Ciekawe czy gdzieś na facebooku jest jakaś inna wersja tego mema tylko z inną partią i ciekawe ile w nich prawdy.
[deleted]
Ktoś ich pytał o koszt budowy tych mieszkań? Czy ten sub nie przewiduje takich niewygodnych kwestii?
Wszystkie rozwiązania są do dupy, jeśli mieszkania będą nadal metodą lokowania kapitału i flipowania. Jeśli będą tańsze to zwyczajnie w ramach “inwestycji” będzie można kupić więcej, więc spadek ich ceny będzie chwilowy. Na dłuższą metę jedynie wynajem może być tańszy, bo większość mieszkań w których ulokowano kapitał, na to pójdzie. Przy pomyśle Lewicy niewiele się zmieni, przy PO i PiSu mniej ludzi będzie stać na kupienie, i tyle.
Dajcie mi kontener mieszkalny, czy tak wiele wymagam?! 🙁
Jedyna różnica jest że u popisu zarobią wszyscy deweloperzy a u razemkow tylko kilku zaprzyjaźnionych
a komu lewica zabierze hajs żeby sfinansować budowe tych mieszkań i ewentualny zakup działek?
Ja pierdole, ten sub jest tylko o politycznych obiecankach różnych partii?
Średnio prawda bo jest mnóstwo pustych mieszkań w Warszawie na które praktycznie nikogo nie stać
Wszystko fajnie, ale kto to będzie budował? – i nie pytam ze złośliwości tylko z ciekawości
Będzie przetarg na budowę dajmy na to 1000 mieszkań i teraz zgłosi się deweloper (?) i powie że on wybuduje. No to ten deweloper zrobiłby podobną ilość mieszkań bez tego przetargu tylko od razu na rynek prywatny.
Nie rozumiem gdzie wartość dodana
Co sie dzieje z tym subem? Ktos z Razem chce tu sie rozreklamowac czy co?
Ceny w dół po pomysłach Razem? Realne ceny to tak naprawdę wypadkowa zarobków. Powiem szczerze, że myślałem iż wyborcy Razem na r/polska przynajmniej rozumieją model gospodarczy proponowany przez tę partię (indywidualnie jesteśmy biedniejsi, ale wspólnie mamy szerszy dostęp do państwowych usług).
Przecież w ten czy inny sposób ktoś będzie musiał zapłacić za tę budowę mieszkań. A tym kimś będziemy my i o tyle mniej będziemy mieli funduszy, żeby kupić samemu mieszkanie. Bo chyba o cenę tych prywatnych mieszkań chodzi, a nie państwowych których przecież nie wolno będzie kupić?
niestety moi współobywatele głosujący na boomerów z establishemntu, którzy mają wyrąbane na problemy społeczne, darwinistów społecznych, karierowiczów fundamentalistów – nigdy nie zrozumieją tak trudnego zestawienia
A następnie przyleciał smok…
Będę adwokatem diabła – PIS już miał program budowania mieszkań. Nazywał się mieszkanie+, i poszły na niego pieniążki, zgodnie z planem musieliśmy czekać kilka lat na efekty, i… po kilku latach okazało się, że właściwie mieszkań nie ma.
Według NIKu, to nie jest tak, że rzeczy nie poszły w ruch, po prostu cały projekt był napisany na kolanie, bez zrozumienia tego co trzeba zrobić i jak trzeba zrobić i ile czasu to zajmie. Jaką mamy pewność, że partia która nigdy nie rządziła, nawet w koalicji, a w sejmie jest tylko jedną kadencję, będzie potrafiła faktycznie zrealizować cały projekt? I czy faktycznie jesteśmy w na tyle komfortowej sytuacji, że możemy zacząć rozwiązywać ten problem dopiero za kilka lat?
Poza tym, czy wysokie ceny mieszkań faktycznie są spowodowane niską podażą? W śródmieściu Szczecina w poprzednim roku wybudowano dwa nowe budynki mieszkalne. Chociaż minęło pół roku, według inwestora, zdecydowana większość mieszkań w tych dwóch budynkach nie jest nawet zarezerwowana. Ceny mają po byku – 46m2 mieszkanie za blisko 800k, 60m2 mieszkanie za milion, oczywiście mówimy o stanie deweloperskim. Czy gdyby wysokie ceny wynikały z krzywej popytu i podaży, deweloper nie obniżyłby cen tak, żeby chociaż połowa mieszkań się sprzedała?
Lecimy dalej, co z kredytami? Według mbanku, biorąc kredyt hipoteczny na 35 lat na mieszkanie za 300 000, mając 10% wkładu własnego, koszt kredytu wynosi ponad 900k. Jeśli koszt kredytu jest trzykrotnie wyższy niż koszt mieszkania, to czy zwiększenie podaży mieszkań naprawdę sprawi, że ludzi będzie stać na mieszkania? Nawet jak zdarzy się cud i mieszkania zejdą do 300k, ludzi wciąż nie będzie stać na wzięcie kredytu na to mieszkanie.
Tylko że nie tak działa rynek nieruchomości…
Półprawda i niedomówienia. Jeśli powstanie państwowy deweloper, to też będzie potrzebował materiałów i pracowników. O ile nie ma jakiejś niebiańskiej nadwyżki na rynku (a raczej nie ma, zarówno jak idzie o materiały jak i o siłę roboczą), to te będą pochodzić z tego samego rynku z którego biorą prywatni deweloperzy. Więc podaż de facto się nie zmieni, po prostu zmieni się wykorzystanie. A że lewica oferuje jedynie mieszkania na wynajem, a nie na kupno, to jest to de facto pogorszenie sytuacji dla wielu ludzi.
Na “metodzie” razem korzystają głównie firmy budowlane, a nie “twoja rodzina”. To, że zostanie wybudowane jakieś mieszkanie nie oznacza, że należy się ono twojej rodzinie i dostaniesz je bez problemów.
Nie wiem też skąd wniosek, że ceny poszłyby w dół? Podaż już teraz jest większa od popytu, budowane jest sporo mieszkań, z których połowa stoi pusta, już nie mówiąc o rynku wtórnym. Pokusiłbym się nawet o założenie, że w ostatnich 20 latach jest budowane coraz więcej mieszkań. A mimo to ceny rosną.
Więc te “zalety” metody razem są tak przekręcone, że tym samym sposobem można w dobrym świetle pokazać programy PiS czy PO.
Wy na tej grupce serio wierzycie w to że przyjdzie Lewica Z Zandbergiem na czele i naprawi ten kraj? Co wy ćpiecie?
Propaganda? Jeszcze jak
Lol tylko, ze PiS tez miał ten plan budowania.
Wszystko fajnie, tylko że:
1. Ile to kosztuje i kto za to zapłaci?
2. Dlaczego mieszkania wybudowane w ten sposób miałyby być tańsze niż prywatnie?
3. Kto to wybuduje? (czy będzie przetarg dla deweloperów – mniej powstanie prywatnie, czy stworzą rządową spółkę – tworzenie nowej spółki aby od razu zajęła się czymś tak poważnym i drogim budzi wątpliwości, zwłaszcza z upolitycznionym kierownictwem które gówno się na tym zna)
4. PiS też miał program budowy i wiadomo jak się skończyło. Czy partia bez żadnego doświadczenia nagle poradzi sobie lepiej?
To jest zbyt dobry interes, by korzystający z niego nie znaleźli sposobów, aby im państwo nie zrobiło skutecznej konkurencji.
Gdy ruszała pierwsza odsłona tego pisowskiego programu, oczekiwano od gmin wskazania terenów pod tego rodzaju budownictwo. Tych wskazanych miejsc nie brakowało. Tylko że na tym wskazaniu się skończyło. Jeżeli to ma być taniej, to i tak komuś musi się opłacać to zbudować. Państwo nie musi zarobić, jak deweloper. Ale praktyka jest taka, że powołanie państwowej firmy do budowy takich mieszkań zacznie się od powołania zarządu jakichś nieudaczników, którym się z rozdzielnika stołki należą, którzy kosztować będą w sumie nie mniej niż deweloper ze swoimi zarobkami. Poza tym przez lata PRL zepsuto nas do tego stopnia, że taki książę na państwowym raczej będzie szukał, jak się dodatkowo dorobić, więc będzie mniej efektywny deweloper, który bardziej bezpośrednio odczuwa w kieszeni skutki swoich działań.
Byłoby dobrze, gdyby w obecnej sytuacji pojawiły się na rynku mieszkania niedeweloperskie i budowane nie dla zysku, bo by to zmieniło ten rynek, ale obawiam się, że może to być niemożliwe z powodu wielu możliwości przeciwdziałania przez deweloperów. Ostatecznie choćby przez skorumpowanie takiego prezesa państwowej firmy budującej osiedla – by działał w interesie deweloperów.
G. prawda, a nie żadna prawda.
Jeżeli państwo zaczyna wytwarzać jakiś produkt/usługę to następuje kanibalizacja rynku, krzywa popytu/podaży robi swoje. Po prostu program Razem doprowadziłby do wypierania rynku prywatnego przez rynek państwowy. Jedyny sposób żeby zwiększyć liczbę budowanych mieszkań w takim układzie to jakby państwo budowało więcej mieszkań niż cały obecny sektor prywatny razem wzięty. Ale ile zdjęć sobie można porobić na takich programach…
Dopłaty do kredytów to faktycznie lipa, ale tylko pod warunkiem, że powstaje mało/wcale mieszkań (nieelastyczna podaż).
Już bardziej skuteczne byłoby zmuszenie miast do wywalenia dziadoparkingów, nieużytków w centrum i innych rodzinnych ogródków działkowych (choć one bardziej przypominają slumsy niż ogródki) i sprzedanie tego w ręce deweloperów, żeby jakoś sensowniej ten teren wykorzystali.
Propozycja PO jest dla mnie delikatnie mówiąc zastanawiająca, ale rozwiązanie pt. zbudujemy i będzie git jest naiwne.
Zresztą szacowana cena za mieszkanie jest optymistyczna. Chyba, ze budujemy molochy ala Moskwa albo głównie w miastach, ktore się stopniowo wyludniają
Drobna poprawka. Dopłaty do wynajmu nie sprawią, że wzrośnie popyt. Zapotrzebowanie na mieszkania pozostanie na tym samym poziomie. Wzrosną jedynie ceny
Co do powtarzającego się tu pytania ‘a kto to zbuduje’ chciałbym poznać wasze opinie o TBS’ach. Pytam bo u mnie w okolicy funkcjonuje kilka takich osiedli i z tego co widziałem/słyszałem to funkcjonuje całkiem nieźle.
Nie słyszałem narzekania na jakość samych mieszkań, cena też słyszałem, że była ok no i z tego co kojarzę to kupując mieszkanie w TBS (przynajmniej u mnie w okolicy) podpisujesz kwit, że sam tam będziesz mieszkał a nie kupujesz na wynajem co przynajmniej w teorii eliminuje kupowanie przez kogoś 50tego mieszkania inwestycyjnego.
Uproszczenie? Nie, bzdura… Budowa mieszkań to nie jest zwiększanie popytu? Typowy wyborca razem w akcji…
Budowa mieszkań: rosną ceny usług budowlanych i działek budowlanych. Korzystają głównie: firmy budowlane, budowlańcy i właściciele działek.
Nie ma prostych metod na skróty. Jak ktoś miał do czynienia z budowlanką, to wie, jaka jest na nim sytuacja. Robotnicy już zarabiają grubo powyżej średniej krajowej, a ciagle ich brakuje.
Kiedyś nad tym się zastanawiałem, aby państwo było deweloperem i stawiało bloki budując je w delach mieszkaniowych a nie zarobkowych. Tylko pomyślmy jak dużo przekrętów byłoby przy takiej opcji. To się w głowie by nie mieściło. Total korupcja.
Może innym rozwiązaniem byłoby udzielanie przez państwo kredytów hipotecznych na pro rodzinnych warunkach.
Pierdu, pierdu – prawda jest taka, że wszystkie trzy partie lizały i będą lizały rowy bankierom, bo na ich pieniążkach mogą budować swoje dobrze oprocentowane misie.
Uzdrawianie rynku mieszkaniowego należałoby zacząć od regulacji zmiennych oprocentowań i reszty cwaniackich kosztów kredytów – typu pomostowych, które się świetnie kombią z sądami wpisującymi hipotekę do ksiąg przez 8 w dupę kopanych miesięcy. To się oczywiście nie zadzieje, bo energiczni panowie by przyszli i ukręcili nochala Pinokiowi czy innemu na jego miejscu.
Po drugie należy **przestać jebać po deweloperach, a zacząć po samorządach.** Większość debilnych placów zabaw przypominających wybiegi dla wolnych kurek to inicjatywa naszych wspaniałych urzędników, którym od zawrotnych pensji rzędu 3 tys. na miesiąc załącza się tryb architekta krajobrazu. Co gorsza, lepiej umocowani deweloperzy mogą sobie pozwolić na dowolne kształtowanie opinii tych niedożywionych stażystów poprzez taktyczne upuszczanie Termomixów w pobliżu ich miejsca zamieszkania.
Tą samą patologią są planiści i wszelakie wydziały rozwoju aglomeracji miejskich. Plany miejscowe są pełne dziur i zapisów o liniach elektrycznych czy innych rowach melioracyjnych o szczególnym znaczeniu, których planowanie można często datować do czasów rządów Bolka Bieruta.
Pracując ponad 5 lat w tej przeklętej przez wszystkich branży mogę z całą pewnością powiedzieć, że gdyby polikwidować w przepisach/planach miejscowych większość wyssanych z palca ograniczeń dotyczących kubatury czy odległości elementów infrastruktury od budynków/granicy działki, a dopierdolić wysoki współczynnik miejsc postojowych i spatchować wyrabianie powierzchni biologicznie czynnej dachami i parkingami, to nagle byśmy mieli fajne i logiczne osiedla i to pewnie w niższych cenach.
I cyk szwagier budowlaniec stawia budynek 12 lokali 30m za 15mln
Zapominamy o tym że PiS już próbował budować mieszkania.
Budowanie inwestycji mieszkaniowych wcale nie jest łatwe. I nie chodzi tylko o ziemię, ale również organizację, planowanie, obsługę i realizację inwestycji.
Nie powinno być żadnym zaskoczeniem że rząd (żaden, nie tylko PiS) nie będzie w stanie znaleźć tysięcy wysoko wyspecjalizowanych specjalistów gotowych pracować w budżetówce i jeszcze z politycznym podtekstem którzy się poorganizuja w zespoły deweloperskie i sprawnie i efektywnie zrealizują inwestycje (podpowiedź – komercyjni deweloperzy mają z tym problemy).
To nie jest przypadek że większość krajów zachodnich podpiera się deweloperami przy inwestycjach publicznych również w zakresie organizacji i planowania inwestycji. Skąd się wziął model partnerstwa publiczno prywatnego? Z krajów zachodnich. Skąd się wziął model budowania mieszkań socjalnych w ramach i jako część inwestycji komercyjnych??? Również tak to działa na zachodzie.
A poza tym cóż za bzdurne pisanie że na budowaniu zarobią deweloperzy? A co z firmami wykonawczymi, projektantami, dostawcami materiałów budowlanych? Oni wszyscy też zarobią – to są setki tysięcy podmiotów i miliony ludzi. Przecież to nieprzypadkowe że w okresach kryzysów państwa inwestują w infrastrukturę – przemysł budowlany to ogromna gałąź gospodarki.
34 comments
Hotel? Trivago
Ciekawe czy gdzieś na facebooku jest jakaś inna wersja tego mema tylko z inną partią i ciekawe ile w nich prawdy.
[deleted]
Ktoś ich pytał o koszt budowy tych mieszkań? Czy ten sub nie przewiduje takich niewygodnych kwestii?
Wszystkie rozwiązania są do dupy, jeśli mieszkania będą nadal metodą lokowania kapitału i flipowania. Jeśli będą tańsze to zwyczajnie w ramach “inwestycji” będzie można kupić więcej, więc spadek ich ceny będzie chwilowy. Na dłuższą metę jedynie wynajem może być tańszy, bo większość mieszkań w których ulokowano kapitał, na to pójdzie. Przy pomyśle Lewicy niewiele się zmieni, przy PO i PiSu mniej ludzi będzie stać na kupienie, i tyle.
Dajcie mi kontener mieszkalny, czy tak wiele wymagam?! 🙁
Jedyna różnica jest że u popisu zarobią wszyscy deweloperzy a u razemkow tylko kilku zaprzyjaźnionych
a komu lewica zabierze hajs żeby sfinansować budowe tych mieszkań i ewentualny zakup działek?
Ja pierdole, ten sub jest tylko o politycznych obiecankach różnych partii?
Średnio prawda bo jest mnóstwo pustych mieszkań w Warszawie na które praktycznie nikogo nie stać
Wszystko fajnie, ale kto to będzie budował? – i nie pytam ze złośliwości tylko z ciekawości
Będzie przetarg na budowę dajmy na to 1000 mieszkań i teraz zgłosi się deweloper (?) i powie że on wybuduje. No to ten deweloper zrobiłby podobną ilość mieszkań bez tego przetargu tylko od razu na rynek prywatny.
Nie rozumiem gdzie wartość dodana
Co sie dzieje z tym subem? Ktos z Razem chce tu sie rozreklamowac czy co?
Ceny w dół po pomysłach Razem? Realne ceny to tak naprawdę wypadkowa zarobków. Powiem szczerze, że myślałem iż wyborcy Razem na r/polska przynajmniej rozumieją model gospodarczy proponowany przez tę partię (indywidualnie jesteśmy biedniejsi, ale wspólnie mamy szerszy dostęp do państwowych usług).
Przecież w ten czy inny sposób ktoś będzie musiał zapłacić za tę budowę mieszkań. A tym kimś będziemy my i o tyle mniej będziemy mieli funduszy, żeby kupić samemu mieszkanie. Bo chyba o cenę tych prywatnych mieszkań chodzi, a nie państwowych których przecież nie wolno będzie kupić?
niestety moi współobywatele głosujący na boomerów z establishemntu, którzy mają wyrąbane na problemy społeczne, darwinistów społecznych, karierowiczów fundamentalistów – nigdy nie zrozumieją tak trudnego zestawienia
A następnie przyleciał smok…
Będę adwokatem diabła – PIS już miał program budowania mieszkań. Nazywał się mieszkanie+, i poszły na niego pieniążki, zgodnie z planem musieliśmy czekać kilka lat na efekty, i… po kilku latach okazało się, że właściwie mieszkań nie ma.
Według NIKu, to nie jest tak, że rzeczy nie poszły w ruch, po prostu cały projekt był napisany na kolanie, bez zrozumienia tego co trzeba zrobić i jak trzeba zrobić i ile czasu to zajmie. Jaką mamy pewność, że partia która nigdy nie rządziła, nawet w koalicji, a w sejmie jest tylko jedną kadencję, będzie potrafiła faktycznie zrealizować cały projekt? I czy faktycznie jesteśmy w na tyle komfortowej sytuacji, że możemy zacząć rozwiązywać ten problem dopiero za kilka lat?
Poza tym, czy wysokie ceny mieszkań faktycznie są spowodowane niską podażą? W śródmieściu Szczecina w poprzednim roku wybudowano dwa nowe budynki mieszkalne. Chociaż minęło pół roku, według inwestora, zdecydowana większość mieszkań w tych dwóch budynkach nie jest nawet zarezerwowana. Ceny mają po byku – 46m2 mieszkanie za blisko 800k, 60m2 mieszkanie za milion, oczywiście mówimy o stanie deweloperskim. Czy gdyby wysokie ceny wynikały z krzywej popytu i podaży, deweloper nie obniżyłby cen tak, żeby chociaż połowa mieszkań się sprzedała?
Lecimy dalej, co z kredytami? Według mbanku, biorąc kredyt hipoteczny na 35 lat na mieszkanie za 300 000, mając 10% wkładu własnego, koszt kredytu wynosi ponad 900k. Jeśli koszt kredytu jest trzykrotnie wyższy niż koszt mieszkania, to czy zwiększenie podaży mieszkań naprawdę sprawi, że ludzi będzie stać na mieszkania? Nawet jak zdarzy się cud i mieszkania zejdą do 300k, ludzi wciąż nie będzie stać na wzięcie kredytu na to mieszkanie.
Tylko że nie tak działa rynek nieruchomości…
Półprawda i niedomówienia. Jeśli powstanie państwowy deweloper, to też będzie potrzebował materiałów i pracowników. O ile nie ma jakiejś niebiańskiej nadwyżki na rynku (a raczej nie ma, zarówno jak idzie o materiały jak i o siłę roboczą), to te będą pochodzić z tego samego rynku z którego biorą prywatni deweloperzy. Więc podaż de facto się nie zmieni, po prostu zmieni się wykorzystanie. A że lewica oferuje jedynie mieszkania na wynajem, a nie na kupno, to jest to de facto pogorszenie sytuacji dla wielu ludzi.
Na “metodzie” razem korzystają głównie firmy budowlane, a nie “twoja rodzina”. To, że zostanie wybudowane jakieś mieszkanie nie oznacza, że należy się ono twojej rodzinie i dostaniesz je bez problemów.
Nie wiem też skąd wniosek, że ceny poszłyby w dół? Podaż już teraz jest większa od popytu, budowane jest sporo mieszkań, z których połowa stoi pusta, już nie mówiąc o rynku wtórnym. Pokusiłbym się nawet o założenie, że w ostatnich 20 latach jest budowane coraz więcej mieszkań. A mimo to ceny rosną.
Więc te “zalety” metody razem są tak przekręcone, że tym samym sposobem można w dobrym świetle pokazać programy PiS czy PO.
Wy na tej grupce serio wierzycie w to że przyjdzie Lewica Z Zandbergiem na czele i naprawi ten kraj? Co wy ćpiecie?
Propaganda? Jeszcze jak
Lol tylko, ze PiS tez miał ten plan budowania.
Wszystko fajnie, tylko że:
1. Ile to kosztuje i kto za to zapłaci?
2. Dlaczego mieszkania wybudowane w ten sposób miałyby być tańsze niż prywatnie?
3. Kto to wybuduje? (czy będzie przetarg dla deweloperów – mniej powstanie prywatnie, czy stworzą rządową spółkę – tworzenie nowej spółki aby od razu zajęła się czymś tak poważnym i drogim budzi wątpliwości, zwłaszcza z upolitycznionym kierownictwem które gówno się na tym zna)
4. PiS też miał program budowy i wiadomo jak się skończyło. Czy partia bez żadnego doświadczenia nagle poradzi sobie lepiej?
To jest zbyt dobry interes, by korzystający z niego nie znaleźli sposobów, aby im państwo nie zrobiło skutecznej konkurencji.
Gdy ruszała pierwsza odsłona tego pisowskiego programu, oczekiwano od gmin wskazania terenów pod tego rodzaju budownictwo. Tych wskazanych miejsc nie brakowało. Tylko że na tym wskazaniu się skończyło. Jeżeli to ma być taniej, to i tak komuś musi się opłacać to zbudować. Państwo nie musi zarobić, jak deweloper. Ale praktyka jest taka, że powołanie państwowej firmy do budowy takich mieszkań zacznie się od powołania zarządu jakichś nieudaczników, którym się z rozdzielnika stołki należą, którzy kosztować będą w sumie nie mniej niż deweloper ze swoimi zarobkami. Poza tym przez lata PRL zepsuto nas do tego stopnia, że taki książę na państwowym raczej będzie szukał, jak się dodatkowo dorobić, więc będzie mniej efektywny deweloper, który bardziej bezpośrednio odczuwa w kieszeni skutki swoich działań.
Byłoby dobrze, gdyby w obecnej sytuacji pojawiły się na rynku mieszkania niedeweloperskie i budowane nie dla zysku, bo by to zmieniło ten rynek, ale obawiam się, że może to być niemożliwe z powodu wielu możliwości przeciwdziałania przez deweloperów. Ostatecznie choćby przez skorumpowanie takiego prezesa państwowej firmy budującej osiedla – by działał w interesie deweloperów.
G. prawda, a nie żadna prawda.
Jeżeli państwo zaczyna wytwarzać jakiś produkt/usługę to następuje kanibalizacja rynku, krzywa popytu/podaży robi swoje. Po prostu program Razem doprowadziłby do wypierania rynku prywatnego przez rynek państwowy. Jedyny sposób żeby zwiększyć liczbę budowanych mieszkań w takim układzie to jakby państwo budowało więcej mieszkań niż cały obecny sektor prywatny razem wzięty. Ale ile zdjęć sobie można porobić na takich programach…
Dopłaty do kredytów to faktycznie lipa, ale tylko pod warunkiem, że powstaje mało/wcale mieszkań (nieelastyczna podaż).
Już bardziej skuteczne byłoby zmuszenie miast do wywalenia dziadoparkingów, nieużytków w centrum i innych rodzinnych ogródków działkowych (choć one bardziej przypominają slumsy niż ogródki) i sprzedanie tego w ręce deweloperów, żeby jakoś sensowniej ten teren wykorzystali.
Propozycja PO jest dla mnie delikatnie mówiąc zastanawiająca, ale rozwiązanie pt. zbudujemy i będzie git jest naiwne.
Zresztą szacowana cena za mieszkanie jest optymistyczna. Chyba, ze budujemy molochy ala Moskwa albo głównie w miastach, ktore się stopniowo wyludniają
Drobna poprawka. Dopłaty do wynajmu nie sprawią, że wzrośnie popyt. Zapotrzebowanie na mieszkania pozostanie na tym samym poziomie. Wzrosną jedynie ceny
Co do powtarzającego się tu pytania ‘a kto to zbuduje’ chciałbym poznać wasze opinie o TBS’ach. Pytam bo u mnie w okolicy funkcjonuje kilka takich osiedli i z tego co widziałem/słyszałem to funkcjonuje całkiem nieźle.
Nie słyszałem narzekania na jakość samych mieszkań, cena też słyszałem, że była ok no i z tego co kojarzę to kupując mieszkanie w TBS (przynajmniej u mnie w okolicy) podpisujesz kwit, że sam tam będziesz mieszkał a nie kupujesz na wynajem co przynajmniej w teorii eliminuje kupowanie przez kogoś 50tego mieszkania inwestycyjnego.
Uproszczenie? Nie, bzdura… Budowa mieszkań to nie jest zwiększanie popytu? Typowy wyborca razem w akcji…
Budowa mieszkań: rosną ceny usług budowlanych i działek budowlanych. Korzystają głównie: firmy budowlane, budowlańcy i właściciele działek.
Nie ma prostych metod na skróty. Jak ktoś miał do czynienia z budowlanką, to wie, jaka jest na nim sytuacja. Robotnicy już zarabiają grubo powyżej średniej krajowej, a ciagle ich brakuje.
Kiedyś nad tym się zastanawiałem, aby państwo było deweloperem i stawiało bloki budując je w delach mieszkaniowych a nie zarobkowych. Tylko pomyślmy jak dużo przekrętów byłoby przy takiej opcji. To się w głowie by nie mieściło. Total korupcja.
Może innym rozwiązaniem byłoby udzielanie przez państwo kredytów hipotecznych na pro rodzinnych warunkach.
Pierdu, pierdu – prawda jest taka, że wszystkie trzy partie lizały i będą lizały rowy bankierom, bo na ich pieniążkach mogą budować swoje dobrze oprocentowane misie.
Uzdrawianie rynku mieszkaniowego należałoby zacząć od regulacji zmiennych oprocentowań i reszty cwaniackich kosztów kredytów – typu pomostowych, które się świetnie kombią z sądami wpisującymi hipotekę do ksiąg przez 8 w dupę kopanych miesięcy. To się oczywiście nie zadzieje, bo energiczni panowie by przyszli i ukręcili nochala Pinokiowi czy innemu na jego miejscu.
Po drugie należy **przestać jebać po deweloperach, a zacząć po samorządach.** Większość debilnych placów zabaw przypominających wybiegi dla wolnych kurek to inicjatywa naszych wspaniałych urzędników, którym od zawrotnych pensji rzędu 3 tys. na miesiąc załącza się tryb architekta krajobrazu. Co gorsza, lepiej umocowani deweloperzy mogą sobie pozwolić na dowolne kształtowanie opinii tych niedożywionych stażystów poprzez taktyczne upuszczanie Termomixów w pobliżu ich miejsca zamieszkania.
Tą samą patologią są planiści i wszelakie wydziały rozwoju aglomeracji miejskich. Plany miejscowe są pełne dziur i zapisów o liniach elektrycznych czy innych rowach melioracyjnych o szczególnym znaczeniu, których planowanie można często datować do czasów rządów Bolka Bieruta.
Pracując ponad 5 lat w tej przeklętej przez wszystkich branży mogę z całą pewnością powiedzieć, że gdyby polikwidować w przepisach/planach miejscowych większość wyssanych z palca ograniczeń dotyczących kubatury czy odległości elementów infrastruktury od budynków/granicy działki, a dopierdolić wysoki współczynnik miejsc postojowych i spatchować wyrabianie powierzchni biologicznie czynnej dachami i parkingami, to nagle byśmy mieli fajne i logiczne osiedla i to pewnie w niższych cenach.
I cyk szwagier budowlaniec stawia budynek 12 lokali 30m za 15mln
Zapominamy o tym że PiS już próbował budować mieszkania.
Budowanie inwestycji mieszkaniowych wcale nie jest łatwe. I nie chodzi tylko o ziemię, ale również organizację, planowanie, obsługę i realizację inwestycji.
Nie powinno być żadnym zaskoczeniem że rząd (żaden, nie tylko PiS) nie będzie w stanie znaleźć tysięcy wysoko wyspecjalizowanych specjalistów gotowych pracować w budżetówce i jeszcze z politycznym podtekstem którzy się poorganizuja w zespoły deweloperskie i sprawnie i efektywnie zrealizują inwestycje (podpowiedź – komercyjni deweloperzy mają z tym problemy).
To nie jest przypadek że większość krajów zachodnich podpiera się deweloperami przy inwestycjach publicznych również w zakresie organizacji i planowania inwestycji. Skąd się wziął model partnerstwa publiczno prywatnego? Z krajów zachodnich. Skąd się wziął model budowania mieszkań socjalnych w ramach i jako część inwestycji komercyjnych??? Również tak to działa na zachodzie.
A poza tym cóż za bzdurne pisanie że na budowaniu zarobią deweloperzy? A co z firmami wykonawczymi, projektantami, dostawcami materiałów budowlanych? Oni wszyscy też zarobią – to są setki tysięcy podmiotów i miliony ludzi. Przecież to nieprzypadkowe że w okresach kryzysów państwa inwestują w infrastrukturę – przemysł budowlany to ogromna gałąź gospodarki.