Swoją drogą artykuł o Stanach Zjednoczonych, a zdjęcie domu w Wielkiej Brytanii. Tak bardzo kocham polskie “dziennikarstwo”.
1990: Jeżeli nie będziesz się dobrze uczył będziesz mieszkał w przyczepie kempingowej.
2023: Jeżeli będziesz się dobrze uczył to może cię będzie stać na mieszkanie w przyczepie kempingowej
Akurat polscy milenialsi mieli jeszcze szansę na wskoczenie do wagonika o nazwie tani kredyt i cena metra kwadratowego typu 4700. Dużo ludzi z mojego rocznika 89 miało tę możliwość, że z bardzo małym wkładem typu 20 tysięcy złotych i pensją w okolicy średniej można było koło 2012-2014 gadać z bankiem o zakupie kawalerki/małego mieszkania gdzieś na uboczu dużego miasta wojewódzkiego przy racie 40% zarobków mlodego singla.Nawet stan deweloperski dało się wtedy bez szaleństw wykończyć za 800 zł meblami z Bodzia i płytkami z castoramy. A i chwilę przed istnialy dwa programy „rodzina na swoim” a potem „mieszkanie dla młodych”, które w jakimś tam stopniu wspomagały moich rówieśników. Potencjalnie, to właśnie te tanie mieszkania rozjebały dziś rynek, ale hej – mam gdzie mieszkać. Chociaż pewnie bardziej rozjebało kupowanie 8 mieszkań jako betonowe złoto, dunno.
Uważam, że byliśmy ostatnimi, którym się udało i jak teraz patrzę na pokolenie młodsze ode mnie o 10 lat to się łapię za głowę i jakby mnie pytali co robić (a nie zapytają) to powiem: kurwa nie wiem.
No ale o co chodzi? Za mało pracują pewnie, bo jak się pracuje to się ma nawet na 5-10 mieszkań, tak słyszę co chwilę z różnych liberalnych źródeł.
5 comments
w PL wcale lepiej nie jest
Swoją drogą artykuł o Stanach Zjednoczonych, a zdjęcie domu w Wielkiej Brytanii. Tak bardzo kocham polskie “dziennikarstwo”.
1990: Jeżeli nie będziesz się dobrze uczył będziesz mieszkał w przyczepie kempingowej.
2023: Jeżeli będziesz się dobrze uczył to może cię będzie stać na mieszkanie w przyczepie kempingowej
Akurat polscy milenialsi mieli jeszcze szansę na wskoczenie do wagonika o nazwie tani kredyt i cena metra kwadratowego typu 4700. Dużo ludzi z mojego rocznika 89 miało tę możliwość, że z bardzo małym wkładem typu 20 tysięcy złotych i pensją w okolicy średniej można było koło 2012-2014 gadać z bankiem o zakupie kawalerki/małego mieszkania gdzieś na uboczu dużego miasta wojewódzkiego przy racie 40% zarobków mlodego singla.Nawet stan deweloperski dało się wtedy bez szaleństw wykończyć za 800 zł meblami z Bodzia i płytkami z castoramy. A i chwilę przed istnialy dwa programy „rodzina na swoim” a potem „mieszkanie dla młodych”, które w jakimś tam stopniu wspomagały moich rówieśników. Potencjalnie, to właśnie te tanie mieszkania rozjebały dziś rynek, ale hej – mam gdzie mieszkać. Chociaż pewnie bardziej rozjebało kupowanie 8 mieszkań jako betonowe złoto, dunno.
Uważam, że byliśmy ostatnimi, którym się udało i jak teraz patrzę na pokolenie młodsze ode mnie o 10 lat to się łapię za głowę i jakby mnie pytali co robić (a nie zapytają) to powiem: kurwa nie wiem.
No ale o co chodzi? Za mało pracują pewnie, bo jak się pracuje to się ma nawet na 5-10 mieszkań, tak słyszę co chwilę z różnych liberalnych źródeł.