Wysokiej jakości dziennikarstwo

39 comments
  1. Będę adwokatem diabła i powiem, że mi się podoba. Jest to przynajmniej jakaś oryginalna treść, a nie prosty google translate z zagranicznego serwisu, z masą błędów językowych i gramatycznych.

    Wiadomo, to nie reportaż Kapuścińskiego czy Hanny Krall, ale przecież lekkie, lifestylowe dziennikarstwo też ma rację bytu.

  2. Teraz kombo: Codziennie drapałem się po jajach. Zobacz jak. Zauważyłem trzy zalety i jedną wadę. Już pierwszego dnia zarobiłem stówę

  3. Tak serio zna ktos serwis z newsami wart uwagi? Onet interia wp dziennik etc… wszystko u mnie na czarnej liście

  4. To ten sam rodzaj ludzi, którzy kilkanaście(albo dziesiąt) tysięcy lat temu sprawdzali, które grzyby i rośliny są jadalne. Kiedyś będziemy jej dziękować 😉

  5. Jest odbiorca, jest materiał. Są ludzie, których zupełnie nic nie interesuje poza drobnymi sprawami życia codziennego i tylko w takie artykuły klikną.

  6. Pozwolę sobie przypomnieć, że tego typu teksty nie powstawałyby, gdyby nie istniał target, który je czyta. Żadnej korporacji nie opłaca się utrzymywać projektów i pracowników, którzy nie przynoszą zysków.

    Musimy powoli przyzwyczaić się do myśli, że agenda setting opiera się na reaktywności odbiorców, a nie na czystych spekulacjach redaktorow

  7. Ale w czym problem?

    Tresci “lajfstajlowe” zawsze w mediach istniały, i zawsze będą się pojawiać, bo po prostu jest masa zainteresowanych odbiorców.

    Telewizja ma Dzień Dobry TVN, YouTube ma vlogerów, a portale informacyjne mają tego właśnie typu twórców (dziennikarstwem bym tego nie nazwał, bo to jednak zupełnie inna branża).

  8. Ostatnio takie “dziennikarstwo” pojawia się też na gazeta.pl, a nie tylko na onecie, który ma od tego całą mocną ekipę, więc musi się klikać.

    Mój ulubiony kierunek w gatunku to mimo wszystko “reportaże wcieleniowe” (sic w notce biograficznej autorki) z podróży, np. serie “[jechałam pociągiem](https://podroze.onet.pl/aktualnosci/pojechalismy-z-warszawy-do-berlina-pociagiem-oto-co-nas-zaskoczylo-relacja/ecrns93) ale [śmierdziało pasztetem](https://podroze.onet.pl/aktualnosci/pojechalismy-pociagiem-slonecznym-nad-baltyk-nie-obylo-sie-bez-zaskoczen/r5xn1cj)” i “[coś](https://podroze.onet.pl/kulinaria/to-prawdopodobnie-najdrozszy-hot-dog-w-warszawie-czy-zaluje-wydanych-200-zl/hzj3nv3) zjadłam [na](https://podroze.onet.pl/aktualnosci/jedlismy-lody-magdy-gessler-cena-wzbudza-kontrowersje-czy-warto-relacja/1svld47) mieście” czy [“spałam pod namiotem”](https://www.onet.pl/turystyka/onetpodroze/moj-pierwszy-raz-pod-namiotem-na-kempingu-jak-sie-przygotowac-relacja/9vgmhk3,07640b54). Mam [nadzieję](https://podroze.onet.pl/aktualnosci/nowy-hit-turystyczny-na-weekend-dubaj-w-europejskich-cenach/kcnbmbs), że [autorka](https://podroze.onet.pl/aktualnosci/wszystko-bez-limitu-czyli-moje-pierwsze-all-inclusive-relacja/bevh315) pojedzie na [zasłużone](https://podroze.onet.pl/aktualnosci/polecialam-na-all-inclusive-nad-polskie-morze-czy-bylo-warto-relacja/z9cpvmx) wakacje i [nie zmarznie](https://podroze.onet.pl/aktualnosci/pojechalismy-kamperem-na-zimowa-wyprawe-czy-zmarzlismy-w-nocy-relacja/q1md62y), a [jedzenie będzie smaczne](https://podroze.onet.pl/aktualnosci/polka-odwiedzila-nowa-wersje-mcdonalds-w-moskwie-komentuje-smak-hamburgerow/j4lkz1q).

  9. Dlatego przestałem korzystać z portali informacyjnych. Żyjemy w tak skomunikowanym społeczeństwie, że naprawdę nie trzeba szukać informacji, żeby do nas dotarły. Wszystkie srety onety mam poblokowane a np o śmierci królowej Elżbiety się dowiedziałem w 5 min od podania tej informacji do mediów. Czerpanie informacji z memów od kilku lat przestało być żartem, serio można tak żyć i być jako tako poinformowanym, a przy okazji być odciętym od pseudodziennikarakiego ścieku

  10. Takie pytanie: jaka macie stronę startowa w waszej przeglądarce?

    Ciężko znaleźć coś wartościowego. Wszystkie polskie portale to g***o. MSN jeszcze gorszy…

    Co polecacie?

  11. Dostawy Broni na Ukrainę.W tle Polska.
    Chodzi o Polske. Zawsze kurwa te same durne zdania.Muszą się kurwa masturbować nad faktem że kogoś obchodzi ten kraj.

  12. Niestety będzie jeszcze gorzej jak wywalą “influencerów-dziennikarzy” i zastąpią ich AI.

  13. Normalne dziennikarstwo.

    Swoją drogą moja była przyjaciółka idąc na studia dziennikarskie (konkretnie: dziennikarstwo i komunikacja społeczna) była pewna, że dokona wielkich rzeczy. Już na pierwszym roku podśmiewywała się z nieambitnych głupków, których bardziej interesował drugi człon nazwy, czyli ta komunikacja i w sumie też marketing. Ona chciała pisać o problemach ludzi, przeprowadzać ambitne i wnikliwie wywiady z głowami państw. Po pierwszych praktykach w lokalnej gazecie coś w niej pękło. Dziś pisze na Instagrama posty sponsorowane dla influancerek typu “cześć kochane! czy wy też uwielbiacie, kiedy budzi was smak ulubionej herbatki? ja nie wyobrażam sobie bez niej dnia! polecam wam herbatkę…”.

  14. To jest korzystanie z mechanizmów, przy pomocy których taki chłam trafia do większej liczby osób, a potem z tego tytułu są większe przychody. To nie jest dziennikarstwo, choć pozornie tak to wygląda dla odbiorcy.

    W necie da się zmierzyć liczbę kliknięć. Chłam – do tego sformułowany w taki sposób – klika się lepiej niż wartościowe treści. Efekt taki jest możliwy, bo ktoś w to klika. Kto to robi? Dziennikarze klikają? Czy może rzesze oburzonych jakością dziennikarstwa? Bo to rzesze, a nie jednostki – bez tych rzesz takie materiały by nie zaistniały, bo są tworzone tylko dla tych klików.

    Czemu jest tak, że tak bardzo treść medialną zdominowały takie materiały? W necie w zasadzie każdy spodziewa się, że materiał dziennikarski przeczyta za darmo. Papierowej gazety przecież nikt nie kupuje, paywall traktowany jest jak obraza. Żeby taki materiał był za darmo, to trzeba inaczej zgromadzić środki, żeby zapłacić dziennikarzowi. Stąd potrzeba liczby odsłon. By ją mieć – trzeba co najmniej dobrego tytułu, takiego klikającego się, niekoniecznie sensownego. I tu odkrycie drugiego etapu cyfryzacji mediów. Pierwsze konsekwencje darmochy. Okazuje się, że najlepszy zysk jest, jeżeli wywalić z roboty dziennikarza, który w dobry materiał musi włożyć pracę i potem chce za to wypłatę. Najlepiej postawić w ogóle na chłam, z którego i tak jest więcej klików i zysków. Za chłam płaci się kilka złotych wierszówki, a nie kilkadziesiąt czy kilkaset. Jaka płaca, taka praca – i takiej jakości darmowy towar dla odbiorców oczekujących, że będzie darmo. Tak jest. Nie zapowiada się, że się coś zmieni. Na lepsze, bo na gorsze jeszcze może.

    Gdzie jest wysokiej jakości dziennikarstwo? Odeszło co najmniej kilka lat temu jako niepotrzebne w czasach darmowych materiałów w necie. Zostały ostatnie dinozaury, ale i ten listek figowy niedługo opadnie. Chcieliśmy darmowych materiałów? To mamy – takie, jakie za darmo są możliwe. Za cenę jakości. Dziennikarze są tu ofiarami! Wielu wyleciało z zawodu, bo można tekst o dupie Maryni zlecić za parę groszy przysłowiowemu gimnazjaliście. Koszty wielokrotnie mniejsze, a nastawienie na kliki daje wielokrotnie większe zyski niż poważny materiał. Powtarzam: dziennikarze są tu ofiarami. A sprawcy? Chcecie ich zobaczyć? A macie jakieś lustro pod ręką?

Leave a Reply