Mamo, dziękuję, że mnie nie ochrzciłaś. Czas oddać dzieciom wolność wyboru [OPINIA]

7 comments
  1. Trochę mnie śmieszy tytuł. Bo przypomina mi antyaborcyjną propagandę spod znaku “Dziękuję mamo, że mnie nie zabilaś” albo jeszcze lepsze “żałuję mamo, że mnie zabilaś”.

    Tzn. jeśli dziecko wyrośnie w rodzinie bez religii to w zasadzie najprawdopodobniej będzie miało wyjebane na to, czy było ochrzczone w dzieciństwie czy nie. Chrzest będzie dla niego tak doniosłym wydarzeniem jak zakupy w Biedronce.

    Jeśli zaś dziecko jakimś cudem w całkowicie świeckiej rodzinie wyrośnie na osobę religijną to raczej nie będzie dziękował za brak chrztu.

    Więc kto w sumie mógłby powiedzieć tytułowe “Dziękuję mamo, że mnie nie ochrzciłaś”.

    Nie wspominając o tym, że ostatecznie rodzice podejmują za dziecko całą masę decyzji definiujących całą jego przyszłość, chrzest nie jest nawet w top 100 najważniejszych.

    Poza tym mamy tu jeszcze jeden aspekt, który jest bardzo istotny. Tylko osoby, które dostąpiły sakramentu chrztu mogą po śmierci iść do nieba. Z punktu widzenia osoby wierzącej nie ochrzczenie dziecka to dopiero niegodziwy czyn wymierzony wobec niego. A jak znienacka umrze i nie dostąpi życia w raju? Fakt, że my jako ateiści uważamy, że to bzdury na poziomie słabej fantastyki nie mają tu znaczenia, to jest to w co ludzie wierzą. Z punktu widzenia wierzącego, chrzest to wyrwanie dziecka z rąk piekła i uchronienie go przed wiecznym cierpieniem.

    Oczywiście, większość o tym nie myśli, bo wiara zazwyczaj jest płytka i polega raczej na odwzorowaniu rytuałów niż na faktycznym roztrząsaniu tych kwestii. Niemniej jednak one istnieją.

  2. > [Apostazja nie oznacza wypisania się z Kościoła katolickiego](https://natemat.pl/324689,apostazja-co-to-jak-dokonac-wystapienia-z-kosciola-procedura-wzory). W księgach i statystykach funkcjonujesz jako katolik, bo chrzest jest nieodwracalny. [Apostazja ](https://natemat.pl/t/2119,apostazja)to jedynie pozostawienie adnotacji w dokumentach związku wyznaniowego.
    >
    >Od kilku lat coraz więcej osób jeździ po akt chrztu, zmusza się do słuchania kąśliwych uwag księży, zaczytuje się w procedurach dotyczących wyjścia z Kościoła, żeby wreszcie poczuć spokój.
    >
    >Zawsze będę wdzięczny mamie za to, że nie zafundowała mi podobnych problemów. Dzięki jej mądrej postawie to wszystko jest poza mną. Nie muszę się stresować, przejmować, denerwować, żyć z moralnym dylematem. Mówiąc krótko – jestem wolny.

    Czy są tutaj ludzie poza mną, którzy kompletnie nie rozumieją tego problemu? Serio, ja nie rozumiem w jaki sposób fakt, że gdzieś na jakiejś plebanii jest kartka na której odnotowano, że Janek Kowalski został ochrzczony jest tak gigantycznym problemem dla niektórych. To dosłownie nie ma **żadnego wpływu** na życie. Żadnego.

    A tak ogólniej…

    Ja jako rodzic też nie widzę tego problemu. Zbyt wierzący nigdy nie byłem i nie jestem, rodzina nie ma nade mną jakiś personalnych czy finansowych środków przymusu, a mimo to wziąłem katolicki ślub, dziecko też po katolicku ochrzciłem. Jak moje dziecko nie będzie chciało mieć z tym nic wspólnego to mi o tym powie i nie będzie z tym miało nic wspólnego. Tyle.

  3. Najlepiej to pozwólmy dzieciom decydować o wszystkim. O tym co chcą i kiedy jeść, w co się ubierać, kiedy chcą iść spać, czy chcą się myć, czy chcą uczyć się umówić i w jakim języku. Pozwólmy im wybierać przedszkola, szkoły. Czemu się ograniczać tylko do religii?

  4. “Mamo, dziękuje za to, że dzięki Tobie jestem członkiem przestępczej organizacji słynącej z przestępstw seksualnych na dzieciach”.

  5. No ja zostalem ochrzczony, potem mialem komunie, gdzie wujas mi kupil ps2 (w tamtych latach ultra killer, szczegolnie z tymi zarobkami), ktore brat mlodszy rozjebal po tygodniu lub dwoch i nigdy wiecej na niej nie zagralem. Poza tym ze zostalem ochrzczony to mam wbite w kosciol, moze maja mnie w tabelkach ale kogo to interesuje.

Leave a Reply