Mokre sny “młodzieżowca” SP – obraz nowej prawicy

12 comments
  1. No w sumie cała idea konserwatyzmu w tym posranym fundamentalistycznym wydaniu sprowadza się do zastraszenia i indoktrynacji społeczeństwa od dziecka. Dlatego edukacja seksualna zła (bo co jak dzieci będą umiały nazwać i zgłosić molestowanie, olaboga), a za to Karol W. – winny sprawstwa kierowniczego w zorganizowanej grupie przestępczej targetującej dzieci – dobry. To ta sama logika zgodnie z którą pigułka dzień po = zło, kara śmierci = dobro (a już zwłaszcza dla lewactwa).

    Just fascist things.

  2. Prawica zawsze skłonna bronić dzieci przed urojonym zagrożeniem, jednocześnie dziwnie milknie gdy chodzi o księży-pedofili albo rzułtą mordę. Zastanawiające.

  3. Spoiler: dziecka nie trzeba uczyć masturbacji, bo pewnie już taki 6 letni Tomeczek sam to robi. Dzieci są naturalnie dziekawe poznawania świata zewnętrznego, jak i własnej seksualności. Dobrze było wytłumaczyć dziecku, że to normalny i zdrowy proces.

    Ale naturalnie prawica jak zawsze z chocholami. Dosłownie, to są ludzie, którzy myślą że 11 latek nie widział porno, bo przecież jest od 18 lat.

  4. Czy kogokolwiek, kiedykolwiek trzeba było uczyć masturbacji? Gdyby faktycznie zacząć tego uczyć, to byłby jakiś sposób, żeby zniechęcić część dzieci i młodzieży. Ze szkodą dla ich zdrowia psychicznego naturalnie.

    Tak, jestem za tym, żeby zostawić dzieci w spokoju nie indoktrynować ich w żaden sposób. Religia w szkole to zło, kropka. Szkoła nie powinna służyć wciskaniu ideologii (ŻADNEJ). Ani lewicowej, ani prawicowej, ani liberalnej ani konserwatywnej. Powinna przekazywać wiedzę. W kwestii moralności czy światopoglądu – powinna uczyć krytycznego odbioru każdej treści. Odróżniania nauki od pseudonauki. Odróżniania faktów od opinii. Merytorycznych argumentów od erystyki i manipulacji.

    W nowoczesnej szkole młodzież powinna przykładowo poznać fakty na temat działania różnych metod produkcji energii i różnych metod zużycia energii. Bez wciskania, które są słuszne, a które niesłuszne. Wykształcony człowiek powinien sam sobie na to pytanie odpowiedzieć.

    To samo ze wszystkim innym. O religiach w normalnej szkole młodzież nauczy się na historii. Jakie z tej historii sobie wnioski wyciągnie to już niech będzie jej sprawa.

    Każdy konserwatywny katolik w naszym kraju powinien odpowiedzieć sobie na “jedno zajebiście ważne pytanie”: czy przynależność do Kościoła Katolickiego powinna być wg niego dobrowolna, czy przymusowa? Obydwie opcje mają swoje konsekwencje. Dobrowolność stoi w sprzeczności z religią w szkołach. Przymusowość stoi w sprzeczności z duchowością i wiarą. Przecież nie można człowieka zmusić żeby w coś wierzył czy chociażby był przekonany do jakiejś idei. Jeśli jest to przymusowe, to przynależność do tej instytucji, chociażby tylko deklarowana – nie ma żadnej wartości. Wtedy w ogóle nie wiemy, czy ktoś w tej organizacji w ogóle ją popiera i jest “całkowicie za”, czy po prostu jest tam z przymusu i jest wewnętrznym przeciwnikiem.

    A teraz to w ogóle taki ni pies ni wydra. Niby nie ma przymusu, ale nie ma też pełnej wolności i niezależności. Nie wiadomo co jest. Bałagan jest.

  5. Dlaczego nikt mu nie zwróci uwagi co ma jedno do drugiego. To że ktoś będzie zarabuać mniej nie znaczy że inny będą zarabuać więcej logika kurwa

Leave a Reply