ZTCP na fizyce w liceum istnieją i relacje pomiędzy nimi są uniwersalne. Tyle, że każdy z nas może inaczej postrzegać każdy indywidualny kolor.
Czy nagłą zmianę zachowania muchy w wyniku bodźców zewnętrznych (machania łapą) można interpretować jako emocje, czy wyłącznie jako mechaniczne pobudzenie konkretnych mięśni poprzez wyrzut odpowiednich neuroprzekaźników w automatycznej odpowiedzi na te bodźce bez udziału świadomości i qualiów
Po ludzku: czy mucha się boi i ucieka, czy tylko ma bezwarunkowy odruch zerwania się do lotu i nawet nie jest świadoma tego co robi
Co prawda nad tym zastanawiam się od dawna od czasu do czasu, chyba muszę wreszcie coś poczytać na temat, bo znowu mi ta rozkmina wróciła 😉
Tak, mój “wewnętrzny narrator” nie daje mi spokoju dopóki nie zasnę. Za dnia to jest nie do zniesienia. Zastanawiam się czy to nie jest objaw jakieś choroby? Jedyny pozytywny efekt jaki dostrzegam to to, że zawsze mam z kim pogadać.
Vsauce chyba o tych kolorach coś mówił
Poczytaj empirystów brytyjskich, szczególnie Berkeleya, jak chcesz takich rozkmin.
Kolory czyli barwy to światło a to jak widzisz kolory zależy od tego jak zbudowane jest twoje oko
Dopadaja, ale to i tak bez znaczenia
Krótka odpowiedź?
Ciężko stwierdzić, ale większe jest prawdopodobieństwo ich nieistnienia.
Dłuższa?
Każdy atom zbudowany jest z jądra i obłoku elektronowego. To raczej wie każdy. Nie każdy natomiast wie jak “uporządkowany” jest obłok elektronowy. (Uporządkowany w nawiasie, bo chemia kwantowa zajmująca się opisem tego to serio niezły pierdolnik)
W liceum wprowadza się pojęcie podpowłoki i orbitalu.
Elektrony (w modelu Bohra, który nijak ma się do rzeczywistości) krążą wokół jądra po orbitach (mniej więcej jak planety wokół słońca). Te “orbity” podzielone są na kilka podpowłok: s,p,d,f. Podpowłoki natomiast dzielą się jeszcze na orbitale, czyli te śmieszne kwadraciki ze strzałkami które zwykle rysuje się w liceum. Na każdym takim orbitalu natomiast znajdować się mogą maksymalnie dwa elektrony – każdy o przeciwnym spinie magnetycznym (nie będę tego wyjaśniał, bo jest to zbyt skomplikowane i po prostu nie chce mi się). Spin graficznie oznacza się właśnie tymi strzałkami.
Elektrony są jak introwertycy w autobusie. Zajmują miejsca tak żeby każdy siedział osobno i siadają z kimś tylko wtedy kiedy ni ma już innego wyjścia. I elektrony zajmują poszczególne orbitale pojedynczo dopóki cała podpowloka nie będzie połowicznie zapełniona.
I właśnie to zjawisko powoduje istnienie kolorów. Elektrony siedzące samemu na orbitalach, absorbują określone długości fal świetlnych przez co do naszych oczu dociera tylko ta długość która widzimy jako określony kolor.
To, jaki kolor widzimy, jest zakodowane w mózgu i często daltoniści mający problem z rozróżnieniem kolorów – te dolegliwość zawdzięczają genom które determinują wstępną budowę układu nerwowego. Trzeba powiedzieć, że mózg sam w sobie rozwija się dopiero po po porodzie.
A tak poza tym to – tak. Często biorą mnie rozkminy, szczególnie, że studiuję kierunek ścisły.
Zawsze jak się zjaram, ostatnio rozwaliło mi banie fakt że pasy w samochodach istnieją człowiek sobie wsiada do pojazdu zapina pas ktury go zabezpiecza w czase wypadku 🤯 ktoś kto nigdy nie palił nie jest wstanie zrozumieć że takie niby proste rzeczy mogą rozwalić jaraczowi banie
Koloru rozowego nie ma w spektrum swiatla widzialnego.
Kolory to wielki spisek wymyślony przez producentów kredek
swiatlo to fala elektromagnetyczna o konkretnej dlugosci wiec mozesz przypisac kazdej z dlugosci jakis kolor (jest to uschematyzowane), czlowiek zas mniej lub bardziej jest tak samo zbudowany (poza jakimis chorobami) wiec impulsy elektryczne ktore docieraja do twojego mozgu sa z osoby na osoby bardzo bardzo podobne. zas co do interpretacji mozesz zbadac aktywnosc mozgowa podczas odbierania jakiegos bodzca wiec mozesz zbadac relatywnie o ile sie moze to postrzeganie roznic u osob. a bardziej empirycznie, wez probke ludzi i badaj u nich czy zauwazaja jakis kontrast czy nie i bedziesz mogl dojsc do jakis wnioskow na temat postrzegania pokazywanych kolorow.
Warstwa ochronna płyty cd/dvd (bluray? akurat tej się nie przyglądałem) jest gładka, a jednak widzisz na niej refleksy we wszystkich kolorach zmieniające się w zależności od kąta patrzenia – zatem coś musi być na rzeczy z długościami fal światła odbijającego się od chropowatej “warswy danych” znajdującej się pod tą zabezpieczającą.
*ekhem*
Teoria o “podróży w czasie” nie ma sensu (lub nie ma prawa jstnienia), jeżeli byśmy znaleźli na takową podróż sposób, to już spotkalibyśmy się z takim podróżnikiem.
Kolejną teorią (ten sam temat) jest to, iż “zmiana przyszłości” nie istnieje, załóżmy że w naszym roku 2023, istniał Hitler, i mielibyśmy dostęp to takiej technologi w roku 2025, przenieśliśmy by się do roku 1929 czy podobnego, zabiliśmy Hitlera to co wtedy z naszym rokiem 2023? Hitler byłby uznany za zamordowanego w 1929, to dlaczego byśmy go chcieli zabić w 2023?
Dziękuję za przyjście na mój Ted Talk
Różowy to nie kolor i nie istnieje
Dokładnie tym są kolory- interpretacją bodźców konkretnie fal świetlnych. A Ty co drogi OPie myślałeś?
No właśnie ostatnio włożyłem sobie do łba jakiegoś biochipa i z kimś tam gadam po nocach
Raczej to drugie.
Wiedzę że wiele osób rozkminia teorie naukowe w wolnym czasie. Zazwyczaj jak mnie bierze na filozofowanie to myślę o ludziach, czasem człowieku jako odrębnej jednostce, a czasem ludziach jako społeczeństwie.
Ostatnio czytałam książkę autobiograficzną Jennate McCurdy (aktorce która grała Sam w iCarly na Nicelodeon). Po tej lekturze sporo myślałam o tym jak dorosły człowiek może krzywdzić swoje własne dziecko w imię swoich niespełnionych marzeń i ambicji. Albo jak dzieci bardzo są zapatrzeni w rodziców (nawet gdy są już dorośli), że potrafią wypierać negatywny wpływ rodzica na siebie.
PROBOJE SPAC A NIE MYSLEC
To samo z kolorami tylko w kontekście tożsamości i poczucia swojego ja
Xd
to nie jest filozoficzna myśl, to randomowy shower thought i na dodatek nic nowego.
Najnowszy Rozkmin:
z jaką prędkością poruszam się we wszechświecie biorąc pod uwagę że:
Ziemia obraca się według własnej osi
Ziemia orbituje wokół słońca
Słońce orbituje wokół centrum galaktyki (a My z nim)
Galaktyka porusza się względem innych galaktyk
Czyli gdzie zapierdalam tysiące kilometrów na sekundę mimo że tego nie czuję i kiedy tam dotrę i w jakim calu.

Ciągle rozkminiam takie rzeczy. Ostatnio m.in. właśnie to, tylko na podstawie smaków.
Co do kolorów, to jak wiadomo są one wynikiem przetworzenia przez nasz system nerwowy informacji o świetle wpadającym do naszego oka. A więc część składowych tego procesu jest obiektywna (fale z określoną częstotliwością istnieją niezależnie od nas) a część subiektywna (jak Twój mózg przetworzy otrzymany sygnał i w jaki sposób pojawi się on w Twojej świadomości).
Dokładna odpowiedź na Twoje pytanie zależy od tego jak zdefiniujemy pojęcie koloru, czy jako światło o odpowiednich częstotliwościach czy jako konkretne wrażenie. Ale jeśli wybierzemy pierwszą opcję, to dostajemy trochę dziwną sytuację. Po pierwsze kolor różowy nie istnieje, bo nie ma jednej częstotliwości światła odpowiadającej różowemu. To jest kolor, który nasz mózg sobie wymyśla, jeśli dostanie mieszankę niebieskiego i czerwonego światła. Możnaby zdefiniować ten jedyny kolor jako mieszankę dwóch częstotliwości, ale wtedy jest to trochę sztuczne jeśli mamy opierać się tylko na fizyce i falach. Po drugie częstotliwość światłą ma wpływ na to jak postrzegamy kolor, ale nie jest to przełożenie 1:1. Po drodze nasz mózg interpretuje sytuację i stara się wprowadzić poprawki np. na to jak scena jest oświetlona ([The dress](https://en.wikipedia.org/wiki/The_dress)). Dlatego białą ścianę możemy widzieć jako białą nawet w świetle zachodzącego słońca. Po trzecie np. ptaki widzą w ultrafiolecie, więc ich mózg ma możliwość wytworzenia sobie dodatkowego postrzeganego koloru (choć ciężko o to zapytać gołębia). Więc trzeba by do kolorów dołączyć UV, co znowu jest wymuszone biologią, a mieliśmy się opierać na częstotliwości fal. Możnaby w takim razie rozszerzyć kolor na wszystkie częstotliwości światła, ale wtedy to pojęcie traci znaczenie. To jest duplikacja pojęcia częstotliwości. Ogólnie podejście kolor = częstotliwość nie oddaje naszego codziennego doświadczenia, które chcieliśmy opisać wymyślając pojęcie koloru. Dlatego ja skłaniałbym się do uznania drugiej definicji – kolor to rodzaj wrażenia, które wywołuje w nas wpadające do oka światło.
Dlaczego akurat proporcja 3:2 jest najmilszą, najlepszą, najwspanialszą dla 99% ludzi (nielicząc tych którzy niesłyszą. Co wpływa na taki stan rzeczy? Dlaczego 5:4 nie działa podobnie albo 7:3
Ostatnio jeden filmik na temat AI jutubie przypomniał mi o gilotynie Hume’a i ciągle mi to teraz siedzi w głowie. Dla niezaznajomionych, wspomniana gilotyna to stwierdzenie, że rzeczy, które *powinny być*, nigdy nie wynikają z rzeczy, które *są*, a z dodatkowych umownych założeń. Np. w zdaniu “weź parasol, bo będzie padać” – zakładasz, że druga osoba używa parasola, że parasol służy do chronienia się przed deszczem, i że druga osoba nie chce zmoknąć, a próbując wnioskować od stanu “pada deszcz” nigdy nie dojdziesz do stwierdzenia “weź parasol” jako jego logicznego następstwa bez dodatkowych założeń.
Mnie zawsze zastanawia jak wyglada świat z innej pary oczu
Czy jest możliwość, że mu też kiedyś bylismy takimi małpami? I jakaś cywilizacja tysiące lat temu była jedyną na ziemi i uważała nas za inteligentne zwierzęta? Więc teoretycznie era ludzi może się skończy i ciekawe kto ich zastąpi.
Mi podczas spania towarzyszy w głowie jakaś muzyka czy piosenka, urywki z jakiegoś filmu, oraz debata na temat tego czy podjołem właściwą decyzję w swoim życiu
Czy prawdziwy obiektywizm istnieje? Poznajemy wszystko zmysłami, a nawet potwierdzone fakty naukowe są przedstawione z ludzkiej perspektywy, bo nie mamy innej (nie wspominając, że od czasu do czasu się zmieniają).
Of 20 lat zastanawiam się dlaczego pociąg jedzie w nocy szybciej niż po torach.
36 comments
O nie, znowu qualia… 😛
ZTCP na fizyce w liceum istnieją i relacje pomiędzy nimi są uniwersalne. Tyle, że każdy z nas może inaczej postrzegać każdy indywidualny kolor.
Czy nagłą zmianę zachowania muchy w wyniku bodźców zewnętrznych (machania łapą) można interpretować jako emocje, czy wyłącznie jako mechaniczne pobudzenie konkretnych mięśni poprzez wyrzut odpowiednich neuroprzekaźników w automatycznej odpowiedzi na te bodźce bez udziału świadomości i qualiów
Po ludzku: czy mucha się boi i ucieka, czy tylko ma bezwarunkowy odruch zerwania się do lotu i nawet nie jest świadoma tego co robi
Co prawda nad tym zastanawiam się od dawna od czasu do czasu, chyba muszę wreszcie coś poczytać na temat, bo znowu mi ta rozkmina wróciła 😉
Tak, mój “wewnętrzny narrator” nie daje mi spokoju dopóki nie zasnę. Za dnia to jest nie do zniesienia. Zastanawiam się czy to nie jest objaw jakieś choroby? Jedyny pozytywny efekt jaki dostrzegam to to, że zawsze mam z kim pogadać.
Vsauce chyba o tych kolorach coś mówił
Poczytaj empirystów brytyjskich, szczególnie Berkeleya, jak chcesz takich rozkmin.
​
https://preview.redd.it/jvu1v7ijk1ja1.png?width=640&format=png&auto=webp&v=enabled&s=63fdeb9626f58370995af52055ac1f6018ab4961
Tak
Kolory czyli barwy to światło a to jak widzisz kolory zależy od tego jak zbudowane jest twoje oko
Dopadaja, ale to i tak bez znaczenia
Krótka odpowiedź?
Ciężko stwierdzić, ale większe jest prawdopodobieństwo ich nieistnienia.
Dłuższa?
Każdy atom zbudowany jest z jądra i obłoku elektronowego. To raczej wie każdy. Nie każdy natomiast wie jak “uporządkowany” jest obłok elektronowy. (Uporządkowany w nawiasie, bo chemia kwantowa zajmująca się opisem tego to serio niezły pierdolnik)
W liceum wprowadza się pojęcie podpowłoki i orbitalu.
Elektrony (w modelu Bohra, który nijak ma się do rzeczywistości) krążą wokół jądra po orbitach (mniej więcej jak planety wokół słońca). Te “orbity” podzielone są na kilka podpowłok: s,p,d,f. Podpowłoki natomiast dzielą się jeszcze na orbitale, czyli te śmieszne kwadraciki ze strzałkami które zwykle rysuje się w liceum. Na każdym takim orbitalu natomiast znajdować się mogą maksymalnie dwa elektrony – każdy o przeciwnym spinie magnetycznym (nie będę tego wyjaśniał, bo jest to zbyt skomplikowane i po prostu nie chce mi się). Spin graficznie oznacza się właśnie tymi strzałkami.
Elektrony są jak introwertycy w autobusie. Zajmują miejsca tak żeby każdy siedział osobno i siadają z kimś tylko wtedy kiedy ni ma już innego wyjścia. I elektrony zajmują poszczególne orbitale pojedynczo dopóki cała podpowloka nie będzie połowicznie zapełniona.
I właśnie to zjawisko powoduje istnienie kolorów. Elektrony siedzące samemu na orbitalach, absorbują określone długości fal świetlnych przez co do naszych oczu dociera tylko ta długość która widzimy jako określony kolor.
To, jaki kolor widzimy, jest zakodowane w mózgu i często daltoniści mający problem z rozróżnieniem kolorów – te dolegliwość zawdzięczają genom które determinują wstępną budowę układu nerwowego. Trzeba powiedzieć, że mózg sam w sobie rozwija się dopiero po po porodzie.
A tak poza tym to – tak. Często biorą mnie rozkminy, szczególnie, że studiuję kierunek ścisły.
Zawsze jak się zjaram, ostatnio rozwaliło mi banie fakt że pasy w samochodach istnieją człowiek sobie wsiada do pojazdu zapina pas ktury go zabezpiecza w czase wypadku 🤯 ktoś kto nigdy nie palił nie jest wstanie zrozumieć że takie niby proste rzeczy mogą rozwalić jaraczowi banie
Koloru rozowego nie ma w spektrum swiatla widzialnego.
Kolory to wielki spisek wymyślony przez producentów kredek
swiatlo to fala elektromagnetyczna o konkretnej dlugosci wiec mozesz przypisac kazdej z dlugosci jakis kolor (jest to uschematyzowane), czlowiek zas mniej lub bardziej jest tak samo zbudowany (poza jakimis chorobami) wiec impulsy elektryczne ktore docieraja do twojego mozgu sa z osoby na osoby bardzo bardzo podobne. zas co do interpretacji mozesz zbadac aktywnosc mozgowa podczas odbierania jakiegos bodzca wiec mozesz zbadac relatywnie o ile sie moze to postrzeganie roznic u osob. a bardziej empirycznie, wez probke ludzi i badaj u nich czy zauwazaja jakis kontrast czy nie i bedziesz mogl dojsc do jakis wnioskow na temat postrzegania pokazywanych kolorow.
Warstwa ochronna płyty cd/dvd (bluray? akurat tej się nie przyglądałem) jest gładka, a jednak widzisz na niej refleksy we wszystkich kolorach zmieniające się w zależności od kąta patrzenia – zatem coś musi być na rzeczy z długościami fal światła odbijającego się od chropowatej “warswy danych” znajdującej się pod tą zabezpieczającą.
*ekhem*
Teoria o “podróży w czasie” nie ma sensu (lub nie ma prawa jstnienia), jeżeli byśmy znaleźli na takową podróż sposób, to już spotkalibyśmy się z takim podróżnikiem.
Kolejną teorią (ten sam temat) jest to, iż “zmiana przyszłości” nie istnieje, załóżmy że w naszym roku 2023, istniał Hitler, i mielibyśmy dostęp to takiej technologi w roku 2025, przenieśliśmy by się do roku 1929 czy podobnego, zabiliśmy Hitlera to co wtedy z naszym rokiem 2023? Hitler byłby uznany za zamordowanego w 1929, to dlaczego byśmy go chcieli zabić w 2023?
Dziękuję za przyjście na mój Ted Talk
Różowy to nie kolor i nie istnieje
Dokładnie tym są kolory- interpretacją bodźców konkretnie fal świetlnych. A Ty co drogi OPie myślałeś?
No właśnie ostatnio włożyłem sobie do łba jakiegoś biochipa i z kimś tam gadam po nocach
Raczej to drugie.
Wiedzę że wiele osób rozkminia teorie naukowe w wolnym czasie. Zazwyczaj jak mnie bierze na filozofowanie to myślę o ludziach, czasem człowieku jako odrębnej jednostce, a czasem ludziach jako społeczeństwie.
Ostatnio czytałam książkę autobiograficzną Jennate McCurdy (aktorce która grała Sam w iCarly na Nicelodeon). Po tej lekturze sporo myślałam o tym jak dorosły człowiek może krzywdzić swoje własne dziecko w imię swoich niespełnionych marzeń i ambicji. Albo jak dzieci bardzo są zapatrzeni w rodziców (nawet gdy są już dorośli), że potrafią wypierać negatywny wpływ rodzica na siebie.
PROBOJE SPAC A NIE MYSLEC
To samo z kolorami tylko w kontekście tożsamości i poczucia swojego ja
Xd
to nie jest filozoficzna myśl, to randomowy shower thought i na dodatek nic nowego.
Najnowszy Rozkmin:
z jaką prędkością poruszam się we wszechświecie biorąc pod uwagę że:
Ziemia obraca się według własnej osi
Ziemia orbituje wokół słońca
Słońce orbituje wokół centrum galaktyki (a My z nim)
Galaktyka porusza się względem innych galaktyk
Czyli gdzie zapierdalam tysiące kilometrów na sekundę mimo że tego nie czuję i kiedy tam dotrę i w jakim calu.

Ciągle rozkminiam takie rzeczy. Ostatnio m.in. właśnie to, tylko na podstawie smaków.
Co do kolorów, to jak wiadomo są one wynikiem przetworzenia przez nasz system nerwowy informacji o świetle wpadającym do naszego oka. A więc część składowych tego procesu jest obiektywna (fale z określoną częstotliwością istnieją niezależnie od nas) a część subiektywna (jak Twój mózg przetworzy otrzymany sygnał i w jaki sposób pojawi się on w Twojej świadomości).
Dokładna odpowiedź na Twoje pytanie zależy od tego jak zdefiniujemy pojęcie koloru, czy jako światło o odpowiednich częstotliwościach czy jako konkretne wrażenie. Ale jeśli wybierzemy pierwszą opcję, to dostajemy trochę dziwną sytuację. Po pierwsze kolor różowy nie istnieje, bo nie ma jednej częstotliwości światła odpowiadającej różowemu. To jest kolor, który nasz mózg sobie wymyśla, jeśli dostanie mieszankę niebieskiego i czerwonego światła. Możnaby zdefiniować ten jedyny kolor jako mieszankę dwóch częstotliwości, ale wtedy jest to trochę sztuczne jeśli mamy opierać się tylko na fizyce i falach. Po drugie częstotliwość światłą ma wpływ na to jak postrzegamy kolor, ale nie jest to przełożenie 1:1. Po drodze nasz mózg interpretuje sytuację i stara się wprowadzić poprawki np. na to jak scena jest oświetlona ([The dress](https://en.wikipedia.org/wiki/The_dress)). Dlatego białą ścianę możemy widzieć jako białą nawet w świetle zachodzącego słońca. Po trzecie np. ptaki widzą w ultrafiolecie, więc ich mózg ma możliwość wytworzenia sobie dodatkowego postrzeganego koloru (choć ciężko o to zapytać gołębia). Więc trzeba by do kolorów dołączyć UV, co znowu jest wymuszone biologią, a mieliśmy się opierać na częstotliwości fal. Możnaby w takim razie rozszerzyć kolor na wszystkie częstotliwości światła, ale wtedy to pojęcie traci znaczenie. To jest duplikacja pojęcia częstotliwości. Ogólnie podejście kolor = częstotliwość nie oddaje naszego codziennego doświadczenia, które chcieliśmy opisać wymyślając pojęcie koloru. Dlatego ja skłaniałbym się do uznania drugiej definicji – kolor to rodzaj wrażenia, które wywołuje w nas wpadające do oka światło.
Dlaczego akurat proporcja 3:2 jest najmilszą, najlepszą, najwspanialszą dla 99% ludzi (nielicząc tych którzy niesłyszą. Co wpływa na taki stan rzeczy? Dlaczego 5:4 nie działa podobnie albo 7:3
Ostatnio jeden filmik na temat AI jutubie przypomniał mi o gilotynie Hume’a i ciągle mi to teraz siedzi w głowie. Dla niezaznajomionych, wspomniana gilotyna to stwierdzenie, że rzeczy, które *powinny być*, nigdy nie wynikają z rzeczy, które *są*, a z dodatkowych umownych założeń. Np. w zdaniu “weź parasol, bo będzie padać” – zakładasz, że druga osoba używa parasola, że parasol służy do chronienia się przed deszczem, i że druga osoba nie chce zmoknąć, a próbując wnioskować od stanu “pada deszcz” nigdy nie dojdziesz do stwierdzenia “weź parasol” jako jego logicznego następstwa bez dodatkowych założeń.
Mnie zawsze zastanawia jak wyglada świat z innej pary oczu
Czy jest możliwość, że mu też kiedyś bylismy takimi małpami? I jakaś cywilizacja tysiące lat temu była jedyną na ziemi i uważała nas za inteligentne zwierzęta? Więc teoretycznie era ludzi może się skończy i ciekawe kto ich zastąpi.
Mi podczas spania towarzyszy w głowie jakaś muzyka czy piosenka, urywki z jakiegoś filmu, oraz debata na temat tego czy podjołem właściwą decyzję w swoim życiu
Czy prawdziwy obiektywizm istnieje? Poznajemy wszystko zmysłami, a nawet potwierdzone fakty naukowe są przedstawione z ludzkiej perspektywy, bo nie mamy innej (nie wspominając, że od czasu do czasu się zmieniają).
Of 20 lat zastanawiam się dlaczego pociąg jedzie w nocy szybciej niż po torach.
Tak można o wszystkim myśleć…