
https://warszawa.naszemiasto.pl/brutalne-pobicie-16-latka-w-pruszkowie-grupa-nastolatkow/ar/c1-9242939
Głośny jest ostatnio temat pobicia szesnastolatka w Pruszkowie i tak sobie myślę skąd się to w niektórych gówniakach bierze i co można z tym zrobić.
No bo co można?
Do dyrektorki na dywanik która nic nie zrobi?
Do rodziców którzy nic nie zrobią a i jeszcze może będą bronić biednego oprawcę?
Nie jestem zwolennikiem przemocy fizycznej (sam byłem jej odbiorcą w dzieciństwie) ale kiedy widzę większego i starszego dręczyciela znęcającego się nad kimś mniejszym i młodszym, to marzy mi się żeby pojawił się ktoś jeszcze większy i starszy i postawił gnoja do porządku szybkim strzałem z otwartej ręki. Nic tak nie uczy ludzi pokory jak świadomość tego że zawsze może znaleźć się ktoś silniejszy od nich.
17 comments
Imo z jednej strony to brak konsekwencji dla dręczycieli, a z drugiej strony brak pomocy i wsparcia dla obu stron. Naście lat to wiek w którym dużo dzieje się w człowieku a sam człowiek nie bardzo wie czemu i dlaczego i tego nie rozumie. Także imo najpierw to porządna edukacja o psychice człowieka, zamiast wychowania do życia w rodzinie gdzie jedyny przekaz to “nie używaj narkotyków bo cię kurwa zmiotą z planszy”
Na bullying najlepsze jest uwrażliwienie postronnych osób na krzywdę innych. Krzywdziciele pewnie nie czują też strachu przed konsekencjami w środowisku skoro nie boją się filmować dowodów.
te dzieciaki mogą mieć zaburzenie zachowania. u nas się nie stosuje rozwiązań systemowych mających na celu wyciągnięcie tych bachorów z patologii. najprawdopodobniej się stoczą jeszcze bardziej w ośrodku, do którego trafią
Pierwsze co sie nasuwa na mysl to zaniedbania rodzicow. Oddanie dzieci w wychowanie tiktokowi, instagramowi, srodowisku etc.
Takie rzeczy nie biora sie znikad. Poprzedzaly je symptomy, sytuacje na ktore nie bylo prawidlowej reakcji rodzica.
Dzieci są okrutne i przemoc zawsze byłą wśród gówniaków obecna. Teraz więcej się o tym mówi bo gówniaki mogą nagrać swoje zabawy i pochwalić się nimi przed szerszą publicznością w internecie. Przemoc obecna jest zarówno wśród dzieci z “patologii” jak i tych z dobrych domów, gdzie rodzice co niedzielę chodzą do teatru. Dręczycieli motywuje brak konsekwencji i poklask od innych, w końcu zgaszenie peta na czyimś ciele jest śmieszne według widowni.
Mam nadzieję, że nie masz dzieci.
Oprawca nosi kołczan prawilności i szeleszczący armor, wiadomo, że nie jest to zwykły nastolatek, tylko jakiś galopujący w kierunku patologii młodzieniec. Imo za takie coś pod sąd, jak ma 17 lat to powinien odpowiadać jak dorosły za pobicie i do widzenia. Takie zachowania to imo wypadkowa braku zainteresowania ze strony rodziców, złych wzorców, złego towarzystwa i może czasem biedy, wszak można żyć biednie, a godnie i czysto. Z drugiej strony znieczulica postronnych obserwatorów, strach przed reakcją, bo gówno uderzysz, nie daj Bóg ciut za mocno, a za człowieka pójdziesz siedzieć albo dostaniesz zawiasy.
od zawsze tak było, różnica jest taka że teraz to nagrywają
Rodzice lub szkoła powinni zgłosić to na policję. Na szkołę nie ma co liczyć, zamiotą pod dywan. Jak jesteś rodzicem dręczonego dziecka to biegusiem na policję, potem robić sprawę w sądzie (i nie rezygnować!) tak by starzy agresatora się posrali na rzadko. Zbierać dowody, świadków i nie odpuszczać. Zero litości. To od rodziców zależy jak wychowają dziecko i powinni ponieść konsekwencje w przypadku wychowania sadysty.
Proszę wybaczyć mi za emocje, ale sama byłam ofiarą znęcania się psychicznego i fizycznego. Niestety w mojej sprawie nikt nic nie zrobił. Teraz, jak jestem rodzicem, zrobiłabym takie piekło takim śmieciom, że żałowaliby, że na mnie trafili. Oczywiście zgodnie z prawem
Proponuję calkowity brak ochrony życia płodów do 225 miesiąca od poczęcia. “Jak umrze to umrze.”
A tak na serio to do 18 roku życia dziecko ponosi praktycznie zerowe konsekwencje swoich czynów. Może warto sobie uzmysłowić, że są ludzie nienaprawialnie źli?
https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,29552960,pierwszy-raz-zabil-gdy-mial-14-lat-nadal-nie-uslyszal.amp
>Do rodziców którzy nic nie zrobią a i jeszcze może będą bronić biednego oprawcę?
Wychodzi bezstresowe wychowanie, dodatkowo nieudolny aparat państwowy.
Obawiam się, że nie ma żadnych skutecznych rozwiązań, które były by zgodne z prawem. Wielu takich dręczycieli to są osoby już w tak młodym wieku zdegenerowane. Nawet jak naślesz policję to tylko będą się tym chwalić w środowisku, jacy to oni są “gangsta” i przypały z pałami mają. Kiedyś przynajmniej bez problemu odizolowywało się takie osoby w zakładach poprawczych. Ale teraz, kuratora dają w porywach, a zakłady świecą pustkami, nawet u mnie w okolicy jeden jest likwidowany. 20-30 lat temu tam było i coś rzędu 100 dzieciaków, teraz jak mieli 5 osób na 30 osób kadry to było po prostu śmieszne i musieli to zamknąć. A jak nie ma perspektywy kary, to tacy oprawcy nie czują zahamowań niestety i koło się zamyka.
Old school
wychowanie bezstresowe
1 wychować dziecko
2 znaleźć mu zajęcie, na którym się wyżyje
Mój młodszy brat często wdawał się w bójki w szkole, praktycznie codzienne uwagi czy inne spierdalanie z lekcji. Poszedł na boks, zmęczył się, dostał kilka razy w łeb i teraz ma temperament jak mnich.
W obecnej szkole rządzi prawo dżungli. Uczniowie są zestresowani i przemęczeni, a także niedożywieni. To jest cały szereg wydarzeń, który doprowadza do tego, dlaczego pobito jakiegoś ucznia. Cały system szkolnictwa w modelu pruskim jest w XXI wieku o kant dupy potłuc
Moja patoszkoła uczestniczyła w programie “Szkoła bez przemocy” xD
* dyrekcja nic nie robi i boi się, że sprawa nabierze charakteru medialnego
* rodzice opracy go bronią; rodzice ofiary każą mu sobie lepiej radzić
* “nie obchodzi mnie, kto zaczął, macie się przeprosić”
* podkablowanie do rodziców/nauczycieli kończy się naprawdę ŹLE, ci ludzie nie potrafią przekazywać dobrze informacji. Z moich doświadczeń za bycie konfidentem dostawało się większy wpierdol niż za cokolwiek innego
* typ “większy i starszy”, który mógłby postawić gnoja do porządku, zazwyczaj był dość neutralny, siedział w ławce z tyłu i jako jedyny krzyczał “dobra, morda wszyscy” gdy klasa się za bardzo rozgadała, a nauczyciel sobie nie radził. Jednocześnie był bardzo respektowany. Ale to nie był typ, który broniłby słabszych
* z **moich** doświadczeń – to dziewczyny rozstawiały chłopaków jak pionki, każąc im pobić kogoś i sami by tego nie zrobili, gdyby nie chcieli zaimponować lasce. Były to dziewczyny, które mam wrażenie, że naprawdę mogłyby kogoś w przyszłości zabić. Szkoła uznaje jednak, że dziewczyny (DzIeWcZęTa*) są grzeczne i nigdy by czegoś takiego nie zrobiły, a chłopaki “muszą się wyszaleć”, “boys gonna be boys” i tym podobne dyrdymały
Na marginesie, w pewnej szkole integracyjnej w moim skromnym mieście na lubelszczyźnie był chłopak ze stwierdzonym zespołem Downa w średnim stopniu, który masturbował się na lekcjach i molestował dziewczyny, próbując je łapać za piersi ilekroć nie przeszły obok niego na przerwie. Czasem je sam gonił. Temat był zgłaszany wyżej, odpowiedź: “jesteście mądrzejsi, nie prowokujcie go, on sam ma problemy”. Nie popieram przemocy, ale nie mogę powiedzieć, by nie była ona w tym przypadku skuteczna – na początku drugiego semestru został pobity przez chłopaków z jego klasy i od tamtej pory nie dotknął żadnej dziewczyny. Czy dało się to rozwiązać bez przemocy? Może. Ale szkoła jest ślepa na wszystko, a przemoc to ostateczność. Cokolwiek nie powiem, nie zmieni to faktu, że chłopak został pobity. Dzieci nie będą robić analizy psychologicznej gościa z zespołem Downa ani nie będą próbować mu przeprowadzać psychoterapii
Już te 20 lat temu byłam gnębiona przez rówieśników. Pierwszy raz oberwałam fizycznie jeszcze w przedszkolu. Później była już “tylko” przemoc psychiczna, ciągnąca się przez całe przedszkole i sześć lat podstawówki. Nie pozbierałam się po tym do dzisiaj i mam wrażenie, że szkody wyrządzone na mojej psychice są zbyt duże, żeby kiedykolwiek uznać temat za zamknięty. System był wtedy tak samo ślepy i bezradny jak dzisiaj.
Moim zdaniem jako totalne minimum potrzebna jest edukacja wśród dorosłych, zarówno nauczycieli jak i rodziców. Trzeba ludzi nauczyć, na jakie zachowania dzieci zwracać uwagę i co może sugerować, że dziecko jest ofiarą albo sprawcą bullyingu. Trzeba pokazać, jak szkodliwe jest bagatelizowanie problemu. Jak pomóc ofiarom, nie mam pomysłu. Mnie by chyba pomogła odpowiednio wczesna opieka psychologiczna, ale taka na poważnie. I żeby ktokolwiek w ogóle na dobry początek mi uwierzył – przemoc psychiczna nie zostawia siniaków, nie miałam dowodów rzeczowych. Opiekę psychologa powinni wbrew pozorom otrzymać też sprawcy przemocy. Te dzieciaki z reguły zachowują się w taki, a nie inny sposób przez własne problemy i emocje, z którymi na jakiejś płaszczyźnie sobie nie radzą. Za wyjątkiem jakiegoś miejmy nadzieję małego procenta młodocianych psychopatów.
No, przede wszystkim uważam, że trzeba przestać udawać, że problem jest nowy, albo że w ogóle nie istnieje.