Jestem pacyfistą, poszedłem na szkolenie wojskowe. “Co ja tu robię?”

2 comments
  1. O proszę! Oto dwójka moich ulubionych gwiazd komentariatu w jednym artykule.
    Grzebalska, która od kilku lat opowiada o “genderowej rewolucji” w wojsku, oczywiście tym dobrowolnym, jednak pytania o “genderową rewolucję” w poborze uważa za seksistowski atak na swą biedną osóbkę. Przy tym zawstydza mężczyzn, którzy boją się wojska czy nie chcą do niego iść, sama zapowiadając, że oczywiście by poszła, ale jak się skończy “patriarchat” lub jak faceci będą dokładnie tak samo często myli gary.

    No i przede wszystkim Dymek! Ten geniusz, który od pół roku, razem ze Śpiewakiem pitoli, że Polacy nie wykazują postaw proobronnych, bo w Polsce “korwinizm”, tylko nie sprawdził, że wykazują większe niż 90% spośród tych społeczeństw, do których lewica zwykle wali pytę. Oraz opowiada, że chęć oddelegowania pewnych obowiązków na instytucje państwowe w zamian za wyższe opodatkowanie jest postulatem … libertariańskim. Nie żeby mnie jakoś zaskakiwało, że większość lewicowców nie przeczytało ani jednej książki teoretyków libertarianizmu i używa tego słowa wyłącznie w znaczeniu “to, co mi się nie podoba”. Ale są chyba jakieś granice dopuszczalnego dyletantyzmu.

  2. Chyba problem na poziomie minimum jest taki że potencjalny przeciwnik może mieć w dupie czy ktoś jest pacyfista czy nie. Wtedy w sumie warto umieć się obronić – to mówię ja, który nie mam zamiaru iść ginąć za ojczyznę

Leave a Reply