Kiedy się przeprowadzę do większego miasta, chciałbym właśnie chodzić regularnie, bo jednak mile benefit z tego można po pewnym czasie mieć, pomóc komuś, a jeszcze dostaniesz czekoladę. Same plusy
Kurde muszę się wybrać znowu, ale wtedy siłownie będę musiał sobie odpuścić D:
Muszę wrócić, dawno już nie oddawalem
Zacząłem oddawać jakiś czas temu, byłem już dwa razy. Za pierwszym razem trochę się stresowałem, byłem z kolegą. Panie w punkcie donacji bardzo miłe, pomagają wypełnić papiery i mówią po kolei co robić. Istnieje możliwość dostania zwrotu za bilety dojazdu. Poza satysfakcją niesienia pomocy innym, dostaje się dwa dni wolnego od pracy lub szkoły (czasem trzeba niestety odrobić zajęcia) a także czekolady w liczbie 10 sztuk, całkiem smaczne 😁
Polskie rezerwy krwi w Słupsku mogą być celem ewentualnej rosyjskiej agresji.
Ten moment gdy twojej krwi jest aż za dużo.
Niestety ale mam hashimoto, chciałem ale żyćko zdecydowało za mnie 🙁
I co cwaniak, wy żartowaliście sobie z Łodzi jak była zaniedbana, my będziemy z was żartować jak będziecie czekać 3 godziny na helikopter z krwią.
Chętnie bym oddał, ale nie mogę.
Oddałam już 12 litrów, liczę na darmową komunikację miejską przed 30 😀 Czekolady ssą, ale medale są fajne
Ja chciałem oddać, ale mam AB RH+, a oni znowu jej nie przyjmują. Przed nowym rokiem podobnie, a jak było “okienko” to akurat zachorowałem i musiałem odczekać. A tak właściwie, to dlaczego najwięcej jest zapasów AB RH+? Raz wezwali mnie, bo potrzebowali moich płytek krwi i wtedy doktor powiedział, że to dlatego, że mam rzadki typ krwi, a tu widzę, że zwykle nie ma problemów. O co może chodzić?
Przyznam, że nie oddaję. Boję się igieł i pobierania krwi. Nawet jak zobaczyłam tytuł tego posta, zrobiło mi się słabo. Pobieranie krwi to dla mnie zawsze była ekstremalnie niekomfortowa sytuacja, do tego stopnia że bardzo rzadko się badam. Ale zdaję sobie sprawę, że to nie jest najlepsza wymówka. Jeśli znacie jakieś sposoby, jak sobie radzić z tą fobią, to chętnie posłucham. A póki co serio trudno mi się pisze, bo ręce zrobiły mi się tak słabe że źle się stuka w klawiature.
Próbowałem już kilka razy, ale zawsze wychodziło coś, co mnie dyskwalifikuje 🙁 olałem już
0Rh- tutaj.
Oddawałem, ale od dostania raz bana na miesiąc przez hemoglobinę, a potem bana na pół roku przez leki jakieś 3 lata temu… przestało mi się chcieć. Oczywiście ban zrozumiały, ale rutyna przestała być rutyną.
Na wiosnę może się znowu przymuszę.
Zależy gdzie aktualnie jestem. Jak mieszkałem w Lublinie przez kilka lat to tam moje leki wykluczały oddawanie krwii, a w Warszawie robili na to wielkie oczy i mówili, że spokojnie mogę oddawać.
Ostatnio mi zrobili zwrot z powodu niskiego żelaza, ostatnio dzielnie łykałam i zobaczymy w ten weekend czy uda mi się drugi raz oddać.
@UPDATE: oddane 😀 sobota co prawda więc bez wolnego, ale taka miła cisza i spokój…
Dla tych co mówią, że nie ma czasu na oddanie przypominam, że skuteczna donacja to 2 dni zwolnienia. Wcześniej była to tylko zmiana na czas ‘stanu epidemicznego’ ale teraz mają już to wprowadzić na stałe.
A jeśli pojedziecie do punktu i niestety nie uda wam się oddać to na prośbę wydadzą wam kwit z zaświadczeniem, że chcieliście oddać ale się nie udało i upoważnia to was do 3 godzin nieobecności w pracy tego dnia (w założeniu czas spędzony w punkcie + dojazd do pracy).
Nie. Nie mogę, a chciałabym.
Oddaję jak akurat mogę. Ubolewam, że trawa czy tatuaż stanowi wykluczenie aż na 6 miesięcy.
A propos oddawania krwi to mam śmieszną historyjkę jak prawie zrujnowało mi to randkę:
dawno dawno temu na studiach na kampus przyjechał autobus do pobierania krwi, więc oczywiście wszyscy dzida, żeby się urwać z zajęć. Oddałem, później z kampusu przy Krakowskim Przedmieściu (UW) poszedłem do BUWu coś tam poczytać czy przygotować, nieważne. Ważne, że umówiłem się tam z pewną koleżanką i uznaliśmy, że pójdziemy na spacer, wino, czy co tam się robiło na Stare Miasto. No i kilka godzin po oddawaniu krwi, wspinając się na skarpę miałem totalny blackout, zakręciło mi się w głowie i musiałem usiąść na schodach na 10 minut jak jakiś stary dziad podtrzymywany przez studentkę xD
Oddałam raz i więcej nie mogę, bo dostałam diagnozę trwałe dyskwalifikującą z oddania 😀 a szkoda, bo mam dobrą grupę krwi jako dawca
U mnie zawsze w technikum byly w grudniu organizowame oddawania, niestety kiedy chciałem to 2 razy nie moglem, raz dlatego ze mialem mniej niż tydzień do skonczenia 18 lat a 2 raz choroba.
Rok potem nabawiłem sie fobii ze wzlegu na to że w sytuacji nagłej trafilem do szpitala i bylem kilkurtotnie kluty kiedy nawet nie wiedziałem co mi jest.
Obecnie nie wiem jak sie przemóc bo od tamtego czasu mam problem z 1 fiolka na badania.
A jak kiedyś miałem pozytywny wynik badania na przeciwciała HCV, ale potem miałem negatywny na obecność wirusa to mogę oddawać?
Powinienem zabrać ze sobą jakieś dokumenty to potwierdzające?
Mam 0Rh-, oddaje kiedy tylko mogę (średnio co trzy miesiące).
Oddaje ok 4x w roku, mojej krwi zawsze brakuje. Z checia bym oddawal czesciej ale jest to szczerze powiedziawszy KATORGA (w Poznaniu, gdzie). Musze wstac o 6.00 rano, cos zjesc, jade na rowerze do punktu. Juz na sam poczatek CZEKAM W KOLEJCE na wejscie 1h. Oczywiscie w linii jest kuz 20 osob, wiec ludzie sa na zewnatrz 1h, bo nie wpuszczaja wszystkich do srodka (na dworze wiatr i 3*C). Online mozna sie umowic ale trzeba siedziec o 00:00 i odswiezac strone, zeby trafic na godzinne poranna i wolne miejsce (jesli nie oddasz bo masz cos za niskie to do pracy lecisz). Pielegniarki sa w 70% fajne. Lekarze mocno gburowaci, wiem ze pewnie wypalenie itp, ale czuje sie tam jakbym byl towarem na tasmie, a nie czlowiekiem chcacym pomoc komus. Nie oczekuje jakiegos super traktowania, ale jak juz ma moje wyniki krwi to fajnie jakby cos wiecej powiedzial, skomentowal a nie 3min sie nie odzywal, tylko na koniec sie popatrzyl i powiedzial “na gore oddawac krew”. Takie nastawienie lekarzy, plus caly proces trwajacy czasem 5h!!! MEGA potrafi zdemotywowac, czasami wychodze zly z tego oddawania krwi. Samo oddawanie spoko, bezbolesne, w miare szybkie wszystko git.
Oddawalem tez w Zamosciu, tam profesjonalnie, wszyscy mili, z lekarzem dalo sie porozmawiac chwile. Pielegniarki bardzo przyjazne, chwile porozmawialy, pozartowaly. Cale oddanie trwalo 1.5-2h. W Lublinie jest OK, ale tez sie trzeba bylo wyczekac z 3h minimum.
Krwiodastwo powinno miec wiecej stalych punktow w wiekszych miastach. Bo 1 punkt na miasto o wielkosci 550k ludzi to jest zart. Pewnie gdyby zmniejszono kolejki i poprawiono nastawienie do dawcow to mozna by porawic niedobory krwi. Fajnie, jesli by troche zmotyowac dodatkowymi przywilejami, albo zreformowac obecne. Jakies stale znizki do muzeow za oddania 2x w roku, lub znizki na komunikacje po oddaniu 5l (33%) a nie jak jest teraz 18l (10 lat oddawania krwi) i bilet za zlotowke. Do tego ponad 90% oddajacych to sa mezczyzni, czesto w budynku w kolejce widze max 3-4 kobiety przez te pare godzin. Wydaje mi sie, ze tez mozna by bylo to zmienic.
Może to głupie ale ja nawet nie wiem jaką mam krew xD
ja w wieku 19 lat nadal nie wiem jaką mam grupę krwi XDD
Akurat niedawno skończyłem 18 czas zacząć oddawać z moim 0 rh+
Ktoś wie jak wygląda oddawanie krwi z celiakią? Mało na ten temat w Google, ale ponoć w Polsce nie można, choć ryzyka nie ma żadnego. Od paru znajomych z celiakią słyszałem że się nie przyznają ale nie chciałbym robić nic takiego, a zawsze chciałem oddawać krew, tym bardziej, że jest na nią zapotrzebowanie
Byłem w zeszły poniedziałek 💪😁
Kiedyś chodziłem do autobusów gdzie mieli problem z widocznością moich żył. W Gliwickim punkcie stacjonarnym nie ma problemów i mogę oddawać regularnie ❤️
Ostatnio nawet minister zdrowia dał mi oznaczenie za 20l, a teraz będzie chyba z 22l na koncie. Póki co dyskwalifikacja czasowa do połowy lutego, a potem lecimy dalej. Samo się nie odda.
Uwielbiam oddawać krew, udalo mi sie juz oddac jakies 16l. Na dodatek naklonilem 3 znajomych do tego samego. Nie ma nic fajniejszego niz pomoc innym. Zawsze wychodze taki szczęśliwy, nie wiem, takie moje “guilty pleasure”.
Zacząłem w ubiegłym roku (udało się 5 razy) w tym też już raz byłem (oddawałem płytki bo okazało się na miejscu że był bardzo niski stan). Zawsze było miło i profesjonalnie (w moim przypadku rckik Łódź), a po donacji zawsze mi się humor poprawia że udało się pomóc, więc taki mały win win. Każdemu kto nie był i panicznie nie boi się igieł, polecam! Przy okazji zrobią wam też morfologię, dostaniecie czekoladę a jak ktoś jest na etacie to i dwa dni wolnego (przez to odpuszczam sobie poniedziałki i czwartki, największy ruch). W moim przypadku zaczęło się od postanowienia noworocznego a teraz stało się częścią życia. Tym bardziej że mojej grupy zawsze brakuje.
0Rh- gang
Moim zdaniem normalnie w liceum powinni raz zaprowadzić do punktu krwiodawstwa, wytłumaczyć co i jak (jakaś lekcja terenowa o krwi, nawet z badaniem), pozwolić (chętnym oczywiście) oddać. Zwiększyłyby się statystyki, wiele osób się boi, nie wie jak, nigdy się nie interesowało. Pokazać, że to jest coś, co robią (i powinni robić) normalni ludzie.
RCKiK wzięły kasę na informatyzację, to pokazują teraz te kropelki. Ale czemu nie ma żadnej wymiany krwi między ośrodkami??? Z tabelki wynika np., że w Słupsku jest nadmiar ARh+, przez co odsyłają dawców, a w Poznaniu tej grupy pilnie potrzeba. To może byście przewieźli?
Przy okazji lajfhak dla dawców: jeśli koniecznie chcecie oddać, bo np. potem będziecie brać leki, czy wam pasuje L4, ale waszej grupy krwi jest nadmiar: sprawdźcie na stronie RCKiK gdzie jest krwiobus czy inna terenowa akcją poboru krwi – tam pobierają nawet grupy, których jest nadmiar.
Bydgoszcz wtf?
Chciałbym, ale strasznie stresują mnie lekarze. Normalnie mam ciśnienie 130-80 (w porywach 140-90) ale ostatnio jak byłem oddać kreff ciśnienie skoczyło mi do 220-110 po tym jak pani lekarz powtórzyła sobie badanie, bo jej nie pasował pierwszy wynik 😐
Także sorki. Spotkanie z lekarzem może być dla mnie śmiertelne xD
Jeśli kiedykolwiek zejdę z antydepów to chętnie oddam, szczególnie ze mam 0rh+. Na razie to mnie dyskwalifikuje
ten moment kiedy SRI ;(
Oddaje, oddawałbym częściej gdyby nie katorga którą się przechodzi żeby dostać się na “leżak”. Godziny czekania, często na dworze, kolejki sfrustrowanych ludzi i zabiegana obsługa.
Do tego cięcia nawet na głupich wafelkach, które stanowiły idealne uzupełnienie energii razem z kubusiem. Zamiast tego dostaje sztapel czekolady, która potem muszę komuś rozdać.
Za każdym razem jak idę oddać krew tracę na to minimum 2 godziny, w niekomfortowych warunkach z poczuciem że jestem na miejscu problemem, a nie rozwiązaniem.
Gdyby nie poczucie, że mogę w ten sposób zrobić dobry uczynek jebnałbym to w pizdu, kompletnie nie zależy mi na wolnym.
Chciałem, ale nawet osocza po delcie którą ledwo przeżyłem nie chcieli ode mnie bo SSRI.
Ostatnio jak chciałem oddać krew to zasypali mnie głupimi pytaniami, jak: czyja to krew? dlaczego w wiadrze? Więc już nie chodzę oddawać
Nie wiem czy ktoś z was też miał taką sytuację, ale jak chodziłam jeszcze do szkoły to na 50 chętnych jak zezwoli 1 osobie oddać to było dobrze (krwiodawstwo było organizowane u nas). I lekarka wynajdywała różne powody żeby nie przyjąć chętnych, między innymi “skąd pani wie, że nie jest pani w ciąży skoro nie robiła testu” dziewczynom, które zdecydowanie w tej ciąży nie były.
Jako osoba która nie może dawać krwii z powodu chorób i która miała przetaczaną krew 4 razy dziękuję bardzo wszystkim którzy oddają krew <3
45 comments
[zapasy krwi](https://krew.info/zapasy/)
Kiedy się przeprowadzę do większego miasta, chciałbym właśnie chodzić regularnie, bo jednak mile benefit z tego można po pewnym czasie mieć, pomóc komuś, a jeszcze dostaniesz czekoladę. Same plusy
Kurde muszę się wybrać znowu, ale wtedy siłownie będę musiał sobie odpuścić D:
Muszę wrócić, dawno już nie oddawalem
Zacząłem oddawać jakiś czas temu, byłem już dwa razy. Za pierwszym razem trochę się stresowałem, byłem z kolegą. Panie w punkcie donacji bardzo miłe, pomagają wypełnić papiery i mówią po kolei co robić. Istnieje możliwość dostania zwrotu za bilety dojazdu. Poza satysfakcją niesienia pomocy innym, dostaje się dwa dni wolnego od pracy lub szkoły (czasem trzeba niestety odrobić zajęcia) a także czekolady w liczbie 10 sztuk, całkiem smaczne 😁
Polskie rezerwy krwi w Słupsku mogą być celem ewentualnej rosyjskiej agresji.
Ten moment gdy twojej krwi jest aż za dużo.
Niestety ale mam hashimoto, chciałem ale żyćko zdecydowało za mnie 🙁
I co cwaniak, wy żartowaliście sobie z Łodzi jak była zaniedbana, my będziemy z was żartować jak będziecie czekać 3 godziny na helikopter z krwią.
Chętnie bym oddał, ale nie mogę.
Oddałam już 12 litrów, liczę na darmową komunikację miejską przed 30 😀 Czekolady ssą, ale medale są fajne
Ja chciałem oddać, ale mam AB RH+, a oni znowu jej nie przyjmują. Przed nowym rokiem podobnie, a jak było “okienko” to akurat zachorowałem i musiałem odczekać. A tak właściwie, to dlaczego najwięcej jest zapasów AB RH+? Raz wezwali mnie, bo potrzebowali moich płytek krwi i wtedy doktor powiedział, że to dlatego, że mam rzadki typ krwi, a tu widzę, że zwykle nie ma problemów. O co może chodzić?
Przyznam, że nie oddaję. Boję się igieł i pobierania krwi. Nawet jak zobaczyłam tytuł tego posta, zrobiło mi się słabo. Pobieranie krwi to dla mnie zawsze była ekstremalnie niekomfortowa sytuacja, do tego stopnia że bardzo rzadko się badam. Ale zdaję sobie sprawę, że to nie jest najlepsza wymówka. Jeśli znacie jakieś sposoby, jak sobie radzić z tą fobią, to chętnie posłucham. A póki co serio trudno mi się pisze, bo ręce zrobiły mi się tak słabe że źle się stuka w klawiature.
Próbowałem już kilka razy, ale zawsze wychodziło coś, co mnie dyskwalifikuje 🙁 olałem już
0Rh- tutaj.
Oddawałem, ale od dostania raz bana na miesiąc przez hemoglobinę, a potem bana na pół roku przez leki jakieś 3 lata temu… przestało mi się chcieć. Oczywiście ban zrozumiały, ale rutyna przestała być rutyną.
Na wiosnę może się znowu przymuszę.
Zależy gdzie aktualnie jestem. Jak mieszkałem w Lublinie przez kilka lat to tam moje leki wykluczały oddawanie krwii, a w Warszawie robili na to wielkie oczy i mówili, że spokojnie mogę oddawać.
Ostatnio mi zrobili zwrot z powodu niskiego żelaza, ostatnio dzielnie łykałam i zobaczymy w ten weekend czy uda mi się drugi raz oddać.
@UPDATE: oddane 😀 sobota co prawda więc bez wolnego, ale taka miła cisza i spokój…
Dla tych co mówią, że nie ma czasu na oddanie przypominam, że skuteczna donacja to 2 dni zwolnienia. Wcześniej była to tylko zmiana na czas ‘stanu epidemicznego’ ale teraz mają już to wprowadzić na stałe.
A jeśli pojedziecie do punktu i niestety nie uda wam się oddać to na prośbę wydadzą wam kwit z zaświadczeniem, że chcieliście oddać ale się nie udało i upoważnia to was do 3 godzin nieobecności w pracy tego dnia (w założeniu czas spędzony w punkcie + dojazd do pracy).
Nie. Nie mogę, a chciałabym.
Oddaję jak akurat mogę. Ubolewam, że trawa czy tatuaż stanowi wykluczenie aż na 6 miesięcy.
A propos oddawania krwi to mam śmieszną historyjkę jak prawie zrujnowało mi to randkę:
dawno dawno temu na studiach na kampus przyjechał autobus do pobierania krwi, więc oczywiście wszyscy dzida, żeby się urwać z zajęć. Oddałem, później z kampusu przy Krakowskim Przedmieściu (UW) poszedłem do BUWu coś tam poczytać czy przygotować, nieważne. Ważne, że umówiłem się tam z pewną koleżanką i uznaliśmy, że pójdziemy na spacer, wino, czy co tam się robiło na Stare Miasto. No i kilka godzin po oddawaniu krwi, wspinając się na skarpę miałem totalny blackout, zakręciło mi się w głowie i musiałem usiąść na schodach na 10 minut jak jakiś stary dziad podtrzymywany przez studentkę xD
Oddałam raz i więcej nie mogę, bo dostałam diagnozę trwałe dyskwalifikującą z oddania 😀 a szkoda, bo mam dobrą grupę krwi jako dawca
U mnie zawsze w technikum byly w grudniu organizowame oddawania, niestety kiedy chciałem to 2 razy nie moglem, raz dlatego ze mialem mniej niż tydzień do skonczenia 18 lat a 2 raz choroba.
Rok potem nabawiłem sie fobii ze wzlegu na to że w sytuacji nagłej trafilem do szpitala i bylem kilkurtotnie kluty kiedy nawet nie wiedziałem co mi jest.
Obecnie nie wiem jak sie przemóc bo od tamtego czasu mam problem z 1 fiolka na badania.
A jak kiedyś miałem pozytywny wynik badania na przeciwciała HCV, ale potem miałem negatywny na obecność wirusa to mogę oddawać?
Powinienem zabrać ze sobą jakieś dokumenty to potwierdzające?
Mam 0Rh-, oddaje kiedy tylko mogę (średnio co trzy miesiące).
Oddaje ok 4x w roku, mojej krwi zawsze brakuje. Z checia bym oddawal czesciej ale jest to szczerze powiedziawszy KATORGA (w Poznaniu, gdzie). Musze wstac o 6.00 rano, cos zjesc, jade na rowerze do punktu. Juz na sam poczatek CZEKAM W KOLEJCE na wejscie 1h. Oczywiscie w linii jest kuz 20 osob, wiec ludzie sa na zewnatrz 1h, bo nie wpuszczaja wszystkich do srodka (na dworze wiatr i 3*C). Online mozna sie umowic ale trzeba siedziec o 00:00 i odswiezac strone, zeby trafic na godzinne poranna i wolne miejsce (jesli nie oddasz bo masz cos za niskie to do pracy lecisz). Pielegniarki sa w 70% fajne. Lekarze mocno gburowaci, wiem ze pewnie wypalenie itp, ale czuje sie tam jakbym byl towarem na tasmie, a nie czlowiekiem chcacym pomoc komus. Nie oczekuje jakiegos super traktowania, ale jak juz ma moje wyniki krwi to fajnie jakby cos wiecej powiedzial, skomentowal a nie 3min sie nie odzywal, tylko na koniec sie popatrzyl i powiedzial “na gore oddawac krew”. Takie nastawienie lekarzy, plus caly proces trwajacy czasem 5h!!! MEGA potrafi zdemotywowac, czasami wychodze zly z tego oddawania krwi. Samo oddawanie spoko, bezbolesne, w miare szybkie wszystko git.
Oddawalem tez w Zamosciu, tam profesjonalnie, wszyscy mili, z lekarzem dalo sie porozmawiac chwile. Pielegniarki bardzo przyjazne, chwile porozmawialy, pozartowaly. Cale oddanie trwalo 1.5-2h. W Lublinie jest OK, ale tez sie trzeba bylo wyczekac z 3h minimum.
Krwiodastwo powinno miec wiecej stalych punktow w wiekszych miastach. Bo 1 punkt na miasto o wielkosci 550k ludzi to jest zart. Pewnie gdyby zmniejszono kolejki i poprawiono nastawienie do dawcow to mozna by porawic niedobory krwi. Fajnie, jesli by troche zmotyowac dodatkowymi przywilejami, albo zreformowac obecne. Jakies stale znizki do muzeow za oddania 2x w roku, lub znizki na komunikacje po oddaniu 5l (33%) a nie jak jest teraz 18l (10 lat oddawania krwi) i bilet za zlotowke. Do tego ponad 90% oddajacych to sa mezczyzni, czesto w budynku w kolejce widze max 3-4 kobiety przez te pare godzin. Wydaje mi sie, ze tez mozna by bylo to zmienic.
Może to głupie ale ja nawet nie wiem jaką mam krew xD
ja w wieku 19 lat nadal nie wiem jaką mam grupę krwi XDD
https://preview.redd.it/yxf85ph86bfa1.jpeg?width=1440&format=pjpg&auto=webp&v=enabled&s=880ca908158579e47ad1099425c9fb30ede8941a
Oddałem w piątek i staram się oddawać kiedy mogę.
Akurat niedawno skończyłem 18 czas zacząć oddawać z moim 0 rh+
Ktoś wie jak wygląda oddawanie krwi z celiakią? Mało na ten temat w Google, ale ponoć w Polsce nie można, choć ryzyka nie ma żadnego. Od paru znajomych z celiakią słyszałem że się nie przyznają ale nie chciałbym robić nic takiego, a zawsze chciałem oddawać krew, tym bardziej, że jest na nią zapotrzebowanie
Byłem w zeszły poniedziałek 💪😁
Kiedyś chodziłem do autobusów gdzie mieli problem z widocznością moich żył. W Gliwickim punkcie stacjonarnym nie ma problemów i mogę oddawać regularnie ❤️
Ostatnio nawet minister zdrowia dał mi oznaczenie za 20l, a teraz będzie chyba z 22l na koncie. Póki co dyskwalifikacja czasowa do połowy lutego, a potem lecimy dalej. Samo się nie odda.
Uwielbiam oddawać krew, udalo mi sie juz oddac jakies 16l. Na dodatek naklonilem 3 znajomych do tego samego. Nie ma nic fajniejszego niz pomoc innym. Zawsze wychodze taki szczęśliwy, nie wiem, takie moje “guilty pleasure”.
Zacząłem w ubiegłym roku (udało się 5 razy) w tym też już raz byłem (oddawałem płytki bo okazało się na miejscu że był bardzo niski stan). Zawsze było miło i profesjonalnie (w moim przypadku rckik Łódź), a po donacji zawsze mi się humor poprawia że udało się pomóc, więc taki mały win win. Każdemu kto nie był i panicznie nie boi się igieł, polecam! Przy okazji zrobią wam też morfologię, dostaniecie czekoladę a jak ktoś jest na etacie to i dwa dni wolnego (przez to odpuszczam sobie poniedziałki i czwartki, największy ruch). W moim przypadku zaczęło się od postanowienia noworocznego a teraz stało się częścią życia. Tym bardziej że mojej grupy zawsze brakuje.
0Rh- gang
Moim zdaniem normalnie w liceum powinni raz zaprowadzić do punktu krwiodawstwa, wytłumaczyć co i jak (jakaś lekcja terenowa o krwi, nawet z badaniem), pozwolić (chętnym oczywiście) oddać. Zwiększyłyby się statystyki, wiele osób się boi, nie wie jak, nigdy się nie interesowało. Pokazać, że to jest coś, co robią (i powinni robić) normalni ludzie.
RCKiK wzięły kasę na informatyzację, to pokazują teraz te kropelki. Ale czemu nie ma żadnej wymiany krwi między ośrodkami??? Z tabelki wynika np., że w Słupsku jest nadmiar ARh+, przez co odsyłają dawców, a w Poznaniu tej grupy pilnie potrzeba. To może byście przewieźli?
Przy okazji lajfhak dla dawców: jeśli koniecznie chcecie oddać, bo np. potem będziecie brać leki, czy wam pasuje L4, ale waszej grupy krwi jest nadmiar: sprawdźcie na stronie RCKiK gdzie jest krwiobus czy inna terenowa akcją poboru krwi – tam pobierają nawet grupy, których jest nadmiar.
Bydgoszcz wtf?
Chciałbym, ale strasznie stresują mnie lekarze. Normalnie mam ciśnienie 130-80 (w porywach 140-90) ale ostatnio jak byłem oddać kreff ciśnienie skoczyło mi do 220-110 po tym jak pani lekarz powtórzyła sobie badanie, bo jej nie pasował pierwszy wynik 😐
Także sorki. Spotkanie z lekarzem może być dla mnie śmiertelne xD
Jeśli kiedykolwiek zejdę z antydepów to chętnie oddam, szczególnie ze mam 0rh+. Na razie to mnie dyskwalifikuje
ten moment kiedy SRI ;(
Oddaje, oddawałbym częściej gdyby nie katorga którą się przechodzi żeby dostać się na “leżak”. Godziny czekania, często na dworze, kolejki sfrustrowanych ludzi i zabiegana obsługa.
Do tego cięcia nawet na głupich wafelkach, które stanowiły idealne uzupełnienie energii razem z kubusiem. Zamiast tego dostaje sztapel czekolady, która potem muszę komuś rozdać.
Za każdym razem jak idę oddać krew tracę na to minimum 2 godziny, w niekomfortowych warunkach z poczuciem że jestem na miejscu problemem, a nie rozwiązaniem.
Gdyby nie poczucie, że mogę w ten sposób zrobić dobry uczynek jebnałbym to w pizdu, kompletnie nie zależy mi na wolnym.
Chciałem, ale nawet osocza po delcie którą ledwo przeżyłem nie chcieli ode mnie bo SSRI.
Ostatnio jak chciałem oddać krew to zasypali mnie głupimi pytaniami, jak: czyja to krew? dlaczego w wiadrze? Więc już nie chodzę oddawać
Nie wiem czy ktoś z was też miał taką sytuację, ale jak chodziłam jeszcze do szkoły to na 50 chętnych jak zezwoli 1 osobie oddać to było dobrze (krwiodawstwo było organizowane u nas). I lekarka wynajdywała różne powody żeby nie przyjąć chętnych, między innymi “skąd pani wie, że nie jest pani w ciąży skoro nie robiła testu” dziewczynom, które zdecydowanie w tej ciąży nie były.
Jako osoba która nie może dawać krwii z powodu chorób i która miała przetaczaną krew 4 razy dziękuję bardzo wszystkim którzy oddają krew <3