego nie ma w futerale od surge, więc jak dokupie kiedyś lepszy zestaw, od razu będę miał gdzie trzymać);
– klips do paska – ale to pomijalne, bo do surge można dokupić za zawrotne 3 dychy.
Ja wiem, że to są Problemy Pierwszego Świata na maksa, ale ludzie tu przychodzą z takimi pierdołami, że mi w sumie nie wstyd. Przyjmę opinie, z góry dzięki.
16 comments
Weź ten który ci się bardziej podoba
Szczerze spójrz na victorinox Swisstool jeśli wolisz większe, lub spirit jeśli cenisz ergonomię. Leatherman jest popularny tylko ze względu na swoją gwarancję, ale stal z której jest wykonany ma zbyt wiele węgla przez co jest krucha, narzędzia wyginają się i co chwilę będziesz odsyłać na gwarancję. Jeśli poszukać w google, na YT, FB, forach, pełno jest zdjęć połamanych LM. Jeśli masz FB zajrzyj na grupę fanów leatherman, od jakiegoś czasu ludzie nawet na niej źle mówią o tych mt. Dodać też trzeba, że LM na przestrzeni ostatnich lat też wali w uja z gwarancją. Najpierw była dożywotnia, potem zmienili na 25 lat, a w ostatnich latach nawet doszli do tego, że nie wszystkie przypadki uznają. Jeśli nie victorinox, spójrz też na multitoole SOGa.
Sam miałem LM wave, rebar, st300. Przesiadłem się na spirita od vicka i nie żałuję.
Jeśli chcesz pooglądać testy, polecam kanał https://youtube.com/@diezelle57
Polecam też forum knives.pl są tam wątki o multitoolach.
Edit. Jeśli chodzi o bity, te od LM są płaskie, ostatnio ciężko dostępne w sklepie. Większość i tak są bitami, których nie wykorzystasz w PL, a szybko się łamią. Lepsze są końcówki i bity vicka i SOGa, plus współpracują z każdymi bitami dostępnymi w sklepach budowlanych etc, więc też plus.
Mam zwykłego biednego wave i nożyczki to zdecydowanie top3 używanych ficzerów. Jak bym miał zamienić, to chciałbym mieć je większe i wygodniejsze. Datego wybrałbym surge, zwłaszcza że zestaw śrubokrętów i tak już noszę osobno. Dlatego nigdy nie skorzystałem z tego leathermanowego śrubokręcika do okularów.
Wave jest dosyć mały, przykładając większą siłę gnie się niemożebnie. Myślę, że i tu surge plusuje, bo większy pewnie byłby solidniejszy.
Najlepiej zamów oba, i odeślij ten który Ci się mniej spodoba 😉
Czy multitool ma w ogóle jakiekolwiek zastosowanie w realnym świecie? Nożyk zawsze może się przydać ale te wszystkie nożyczki, śrubokręty i inne bajery wydają się zwyczajnie niepraktyczne. Jak często potrzebujesz odkręcić śrubkę poza domem? Do czego potrzebne komuś mikroskopijne kombinerki w drodze po bułki lub na spacerze z psem? W ogóle tego nie kumam.
Zdecydowanie charge.
-Surge jest o tą odrobinę za duży – na tyle że w kieszeni się nie da nosić wygodnie.
-Lepsza stal ma znaczenie jeśli to twój podstawowy noż
– mini śrubokręt. moje ULUBIONE narzędzie w chargeu. Najczęściej wlaśnie takiego śrubokręta brakuje, i wtedy jest pod ręką.
– zestaw bitów też cię zabezpiecza na przyszłosć.
Aha – niezależnie co wybierzesz będziesz potrzebowal tego
https://grafknives.pl/produkt/precyzyjne-klucze-plaskie-do-narzedzi-leatherman/
(taka mala autoreklama)
Lepiej kup Victorinoxa. Jakość wykonania w porównaniu do LM to niebo, a ziemia. Dodatkowo ludzie w ostatnich latach zaczęli się skarżyć na gwarancję LM. Jeszcze łamiące do kombinerki, słabe i nierówne szlify na ostrzach i niestandardowe bity.
Lepszy niż multitool to zestawik skaldajacy się z Victorinoxa Rangera (nożyczki, piła do drewna, pilnik do metalu i nie drobiazgi) Knipex Coba XS i jakiś konkretny nóż.
Mam wave, polecam.
Cholernie ciężko byłoby mi nosić cokolwiek większego na co dzień w kieszeni, więc surge i charge tak średnio bym powiedział – imo jak chcesz nosić narzędzia w torbie, czy plecaku to kup lepszy plecak i wrzuć sobie do niego śrubokręt, nożyczki i co tam jeszcze potrzebujesz.
Miałem Wingmana. Z niższej półki, ale sporo narzędzi i ciężki. Miałem go ze dwa lata i zdałem sobie sprawę, że używam głównie śrubokręt, nóż i kombinerki. Ciążył mi w kieszeni. Często spotykałem się z opiniami że sweet spotem wśród multitooli jest Skeletool. Mam go od chyba trzech lat i jestem bardzo zadowolony. W kieszeni lekki, a z narzędzi ma tylko to co się najczęściej przydaje. Myślałem kiedyś o Wave, ale skoro Wingman był mi za ciężki i nie korzystałem z 2/3 narzędzi, to po co mi Wave?
Zwykłym scyzorykiem victorinoxa, typu huntsman idzie naprawdę sporo rzeczy ogarnąć, a do tego można go nosić ze sobą. Jak nie masz scyzoryka to zacznij od scyzoryka i zobaczysz czy ci się przyda multitool
i tak go zgubisz
Przepłacać teraz i wkurwiaj się potem że mogłeś zjeść za to 2 niezłe kolację albo cokolwiek
Miałem Leatherman Sidekick, ostatecznie wziąłem spawarkę, “zalałem” go elektrodą 7018 (na bogato!) i wrzuciłem do pojemnika na złom. Jakieś pół roku później wywoziłem kontener ze złomem stalowym więc na 99% poszedł do huty.
Po latach uzywania wielu – każdy ma inną łapę i zupełnie co innego będzie go denerwować – polecam przejść się do większego sklepu gdzie można je bezpośrednio wziąć w łapę i się pobawić. Ja w końcu wyladowalem na prostym gerberze otwieranym jedna ręka (z bitami w kejsie do paska) plus victorinox ze wszystkim (nie pamietam modelu, ale taki ultra niewygodny za to z milionem rzeczy). Jestem happy. Szczególnie operowanie jedna ręka to był dla mnie gamechanger bo mam adhd i ja bym już chciała wszystko.
Nosze Charge Ti w kieszeni od 11lat, polecam.
Myślałem kiedyś o czymś takim ale doszedłem do słusznego wniosku że za podobne pieniądze bardzo dobry nóż szefa i dobra “oszczałka” przyda mi się jakieś 100x częściej.
Jakieś 5 lat temu kupiłem multaka z Biedry za 20 złotych i sprawuje się znakomicie do dzisiaj. Może jestem dziwny, ale dla mnie czystą abstrakcją jest wydawanie 8 stów na coś, co nie jest Twoim narzędziem pracy i co będziesz używał parę razy do roku.
Piszesz o rozkręcaniu dysków twardych. Raczej nie robisz tego w środku lasu, a jeśli rozkręcasz je na tyle często, że potrzebujesz do tego narzędzia to może lepiej kupić coś stacjonarnego.
Tak samo klips do paska – jeśli używasz multitoola na tyle często, że musisz zaoszczędzić parę sekund na wyciąganiu go z plecaka/kurtki/torby to może warto zainwestować w walizkę z narzędziami.
Najważniejsze w multitoolu jest aby blachy rękojeści były wygięte na zewnątrz (w pozycji rozłożonej), żeby przy ściskaniu nie wbijały się w dłonie. Mam taki, w którym jest odwrotnie i używanie ich jako kombinerek jest możliwe tylko w rękawiczkach.
A jak chcesz fajne narzędzie to może Dremel? He he