
Co sądzicie o szaletach miejskich? Powinny być płatne? To się i tak pewnie nie spłaca z tych dwójek od pojedynczych klientów, a w środku tak, że strach cokolwiek dotykać. Po co to jeszcze utrzymywać?

Co sądzicie o szaletach miejskich? Powinny być płatne? To się i tak pewnie nie spłaca z tych dwójek od pojedynczych klientów, a w środku tak, że strach cokolwiek dotykać. Po co to jeszcze utrzymywać?
33 comments
Powinno za to płacić miasto które nie chce żeby ludzie srali na chodnikach.
Tyle w temacie.
Ja uważam, że powinny być obowiązkowe. Przy każdej pętli autobusowej etc.
[deleted]
Mam mieszane uczucia.
Z jednej strony, w kwestii bezdomnych lepiej, żeby załatwiali się w takim miejscu niż na zewnątrz. I nie powiem, sam czasem skorzystam, bo mam po drodze idąc do paru miejsc.
Z drugiej, jak jeszcze wstanę rano i idę do sklepu (7-9 gdzieś) na ogół taki kibel jest schludny. Jest papier toaletowy, mydło i tak dalej. Przychodzę wieczorem (sytuacja powtórzyła się już parę razy), a gówno nie dość, że na wewnętrznych ścianach samego sedesu, na desce (albo przynajmniej tam, gdzie ona byłaby w domowym sedesie), na ziemi wokół i czasem jeszcze te jebane zwierzęta potrafią wysmarować ściany i o kurwa zgrozo tę podpórkę dla niepełnosprawnych. Nie wspominając o braku mydła i papieru oczywiście. Jakbyś miał płacić to takie miejsce ominęłoby wiele jebanych dzikusów (bo nie wiem jak inaczej nazwać osoby, które dokonują wyżej opisanych czynów), skoro dla swoich wybryków mieliby płacić. Z drugiej pewnie nigdy bym nie skorzystał, bo ze sraniem wytrzymam do powrotu do domu, a szczać mogę w krzaki i ostatecznie budka stałaby tylko dla tych nieśmiałych.
Mimo moich gorzkich doświadczeń, uważam, że kible powinny być darmowe, ale coś powinno być zrobione, by ludzie je szanowali. Najprawdopodobniej monitoring? Wątpię, że ktokolwiek odpowiada za opisane wyżej czyny, a przecież to niszczenie mienia publicznego, czyż nie?
Niezależnie od światopoglądu należy uznać pewien fakt za pewnik: jeśli ludzie nie będą się mogli wysrać za darmo w szalecie, wysrają się za darmo na trawniku. Możemy robić specjalne patrole straży miejskiej i wyrzucać tysiące na monitoring, albo uznać że w pewnych sprawach lepiej dofinansować publiczny kibel.
Tak, powinny być za darmo, ale mamy za małą świadomość społeczną, te 2 zł to też bariera psychologiczna
Powinny być i to darmowe.
Ale niestety nie zasługujemy na to by takie dostać. Wystarczy postawić darmowy kibelek i po tygodniu wygląda on jakby ktoś chciał przyzwać fekaliami demona na ścianie.
Jeżeli to jest ta cool łazienka w Poznaniu, to one się czyszczą po każdym użyciu. Jedyne co mnie przerażało, to limit listków srajtaśmy na łeb, ale to też w miarę zrozumiałe.
Totalnie uważam, że szczanie prawem nie towarem. Każdy człowiek, niezależnie od zamożności, posiadanej (lub nie) przy sobie gotówki lub karty, powinien mieć możliwość się wys*ać z godnością.
Myślę że toalety publiczne uratowały już nie jedne gacie. Moje wielokrotnie też. Do większości strach wschodzić owszem ale w sytuacji bez wyjścia strach schodzi na dalszy plan.
Szczerze mówiąc, nie wiem. Nigdy nie miałem w Polsce potrzeby korzystania z takiego. Wszędzie jest pełno stacji, supermarketów czy fast foodów z darmowymi toaletami, jesteśmy pod tym względem zaskakująco do przodu w porównaniu do innych krajów.
Jeżeli już miałyby być jakieś miejskie szalety, to pewnie najlepiej takie, które same się czyszczą, a jeżeli płatne, to niech przynajmniej obsługują coś więcej niż drobne. Chociaż generalnie i tak wszystko jest lepsze niż toi toi.
W sumie jest jedno miejsce, gdzie na pewno byłoby lepiej, gdyby publicznych toalet było więcej, czyli plaże nad Bałtykiem. I tak teraz jest chyba lepiej niż kiedyś, ale wciąż jest raczej słabo, zwłaszcza nie w sezonie.
W imię zasad i porządku na ulicach. Widok śladu defekacji jakimś cudem na wysokości 165cm przy przystanku raz mi starczy.
Da się zrobić sracze które ograniczają konieczność dotykania czegokolwiek co się wiąże z higieną ale to oczywiście kosztuje…
Generalnie toalet zawsze mało i ja za apki z aktualnymi informacami to bym płaciła jak za zboże, a nie mam strasznie dużych i częstych potrzeb. Myślę, że większość ludzi docenia dostępność toalet dopiero jak doświadczy co to znaczy ich potrzebować często (wiek, ciąża, częstomocz, jakieś problemy z jelitami) i trzygodzinny pobyt “na mieście” planują według dostępności kibla w okolicy. Oczy się otwierają. Jak kogoś przypili to przecież nie ma zmiłuj, gdzieś trzeba, ale jakoś więcej widzę dziarskich panów z ptakiem na wierzchu pod drzewami czy murami, prawie jakby byli osiemdziesięciokilku letnią staruszką po dziesięciu porodach z nietrzymaniem moczu, w ciąży, z cukrzycą na raz i inaczej się nie dało.
Ja z kolei nigdy nie zrozumiem czemu na dworcach PKP te toalety nie są za darmo za okazaniem biletu / zeskanowaniu.
Oczywiście, że powinny być bezpłatne. To jest kwestia możliwości zaspokojenia podstawowych potrzeb fizjologicznych i zachowania minimum higieny. Dotyczy to z resztą wszystkich, również tych którzy nie muszą z takich toalet korzystać. Jak ktoś nie może załatwić potrzeby w normalnych warunkach, a musi, to załatwi ją gdzieś indziej, potencjalnie zasmradzając okolicę i być może zgorszy kogoś. Potem jak liściem podetrze dupę i nie umyje rąk, bo nie ma czym, wsiądzie sobie np. do autobusu, chwyci się poręczy dotknie kogoś, itd. Więcej toalet, to czystsze miasto. Tylko trzeba to zrobić z głową. Dofinansować, aby toalety były samoczyszczące i zatrudnić ludzi, którzy będą je ręcznie czyścili kilka razy dziennie i uzupełniali papier/mydło, a nie że dzieje się to raz przed otwarciem i potem przez cały dzień może się gnój gromadzić (w ogóle fakt, że takie toalety są często zmknięte nocą, to też jest żart, bo to nie jest tak, że nocą potrzeba nie łapie).
Co jest darmowe bedzie rozpierdolone.
Znam dwa główne rodzaje płatnych kibli:
a) zamknięte przez większość czasu (bo kto by chciał się załatwiać poza godzinami pracy/w wakacje/poza sezonem/w weekendy?)
b) zmuszające człowieka do spędzenia 5 minut w “fazie świstaka” przed wejściem grzebiąc po kieszeniach lub żebrząc, bo są wybredne co do monet, które przyjmują
O ile wolę toalety czyste od toalet brudnych, a toalety z zamykającymi się prawidłowo drzwiami od toalet w których trzeba te drzwi przytrzymywać od środka – podstawową funkcją toalet publicznych jest powstrzymywanie ludzi od załatwiania się na ulicach/w swoje spodnie, a płatne toalety nie bardzo w tym pomagają.
Założę się, że w większości przypadków darmowe publiczne szalety nie kosztowałyby samorządów więcej, niż te płatne – w końcu babci klozetowej trzeba coś płacić/urządzenia do blokowania drzwi na monety trochę kosztują.
Ale oczywiście wtedy mogliby tych toalet używać bezdomni, a każdy wie, że pozwolenie bezdomnym na sranie poza przystankami autobusowymi sprawi, że więcej osób zdecyduje się zostać bezdomnymi. /s
Kiedyś bardzo mi się chciało ale nie miałem drobnych więc zapytałem pani w środku czy mnie wpuści bo bardzo mi się chce i się nie zgodziła, więc wyszedłem z szaletu za róg i obszczałem budynek.
​
Morał możecie sobie sami dopowiedzieć
Te w warszawskim metrze są czyste i darmowe, polecam fest xd
Takie toalety to nie jest zły pomysł. Kiedyś dawno na Ursynowie (Wawa) przez długie lata istniały przejścia podziemne pod niektórymi ulicami (po co? Nie wiem, bo ruch na tych uliczkach był niemal zerowy). Mogłeś mieć 100%-ą pewność, że schodząc do takiego przejścia zastaniesz smród nagromadzonego tam przez lata kału i moczu.
Spacer po Pradze (Wawa) w ubiegłym wieku? Przechodząc obok każdej bramy wdychałeś wyziewy starego mocznika. Przejścia podziemne między dworcem Centralnym a Śródmieście? Wwa wileńska, dworzec Wwa Wschodnia? Jedna wielka toaleta. W zasadzie dworce z tamtych lat kojarzą mi się z zapachem szczyn. Lawendą może obecnie nie pachną, ale jeśli ma już śmierdzieć szczynami – niech śmierdzi miejsce ku temu przeznaczone.
Jak nas nie stać żeby były publiczne kible ładne, czyste, i za darmo, to możemy kończyć z tym krajem.
Moje doświadczenie z tymi toaletami na zdjęciu:
-miejsce na monety nie zawsze działa, spędziłem kilkanaście minut próbując zapłacić.
-mimo płacenia i tak jest syf.
moglby byc przynajmniej otwarte. Nie wiem czy kiedykolwiek widzialem czynny szalet miejski – albo w czasie likwidacji, renowacji lub zamkniety, bo tak
Powinny być dofinansowane przez rząd. Sorry, ale 5zł za kibel nad jeziorem to masakra. Niestety dane mi było zobaczyć, jak jakaś madka zamiast już wydać to 5zł bierze córkę pod drzewo żeby się wysrała. Pod drzewo na środku plaży nad jeziorem. Mogły chociaż iść 200m do lasu… w moim mieście dosłownie wszyscy chodzą sikać do jednej kawiarni, bo na ogół jest tam tyle ludzi, że tak czy siak nikt nie zauważy czy jesteście klientami czy nie. Brakuje takich kibli serio i to bardzo.
Pierwsze do czego muszę się na nowo przyzwyczaić wracając do Polski to brudne i śmierdzące kible. Brak mydła i papieru. Ludzie z mózgiem wychowanym przez komunę nie szanują własności publicznej, bo jak coś jest dla wszystkich to chuj z tym. Zaniedbanie, dewastacja… Norma.
W nl jest mniej publicznych toalet bo jest umowa społeczna że można wejść do restauracji i tam się załatwić w toalecie dla klientów. Zwyczajowo rzuca się 50 centów czy 1 euro na talerzyk i wolno korzystać. Jest zawsze czysto, zawsze jest mydło, naprawdę warto te 50 centów zapłacić.
Tak samo na dworcach, w marketach, ogólnie chyba raz czy dwa się nacielam. A potem wracasz do Polski i wolisz nie pić dwa dni żeby ttlko nie musieć iść gdzieś do kibla. Nawet moja ulubiona restauracja w Bydgoszczy ma wiecznie ocjydne kible. Przez 15 lat się tam w spokoju, siadając na desce nie wysikalam. Bleh.
Więc moim zdaniem niech te toalety będą płatne, ale jeśli będą czyste. Niech kosztują nawet te 5zl jeśli będzie ktoś wpadał kilka razy dziennie, czyścił i dokładał papieru i mydła. Tak więc płatne.
Absolutnie konieczne i płatne, najlepiej z bramką automatyczną z możliwością płatności kartą 2-5 zł. Mogą być takie metalowe czysto utylitarne jak przy autostradach, że raz na godzinę wchodzi koleś z karcherem i czyści hurtem wszystko w 5 minut.
Mogło by miasto zapłacić Cieciowi te parę złotych za pilnowanie porządku zamiast ten durny pomysł z drobniakami, gdzie albo nie masz bo jak zwykły człowiek płacisz kartą albo jest awaria. Firma która obsługuje ten sprzęt pewnie bierze więcej na tydzień niż ten Cieć na miesiąc
U mnie w parku był płatny szalet ale mało kto korzystał i wyłączyli system płatności i są za frajer. Są tam dwa kible, damski i męski. Nie wiem po co ten podział ale ok.
Przeczytałem Szczecinianie. Na co początkowo się oburzyłem, albowiem Szczecinianie to też ludzie.
W moim rodzinnym mieście w samym centrum był szalet miejski za 1 zł, pilnowany przez babcię klozetową. Śmierdziało chlorem i było czysto. Toaleta znajdowała się obok wszystkich przystanków autobusowych, skąd odjeżdżały linie także do wiosek. Słabo by było, gdyby ktoś kto przyjechał na kilka godzin do miasta zrobić zakupy i pozałatwiać sprawy, nie miał gdzie skorzystać.
Teraz niestety toaleta jest zastąpiona automatyczną budką, która przez większość czasu nie działa.
Toalety miejskie powinny być darmowe i łatwo dostępne. Żyjemy w cywilizacji w której potrafimy polecieć na księżyc, ale nie potrafimy zrobić miast w których można by załatwiać swoje podstawowe potrzeby fizjologiczne. Absurd. Więc powinniśmy chociaż mieć dostęp do płatnych.
Jest ich zdecydowanie za mało. Jak jesteś w mieście to nigdzie się załatwić nie idzie bo wszędzie płatne albo po prostu nie ma. A potem się ludzie dziwią że bezdomni sikają po przystankach.
Nigdy nie zapomnę, jak na dworcu we Wrzeszczu w Gdańsku zabrakło mi 20 groszy i babka nie pozwoliła mi skorzystać z toalety… Wzrok miała jak Clint Eastwood.
