Typowy słowościek o samorozwoju typowego gościa, który chce wycisnąć jak najwięcej mamony z ludzi. Ja jeszcze rozróżniam tzw. „ korporacyjne” książki o samorozwoju, gdzie podstawy podstaw są traktowane jak sekrety Talmudu, a korporacyjny żargon jest niezręcznie pomieszany z angielskimi zwrotami, gdzie użycie polskich słów by zupełnie wystarczało, tworząc swoisty „korporacyjny bełkot” np. wstań rano, a zdążysz na spotkanie i zrobisz duży „sale”. Nie jest to tak szkodliwe jak treści pierwszego rodzaju, ale niechęć niemalże ta sama.
Biegunka to metafora twoich wyborów życiowych. To nie choroba tylko indywidualny efekt przyczynowo-skutkowy. To szansa na ponowną reanalizę życiowych wyborów. Odpowiedz sobie na ważne, może nawet przenajważniejsze pytanie: Co jadłem na kolację? Dlaczego to jadłem? Dokonując w ten sposób analizy odkryjesz swoje prawdziwe ja i zrozumiesz, że każdy najmniejszy wybór ma ogromny wpływ na przyszłość. Gdybyś nie zjadł tej kolacji to nie dość, że nie miałbyś biegunki, ale również zaoszczędzony czas mógłbyś poświęcić na pracę. Takie drobne elementy jak decyzja o spędzeniu 10 minut na gryzieniu martwej i zmielonej pszenicy jest decydująca o twojej karierze. A co jeśli w ten sposób przegapiłeś szansę na porządny meeting, który zapewniłby ci sukces?
Wyobrażam sobie, że słowa te czyta Tadeusz Huk, jako Stefan z “Poranka kojota”. Efekt jest przekomiczny 😆
Najważniejsze żeby się dobrze podkreślało całe akapity markerem i wrzucało na insta/dobrze cytowało na linkedinie.
Myśle że w tekście brakuje jednego ważnego elementu:
“Pierwszy krok za Tobą, teraz by faktycznie odnieś sukces, wykup nasz kurs biznesowego guru gdzie bedziemy promować książki: ‘Jak wejść szefowi tak głęboko w odbyt żeby go łaskotać po migdałkach. Metoda bez poślizgu!’, ‘ Hustle bez tajemnic czyli jak ciężką (Twoją)pracą się (nasi)bogacą’, ‘Kult bilionerów – jak bedziesz kupował nasze ksiazki i kursy to też nim zostaniesz’
smutna prawda o samorozwoju jest taka, że rozwijamy sie poprzez dobrowolne stawianie czoła rzeczom i sytuacjom których unikamy, a których wiemy że nie powinniśmy unikać. Poprzez stawianie im czoła stajemy się silniejsi i tym samym bardziej kompetenti w radzeniu sobie z kolejnymi, byc moze jeszcze wiekszymi problemami. A by sobie radzic z tymi sytuacjami, trzeba robić rzeczy które są stereotypowo postrzegane za “silne”, a nie “słabe”. Tego typu zachowanie jest konieczne, jeśli chcemy by nasze życie nie było przepełnione cierpieniem.
Np, jak jesteśmy otyli to płacz nic nie daje a nawet pogarsza sytuacje, ale wstawanie codziennie o 5 rano by biegać przez godzine już tak. Pierwsze nie wymaga siły i nie daje efektów, drugie wymaga siły, samozaparcia, poswiecenia i daje efekty.
Nie nauczysz się na sprawdzian poprzez marudzenie że i tak się nie nauczysz, tylko poprzez zmuszenie się do nauki przez kilka kolejnych godzin.
Jak masz pogrzeb ojca, to płacz nic ci nie da, ale jeśli będziesz kimś na kim wszyscy mogą polegać w trakcie pogrzebu kto łagodzi cierpienie reszty, zajmuje się całą organizacją itp, to robisz coś dobrego i wymagającego siły.
i tak dalej.
​
jesteśmy tym co robimy, jeśli pozwolisz sobie na smutek, to będziesz smutny, ale bycie szczęśliwym w obliczu cierpienia wymaga siły.
> Płacz to oznaka twojej słabości.
Dokładnie tak. Mimo jęczenia i stękania redditowców, większość społeczeństwa tak to odbiera, w szczególności u mężczyzn. Akurat ja wbrew tutaj popularnej opinii nie uważam, żeby było coś w tym złego.
W środowisku zawodowym nikt nie powinien reagować w ten sposób. Nie powinno być tak, że ktoś w obliczu porażki albo niemiłych słów wpada w histerię i zaczyna ryczeć. Własne emocje należy kontrolować.
Osoba, która podda się stresowi i własnym emocjom nie jest w stanie myśleć racjonalnie, traci kontrolę nad sytuacji i nie potrafi podjąć odpowiednich działań w trudnym momencie. Krótko mówiąc nie radzi sobie, czyli jest słaba mentalnie.
Jak ktoś jeszcze nie zajarzył i wali minusami, abstrahuję tutaj od takich wyjątkowych sytuacji jak pogrzeb.
Jeden coach rozmawia z drugim
– Stary, jak zarobić dużo pieniędzy?
– Mogę ci powiedzieć.
– Powiedzieć to i ja mogę, ale jak zarobić?
Jarosław Kaczyński słuchał tego audiobooka po śmierci brata
– pomyślał Jan Kochanowski i napisał Treny.
Żyję tę nadzieją, że ktokolwiek kto ma więcej niż 2 IQ w roku 2023 nie gada takich pierdół jak “płacz to oznaka twojej słabości”. Trzeba być zjebem żeby tak myśleć i tak mówić.
Uwielbiam słowo monetyzacja
To na jakieś dziwne trafiłeś. Te które ja czytałem wiele mnie nauczyły
14 comments
No i Kaczyński się posłuchał tego!
Typowy słowościek o samorozwoju typowego gościa, który chce wycisnąć jak najwięcej mamony z ludzi. Ja jeszcze rozróżniam tzw. „ korporacyjne” książki o samorozwoju, gdzie podstawy podstaw są traktowane jak sekrety Talmudu, a korporacyjny żargon jest niezręcznie pomieszany z angielskimi zwrotami, gdzie użycie polskich słów by zupełnie wystarczało, tworząc swoisty „korporacyjny bełkot” np. wstań rano, a zdążysz na spotkanie i zrobisz duży „sale”. Nie jest to tak szkodliwe jak treści pierwszego rodzaju, ale niechęć niemalże ta sama.
Biegunka to metafora twoich wyborów życiowych. To nie choroba tylko indywidualny efekt przyczynowo-skutkowy. To szansa na ponowną reanalizę życiowych wyborów. Odpowiedz sobie na ważne, może nawet przenajważniejsze pytanie: Co jadłem na kolację? Dlaczego to jadłem? Dokonując w ten sposób analizy odkryjesz swoje prawdziwe ja i zrozumiesz, że każdy najmniejszy wybór ma ogromny wpływ na przyszłość. Gdybyś nie zjadł tej kolacji to nie dość, że nie miałbyś biegunki, ale również zaoszczędzony czas mógłbyś poświęcić na pracę. Takie drobne elementy jak decyzja o spędzeniu 10 minut na gryzieniu martwej i zmielonej pszenicy jest decydująca o twojej karierze. A co jeśli w ten sposób przegapiłeś szansę na porządny meeting, który zapewniłby ci sukces?
Wyobrażam sobie, że słowa te czyta Tadeusz Huk, jako Stefan z “Poranka kojota”. Efekt jest przekomiczny 😆
Najważniejsze żeby się dobrze podkreślało całe akapity markerem i wrzucało na insta/dobrze cytowało na linkedinie.
Myśle że w tekście brakuje jednego ważnego elementu:
“Pierwszy krok za Tobą, teraz by faktycznie odnieś sukces, wykup nasz kurs biznesowego guru gdzie bedziemy promować książki: ‘Jak wejść szefowi tak głęboko w odbyt żeby go łaskotać po migdałkach. Metoda bez poślizgu!’, ‘ Hustle bez tajemnic czyli jak ciężką (Twoją)pracą się (nasi)bogacą’, ‘Kult bilionerów – jak bedziesz kupował nasze ksiazki i kursy to też nim zostaniesz’
smutna prawda o samorozwoju jest taka, że rozwijamy sie poprzez dobrowolne stawianie czoła rzeczom i sytuacjom których unikamy, a których wiemy że nie powinniśmy unikać. Poprzez stawianie im czoła stajemy się silniejsi i tym samym bardziej kompetenti w radzeniu sobie z kolejnymi, byc moze jeszcze wiekszymi problemami. A by sobie radzic z tymi sytuacjami, trzeba robić rzeczy które są stereotypowo postrzegane za “silne”, a nie “słabe”. Tego typu zachowanie jest konieczne, jeśli chcemy by nasze życie nie było przepełnione cierpieniem.
Np, jak jesteśmy otyli to płacz nic nie daje a nawet pogarsza sytuacje, ale wstawanie codziennie o 5 rano by biegać przez godzine już tak. Pierwsze nie wymaga siły i nie daje efektów, drugie wymaga siły, samozaparcia, poswiecenia i daje efekty.
Nie nauczysz się na sprawdzian poprzez marudzenie że i tak się nie nauczysz, tylko poprzez zmuszenie się do nauki przez kilka kolejnych godzin.
Jak masz pogrzeb ojca, to płacz nic ci nie da, ale jeśli będziesz kimś na kim wszyscy mogą polegać w trakcie pogrzebu kto łagodzi cierpienie reszty, zajmuje się całą organizacją itp, to robisz coś dobrego i wymagającego siły.
i tak dalej.
​
jesteśmy tym co robimy, jeśli pozwolisz sobie na smutek, to będziesz smutny, ale bycie szczęśliwym w obliczu cierpienia wymaga siły.
> Płacz to oznaka twojej słabości.
Dokładnie tak. Mimo jęczenia i stękania redditowców, większość społeczeństwa tak to odbiera, w szczególności u mężczyzn. Akurat ja wbrew tutaj popularnej opinii nie uważam, żeby było coś w tym złego.
W środowisku zawodowym nikt nie powinien reagować w ten sposób. Nie powinno być tak, że ktoś w obliczu porażki albo niemiłych słów wpada w histerię i zaczyna ryczeć. Własne emocje należy kontrolować.
Osoba, która podda się stresowi i własnym emocjom nie jest w stanie myśleć racjonalnie, traci kontrolę nad sytuacji i nie potrafi podjąć odpowiednich działań w trudnym momencie. Krótko mówiąc nie radzi sobie, czyli jest słaba mentalnie.
Jak ktoś jeszcze nie zajarzył i wali minusami, abstrahuję tutaj od takich wyjątkowych sytuacji jak pogrzeb.
Jeden coach rozmawia z drugim
– Stary, jak zarobić dużo pieniędzy?
– Mogę ci powiedzieć.
– Powiedzieć to i ja mogę, ale jak zarobić?
Jarosław Kaczyński słuchał tego audiobooka po śmierci brata
– pomyślał Jan Kochanowski i napisał Treny.
Żyję tę nadzieją, że ktokolwiek kto ma więcej niż 2 IQ w roku 2023 nie gada takich pierdół jak “płacz to oznaka twojej słabości”. Trzeba być zjebem żeby tak myśleć i tak mówić.
Uwielbiam słowo monetyzacja
To na jakieś dziwne trafiłeś. Te które ja czytałem wiele mnie nauczyły