Polska na samym dole w rankingu polityki rodzinnej I antykoncepcyjnej/ planowania rodziny w Europie.

27 comments
  1. no przecież to nasz polski, biało-czerwony, narodowy, patriotyczny wybór!

    dziś to wybór, ale jutro…

  2. Jak na wielu mapach Polski widać zabory, to na wielu mapach Europy widać żelazną kurtynę.

  3. Zawsze, zawsze znajdzie się jakiś pajac, który powie, że „przecież gumki są w każdym kiosku, co za pierdolenie”.
    Mam uczulenie na większość prezerwatyw (albo przynajmniej na 100% wypróbowanych), nie mogę brać żadnych hormonów, budowa macicy wyklucza spiralę i kapturek, globulki i żele plemnikobójcze cichcem wycofali z lekopisu, a na sterylkę to ja sobie mogę turystycznie na Słowację pojechać. Na chuj mi te durexy na każdym Orlenie, prawo wielkich liczb mówi, że nie jestem jedyna, a ustawodawca ma nas wszystkie w dupsku. Przecież możemy zawiązać sobie wargi sromowe na kokardkę, nie?

  4. NPR opowiadał niedawno w jednym z podcastów o tym, jak próbowano dostarczyć do Ukrainy zapas tabletek ~~antykoncepcyjnych~~ aborcyjnych.

    Wszystko było dopięte, a jednak największe ryzyko było w Polsce, gdzie biorącym udział w transporcie groziło więzienie. Na szczęście pogranicznicy nie byli dość skwapliwi w przeszukiwaniu bagaży.

  5. Gdy Polacy nie znają o controceptywy, aborcji są zakazane a liczba urodzeń najniższa w Europie, to znaczy że Polacy mają najmniej seksu w unii?

  6. Tak to jest jak się dopuszcza PiS i kościòł do władzy. Trzeba obie te instytucje od koryta oderwać pòki jeszcze coś z kraju zostało.

  7. U nas polityka rodzinna ma się bardzo dobrze. Za przykład można podać rodzine radia maryja a planowanie to mają mistrzowskie. Plan jak wyciągnąć miliony od naszych politykierów działa wyśmienicie.

  8. Polska oczywiście na dnie. Jasny wpływ JPII.

    Trochę na wyrost ten ranking budowany bardzo miękkich nienaukowych kryteriach.
    Np. dostęp do normalnych tabletek antykoncepcyjnych bez recepty nie jest pozytywem (w rozumieniu lekarskim potencjalnym zagrożeniem życia). Website design też z dupy wzięty argument.

    Ogólnie widać wpływ bardziej brytyjski, w sensie ex-purytanski – gdzie i trendy społeczne i wychowanie seksualne odstaje od norm krajów prawdziwie liberalnych. Dlatego jest więcej lopatologii i przeciwdziałania patologii.

    W krajach od dawna liberalnych społecznie jak Skandynawia i Holandia, nie ma takiej potrzeby informacji czy specjalnych subsydiów. Szkoła ma obowiązek dość wyczerpującego nauczania od antykoncepcji od 6 klasy. Leki są generalnie subsydowane i tanie w stosunku do zarobków (generyk 3. generacji kosztował 30-100zl na miesiąc = posiłek w Macu). Spirala to 700zl na 6 lat.

  9. Od dawna dobrze wiemy, że jak rząd obierze sobie jakiś szczytny cel, to wychodzi cos przeciwnego. W następnych wyborach zaglosuję na partię, której hasłem przewodnim będzie wyniesienie na ołtarze i piedestały obecnych miłościwie nam panujących.

  10. czyli ze do wszystkiego mamy dostęp (gumki, tabletki i wszystkie inne opcje), ale że nie mamy aborcji to spadamy na sam dół rankingu?

    można by to zamienić na:

    czerwone – aborcja nielegalna

    zielone – aborcja legalna

Leave a Reply