Kilka miesięcy temu idę sobie w centrum Warszawy z uczniami jako opiekun grupy i nagle do dwóch chłopaków podchodzą policjanci i proszą o dokumenty. Ot tak pod Pałacem Kultury w biały dzień. Ja do nich podchodzę, przedstawiam się jako opiekun i pytam się dlaczego ich chcą legitymować. A oni, że mają prawo weryfikować tożsamość obywatela. No to ja na to, że na podstawie ustawy o policji mają prawo wtedy, gdy mają uzasadnione powody. A ten mi, że w okolicy są prowadzone poszukiwania przestępców i to im daje prawo do legitymowania obywateli w celu ustalenia ich tożsamości. Później tradycyjna gadka, że przysługuje nam prawo do skargi na nich itd. Już posuwają się nawet do zatrzymywania szkolnych wycieczek, bo im się statystyki nie zgadzają.
Znów nadchodzą czasy, gdy wstydem będzie pracować w milicji, … eeee znaczy policji…. 😉
To samo z zatrzymywaniem pojazdów do kontroli bez powodu. Jeszcze trochę i dzielnicowy będzie chodził po domach przeglądał pokoje, zaglądał do szaf taka poprostu prewencja.
Samo spisanie przez policję to nie problem. Człowiek był gówniarzem, to tylko wyszedł z domu, to go spisywali, bo źle z oczu patrzy, bo biedny i młody. Na pewno złodziej.
Raczej bałbym się tego, że PiS tworzy z tych notatek rejestr osób sobie przeciwnych. Ciekawe, co z tym zrobią w dłuższej perspektywie.
Ale ktoś dyrdymały napisał. Żeby sprostować – policja ma prawo legitymować w takich i innych sytuacjach, gdyż w ustawie została pozostawiona ważna furtka, którą można podciągnąć pod praktycznie każdą sytuację. Regulują to art 14 i 15 ustawy o policji, a są one napisane tak szeroko i ogólnikowo, że w zasadzie nie ma prawnej możliwości odmowy wylegitymowania, bo w ten czy inny sposób zawsze dopasuję się sytuację do któregoś podpunktu. Także krótko mówią, póki ktoś tego nie załata to policja na protestach ma prawo legitymować i spisywać ile wlezie i nic nie można zrobić, czy nam się to podoba czy nie. Kolejny bubel polskiego ustawodawstwa.
8 comments
Z innych newsów: woda jest mokra.
Policja łamie prawo? Nowe, nie znałam.
Nielegalny, ale co zrobisz, zgłosisz na policję?
Kilka miesięcy temu idę sobie w centrum Warszawy z uczniami jako opiekun grupy i nagle do dwóch chłopaków podchodzą policjanci i proszą o dokumenty. Ot tak pod Pałacem Kultury w biały dzień. Ja do nich podchodzę, przedstawiam się jako opiekun i pytam się dlaczego ich chcą legitymować. A oni, że mają prawo weryfikować tożsamość obywatela. No to ja na to, że na podstawie ustawy o policji mają prawo wtedy, gdy mają uzasadnione powody. A ten mi, że w okolicy są prowadzone poszukiwania przestępców i to im daje prawo do legitymowania obywateli w celu ustalenia ich tożsamości. Później tradycyjna gadka, że przysługuje nam prawo do skargi na nich itd. Już posuwają się nawet do zatrzymywania szkolnych wycieczek, bo im się statystyki nie zgadzają.
Znów nadchodzą czasy, gdy wstydem będzie pracować w milicji, … eeee znaczy policji…. 😉
To samo z zatrzymywaniem pojazdów do kontroli bez powodu. Jeszcze trochę i dzielnicowy będzie chodził po domach przeglądał pokoje, zaglądał do szaf taka poprostu prewencja.
Samo spisanie przez policję to nie problem. Człowiek był gówniarzem, to tylko wyszedł z domu, to go spisywali, bo źle z oczu patrzy, bo biedny i młody. Na pewno złodziej.
Raczej bałbym się tego, że PiS tworzy z tych notatek rejestr osób sobie przeciwnych. Ciekawe, co z tym zrobią w dłuższej perspektywie.
Ale ktoś dyrdymały napisał. Żeby sprostować – policja ma prawo legitymować w takich i innych sytuacjach, gdyż w ustawie została pozostawiona ważna furtka, którą można podciągnąć pod praktycznie każdą sytuację. Regulują to art 14 i 15 ustawy o policji, a są one napisane tak szeroko i ogólnikowo, że w zasadzie nie ma prawnej możliwości odmowy wylegitymowania, bo w ten czy inny sposób zawsze dopasuję się sytuację do któregoś podpunktu. Także krótko mówią, póki ktoś tego nie załata to policja na protestach ma prawo legitymować i spisywać ile wlezie i nic nie można zrobić, czy nam się to podoba czy nie. Kolejny bubel polskiego ustawodawstwa.