
Choruję na przewlekłe zmęczenie od dziecka, na tyle poważne że w 2011 przestałam być w stanie chodzić do szkoły, i do 2020, de facto, wyjść z domu, aż znajomy nie zafundował mi aparatu CPAP, bo lekarze nawet skierowania na badanie snu mi dać nie chcieli.
Pomijając już fakt że patorodzina nie kiwnęła palcem żeby mi pomóc, od 2 lat chodzę od specjalisty do specjalisty, i prawie bez wyjątku, traktują mnie jak natręta który coś zmyśla tylko po to żeby im uprzykrzyć życie jak tylko wychodzi że nie jest to typowy przypadek jednego z 2 problemów które leczą, bo skoro oni nie wiedzą to może to być tylko wina “stresu”.
—–
Moim najgorszym problemem jest to, że co nie zjem, to w 15-45min po jedzeniu, zaczyna mnie ogarniać skrajne wyczerpanie, często do punktu utraty przytomności, po czym 3-6 godzin czuję się jak śmierć, tak źle że boję się o swoje życie. Nie mam wrażliwości na nic konkretnego, jest trochę gorzej po węglowodanach, ale źle jest po wszystkim.
Jeden gastrolog rozłożył ręce po wykonaniu kilku badań, drugi potraktował mnie jak natręta, tak jak kilku innych lekarzy. Cukrzyca to nie jest. Trochę pomógł przypadkowo antybiotyk na niepowiązany problem ale objawy wróciły z zemstą. Inny który udało mi się wyżebrać od gastro nie pomógł, rodzinna trzeciego skierowania już nie da. Też szczerze, mam już na tyle dość lekarzy, że nawet nie wiem czy mam nerwy na kolejnego.
—–
Coraz bardziej zastanawiam się nad DIY przeszczepem flory jelitowej, jako że to prawie na bank jakiś rodzaj SIBO, a procedura jest prosta do wykonania, [bezpieczna w wersji DIY](https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC7359198/?report=classic), oraz drastycznie skuteczniejsza przeciw nawrotom jak same antybiotyki, tylko że jak znaleźć i przekonać zdrową osobę żeby podzieliła się stolcem?
Wiem że to brzmi absurdalnie, ale gdyby ktoś chciał mi pomóc – lub popytał po ludziach – to potencjalnie ratowałby mi życie, bo to mnie prędzej czy później zabije.
25 comments
Pamiętaj: olewanie to u lekarzy nienajgorszy scenariusz. Najgorszy to jak dzwoni do żony, żeby jednak kupowała tę pralkę.
Czy ktoś wystawił Tobie diagnozę chronicznego zmęczenia, czy jest to Twoja diagnoza?
U jakich specjalistów byłeś? Otolaryngolog, żeby ewentualnie pijąc na zabieg i zniwelować bezdech senny? Może to problemy psychiatryczne?
A jak opisujesz lekarzom swoje objawy? Opis, że jesteś wyczerpany i źle się czujesz to za mało.
U psychiatry byłeś? Nie jest to pytanie zbywające czy „robiące z Ciebie wariata”, ale może masz depresje maskowaną. Bo na jakąś organiczną chorobę to średnio wyglada (oczywiście mogę się mylić).
Mi pomogło mikrodawkowanie grzybów.Poszukaj tutaj a znajdziesz sporo informacji. Zmieniło to moje życie w pół roku tak że wszyscy patrzą na mnie z przerażeniem. Siłownia, góry, nauka języków, nauka programowania. Myślę o powrocie na studia :). Byłem tak bardzo zdesperowany, że nie liczyłem się z konsekwencjami prawnymi i mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że było warto.
A bo w Polsce tak jest, każda instytucja państwowa, na każdym kroku przypomina Ci że człowiek w tym kraju ma najmniejszą wartość.
I w sumie nie ma co się dziwić skoro podejście rządzących do pracowników budżetówki jest takie jakie jest, a Morawiecki się chwali na Twitterze że rząd jeszcze bardziej zakręca kurek.
Państwo tylko w teorii, w praktyce kupa nieudolnej, chaotycznej biurokracji, obita kartonem i lepiona g*wnem.
Przepraszam za wyrażenie
Polecam lekturę “Cud detoksykacji” Roberta Morse. Książka nie jest tania ale to dobra inwestycja. Zawartych tam informacji nie dowiesz się od lekarzy systemu publicznego czy też w gabinetach prywatnych.
To zmęczenie po posiłku zaczęło mnie dopadać po cholecystektomii. Dobrze toleruję lekkostrawne warzywa, strączki i owoce w niewielkich ilosciach. Po wszystkim innym, nawet odrobinie mleka dodanej do kawy, mam ochotę, a raczej silną potrzebę, położyć się spać na godzinę. Strasznie to upierdliwe, zwłaszcza w pracy.
Raczej byś zauważył wycięcie pęcherzyka, więc podrzucam jako inspiracje do szukania twojego powodu. Btw, ja mam jeszcze insulinooporność, ale dobrze ogarniętą zdrową dietą i przed operacją pęcherzyka nie miałam problemu wielkiego zmęczenia po każdym posiłku.
BTW, wykluczyłeś celiakię? Bywa niespecyficzna.
“przewlekłe zmęczenie”
[o jaaaa, choroby na które chorują wyłącznie kobiety xD xD xD](https://www.youtube.com/watch?v=NtD7Q_S0hno)
tłumaczę też “przeszczep flory jelitowej” – wtłaczanie kału innej osoby do twojego jelita.
Waga?
Większość problemów brzmi jakby przyczyną była nadwaga.
Pozatym, próbowałeś probiotyki? Po co kombinować z jedzeniem gówna, jak są od ręki dostępne probiotyki?
Może spróbuj u dietetyka?
Jak Cię to pocieszy to prywatni nie są lepsi xD Ba, czasami nawet gorsi mi się trafiali xD
Lekarzem nie jestem ale 5 min w Google doszedłem do tego samego wniosku co ty:
> SIBO — a condition that happens when you have too much bacteria in the small intestine — can cause fatigue after eating. SIBO happens when food passes too slowly through the digestive tract, causing a build-up of bad bacteria, according to the Mayo Clinic.
> Other symptoms include, per the Mayo Clinic:
> Diarrhea
> Unintentional weight loss
> Loss of appetite
> Abdominal pain
> Bloating
> An uncomfortable feeling of fullness after eating
> SIBO can be diagnosed through a breath test at the doctor’s office and **is treated with antibiotics.**
Domowo może pomóc:
> If you’ve been diagnosed with SIBO and feel tired after eating, ask your doctor about nutritional supplements such as vitamin B12 injections and calcium and iron supplements. Avoiding lactose (dairy products) when you have SIBO can reduce fatigue, too, according to the Mayo Clinic.
Keto i trzyczęściowy garnitur na codzień – jako zwykłe ubranie. Rozwiązał u mnie przysypianie bo jest mi nie wygodnie.
Gdyby nie fakt że trwa to tak długo można by podejrzewać tasiemca…
Jeśli można – w jaki sposób wykluczono związek z poziomem cukru we krwi? Mierzone tylko rano i wieczorem, czy regularnie po posiłkach? Jakieś objawy neurologiczne do tego (drżenie rąk, senność, poy), czy generalnie wszystko “jelitowe”? ;d Jeśli rzeczywiście zależy to od rodzaju pokarmu, to problem może być z gatunku metabolizmu węglowodanów. Jedną z “najprostszych” przyczyn jest też H. pylori, ale to, co opisujesz, wydaje się trochę zbyt ekstremalne pałeczkę okrężnicy. Gastrolog proponowały testy oddechowe/gastroskopię?
Hejka, nie wiem na ile to jest pocieszające. Moja mama miała podobne podróże po lekarzach NFZ, trwało to ponad 10 lat. Ma bóle głowy, które w skali miesiąca stanowią ponad 2 tygodnie ciągłego bólu. Również wysłali ją do psychologa i do psychiatry, co w ogóle nie rozwiązało problemu. Leków przeciwbólowych, przeciwpadaczkowych i antydepresantów to przetestowała w dziesiątkach. Z 3 miesiące temu po rasz pierwszy ktoś postawił diagnozę! Problem z rozkurczaniem i skurczaniem się naczyń krwionośnych. Dalej nie wiadomo, który lek podejdzie, ale w końcu jest jakiś postęp i wiadomo w którym kierunku działać.
Nie poddawaj się. Wiem, że nie każdego stać na wizyty prywatne, a na NFZ dużo zależy od lekarza, na którego trafisz, ale jest nadzieja!
Przewlekłe zmęczenie kontra lekarze. Znany temat. Kilka razy skończył się atakiem pacjentów na lekarzy.
Jest to tak nieokreślony problem z multidum bardzo różnych ewt. etiologii, że tak naprawdę można tylko robić badania każdego rodzaju i modlić się żeby coś wyszło. Do tego spory procent jest funkcjonalny albo idiopatyczny, czyli bez powodu znanego medycynie jeszcze.
Wszystkie podstawowe post-priandalne (po-posilkowe) schorzenia można dość szybko wykluczyć w radiologii czy nuklearnej (angina brzuszna, drogi żółciowe, zator w jelitach). Potem to już błądzenie po omacku.
Przeszczepy kału nie są już uważane za jakiś cudo środek (jak wszystko w medycynie po pierwszym zachwycie – poza aspiryną i mononuklearnymi środkami biologicznymi).
Może pomoże, pewnie nie. Lepiej zrobić w klinice bo jednak DIY może się skończyć kiepskawo.
Samo-diagnozy w rozumieniu “to jest na pewno to z tego co czytałem” to jak rzut moneta.
Spróbuj zgłosić się do WUMu w Wwa. Tam wykonywane są przeszczepy mikrobioty w sposób bezpieczny i przebadany
A robiłeś w ogole badanie na SIBO (wodorowo-metanowy test oddechowy)? Masz dokładne wyniki?
Robiłeś badania kału na pasożyty w odpowiednim laboratorium parazytologicznym (OlimpiaMed w Łodzi lub Felix w Warszawie)?
Ktoś zaproponował Ci zrobienie dobowej ph-metrii zoladka ?
W Łodzi masz bardzo dobra Poradnie Chorób Rzadkich, pomagają właśnie w takich beznadziejnych sprawach.
Badałeś niedobory witaminowe – D, B12, kwas foliowy, ferrytyna etc.?
OPie nie wiem co Ci dolega, nie próbuje nawet zgadnąć, ale bardzo bardzo Ci współczuję. Po tym jak sam od 5 miesięcy rozbijam się z powięziowo-neurologiczno-ortopedycznymi problemami po ‘specjalistach’ to ręce też opadają. Trafić na lekarza czy terapeutę któremu po prostu, po ludzku zależy na pacjencie to cud. I nie mówię tu nawet o lekarzach na NFZ, bo ci prywatni często różnią się tylko tym że trochę bardziej się uśmiechają i mniej traktują z góry. A często gęsto dalej mają przewidziane 10min na pacjenta i jeśli nie są w stanie Cie zdiagnozować w tym czasie… to twoja strata. Mój przypadek to pikuś przy tym co przechodzisz. Takie historie naprawdę sprawiają, że strach chorować. Jedyne wnioski do jakich doszedłem to: kobiety specjalistki wykazują się większą empatia i są bardziej skłonne wyjść poza ramy kliku najczęściej diagnozowanych przypadków. Podobnie generalnie osoby świeżo po specjalizacji, którym się jeszcze ‘chce’ i mają niekiedy bardziej aktualna wiedzę medyczna niż profesorowie. Powodzenia w leczeniu i ślę dobre wibracje!
Moja partnerka ma SIBO i nie zycze zebys ta dolegliwosc mial.
Poza tym, mimo, ze ma SIBO, nie jest senna , nie ma zadnych twoich objawow i mimo restrykcyjnej diety funkcjonuje normalnie. Moim zdaniem sam szukasz sobie diagnozy i z SIBO na pewno nie trafiles.
Moze podlozem twoich dolegliwosci jest psychika i powinienes zaczac od rozmowy z psychologiem?
nie jestem lekarzem ale to brzmi jak hipochondria
Skąd ja to znam. Też żyję w bólu, w sumie od wczesnego dzieciństwa. Rodzina chyba zniosła to traktowanie gorzej ode mnie, bo całkowicie przeszła na ziębizm i winienie mnie samej za ból. Chociaż bałabym się zakładać akurat tutaj wątku. Mi się udało nieco zmniejszyć swoje problemy, ale jednak nie do końca. Mogę wbić na DM jeśli nie masz nic przeciwko temu. Ponoć przy Żelaznej w Warszawie ponoć jest dobra placówka lecząca SIBO.
Robienia przeszczepu mikroflory nie radze robić, metoda jest dalej eksperymentalna i uzywana w niewielu przypadkach.
Nie jestem lekarzem, ale jesli myslisz ze to mikroflora (jeśli antybiotyk pomógł to moze być coś na rzeczy) to mozesz sie skonsultowac z lekarzem dietetykiem w sprawie probiotyku. Mozesz tez poszukac samemu z tymże z probiotykami bywa różnie bo regulowane sa slabo wiec ciezko trafic na “prawdziwy”. No ale napewno ryzyko mniejsze niz robienie przeszczepu kału.