Czy tylko mi się wydaję, że stanowczo zbyt wiele osób w internecie się tak zachowuje?

22 comments
  1. W realu też. Mam takich znajomych co uwielbiają się użalać i umartwiać na problemy które można rozwiązać z minimalnym zaangażowaniem. Kiedyś się tym strasznie przejmowałem, ale teraz dopóki ktoś dosadnie nie wyrazi potrzeby pomocy, macham na to ręką. Taki typ człowieka.

  2. Myślę, że ludzie czasem po prostu potrzebują spuścić trochę pary, wyżalić się i żeby ktoś ich wirtualnie poklepał po główce i powiedział “stary, rozumiem, mam podobnie, nie jesteś sam”. Nie widzę w tym nic złego, no chyba że ktoś przez całe życie w ogóle nie działa, tylko narzeka.

    Ale rozumiem, że może to denerwować, jeśli np. ktoś miał podobny problem i już sobie z nim poradził, albo jest osobą nastawioną bardzo zadaniowo. Tylko wtedy dobrze jest sobie uświadomić, że nawet jeśli wychodzimy do kogoś z poradą, to ta osoba ma prawo jej nie chcieć i się do niej nie zastosować. Bo np. jest na takim etapie swojego problemu, że nie ma siły lub umiejętności, by zacząć coś zmieniać. Albo właśnie przyszła się tylko wyżalić i nie prosiła o rozwiązania. Niektórzy po prostu tak mają i nie należy tego brać do siebie 😉

  3. No ale co w tym złego? Czasem człowiek chce po prostu dać upust swoim emocjom.

    Warto wtedy zapytać – do you want comfort or solutions?

  4. tak się zachowują dokładnie wszystkie kobiety jakie znam, tylko zamiast złości jest dowolna emocja.

  5. Mnie bardziej denerwuje, jak ludzie rozdmuchują jakieś małe problemy do ogromnych rozmiarów. Np. Widziałam kiedyś taki post, że ktoś narzekał, że ktoś go tam w grze online jedzie, że niby źle po angielsku gada. No i ta “poszkodowana” osoba wrzuca post z wielkimi żalami i że się źle z tym czuje I że nawet mimo ignorowania, nadal problem się rozkręca. Rozumiem, że można się źle czuć, ale problem się rozkręca, bo jest sierotą, która zamiast się bronić, wziąć zgłosić to adminom, albo zwyczajnie odpalić jakąś wiązankę, to siedzi cicho. Nic mnie tak nie denerwuje, jak bycie sierotą. Nie rozumiem ludzi, którzy się nie bronią, bo ja się bardzo szybko odpalam i nie mam oporów, żeby się bronić w ten, czy inny sposób. Czasem niektórzy potrzebują napisać vent post i to jest spoko. Ale są problemy, które spokojnie można załatwić od ręki, zamiast się wkurzać, smucić, wylewać żale. Więcej działania, mniej snowflakowania.

  6. Niektórzy chcą być zwyczajnie wysłuchani, móc się wygadać, wyżalić i tyle. Nie potrzebują, ani nie oczekują, że ktoś rozwiąże ich problemy, zależy im tylko na tym, żeby ktoś ich wysłuchał. Jest tak zarówno w internecie, jak i w życiu codziennym i nie ma w tym nic złego. Póki ktoś jasno nie powie, że potrzebuje pomocy, nie warto im jej proponować, ani pomagać, bo to jest źle odbierane, jako niechciana pomoc. Może wydawać się dziwne, ale tak jest.

  7. Często ludzie nie chcą rozwiązania, albo już je znają. Pomimo tego dalej chcą być źli i w zasadzie, nie ma nic w tym złego. Emocja jak każda inna. Fakt, że są teraz źli na coś/kogoś, nie znaczy że w przyszłości nie podejmą działań.

  8. Z 15 lat już tak jest a co? Dzięki sekcji komentarzy (ciekawe kto ją wymyślił, przypuszczam że to implementacja z forum), staliśmy się wrzeszczącymi wieśniakami z widłami. A może od zawsze tacy jesteśmy? Nie wiem, cierpię…

  9. Tak na marginesie i nie do tematu posta to tak naprawdę ten obrazek nie pokazuje nic złego, czucie złości i mówienie o tym że się ją czuje jest tak naprawdę bardzo pozytywne i każdy powinien mieć do tego prawo, tak jak do tego by czuć się smutnym, rozwiązanie powinno przyjść na problem który powoduje złość, a nie na samo uczucie, złość staje się dopiero problemem kiedy osoba staje się agresywna słownie/fizycznie/psychicznie lub autoagresywna. I mówię to jako osoba która miała problemy ze złością przez długi czas, a właściwie z tym że kompletnie nie byłam w stanie jej czuć, jest to coś okropnego.
    A i wiem że nikt nie pytał.

  10. czasami potrzebuję się nawet wyżalić o problemie, który już dawno rozwiązałem. Szukam wsparcia emocjonalnego, technikalia umiem ogarnąć

Leave a Reply