Co byście robili w pracy gdyby zabrakło prądu?

43 comments
  1. >Co byście robili w pracy gdyby zabrakło prądu?

    Jajco. I mówię to całkiem serio. Pomyślmy, co w aptece nie wymaga użycia prądu… Nie potrafię wskazać ani jednej rzeczy, która nie zależałaby od prądu. Może tylko rozkładanie towaru na półkach i do szuflad, ale po ciemku nie da się tego robić. 🙂

    Gdyby zabrakło prądu, apteka byłaby zamknięta, bo nie dałoby się w niej nic zrobić, a ja wobec tego siedziałbym w domu. Ale to mało prawdopodobna sytuacja, bo prąd jest potrzebny również do tego, żeby lodówki działały, a gdyby lodówki przestały działać, to w pizdu by poszedł cały towar przechowywany w nich, więc na pewno jest jakieś zabezpieczenie na wypadek braku prądu.

  2. Pewnie musiałbym jechać pracować z biura bo tam mamy generatory prądu jakby trzeba było. A tak to bym pewnie miał dzień wolny.

  3. Bez prądu pan Łukasz nie pierdoliłby głupot bez sensu i nie robilby z siebie barana dla naszej uciechy, więc coś w tym jest. Pomijam też fakt, że bez prądu i wynalzków z niego wynikających to też ch*$#@ by zrobił pewnie.

  4. Jeśli zabraknie prądu to każdy będzie się zajmował przetrwaniem i tym, żeby go inna grupa szabrowników nie ubiła, a nie murowaniem kostki na chodniku czy robieniem stolików.

  5. Jakoś w 2009 wywaliło prąd w całej dzielnicy, w której wtedy pracowałem – a że nie widziało nam się siedzenie w biurze i nicnierobienie, to po prostu poszliśmy do domów. Tylko że szef i tak nam kazał ten czas potem odpracować, i to mimo faktu, że prądu nie było dobrych ileś godzin, więc nawet gdybyśmy zostali w pracy i do końca dnia rzucali w siebie długopisami, to dokładnie na jedno by wyszło.

  6. Mój laptop zasadniczo jak odpowiednio oszczędnie go ustawie wytrzymuje te 5-6h na baterii w porywach 8 czyli cała dniówka, mam internet mobilny awaryjnie i z telefonu mogę postawić hotspot więc pewnie jakby nie było prądu to dalej bym pracował.

  7. Składam mierniki i urządzenia pomiarowe. Bez prądu nie mam dokumentacji technicznej, dostępu do systemu rozliczeń godzinowych, internetu i intranetu, światła, lutownicy, wyciągu oparów, opalarki, dremla oraz ciepłego posiłku i napitku. Baterie we wkrętarkach i wiertarkach nie starczą na długo jeśli jest po jednej na 5 pracowników. Zapas sprężonego powietrza w instalacji nie starczy na cały zakład (ostatnio była awaria, w połowie dnia zbiornik już pusty).

    Znaczy w pracy nie robił bym nic, bo pewnie przyjechał bym i kazano by mi wracać do domu albo czekać do czasu aż się okaże, jak długo tego prądu ma nie być.

  8. To zależy czy jest coś do roboty co nie wymaga prądu.

    To zależy na jak długo zabrakłoby prądu. Jeśli byłaby to powiedzmy godzina, to nie wielki problem, coś się znajdzie do roboty. Jeśli pół dnia, to przełożony się wkurwi na sytuację, i nie ma co się dziwić, ale to nie mój problem. Jeśli to nie przerwa w dostawie prądu, a zniszczenie sieci energetycznej, to najprawdopodobniej miałbym większe zmartwienia niż praca.

    Ponadto, nigdy nie podjąłbym pracy, przy której umowa określa czas bez prądu w sieci jako niepłatny. Nie wiem czy takie kruczki można znaleźć w umowach o pracę.

    Łukasz Łukasz ze screena to ułom. Większość wpływowych prac fizycznych w obecnych czasach wymaga prądu, przede wszystkim do oświetlenia i maszyn. Oczywiście pozostaje rzemiosło czy sztuka (i pewnie kilka innych rzeczy), ale to też zazwyczaj wymaga oświetlenia.

  9. Ale argument kurwa. Kto by dał radę pracować w dzisiejszych czasach jakby nie było prądu? Pani na ryneczku? Wędkarz małej skali? I chyba tyle.

  10. To nie jest odpowiedź na pytanie, ale to w ogóle jest takie durne pierdolenie, że fizyczna praca jest prawdziwa i “oooj, kiedyś to ludzie w polu uczciwie pracowali, a nie przed komputerkiem siedzi”

    No dobra, ale nawet w jakimś starożytnym Egipcie jak jedni pracowali w tym polu, to drudzy na glinianych tabliczkach obliczali ile jest żarcia, ktoś na innej tabliczce projektował akwedukt, a ktoś na liczydle liczył ile trzeba kamieni czy coś.

    Od zarania dziejów cywilizacja na tym stoi, że ktoś macha łopatą, a ktoś inny siedzi i myśli gdzie machac.

    A ci ludzie się zachowują jakby to dopiero współczesna technologia sprawia, że nie wszyscy pracują fizycznie.

  11. U mnie prądu czasami brakuje, nawet i 2-3 dni z rzędu (ostatni raz po silnej wichurze w listopadzie).

    Pierwsze godziny – laptop. Sieć na UPSie, ciągnie kilka godzin.

    Potem? Albo pobliski coffee shop, albo biuro. Nie ma z tym problemu.

    Jeśli w biurze padły by generatory, to wtedy raczej i tak nic nie dało by się zrobić, więc chętnie książka.

    Co do Łukasza Łukasza, praca 50 lat z łopatą w ręku nie jest zbyt rozwojowa. A jeśli pracuje dźwigiem albo innym sprzętem mechanicznym, to jego argument tyczy się również jego, z tą różnicą, że dźwigiem czy koparką nie da się pracować z kawiarni ani z biura.

  12. Ja jebie, jak ja nie nawiedze takich komentarzy.

    “Fizycznie spróbuj! W pracy jak się człowiek nie najebie to nie pracował!”

    Pojedzie potem taka tłuszcz za granicę i jebie rynek pracy, a wszyscy patrzą potem na nas jak na najtańszą siłę roboczą w Europie, magazyn Europy i generalnie, że na Polaka można uwijać bata, a mu to się jeszcze spodoba.

    Jesteśmy narodem roboli, proszę zmieńmy to.

  13. Gdyby zabrakło prądu, to i tak byśmy “pracowali normalnie”. Wszak rozmowy w kuchni to nieodłączna część pracy w korporacji.

  14. CO to za argument z dupy? Zabraknie prądu to nasza cywilizacja się załamie. Brak pracy może się okazać malutkim problemem.

  15. Osobiście panu Łukaszowi bym odpisał że ktoś zapewnił sobie lepsza pracę przez edukację. Nie chce tu nikogo obrażać bo też potrzebujemy wszyscy kogoś od fizycznej pracy i jest wiele mądrych osób które pracują w inny sposób niż na to zasługują (czyli są wykorzystywani przez pracodawcę)
    Ale ludzie którzy mają wygodniejsza pracę to walczyli by to dostać, logiczne?

  16. Oczywiście, problem sprawia osoba bez nazwiska i z profilowym ze zdjęcia jakiejś postaci. Typowy troll.
    Nigdy tego nie zrozumiem, jak można czerpać przyjemność z bycia absolutnie żenującym, irytującym cieciem dla innych.

  17. z pracownikami fizycznymi miałem dużo do czynienia, ci młodsi nie p..lą takich kocopołów, bo tez nie mają na co narzekać jeśli chodzi o zarobki, ten przypadek to jakis wąsaty Janusz wychowany za naszej kochanej komuny

  18. Jak to co bym zrobił?
    Wiaderko i po prąd do sąsiada, albo go worka nałożyć jak więcej roboty.
    Kto pracował z majstrami ten zna żarciki z tego poziomu 😉

  19. Ostatnio jak nie było prądu w biurze to grałyśmy z dziewczynami w państwa-miasta. Fajnie było.

  20. Pracowałabym nadal ale na papierze, z użyciem tradycyjnych narzędzi. W ogóle jakbym swoją matkę słyszała, nie rozumie i nie chce rozumieć czym się zajmuje, wystarczy, że jest w tym komputer więc nie jest to prawdziwa praca. Żałosne.

  21. Kiedyś faktycznie w pracy zabrakło prądu. Szef puścił wszystkich wcześniej do domu i nie kazał niczego później odpracować. Za to w obecnej pracy niestety panuje “kultura” robienia dupogodzin i choćby zabrakło prądu masz siedzieć w robocie i gapić się w ścianę.

  22. Pamiętam swoją rozmowę z dziadkiem jak zapytał się gdzie robię. Prawie godzina tłumaczenia że za siedzenie przed kompem 8h w klimie też daje przychody.

  23. Będę rysować projekty na papierze zamiast na ekranie, tak jak robili to ludzie jeszcze 20-30 lat temu 🤷‍♀️

  24. Hej, chwyćmy kabla w dłonie,

    Hej, ciągmy razem w kupie,

    Bo jak zabraknie prundu,

    Ludzkość będzie w dupie

  25. Zależy jak długo:

    * jeden dzień pracy albo trochę więcej wytrzyma mi naładowany laptop + komórka jako modem + duży powerbank do podtrzymywania obu (tak, laptop się na nim spokojnie utrzymuje – uroki USB-C) + mały panel słoneczny do podładowywania powerbanka (taki turystyczny wielkości kartki A4); dzień-dwa powinno być bezproblemowo. Do tego dużo mniejszych powerbanków w domu, więc komórkę uciągnę dłużej.

    * Ewentualnie potem czytnik z klawiaturą bluetooth i pisanie w Obsidianie, a synchronizowanie tego z chmurą z raz dziennie – to pewnie z tydzień albo i półtora będzie ok.

    * jeśli dłużej, to pewnie szybciej przeniosłabym się do domu w budowie albo jeździłabym tam doładować powyższe – mamy pół dachu fotowoltaiki + inwerter hybrydowy + bank energii. Przy korzystaniu z samych tych urządzeń (tj. przy założeniu, że odłączamy pompę ciepła i inne takie rzeczy), pewnie mogę pracować bez przerwy tak długo, jak działają panele, czyli minimum kilkanaście lat.

    * a jeśli będzie jak w którymś opowiadaniu polskiej fantastyki, gdzie chyba Chińczycy zaatakowali cały świat jakimś magicznym wynalazkiem, który popsuł wszystko działające na prąd i sprawił, że nie da się tego naprawić, to wyjmę z głębin szafy maszynę do pisania i wrócę do robienia notatek z lektur ręcznie oraz do pisania prac naukowych na maszynie/w najgorszym wypadku po prostu odręcznie. Nagromadziłam tyle papieru i notatników, że musiałabym nagle zostać absurdalnie płodną autorką, żeby mi zabrakło materiałów piśmienniczych.

    tl;dr Robiłabym to samo, co teraz.

Leave a Reply