Na poważnie – bardzo dobry artykuł, bo wyciągam zaskakujący wniosek, że Czesi w niczym nie są tak na prawdę liderem poza uczciwą, jasno zakomunikowana i realizowaną polityką prorodzinną. No może jeszcze niskie bezrobocie pomaga. Są kraje bogatsze, mieszkańcy lepiej sytuowani i mający własne mieszkania, ale się nie parzą 🙃.
po co badać co pomaga na poprawę dzietności i demografię, przecież prezes już zdradził, że najważniejszym czynnikiem jest dawanie w szyje /s
Ruuuuuchańsko bez zabezpieczeń
Tak, są wzorem do naśladowania, tylko że to co robią w Czechach to generalnie lewicowa polityka prorodzinna w rodzaju wysokich i waloryzowanych zasiłków na dzieci, budowy publicznych przedszkoli, finansowania in vitro (jedyne co jest tu dodane to ulgi podatkowe na dzieci), aborcji i rozszerzania dostępu do badań
W Polsce takie coś nie zostanie zrealizowane bo albo głosuje się na prawicę, która niszczy jedną część takiego programu albo na liberałów którzy niszczą drugą część
Czyli po prostu trzeba nasypac dobrze hajsiwa zeby sie rodzilo 🙂 A tak mowiac serio – to potwierdza tylko jedną z hipotez że posiadanie dzieci musi się po prostu opłacać, w krajach takich jak Korea Płd. posiadanie dziecka jest jednocześnie dla kobiety pogrzebem kariery(czyli te wszystkie lata spędzane na wkuwaniu idą od ręki w pizdu) a Czesi są dosyć wyluzowani i tam poza benefitami jest normalne że kobiety wracają do pracy po odchowaniu dzieci. W Polsce też długo było tak jak w Korei – czyli mamy 100 na twoje miejsce, idealny kandydat ma 25 lat i 10 lat doświadczenia, 40-latek w korpo to już do piachu itd.
No cóż, to wszystko co jest opisywane w tym artykule jest w naszym zasięgu, można się za to brać i jest szansa, że to nawet wypali.
Tylko… kto ma się za to brać? Stworzenie spójnej, długofalowej i wielowymiarowej polityki socjalnej to nie jest coś, czym mogliśmy zabłysnąć. Mamy jedną partię, która ma paraliż i rządzi na zasadzie “jeszcze jakoś działa, więc lepiej nie ruszać” i drugą rządząca na zasadzie “Dam ci ten banknot jak obiecasz, że się odpierdolisz”.
Żłobki i przedszkola publiczne to jest płacz i zgrzytanie zębów, tego nie się da naprawić pstryknięciem palców.
To jest ciekawa cecha pewnych “ekspertów”, że ich wyjaśnienia stają się nieprawidłowe dokładnie w momencie ich publikacji. Liczba urodzeń w Czechach rzeczywiście była spora, Obserwator Gospodarczy opublikował artykuł o wysokiej dzietności w Czechach, i od razu liczba urodzeń porównując odpowiednie kwartały spadła o ponad 3 tysiące (więcej niż 11% spadku).
Artykuł to próba wytłumaczenia statystycznego blipu czymś innym niż statystycznym blipem, [tu chodzi głównie o odroczoną powszechnie w ten sam sposób dzietność](https://twitter.com/KMaminski/status/1597677088621748225). Autor używa liczb, ale ich nie rozumie.
W Czechach mają bardzo mocny system socjalnego wsparcia młodych MATEK, wsparcia w postaci bezpośrednich transferów finansowych.
Efekt – kobiety są na urlopie macierzyńskim średnio 5,2 roku.
Efekt końcowy – jeden z większych luk wynagrodzenia kobiety-mężczyźni.
Nie wiem czy to pożądanych kierunek. Dodajmy do tego fakt że dzieci te rodzą się w większości poza małżeństwem i mamy problem za kilkanaście lat.
8 comments
Za ćwierć wieku żywioł czeski zaleje Europę! 😁
Na poważnie – bardzo dobry artykuł, bo wyciągam zaskakujący wniosek, że Czesi w niczym nie są tak na prawdę liderem poza uczciwą, jasno zakomunikowana i realizowaną polityką prorodzinną. No może jeszcze niskie bezrobocie pomaga. Są kraje bogatsze, mieszkańcy lepiej sytuowani i mający własne mieszkania, ale się nie parzą 🙃.
po co badać co pomaga na poprawę dzietności i demografię, przecież prezes już zdradził, że najważniejszym czynnikiem jest dawanie w szyje /s
Ruuuuuchańsko bez zabezpieczeń
Tak, są wzorem do naśladowania, tylko że to co robią w Czechach to generalnie lewicowa polityka prorodzinna w rodzaju wysokich i waloryzowanych zasiłków na dzieci, budowy publicznych przedszkoli, finansowania in vitro (jedyne co jest tu dodane to ulgi podatkowe na dzieci), aborcji i rozszerzania dostępu do badań
W Polsce takie coś nie zostanie zrealizowane bo albo głosuje się na prawicę, która niszczy jedną część takiego programu albo na liberałów którzy niszczą drugą część
Czyli po prostu trzeba nasypac dobrze hajsiwa zeby sie rodzilo 🙂 A tak mowiac serio – to potwierdza tylko jedną z hipotez że posiadanie dzieci musi się po prostu opłacać, w krajach takich jak Korea Płd. posiadanie dziecka jest jednocześnie dla kobiety pogrzebem kariery(czyli te wszystkie lata spędzane na wkuwaniu idą od ręki w pizdu) a Czesi są dosyć wyluzowani i tam poza benefitami jest normalne że kobiety wracają do pracy po odchowaniu dzieci. W Polsce też długo było tak jak w Korei – czyli mamy 100 na twoje miejsce, idealny kandydat ma 25 lat i 10 lat doświadczenia, 40-latek w korpo to już do piachu itd.
No cóż, to wszystko co jest opisywane w tym artykule jest w naszym zasięgu, można się za to brać i jest szansa, że to nawet wypali.
Tylko… kto ma się za to brać? Stworzenie spójnej, długofalowej i wielowymiarowej polityki socjalnej to nie jest coś, czym mogliśmy zabłysnąć. Mamy jedną partię, która ma paraliż i rządzi na zasadzie “jeszcze jakoś działa, więc lepiej nie ruszać” i drugą rządząca na zasadzie “Dam ci ten banknot jak obiecasz, że się odpierdolisz”.
Żłobki i przedszkola publiczne to jest płacz i zgrzytanie zębów, tego nie się da naprawić pstryknięciem palców.
To jest ciekawa cecha pewnych “ekspertów”, że ich wyjaśnienia stają się nieprawidłowe dokładnie w momencie ich publikacji. Liczba urodzeń w Czechach rzeczywiście była spora, Obserwator Gospodarczy opublikował artykuł o wysokiej dzietności w Czechach, i od razu liczba urodzeń porównując odpowiednie kwartały spadła o ponad 3 tysiące (więcej niż 11% spadku).
Artykuł to próba wytłumaczenia statystycznego blipu czymś innym niż statystycznym blipem, [tu chodzi głównie o odroczoną powszechnie w ten sam sposób dzietność](https://twitter.com/KMaminski/status/1597677088621748225). Autor używa liczb, ale ich nie rozumie.
W Czechach mają bardzo mocny system socjalnego wsparcia młodych MATEK, wsparcia w postaci bezpośrednich transferów finansowych.
Efekt – kobiety są na urlopie macierzyńskim średnio 5,2 roku.
Efekt końcowy – jeden z większych luk wynagrodzenia kobiety-mężczyźni.
Nie wiem czy to pożądanych kierunek. Dodajmy do tego fakt że dzieci te rodzą się w większości poza małżeństwem i mamy problem za kilkanaście lat.