Każdy filmik jaki widzę z tego miasta, tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że Nowy Jork to jeden wielki syf.
A widział nowojorskiego szczura?
Miasta w US są… takie sobie. NY ma klimat, SF jest też spoko, San Diego, czy Salt Lake City jest fajne do życia, ale prawdziwa zabawa zaczyna się w parkach narodowych. Zdecydowanie warto olać miasta na rzecz natury.
NY ma jeden plus, tanie loty i jako baza wypadowa do innych miejsc.
Co kraj to obyczaj. U nich na bosaka biegają i walą gruchę, u nas co niektórzy na Bosaka głosują
– metro w Brooklynie
– normalni ludzie
Wybierz jedno.
Trochę tak, jakby pojechać do Harlemu i się dziwić, że słychać strzały xD
Szczerze mówiąc widziałem dziwniejsze/gorsze rzeczy w krakowskim MPK.
Piękna Amrykańska kultura, ojczyzna Grzegorza F znanego filantropa. Niewyczerpane źródło inspiracji kulturowej dla twitterowych Julek.
I musiał jechać aż do NY żeby to zobaczyć?
Byłem tam w lutym, potwierdzam w 100%. Stężenie żulerstwa, szczególnie w metrze, przekracza wszelkie dopuszczalne i wyobrażalne dla europejczyka normy. Również jakość żulerii to zupełnie inny poziom. Nasi tramwajowi zapachowcy to są arbitrzy elegancji przy głęboko panierowanych stworzeniach z NY. To był pierwszy raz, gdy zrozumiałem powtarzający w literaturze opis: “ledwo przypominali ludzi”.
nie bez powodu mówi się, że USA to kraj 3go świata
Można na Bosaka?
A oni przypadkiem nie jechali nocną bimbą w Pozku z soboty na niedziele ?
Kraj wolności, nawet wolności do publicznego walenia konia.
Mieszkałem ponad 10 lat na Brooklynie. Syf to mało powiedziane. Do dzisiaj mam koszmary że jestem w stanach i próbuje dostać się do Polski itp
Jeśli to jest cena postępu, to wolę już polski ciemnogród. =D
Ciekawe jakiego koloru skóry był ten gość 🤔
Trzeba się dostosować do gospodarzy a nie narzekać na ich obyczaje lok
Nie tylko Nowy York czy USA.
Istnieje coś takiego jak Trauma Paryska czy Syndrom Paryski opisany przez psychologów.
Turyści (zwłaszcza z Japonii) zanim przyjadą do Francji myślą że Paryż to miasto świateł i pachnie perfumami, kwiatami, że spacerują tam jedynie zakochane pary, jest romantycznie, miło i luksusowo. No i jak w filmie Amelia (2001)
Tym czasem zderzenie turysty z realem Paryża po wyjściu z luksusowego sklepu Chanel: brud, smród sików w metrze, ogólna agresja, tłok, zaduch, szczury, kloszardzi, itp. + legendarna arogancja kelnerów w knajpach, że niby to fajne i koloryt Paryża, może i tak, kiedy dotyczy innych xD ale kiedy sam czekasz godzinę na opryskliwą obsługę to już jest mniej „cool”😂
Mowi się o Syndromie paryskim, Japończycy mówią na to „Paris Shōkōgun”, który dotyka rocznie kilkudziesięciu turystów w Paryżu, w szczególności Japończycy i Japonki – kobiet jest tam większość. Psychiatra Hiroaki Ôta jako pierwszy opisał to zjawisko w artykule z 1988 roku
Japońscy turyści wstrząśnięci paryską rzeczywistością są hospitalizowani i musza wrócić w pośpiechu do swojego kraju.
Medyczne istnienie tego schorzenia jest kontrowersyjne, ale wydaje się ono w każdym razie słuszną alegorią rozczarowania, jakie może odczuwać podróżnik podczas wizyty w stolicy Francji.
A propos, perfumy we Francji wymyślono w czasach kiedy nie istniała higiena osobista (przynajmniej rozumiana w dzisiejszych kategoriach) Smród osobisty trzeba było przykryć fiołkami.
Wersal np nie posiadał toalet. W pałacu potrzebę robiło sie tam gdzie sie stało. Służba sprzątała. Wyobraź sobie arystokratkę ubieraną przez służki w warstwy fiszbinów i sukna. Trudno to było zdjąć więc dworzanki robiły pod siebie. Pod wielkimi białymi perukami roiło sie od pcheł. Były specjalne młoteczki żeby ich nadmiar tłumić. I biały puder żeby robactwo przyduszać. Francja ąę fą fą xD
Xd jak ja to uwielbiam, ludzie komentujący jak jest w jakimś mieście/kraju, mimo że nigdy tam nie byli. Kocham to:)
Pamiętam jak przyjechałem do Chicago i jechałem z lotniska ichnim metrem (L). Rozbawił mnie widok gościa, który wyglądał jak CJ z San Andreas z bandaną na głowie, i ze słuchawkami w uszach robił rapowe kocie ruchy do drzwi pociągu xD
Ciekawe, w Poooooolsce to przecież TAKICH rzeczy to nie ma. U nas wszyscy się zachowują XD
Normalne
Pocieszę was, że prawie identyczne atrakcje widziałam w krakowskim tramwaju :’) Nie trzeba lecieć do NY
Przypomniało mi się nagranie typa z NYC co nasral typowi do wody od mocowania podłogi. Nic mnie nie zdziwi. No i ten sam typ w innym filmie ukradł komuś kanapki w wagoniku metra, gdzie rozstawił swoj namiot do koczowania z partnerka
Wszystko chyba. Chyba naćpany, chyba coś robił ale nie wiadomo bo był tyłem, coś gadał, ale w sumie to mógł gadać z kimś przez tel, mając słuchawkę w uchu. A że na bosaka? Jest taki jeden Polak co boso przez świat chadza, może jakiś jego kolega to był?
I na podstawie tej naszpikowanej konkretami opowieści powstał obraz USA na polskim Reddit. Ciekawe co na to chatGPT.
no i co w zwiazku z tym?
Tam to jest życie. Nie to co u nas.
Dlatego wole polskę.
I po co pchać się gdzieś za granicę, jak podobne sytuacje można mieć w kraju, korzystając z nocnej komunikacji miejskiej? 🙂
Prawdziwy kraj wolności!
Kilka lat temu byłem w USA (co prawda na zachodnim, nie wschodnim wybrzeżu), ale tyle jakiś pojebanych akcji, które miałem w komunikacji miejskiej, to nie miałem nigdzie indziej na świecie. W LA w ogóle zrezygnowałem z jazdy metrem, bo wszędzie tak śmierdziało, że ciężko było wytrzymać (a nie jestem ogólnie osobą jakąś szczególnie wrażliwą na brzydkie zapachy), a w SF motorniczy zatrzymał tramwaj (ten taki śmieszny retro – jak te z Mediolanu), bo jakaś naćpana laska co przystanek wypadała przez drzwi na ulicę i próbowała wchodzić spowrotem i nie chciała dać za wygraną, więc w końcu motorniczy powiedział basta i zakończył podróż wszystkim xD
USA to kraj trzeciego świata, zupełnie dla mnie to był inny świat niż EU.
Jak my byliśmy to dosłownie za każdym razem w naszym wagonie siedział jakiś wariat*. W pierwszy dzień w nocy na stacji metra leżeli naćpani menele*. Trzeba było po nich przeskakiwać, żeby przejść. Pełno szczurów. Narzeczona co chwile krzyczała że szczur. Jacyś ludzie* w środku nocy krzyczeli „taxi” a obok zwykle auto nieoznakowane. Pewnie samotna kobieta byłaby od razu zgwalcona. *-Wiadomo jakiej karnacji.
Miesiąc temu też zabrałem żonę do NY. Jak jechaliśmy metrem z lotniska do hotelu, to pewien Afroamerykanin zdjął spodnie l, położył się na plecach dupą w naszą stronę, podniósł nogi i zaczął srać.
Żona była tam pierwszy raz i mimo długiej podróży zrobiła oczy jak pięć złotych. Dopiero wtedy dotarło do niej że moje teksty o tamtejszej patrologii to nie był żart.
Krzysiu, czy można walić konia w metrze i biegać na bosaka?
Mi się odechciało USA gdy zobaczyłam jak w parku w środku LA po ławkach zapierdzielały karaluchy 🤮
W ciągu moich pierwszych 5 minut w Nowym Jorku trafiłem na crackheada lejącego na środku chodnika na Times Square
Akurat Nowy Jork to prawda ze tam się dzieje syf, ale takie ocenianie miast na podstawie jednej sytuacji to jak zobaczyć w Rzymie menela który rzyga i stwierdzić ze cały Rzym to menelnia.
Najspokojniejszy przejazd nowojorskim metrem
” Land of the free, home of the brave”
Ciekawe skąd tam Bosak i co on na to że ktoś na niego wybiegł 🤔
A jak tam że szczurami w Nowym Jorku? Ponoć chodzą po menelach śpiących na ławkach.
43 comments
Każdy filmik jaki widzę z tego miasta, tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że Nowy Jork to jeden wielki syf.
A widział nowojorskiego szczura?
Miasta w US są… takie sobie. NY ma klimat, SF jest też spoko, San Diego, czy Salt Lake City jest fajne do życia, ale prawdziwa zabawa zaczyna się w parkach narodowych. Zdecydowanie warto olać miasta na rzecz natury.
NY ma jeden plus, tanie loty i jako baza wypadowa do innych miejsc.
Co kraj to obyczaj. U nich na bosaka biegają i walą gruchę, u nas co niektórzy na Bosaka głosują
– metro w Brooklynie
– normalni ludzie
Wybierz jedno.
Trochę tak, jakby pojechać do Harlemu i się dziwić, że słychać strzały xD
Szczerze mówiąc widziałem dziwniejsze/gorsze rzeczy w krakowskim MPK.
Piękna Amrykańska kultura, ojczyzna Grzegorza F znanego filantropa. Niewyczerpane źródło inspiracji kulturowej dla twitterowych Julek.
I musiał jechać aż do NY żeby to zobaczyć?
Byłem tam w lutym, potwierdzam w 100%. Stężenie żulerstwa, szczególnie w metrze, przekracza wszelkie dopuszczalne i wyobrażalne dla europejczyka normy. Również jakość żulerii to zupełnie inny poziom. Nasi tramwajowi zapachowcy to są arbitrzy elegancji przy głęboko panierowanych stworzeniach z NY. To był pierwszy raz, gdy zrozumiałem powtarzający w literaturze opis: “ledwo przypominali ludzi”.
nie bez powodu mówi się, że USA to kraj 3go świata
Można na Bosaka?
A oni przypadkiem nie jechali nocną bimbą w Pozku z soboty na niedziele ?
https://media.tenor.com/Zs6R-Oh2zmcAAAAC/good-morning-my-neighbors-america.gif
Kraj wolności, nawet wolności do publicznego walenia konia.
Mieszkałem ponad 10 lat na Brooklynie. Syf to mało powiedziane. Do dzisiaj mam koszmary że jestem w stanach i próbuje dostać się do Polski itp
Jeśli to jest cena postępu, to wolę już polski ciemnogród. =D
Ciekawe jakiego koloru skóry był ten gość 🤔
Trzeba się dostosować do gospodarzy a nie narzekać na ich obyczaje lok
Nie tylko Nowy York czy USA.
Istnieje coś takiego jak Trauma Paryska czy Syndrom Paryski opisany przez psychologów.
Turyści (zwłaszcza z Japonii) zanim przyjadą do Francji myślą że Paryż to miasto świateł i pachnie perfumami, kwiatami, że spacerują tam jedynie zakochane pary, jest romantycznie, miło i luksusowo. No i jak w filmie Amelia (2001)
Tym czasem zderzenie turysty z realem Paryża po wyjściu z luksusowego sklepu Chanel: brud, smród sików w metrze, ogólna agresja, tłok, zaduch, szczury, kloszardzi, itp. + legendarna arogancja kelnerów w knajpach, że niby to fajne i koloryt Paryża, może i tak, kiedy dotyczy innych xD ale kiedy sam czekasz godzinę na opryskliwą obsługę to już jest mniej „cool”😂
Mowi się o Syndromie paryskim, Japończycy mówią na to „Paris Shōkōgun”, który dotyka rocznie kilkudziesięciu turystów w Paryżu, w szczególności Japończycy i Japonki – kobiet jest tam większość. Psychiatra Hiroaki Ôta jako pierwszy opisał to zjawisko w artykule z 1988 roku
Japońscy turyści wstrząśnięci paryską rzeczywistością są hospitalizowani i musza wrócić w pośpiechu do swojego kraju.
Medyczne istnienie tego schorzenia jest kontrowersyjne, ale wydaje się ono w każdym razie słuszną alegorią rozczarowania, jakie może odczuwać podróżnik podczas wizyty w stolicy Francji.
A propos, perfumy we Francji wymyślono w czasach kiedy nie istniała higiena osobista (przynajmniej rozumiana w dzisiejszych kategoriach) Smród osobisty trzeba było przykryć fiołkami.
Wersal np nie posiadał toalet. W pałacu potrzebę robiło sie tam gdzie sie stało. Służba sprzątała. Wyobraź sobie arystokratkę ubieraną przez służki w warstwy fiszbinów i sukna. Trudno to było zdjąć więc dworzanki robiły pod siebie. Pod wielkimi białymi perukami roiło sie od pcheł. Były specjalne młoteczki żeby ich nadmiar tłumić. I biały puder żeby robactwo przyduszać. Francja ąę fą fą xD
Xd jak ja to uwielbiam, ludzie komentujący jak jest w jakimś mieście/kraju, mimo że nigdy tam nie byli. Kocham to:)
Pamiętam jak przyjechałem do Chicago i jechałem z lotniska ichnim metrem (L). Rozbawił mnie widok gościa, który wyglądał jak CJ z San Andreas z bandaną na głowie, i ze słuchawkami w uszach robił rapowe kocie ruchy do drzwi pociągu xD
Ciekawe, w Poooooolsce to przecież TAKICH rzeczy to nie ma. U nas wszyscy się zachowują XD
Normalne
Pocieszę was, że prawie identyczne atrakcje widziałam w krakowskim tramwaju :’) Nie trzeba lecieć do NY
Przypomniało mi się nagranie typa z NYC co nasral typowi do wody od mocowania podłogi. Nic mnie nie zdziwi. No i ten sam typ w innym filmie ukradł komuś kanapki w wagoniku metra, gdzie rozstawił swoj namiot do koczowania z partnerka
Wszystko chyba. Chyba naćpany, chyba coś robił ale nie wiadomo bo był tyłem, coś gadał, ale w sumie to mógł gadać z kimś przez tel, mając słuchawkę w uchu. A że na bosaka? Jest taki jeden Polak co boso przez świat chadza, może jakiś jego kolega to był?
I na podstawie tej naszpikowanej konkretami opowieści powstał obraz USA na polskim Reddit. Ciekawe co na to chatGPT.
no i co w zwiazku z tym?
Tam to jest życie. Nie to co u nas.
Dlatego wole polskę.
I po co pchać się gdzieś za granicę, jak podobne sytuacje można mieć w kraju, korzystając z nocnej komunikacji miejskiej? 🙂
Prawdziwy kraj wolności!
Kilka lat temu byłem w USA (co prawda na zachodnim, nie wschodnim wybrzeżu), ale tyle jakiś pojebanych akcji, które miałem w komunikacji miejskiej, to nie miałem nigdzie indziej na świecie. W LA w ogóle zrezygnowałem z jazdy metrem, bo wszędzie tak śmierdziało, że ciężko było wytrzymać (a nie jestem ogólnie osobą jakąś szczególnie wrażliwą na brzydkie zapachy), a w SF motorniczy zatrzymał tramwaj (ten taki śmieszny retro – jak te z Mediolanu), bo jakaś naćpana laska co przystanek wypadała przez drzwi na ulicę i próbowała wchodzić spowrotem i nie chciała dać za wygraną, więc w końcu motorniczy powiedział basta i zakończył podróż wszystkim xD
USA to kraj trzeciego świata, zupełnie dla mnie to był inny świat niż EU.
Jak my byliśmy to dosłownie za każdym razem w naszym wagonie siedział jakiś wariat*. W pierwszy dzień w nocy na stacji metra leżeli naćpani menele*. Trzeba było po nich przeskakiwać, żeby przejść. Pełno szczurów. Narzeczona co chwile krzyczała że szczur. Jacyś ludzie* w środku nocy krzyczeli „taxi” a obok zwykle auto nieoznakowane. Pewnie samotna kobieta byłaby od razu zgwalcona. *-Wiadomo jakiej karnacji.
Miesiąc temu też zabrałem żonę do NY. Jak jechaliśmy metrem z lotniska do hotelu, to pewien Afroamerykanin zdjął spodnie l, położył się na plecach dupą w naszą stronę, podniósł nogi i zaczął srać.
Żona była tam pierwszy raz i mimo długiej podróży zrobiła oczy jak pięć złotych. Dopiero wtedy dotarło do niej że moje teksty o tamtejszej patrologii to nie był żart.
Krzysiu, czy można walić konia w metrze i biegać na bosaka?
Mi się odechciało USA gdy zobaczyłam jak w parku w środku LA po ławkach zapierdzielały karaluchy 🤮
W ciągu moich pierwszych 5 minut w Nowym Jorku trafiłem na crackheada lejącego na środku chodnika na Times Square
Akurat Nowy Jork to prawda ze tam się dzieje syf, ale takie ocenianie miast na podstawie jednej sytuacji to jak zobaczyć w Rzymie menela który rzyga i stwierdzić ze cały Rzym to menelnia.
Najspokojniejszy przejazd nowojorskim metrem
” Land of the free, home of the brave”
Ciekawe skąd tam Bosak i co on na to że ktoś na niego wybiegł 🤔
A jak tam że szczurami w Nowym Jorku? Ponoć chodzą po menelach śpiących na ławkach.
To Bosak też z nimi pojechał??