“Myślałam, że w Kalifornii ludzie są szczęśliwi. Przeraziła mnie bezdomność, bieda i rasizm”

9 comments
  1. Bawi mnie że ludzie dalej wierzą w American Dream. Może 30 lat temu to jeszcze rozumiem, ale dzisiaj? Nie oglądają wiadomości czy jak…

  2. Kolejna standardowa historia imigranta.

    Miałam naiwne wyobrażenia o kraju do którego jechałam.

    Podobało mi się to to i tamto (najczęściej a propos geografii, architektury, kultury).

    Nie podobało mi się tamto tamto i to ( najczęściej a propos kultury, polityki, ekonomii)

    Okazało się ze:
    – muszę się douczyć języka
    – trudnej znaleźć pracę niż myślałam
    – ludzie mili/uprzejmi ale trudno nawiązać nowe przyjaźnie

    Po jakimś czasie:
    – znalazłam przyjaciół
    – Znalazłam pracę
    – odkryłam to i owo o sobie i o świecie

    Czytałam ostatnio dwa takie artykuły a można by napisać artykuł z identyczną formułką o kimś kto przyjechał do Polski. I o tysiącach imigrantów ekonomicznych gdziekolwiek na świecie.

  3. Ameryka kraj jak każdy inny, chociaż chyba bezdomność rzeczywiście jest większym problemem tutaj niż u nas.

    We Wrocławiu widywałam bezdomne osoby regularnie ale nawet po prawie trzech dekadach mieszkania tam nikt mi szczególnie w głowę nie zapadł.

    Natomiast po roku mieszkania w Kalifornii jest conajmniej 5 osób które regularnie widzę, wiem gdzie najczęściej koczują i czasami już się nawet martwię jak, któregoś pana nie widzę parę dni w swoim standardowym miejscu.

    Też czasami po różnych parkach i innych terenach zielonych można znaleźć szałasy albo namioty. Albo są takie ulice, że są ciągiem zaparkowane ciężarówki czy kampery i ludzie w nich mieszkają. Niektóre domy w takich rejonach mają tabliczki w stylu “we accept and care for our neighbors from campers”

    W pracy u mnie chyba 90% ludzi ma druga pracę, a jeżeli nie to chociaż robią jakiegoś ubera/lyfta/wożenie żarcia. Ludzie są szczerze zaskoczeni jak im nowie, że nie mam dwóch robot.

    Kraj jak kraj, wszędzie te same problemy.

  4. Jeżeli ktoś się naoglądał amerykańskich filmów i na ich podstawie wyrobił sobie opinię o życiu w USA, to wcale się nie dziwię.

Leave a Reply