Siedzę w tych tematach od lat. Cynizm producentów i głupota konsumentów idą w parze.
Najśmieszniejsze jest w tym wszystkim to, że założenia są naprawde fajne z fajnymi pomysłami i w ogóle. Potem to wszystko przelatuje przez korporacyjne działy księgowości, badania fokusowe, 150 mityngów o niczym i na końcu wychodzi kubek z wifi z którego się nie da pić, ale za to wyświetla najnowsze promocje liptona z amazona.
Niektórych rzeczy to nawet nie do końca rozumiem. Jak chociażby appka do pralki czy zmywarki. Po co? I tak trzeba ją samemu przygotować, załadować, wrzucić proszek albo tabletkę, więc tak na dobrą sprawę przeniesiony do appki zostaje najprostszy krok. I nie trafia do mnie argument “no ale wstawię jak będę wychodzić z pracy”, bo raz niemal wszystkie mają odliczanie, a dwa czemu taka zmywarka miałaby czekać?
Co innego z jakimiś termostatami czy tego typu rzeczami, gdzie całość faktycznie może zostać całkowicie zautomatyzowana. A fakt, że nie wiadomo czy za rok dany produkt będzie wspierany, czy jakaś aktualizacja nie wykrzaczy mi ogrzewania w domu jednak odwodzi mnie od stosowania takiego czegoś. Poza nieporównywalnie wyższą ceną oczywiście.
A wszelkie telewizory wyświetlające mi reklamy to już przesada całkowita
Raczej internet of censorship.
Internet of shit i chyba każda mi znana osoba “techniczna” powie to samo. Tam gdzie gadżeciarze widzą “innowacje” ja widzę tylko kolejne zagrożenia.
/r/theinternetofshit
Sensu głębszego ta cała idea jeszcze długo mieć nie będzie, ale czasami jakieś fajne ‘bajery’ potrafi wyprodukować. Ja jakiś czas temu kupiłem sobie żarówkę z wifi i zajebista sprawa.
6 comments
Siedzę w tych tematach od lat. Cynizm producentów i głupota konsumentów idą w parze.
Najśmieszniejsze jest w tym wszystkim to, że założenia są naprawde fajne z fajnymi pomysłami i w ogóle. Potem to wszystko przelatuje przez korporacyjne działy księgowości, badania fokusowe, 150 mityngów o niczym i na końcu wychodzi kubek z wifi z którego się nie da pić, ale za to wyświetla najnowsze promocje liptona z amazona.
Niektórych rzeczy to nawet nie do końca rozumiem. Jak chociażby appka do pralki czy zmywarki. Po co? I tak trzeba ją samemu przygotować, załadować, wrzucić proszek albo tabletkę, więc tak na dobrą sprawę przeniesiony do appki zostaje najprostszy krok. I nie trafia do mnie argument “no ale wstawię jak będę wychodzić z pracy”, bo raz niemal wszystkie mają odliczanie, a dwa czemu taka zmywarka miałaby czekać?
Co innego z jakimiś termostatami czy tego typu rzeczami, gdzie całość faktycznie może zostać całkowicie zautomatyzowana. A fakt, że nie wiadomo czy za rok dany produkt będzie wspierany, czy jakaś aktualizacja nie wykrzaczy mi ogrzewania w domu jednak odwodzi mnie od stosowania takiego czegoś. Poza nieporównywalnie wyższą ceną oczywiście.
A wszelkie telewizory wyświetlające mi reklamy to już przesada całkowita
Raczej internet of censorship.
Internet of shit i chyba każda mi znana osoba “techniczna” powie to samo. Tam gdzie gadżeciarze widzą “innowacje” ja widzę tylko kolejne zagrożenia.
/r/theinternetofshit
Sensu głębszego ta cała idea jeszcze długo mieć nie będzie, ale czasami jakieś fajne ‘bajery’ potrafi wyprodukować. Ja jakiś czas temu kupiłem sobie żarówkę z wifi i zajebista sprawa.