Trochę mnie śmieszy tytuł. Bo przypomina mi antyaborcyjną propagandę spod znaku “Dziękuję mamo, że mnie nie zabilaś” albo jeszcze lepsze “żałuję mamo, że mnie zabilaś”.
Tzn. jeśli dziecko wyrośnie w rodzinie bez religii to w zasadzie najprawdopodobniej będzie miało wyjebane na to, czy było ochrzczone w dzieciństwie czy nie. Chrzest będzie dla niego tak doniosłym wydarzeniem jak zakupy w Biedronce.
Jeśli zaś dziecko jakimś cudem w całkowicie świeckiej rodzinie wyrośnie na osobę religijną to raczej nie będzie dziękował za brak chrztu.
Więc kto w sumie mógłby powiedzieć tytułowe “Dziękuję mamo, że mnie nie ochrzciłaś”.
Nie wspominając o tym, że ostatecznie rodzice podejmują za dziecko całą masę decyzji definiujących całą jego przyszłość, chrzest nie jest nawet w top 100 najważniejszych.
Poza tym mamy tu jeszcze jeden aspekt, który jest bardzo istotny. Tylko osoby, które dostąpiły sakramentu chrztu mogą po śmierci iść do nieba. Z punktu widzenia osoby wierzącej nie ochrzczenie dziecka to dopiero niegodziwy czyn wymierzony wobec niego. A jak znienacka umrze i nie dostąpi życia w raju? Fakt, że my jako ateiści uważamy, że to bzdury na poziomie słabej fantastyki nie mają tu znaczenia, to jest to w co ludzie wierzą. Z punktu widzenia wierzącego, chrzest to wyrwanie dziecka z rąk piekła i uchronienie go przed wiecznym cierpieniem.
Oczywiście, większość o tym nie myśli, bo wiara zazwyczaj jest płytka i polega raczej na odwzorowaniu rytuałów niż na faktycznym roztrząsaniu tych kwestii. Niemniej jednak one istnieją.
> [Apostazja nie oznacza wypisania się z Kościoła katolickiego](https://natemat.pl/324689,apostazja-co-to-jak-dokonac-wystapienia-z-kosciola-procedura-wzory). W księgach i statystykach funkcjonujesz jako katolik, bo chrzest jest nieodwracalny. [Apostazja ](https://natemat.pl/t/2119,apostazja)to jedynie pozostawienie adnotacji w dokumentach związku wyznaniowego.
>
>Od kilku lat coraz więcej osób jeździ po akt chrztu, zmusza się do słuchania kąśliwych uwag księży, zaczytuje się w procedurach dotyczących wyjścia z Kościoła, żeby wreszcie poczuć spokój.
>
>Zawsze będę wdzięczny mamie za to, że nie zafundowała mi podobnych problemów. Dzięki jej mądrej postawie to wszystko jest poza mną. Nie muszę się stresować, przejmować, denerwować, żyć z moralnym dylematem. Mówiąc krótko – jestem wolny.
Czy są tutaj ludzie poza mną, którzy kompletnie nie rozumieją tego problemu? Serio, ja nie rozumiem w jaki sposób fakt, że gdzieś na jakiejś plebanii jest kartka na której odnotowano, że Janek Kowalski został ochrzczony jest tak gigantycznym problemem dla niektórych. To dosłownie nie ma **żadnego wpływu** na życie. Żadnego.
A tak ogólniej…
Ja jako rodzic też nie widzę tego problemu. Zbyt wierzący nigdy nie byłem i nie jestem, rodzina nie ma nade mną jakiś personalnych czy finansowych środków przymusu, a mimo to wziąłem katolicki ślub, dziecko też po katolicku ochrzciłem. Jak moje dziecko nie będzie chciało mieć z tym nic wspólnego to mi o tym powie i nie będzie z tym miało nic wspólnego. Tyle.
Alee macie problemy, chyba za dużo czasu wolnego macie.
Najlepiej to pozwólmy dzieciom decydować o wszystkim. O tym co chcą i kiedy jeść, w co się ubierać, kiedy chcą iść spać, czy chcą się myć, czy chcą uczyć się umówić i w jakim języku. Pozwólmy im wybierać przedszkola, szkoły. Czemu się ograniczać tylko do religii?
“Mamo, dziękuje za to, że dzięki Tobie jestem członkiem przestępczej organizacji słynącej z przestępstw seksualnych na dzieciach”.
Widzę że kampania wyborcza PiSu pełna parą.
No ja zostalem ochrzczony, potem mialem komunie, gdzie wujas mi kupil ps2 (w tamtych latach ultra killer, szczegolnie z tymi zarobkami), ktore brat mlodszy rozjebal po tygodniu lub dwoch i nigdy wiecej na niej nie zagralem. Poza tym ze zostalem ochrzczony to mam wbite w kosciol, moze maja mnie w tabelkach ale kogo to interesuje.
7 comments
Trochę mnie śmieszy tytuł. Bo przypomina mi antyaborcyjną propagandę spod znaku “Dziękuję mamo, że mnie nie zabilaś” albo jeszcze lepsze “żałuję mamo, że mnie zabilaś”.
Tzn. jeśli dziecko wyrośnie w rodzinie bez religii to w zasadzie najprawdopodobniej będzie miało wyjebane na to, czy było ochrzczone w dzieciństwie czy nie. Chrzest będzie dla niego tak doniosłym wydarzeniem jak zakupy w Biedronce.
Jeśli zaś dziecko jakimś cudem w całkowicie świeckiej rodzinie wyrośnie na osobę religijną to raczej nie będzie dziękował za brak chrztu.
Więc kto w sumie mógłby powiedzieć tytułowe “Dziękuję mamo, że mnie nie ochrzciłaś”.
Nie wspominając o tym, że ostatecznie rodzice podejmują za dziecko całą masę decyzji definiujących całą jego przyszłość, chrzest nie jest nawet w top 100 najważniejszych.
Poza tym mamy tu jeszcze jeden aspekt, który jest bardzo istotny. Tylko osoby, które dostąpiły sakramentu chrztu mogą po śmierci iść do nieba. Z punktu widzenia osoby wierzącej nie ochrzczenie dziecka to dopiero niegodziwy czyn wymierzony wobec niego. A jak znienacka umrze i nie dostąpi życia w raju? Fakt, że my jako ateiści uważamy, że to bzdury na poziomie słabej fantastyki nie mają tu znaczenia, to jest to w co ludzie wierzą. Z punktu widzenia wierzącego, chrzest to wyrwanie dziecka z rąk piekła i uchronienie go przed wiecznym cierpieniem.
Oczywiście, większość o tym nie myśli, bo wiara zazwyczaj jest płytka i polega raczej na odwzorowaniu rytuałów niż na faktycznym roztrząsaniu tych kwestii. Niemniej jednak one istnieją.
> [Apostazja nie oznacza wypisania się z Kościoła katolickiego](https://natemat.pl/324689,apostazja-co-to-jak-dokonac-wystapienia-z-kosciola-procedura-wzory). W księgach i statystykach funkcjonujesz jako katolik, bo chrzest jest nieodwracalny. [Apostazja ](https://natemat.pl/t/2119,apostazja)to jedynie pozostawienie adnotacji w dokumentach związku wyznaniowego.
>
>Od kilku lat coraz więcej osób jeździ po akt chrztu, zmusza się do słuchania kąśliwych uwag księży, zaczytuje się w procedurach dotyczących wyjścia z Kościoła, żeby wreszcie poczuć spokój.
>
>Zawsze będę wdzięczny mamie za to, że nie zafundowała mi podobnych problemów. Dzięki jej mądrej postawie to wszystko jest poza mną. Nie muszę się stresować, przejmować, denerwować, żyć z moralnym dylematem. Mówiąc krótko – jestem wolny.
Czy są tutaj ludzie poza mną, którzy kompletnie nie rozumieją tego problemu? Serio, ja nie rozumiem w jaki sposób fakt, że gdzieś na jakiejś plebanii jest kartka na której odnotowano, że Janek Kowalski został ochrzczony jest tak gigantycznym problemem dla niektórych. To dosłownie nie ma **żadnego wpływu** na życie. Żadnego.
A tak ogólniej…
Ja jako rodzic też nie widzę tego problemu. Zbyt wierzący nigdy nie byłem i nie jestem, rodzina nie ma nade mną jakiś personalnych czy finansowych środków przymusu, a mimo to wziąłem katolicki ślub, dziecko też po katolicku ochrzciłem. Jak moje dziecko nie będzie chciało mieć z tym nic wspólnego to mi o tym powie i nie będzie z tym miało nic wspólnego. Tyle.
Alee macie problemy, chyba za dużo czasu wolnego macie.
Najlepiej to pozwólmy dzieciom decydować o wszystkim. O tym co chcą i kiedy jeść, w co się ubierać, kiedy chcą iść spać, czy chcą się myć, czy chcą uczyć się umówić i w jakim języku. Pozwólmy im wybierać przedszkola, szkoły. Czemu się ograniczać tylko do religii?
“Mamo, dziękuje za to, że dzięki Tobie jestem członkiem przestępczej organizacji słynącej z przestępstw seksualnych na dzieciach”.
Widzę że kampania wyborcza PiSu pełna parą.
No ja zostalem ochrzczony, potem mialem komunie, gdzie wujas mi kupil ps2 (w tamtych latach ultra killer, szczegolnie z tymi zarobkami), ktore brat mlodszy rozjebal po tygodniu lub dwoch i nigdy wiecej na niej nie zagralem. Poza tym ze zostalem ochrzczony to mam wbite w kosciol, moze maja mnie w tabelkach ale kogo to interesuje.