Nic mnie tak nie zniszczyło psychicznie, jak ta zasrana pandemia.
Super czas. Akurat urodził mi się synek i gdyby nie to i praca zdalna musiałbym siedzieć jak ten debil w biurze i przegapiłbym jak dorasta. A tak pracuję sobie z domu i mam z dzieckiem dobry kontakt. Dziękuję Pan koronawirus.
Ahhh, to tanie paliwo i puste drogi. 😢
Pierwsze tygodnie były tak surrealistyczne, puste ulice nawet w godzinach szczytu, kolejki poza sklepami, gdzie dystans między ludźmi to nie było 1,5m tylko 3m. Jak podjeżdżała karetka i wychodzili medycy w kombinezonach to we wszystkich oknach stali ludzie. Szczerze, to wspominam to z dużym sentymentem, pewnie dlatego, że nikomu w mojej rodzinie/wśród przyjaciół nic się nie stało i była to ciekawa odmiana od zwykłej zabieganej rzeczywistości. Tak jakby cały świat na jakiś czas postanowił cosplayować apokalipsę.
Niezbyt popularna opinia, ale pandemię wspominam bardzo pozytywnie. Z jednej strony wiem jak wielu ludzi umarło / straciło rodzinę i bliskich, ale mi osobiście wiele dało. Miałem więcej czasu dla siebie, relacje z domownikami mam dobre, więc nie było problemów z przebywaniem w domu. Puste drogi i sklepy, generalnie dużo więcej spokoju, którego od dawna potrzebowałem
Lockdown się skończył ale pandemia nie. Zresztą niedługo może się zacząć ponownie skoro nadeszła kolejna fala covida
W sumie zamknąłbym ponownie.
i moje urodziny…
Paradoksalnie to ta pandemia miała pozytywny wpływ na moje życie zawodowe, gdyż firma wysłała nas na home office i stało się to normalną formą pracy.
Nigdy jednak nie zapomnę jak w sobotę ok 7 rano zadzwoniła do mnie mama, bym się szybko ubierał bo po mnie podjedzie i skoczymy na zakupy bo
“podobno ludzie wszystko wykupują”. I w sumie miała racje. Podjechaliśmy do Biedry a tam ludzie z dwoma-trzema wózkami latają. Coś niesamowitego.
To już 3 lata, Chryste
Byłam wtedy w licbazie, jak ogłosili te wieści, to ludzie w mojej szkole byli szczęśliwi jak nigdy wcześniej XD jak sama pandemia w całości była kijowym doświadczeniem, tak te pierwsze tygodnie były fajnym czasem żeby odpocząć od szkoły i wreszcie się wyspać
Ile bym dał za zdalne znowu…
Kurcze, pamiętam jak się cieszyłem z dwóch tygodni wolnego od szkoły… A potem miesiąca… I po dwóch miałem dość. A szczególnie znienawidziłem lockdown, gdy zakazali wychodzić nastolatkom poniżej 16. roku życia przed 16 z domu. I tym sposobem kończąc lekcje o 12:40, byłem i tak zmuszony siedzieć w domu, co było czystym idiotyzmem.
Pamiętajcie że to się zaczęło od Chin a oni jak ruscy jak coś wymyśla niekoniecznie mają na to pomysł/ antidotum dlatego cały świat zwariował
17 comments
Pamiętacie [City of Silence](https://www.youtube.com/watch?v=Wzkg8sYWBGA&ab_channel=DamianPop%C5%82awski)? Pierwszy weekend pandemii, Polacy po raz kolejny udowodnili, że są mistrzami zrywów.
2020 najgłupszy rok w dziejach ludzkości.
I lasy! Pamiętajcie o lasach!
Nic mnie tak nie zniszczyło psychicznie, jak ta zasrana pandemia.
Super czas. Akurat urodził mi się synek i gdyby nie to i praca zdalna musiałbym siedzieć jak ten debil w biurze i przegapiłbym jak dorasta. A tak pracuję sobie z domu i mam z dzieckiem dobry kontakt. Dziękuję Pan koronawirus.
Ahhh, to tanie paliwo i puste drogi. 😢
Pierwsze tygodnie były tak surrealistyczne, puste ulice nawet w godzinach szczytu, kolejki poza sklepami, gdzie dystans między ludźmi to nie było 1,5m tylko 3m. Jak podjeżdżała karetka i wychodzili medycy w kombinezonach to we wszystkich oknach stali ludzie. Szczerze, to wspominam to z dużym sentymentem, pewnie dlatego, że nikomu w mojej rodzinie/wśród przyjaciół nic się nie stało i była to ciekawa odmiana od zwykłej zabieganej rzeczywistości. Tak jakby cały świat na jakiś czas postanowił cosplayować apokalipsę.
Niezbyt popularna opinia, ale pandemię wspominam bardzo pozytywnie. Z jednej strony wiem jak wielu ludzi umarło / straciło rodzinę i bliskich, ale mi osobiście wiele dało. Miałem więcej czasu dla siebie, relacje z domownikami mam dobre, więc nie było problemów z przebywaniem w domu. Puste drogi i sklepy, generalnie dużo więcej spokoju, którego od dawna potrzebowałem
Lockdown się skończył ale pandemia nie. Zresztą niedługo może się zacząć ponownie skoro nadeszła kolejna fala covida
W sumie zamknąłbym ponownie.
i moje urodziny…
Paradoksalnie to ta pandemia miała pozytywny wpływ na moje życie zawodowe, gdyż firma wysłała nas na home office i stało się to normalną formą pracy.
Nigdy jednak nie zapomnę jak w sobotę ok 7 rano zadzwoniła do mnie mama, bym się szybko ubierał bo po mnie podjedzie i skoczymy na zakupy bo
“podobno ludzie wszystko wykupują”. I w sumie miała racje. Podjechaliśmy do Biedry a tam ludzie z dwoma-trzema wózkami latają. Coś niesamowitego.
To już 3 lata, Chryste
Byłam wtedy w licbazie, jak ogłosili te wieści, to ludzie w mojej szkole byli szczęśliwi jak nigdy wcześniej XD jak sama pandemia w całości była kijowym doświadczeniem, tak te pierwsze tygodnie były fajnym czasem żeby odpocząć od szkoły i wreszcie się wyspać
Ile bym dał za zdalne znowu…
Kurcze, pamiętam jak się cieszyłem z dwóch tygodni wolnego od szkoły… A potem miesiąca… I po dwóch miałem dość. A szczególnie znienawidziłem lockdown, gdy zakazali wychodzić nastolatkom poniżej 16. roku życia przed 16 z domu. I tym sposobem kończąc lekcje o 12:40, byłem i tak zmuszony siedzieć w domu, co było czystym idiotyzmem.
Pamiętajcie że to się zaczęło od Chin a oni jak ruscy jak coś wymyśla niekoniecznie mają na to pomysł/ antidotum dlatego cały świat zwariował